aga.n.f
08.08.10, 18:02
Szanowna Pani Doktor,
jestem mamą wcześniaczka urodzonego w ciężkiej zamartwicy i po trudnych
przejściach. Jak większość takich dzieciaczków. Maluszek ma orzeczenie o
niepełnosprawności i opinię o konieczności wczesnego wspomagania rozwoju. Tu
wskazanie na konieczność opieki neurologopedycznej. Problem w tym, że
najbliższy OWI jest...120 km od mojego miejsca zamieszkania:( Nie mogę tak
daleko ciągać biednego dzieciaczka z powodów oczywistych (maluszek ma jeszcze
deficyty w rozwoju ruchowym). Jedynym ratunkiem dla nas sa turnusy
rehabilitacyjne, tu pierwszy raz mieliśmy kontakt z neurologopedą (wróciliśmy
2 tyg temu). Po 5 spotkaniach Franiu zaczął mówić ma-ma-ma-ma. Zakupiłam już
kilka zestawów do ćwiczeń w domu, zgodnie z zaleceniami (co to? kto to?
Loteryjka misia Pluma). Mam nadzieję, że skoro synuś zaczął repetycję sylab to
dalej już "jakoś pójdzie" - oczywiście przy stałej stymulacji rozwoju? Liczę
tu na wskazówki naurologopedy na turnusie. Jak Pani to widzi?
Kolejny problem to jedzenie - mały był 2 miesiące zaintubowany, mamy za sobą
problem wymiotów spowodowanych każdą najmniejszą grudeczką w kaszce, do dziś
miksuję mu wszystkie zupki na gładko, pić herbatkę nauczył się dopiero jakieś
1,5 mies temu (wcześniej krztusił się). Maluch ma 2 ząbki. Przyznam, że z
powodu wcześniejszych przejść z wymiotami, dławieniem się i krztuszeniem
panicznie obawiam się wprowadzania mu grudek. Nie wiem czy już czas? Czy
czekać na dalsze ząbki? Ciagle zdarza się, że jak daję mu zbyt gęsta zupke (np
zmiksowaną z Bobo Vity) i trafi się jakiś niezmiksowany większy kawałek to
krasnal ma odruch wymiotny. Czy może mi dać Pani jakieś wskazówki, jak
postępować z maluszkiem? O ile to w drodze takiej korespondencji jest w ogóle
możliwe.
Serdecznie dziękuję.