karmelek37
03.02.11, 22:01
Tydzień temu w piatek syn 4,5 roku wrócił z przedszkola zmęczony i płaczliwy i skarżył się na ból gardła. Gardło, migdałki i podniebienie rzeczywiście było bardzo mocno czerwone, w sobotę nadal był rozdrażniony, miał stan podgorączkowy 37,6, gardło mocno czerwone, skarżył się, że boli, pojawiły się zaczerwienienia na policzkach i klatce piersiowej (swędzące), a z języka zszedł biały nalot i zrobił się bordowy z wyraźnie powiększonymi kubkami smakowymi. Lekarz stwierdził, że to paciorkowiec i dał antybiotyk. Syn już trzeci raz od czerwca choruje podobnie, tzn. pojawia się ten dziwny język i dziwna wysypka, lekarz diagnozował nietypową szkarlatynę i dawał antybiotyk. Tym razem nie podałam antybiotyku tylko poszłam do drugiego lekarza, który stwierdził, że to nie szkarlatyna tylko jakaś wirusówka, język może taki być przy infekcji, a wysypka jest alergiczna. Dostaliśmy Bioparox i leki odczulające. To było we wtorek. Dzisiaj gardło i język bez zmian, wysypki na klatce nie ma, ale policzki nadal są zaczerwienione, gorączki nie było i nie ma, z wyjątkiem tych dwoch pierwszych dni syn zachowuje się jak zdrowe dziecko, ma apetyt. No i nie wiem, co to w końcu jest? A może jednak powinnam podać ten antybiotyk, nie daje mi to spokoju. Dlaczego ten język jest taki dziwny? Czy mam iść do trzeciego lekarza?