quelquechose
19.07.11, 16:39
Moja corka nie mowi za wiele - szacuje jej zasob slow na (optymistycznie) ok. 200 (głownie w jezyku polskim, czesciowo holenderskim - byc moze nie doceniam tej niderlandzkiej czesci). Łączy wyrazy w sposob telegraficzny - glownie sa to dwa wyrazy, sporadycznie trzy (zwlaszcza w typowych zwrotach np. "wat is dat"). Mowi o sobie w trzeciej osobie, nie odmienia czasownikow, rzeczownikow itp. Nie uzywa przyimkow. Dobrze komunikuje tez swoje potrzeby niewerbalnie.
Mieszkam w Belgii, a jej tata jest niderlandzkojezyczny (rozmawiam z nim po angielsku). Chodzi do zlobka niderlandzkojezycznego, gdzie dzieci mowia w roznych jezykach (m.in. francuski), choc panie maja porozumiewac sie dziecmi do niderlandzku. Wiem, ze nie nalezy porownywac dzieci, lecz nie da sie nie zauwazyc, ze wiekszac rowiesnikow corki mowi juz pieknie pelnymi zdaniami i zaczelam sie zastanawiac, czy wszystko w porzadku. Corka ma dobry sluch i powtarza nowe wyrazy dosc chetnie, choc nie zawsze prawidlowo. Nadal miesza jezyki (wtraca nawet slowka francuskie).
Czy taki poziom mowy miesci sie w normach?