manag1234
11.10.12, 16:29
Wczoraj byłam z dzieckiem (4mce) na usg bioderek. Lekarz przy okazji zrobił usg nerek, tarczycy i główki, ale też gwałtownie odciągnął dziecku napletek. ja nigdy wcześniej tego nie robiłam, bo z tego co mówili w szpitalu i lekarka rodzinna to nie należy tego robić. Jak zauważyłam w gabinecie polała mu się krew i zaczął przeraźliwie płakać. Lekarz powiedział, że to moja wina bo wcześniej tego nie robiłam. Po powrocie do domu zauważyłam, że napletek jest pęknięty w co najmniej 6ciu miejscach, a siusiak cały spuchnięty. Zadzwoniłam ponownie do przychodni, to pielęgniarka po rozmowie z lekarzem oddzwoniła i powiedziała żebym go kąpała w szarym mydle i robiła takie nasiadówki. Dziecko cierpi przy każdym siusianiu, nie śpi w nocy, poprawy nie ma. Dzisiaj byłam u siebie w przychodni i poradzono rivanol. Moje pytanie brzmi jak ten pediatra mógł sobie na coś takiego pozwolić? Umyślnie - nieumyślnie, ale skrzywdził dziecko. Co mam zrobić w takiej sytuacji czy mogę dochodzić gdzieś swoich praw i racji? Czytałam, że przez te pęknięcia mogą zrobić się blizny i będzie problem ze stulejką. Błagam o jakąś radę, bo z nerwów już mi się niedobrze robi. Będę wdzięczna.