nusia76718
07.03.13, 12:16
Mój trzyletni synek pod koniec grudnia miał aniginę z gorączką utrzymującą się tydzień pomimo brania antybiotyku zinnat. Po chorobie nagle po ok. 3 tygodniach zaczął utykać na prawą nóżkę i miał nieduże boleści w nocy - trochę popłakiwał ale po lekkim lulaniu dalej zasypiał. Oczywiście poszliśmy do pediatry i diagnoza : poinfekcyjne zapalenie stawu biodrowego, nakaz podawania przez 3 dni nurofenu i odciążenie nóżki. Gdyby się to nie poprawiło mieliśmy zgłosić się po skierowanie do ortopedy. Jednak synek po paru dniach doszedł do siebie - chodził coraz lepiej i nie wybudzał się w nocy. Jednak pojechaliśmy prywatnie do ortopedy, żeby się upewnić, że wszystko jest ok. Ortopeda zrobił usg i stwierdził mało płynu w prawym bioderku, kazał podawać od czasu do czasu nurofen i nadal odciążać nóżkę, zalecił kontrolę po 2 tygodniach. Po 2 tygodniach na kontrolnym usg wszystko wydawało się, że jest ok i syn mógł już normalnie chodzić. Niestety na drugi dzień po tym synek zaczął utykać na lewą nóżkę i w nocy mieliśmy koszmar, pomimo podawania nurofenu na zmianę z paracetamolem wybudzał się praktycznie co pół godziny i bardzo płakał, łapał się za lewą nóźkę. Pediatra skierowała nas na badania morfologię z rozmazem, aso i dała skierowanie na cito do ortopedy. Ortopeda zlecił rtg i zbadał synka. Synek wszystkie wyniki ma w normie, aso również, zdjęcie rtg również w porządku - ortopeda, uznany za bardzo dobrego we Wrocławiu nie widział np. choroby perthesa wg niego to zapalenie stawu biodrowego lewego ale dla pewności skierował nas do szpitała na oddział pediatryczno-reumatologiczny. W szpitalu byliśmy tydzień, synek zrobione miał dokładne badania, dwa razy usg. Badania są w normie, usg wykazało że było zapalnie stawu biodrowego lewego. Synek przez cały czas dostawał naproxen, żadnych antybiotyków. Teraz jesteśmy już od tygodnia w domu, odstawiliśmy wczoraj naproxen i powoli mamy zaczynać chodzić, co dzień to coraj więcej. Jednak niepokoi mnie fakt, że synek po tym jak na noc nie dostał naproxenu wybudził mi się w nocy dwa razy z delikatnym płaczem i znowu łapał się za lewą nóżkę. Po krótkiej chwili zasypiał. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, cały czas zastanawiam się, czy to na pewno zapalnie stawu biodrowego? Przepraszam za taki długi wywód, ale jestem kłębkiem nerwów, jak tylko słyszę jego płacz to truchleję, nie mogę spać po nocach. Czy ktoś miał takie doświadczenie z zapaleniem? Boję się, że to może być coś innego niż zapalenie nawet boję się myślęc co (kilku lekarzy nas badało w szpitalu i odniosłam wrażenie, że nie dokońca jedna z pań doktor widziała tam zapalenie, być może to moje odczucie)