wiki11110
02.04.13, 09:44
Witam. U nas kolejny 'grom z jasnego nieba'. Mój teść w sobotę wieczór zaczął wymiotować. Twierdził, że zatruł się bigosem (za dużo zjadł na pusty żołądek). Jedliśmy w niedziele razem śniadanie (tzn. on towarzyszył przy stole i ugryzł dwa razy bułkę). Potem widzielismy sie na wieczór, czuł sie nadal nie za specjalnie. Wczorajszy, prawie cały, dzień spędzilismy u mojego szwagra (teść nadal w kiepskiej formie - zwymiotował wczoraj dwa razy). Zaczęłam ostro wątpić w jego niestrawność ale co zrobic jak i tak od niedzieli mielismy z dziećmi kontakt. Dziś w nocy teściowa wymiotowała. Twierdziła, ze za duzo różnosci zjadła wczoraj i jej wątroba nie wytrzymała. Byli oboje dziś u lekarza - diagnoza grypa żołądkowa, nie jakaś niestarwność.
Czy jest szansa, ze nas to licho nie weźmie a przede wszystkim dzieci (2 i 4,5 roku). Maluchy są od ponad dwóch tygodni ma aciodalcu (najpierw dwa razy dziennie z racjo brania antybiotyku a teraz od tygodnia raz dziennie). Męża nie ma całymi dniami, nie wyobrażam sobie tego zwłaszcza, ze zawsze jak było u mnie ekstremalnie chorobowo to teściowie mi pomagali a teraz sami ledwo żywi w łóżku leżą. Ile czasu faktycznie wylęga się ten wirus od momentu styczności z chorym? Dodam, że ostatnio dzieci widziały się z teściem w ostatnia niedziele, ale z teściową w miniony piątek a w poniedziałek wieczór ona zaczęła mieć rewelacje żołądkowo-jelitowe.Córka miała iść dzisiaj do przedszkola po 3tyg przerwie ale nie zaprowadziłam, bo nie chcę aby zaraziła inne dzieci, jeżeli coś złapała. Ostatnio miała grypę żołądkową dwa lata temu ale dość łagodnie w ciągu doby zwymiotowała dwa razy i miała biegunkę. Syn miała biegunkę dwa tygodnie temu ale po dobie opanowałam sytuację.