gwendolen86
24.05.13, 20:11
Nasz problem zaczął się dwa miesiące temu (teraz córka ma 5 miesięcy). Jej kupki zrobiły się najpierw zielone, potem dołączył śluz i krew. Karmię piersią, więc wyeliminowałam mleko i przetwory. Nie było poprawy. Pani doktor za każdym razem mówiła, że to przejdzie. Problem raz się nasilał, raz było dobrze i tak w kółko. Kupki zaczęły bardzo śmierdzieć. Inny lekarz zlecił posiew kału i wyszła w nim e coli enteropatogenna i na dodatek esbl. Ja jestem nosicielką e coli esbl, u mnie nie powoduje żadnych objawów. Lekarz nie wiedział, co robić i po konsultacji z innym, ponoć szanowanym lekarzem zlecił podawanie probiotyków (bioGaja i Enterol). Córki nie ma czym leczyć, bo bakteria jest wrażliwa tylko na amikacynę i karbapenemy. Początkowo podawanie probiotyków poprawiło sytuację, niestety znowu pojawiło się więcej krwi. Lekarz nie chce posłać córki do szpitala, bo mała przybiera na wadze i jest pogodna. Ja też nie chcę, by podawano jej antybiotyk, jednak boję się, że dotychczasowe postępowanie nie wystarczy i że tej krwi jest za dużo. Lekarz sugeruje, że to moja dieta może mieć wpływ na pojawienie się krwi i śluzu. Ze swojej diety wyeliminowałam niemal wszystko... jem tylko ryż, jabłka, marchew, wieprzowinę i kurczaka. Nie dodaję przypraw, czytam składy itd. Proszę o opinię - czy córka powinna być leczona antybiotykami? Czy możemy jeszcze poczekać na poprawę? Jestem przerażona. Czy dotychczasowe działania są słuszne? A może to nie ta bakteria wywołuje objawy, tylko moja dieta (dodam, że z mężem jesteśmy alergikami a córeczka ma od zawsze czerwoną okolicę brwi i często się tam drapie).