moraxella i katar od miesiaca

09.01.15, 21:41
jestem w rozterce, prosze o jakas rade. W skrocie:
corka ma tej chwili niemal 2,5 roku, we wrzesniu przechodzila bardzo bardzo lagodnie bostonke. Przy tej bostonce byl leciutki katar, dajacy jakies uciazliwe dolegliwosci tylko w nocy - musiala go kilka razy odkaszlnac. I tak ten nibykatar z nami sobie zostal. Czasem na kilka dni przechodzilo, czasem sie wzmagalo - nic poza tym. Tlumaczylam suchym powietrzem.
A na poczatku grudnia zlapala infekcje, najpierw katar juz prawdziwy, potem zeszlo na krtan, lekarz chcial antybiotyk, ale zgodzil sie sprobowac inhalacji ze sterydem i bardzo ladnie przeszlo. Po kilku dniach nagle zielony katar - dostala bactroban, wyciszylo sie bardzo szybko, nie odstwialam jeszcze bactrobanu i na tym bactrobanie po jakichs 3 dniach spokoju znowu katar. Taki gesty, o poranku zoltawy, mam wrazenie, ze juz przechodzi powoli, ale jakos przejsc nie chce. 3 razy na dobe musze jej dawac nasivin zeby mogla oddychac swobodnie, dwa razy flegamine dostaje, witaminki, probiotyki, syrop z czarnego bzu, miod manuka.
W jakies 3 godziny po zasnieciu dostaje ataku kaszlu (to mnie najbardziej martwi), pokaszle pol minuty, pol minuty spi, pokaszle i tak to trwa max 15 minut az sie wykaszle i spi juz do rana. A dzis takiego ataku dostala pod wieczor, bez spania. Brak temperatury, apetyt ok, humor ok, chociaz widac, ze jest slabsza, wezly chlonne na karku i szyi powiekszone, zauwazylam je dzis dopiero. W poniedzialek bedzie 2 tyg na bactrobanie i musze go juz odstawic. Zanim podalam bactroban zrobilam wymaz z nosa i wyszla moraxella wzrost obfity.
Nie poszlam do lekarza w ciagu ostatnich dni, bo mialam wrazenie, ze jest coraz lepiej i bylo faktycznie, tylko ten kaszel wieczorny mnie zbil z tropu. Chodzila przez caly czas do przedszkola (oprocz zapalenia krtani), osluchowo byla czysta.

No i zal mi jej juz, i ciagnie sie to juz miesiac. No i dzis wynik tego wymazu przyszedl. I mam w domu sumamed, przepisany kiedys dawno temu na wszelki wypadek, ale nie trzeba bylo jednak na szczescie. I sie zastanawiam czy moze by tego nie podac. Oczywiscie jutro sobota, do lekarza nie pojde. Jakies rady?



i jak to dziala? jak jej sie uda z tego samodzielnie wyjsc, to wzmocni to uklad odpornosciowy?

acha - idzie jej piatka, bo sie skarzy bardzo na zeba. I ja w miedzyczasie mialam grype, jelitowke, potem ukl oddechowy, z goraczka, bolami miesni ect - taka ksiazkowa. I ten jej katar, co teraz jest aktualnie to sie zaczal w takim momencie, ze balam sie, ze sie zarazila ode mnie, no ale to tylko katar.

zglupialam juz, czytam to co napisalam i nie wiem czy ktos to zrozumie :) po prostu sie martwie i juz bym chciala zeby byla zdrowiutka i wesolutka. Dziekuje za rady!
Pełna wersja