Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks??

17.09.15, 15:52
Jestem zrozpaczona, mój prawie dwuletni synek już prawie tydzień jęczy, płacze, skręca się z bólu - nie cały czas, ale wiele razy dziennie oraz w nocy występują u niego takie "napady". Wspina się wtedy na mnie szukając ratunku, pokazuje na klatkę piersiową (!) i na brzuszek, mówi "bubu" czyli że go boli, w nocy oczywiście płacze, "wciera" się głową w poduszkę, wygina się i kręci wokół własnej osi jak szalony.... Na początku myślałam - zatwardzenie, bo miewał takie historie, ale po kupce wcale mu nie przeszło. Potem myślałam, że wirus jelitowy, poszłam do lekarza (mieszkam w Irlandii - wizyta u tutejszego lekarza to raczej strata czasu), dowiedziałam się że syn nie ma gorączki, ma zdrowe uszy i gardło - więc właściwie niepotrzebnie przyszłam, bo nic się nie dzieje. Na pytanie dlaczego boli usłyszałam, że to pewnie wirus i że przejdzie... Nawet nie chce mi się tego komentować.
Dziś w nocy było bardzo dużo płaczu, szósty dzień dolegliwości zaczął się od tego, że synek zwymiotował owsiankę z owockami (takimi ze słoika "dziecięcymi" - mleka nie chce tknąć od kiedy jest chory). Nie ma ochoty bawić się, pokłada się na podłodze, jakby stanie na nóżkach go męczyło i pokazuje że boli go brzuszek albo po prostu płacze... Jestem zrozpaczona i mam ochotę ryczeć razem z nim. Nie mam tu rodziny, jestem całymi dniami sama z dzieckiem i zaczynam już wariować - może ktoś mi podpowie co to może być, czy choroba refluksowa może się tak nagle zacząć? Czy gdyby dziecko połknęło coś niejadalnego mogłoby mieć takie dolegliwości? (Mam na myśli monetę albo kawałek czegoś plastikowego, kamyk - no nie wiem już zresztą co - starałam się zawsze mieć go na oku i pilnować żeby nic takiego nie było dostępne) Jakie ewentualnie badania starać się wymuszać na tutejszej służbie zdrowia? Czy jeśli to jest wirus to nie powinien już się skończyć?
Dodam, że synek był do tej pory okazem zdrowia, jest bardzo wysoki i "wyrośnięty", nie mieści się w siatkach centylowych, nie miał problemów z ulewaniem, kolkę przeszedł klasycznie - minęła po skończeniu 3 miesiąca, nie miał nawet grypy, katar dwa razy - bardzo lekko go przechodził. Co się takiego mogło stać i co tu teraz zrobić?? Lekarz powiedział, że JAK CHCĘ to mogę jeszcze przyjść z dzieckiem jutro, ale chyba sugerował, że nie ma po co...
Proszę o pomoc!
    • blaue777 Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 17.09.15, 16:50
      Ja przy takich dolegliwościach pojechałabym do szpitala na dyżur, przyjmą, przebadają, nawet na Wyspach.
    • murwa.kac Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 17.09.15, 16:58
      jedz na nocna opieka lub SOR.
    • malaga38 Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 17.09.15, 17:50
      Pewnie pomyślicie że jestem wyrodną matką, ale po tym, jak ostatnio znajoma czekała z dzieckiem ze złamaną ręką 10 godzin, chyba wolę poczekać na jutrzejszą wizytę u lekarza rodzinnego. Mam też traumę po tym jak z przeciekającymi wodami płodowymi zostałam odesłana do domu w piątek wieczorem, bo w szpitalu zabrakło łóżek na porodówce...
      Myślę tylko co mam zasugerować lekarzowi, bo jeśli ja nic nie wymyślę to on też nie - tego jestem pewna - wiem, że to brzmi jak jakaś farsa, ale uwierzcie mi, to nie tylko moje doświadczenie.
      Usg coś może pokazać w takiej sytuacji? Czy jakieś testy krwi? A może pod kątem refluksu właśnie poprosić o skierowanie do jakiegoś specjalisty? A może poprosić od razu o coś na refluks? Tak na wszelki wypadek - jeśli nie zadziała - odstawię od razu a jak zadziała to będzie jasne co to jest. Dziś znów cały dzień maluch smutny i cierpiący - teraz jakby mniej, bo podałam panadol.
      • murwa.kac Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 17.09.15, 17:58
        myślę, że jesteś zwyczajnie nieodpowiedzialna.
        dziecko od tyg chodzi z bólem brzucha, a Ty się certolisz? bo nie chcę czekać?!

        wybacz, ale powinnaś już na drugi dzień z dzieckiem jechać, jak widziałaś, że nie przechodzi. a nie czekasz tydzień i jeszcze szukasz info na forum, zamiast DZIECKU POMÓC.

        a gdyby to był wyrostek? albo zapalenie otrzewnej?

        nieodpowiedzialność i brak wyobraźni.

        mojego syna w nocy, z bólem brzucha, odesłali z 2 placówek. z trzeciej powiedziałam, że już nie wyjdę, dopóki nie zbadają. i do szpitala jechałam po kilku godzinach bólu brzucha i wymiotach. nie wyobrażam sobie patrzeć na cierpiące dziecko przez tydzień.
      • blaue777 Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 17.09.15, 18:10
        Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie Ci tu radził niczego innego niż szpital.
    • malaga38 Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 17.09.15, 19:40
      Chciałam dziecku oszczędzić nocy spędzonej w poczekalni. Byłam u lekarza i stwierdził, że należy czekać. Nauczona jestem jednego - lekarz wie lepiej. Strasznie przykro się czyta wypowiedzi ludzi, którzy nie potrafią nie być chamscy... Ale byłam na to przygotowana, w końcu to polskie forum...
      Poza tym sytuacja wygląda tak, że jedziemy zaraz do tego szpitala, trudno, spróbujemy nie dać się zbyć byle czym i nie damy się odesłać do domu bez badań. Przemyślałam to po rozmowie z lokalną pielęgniarką, która uświadomiła mnie że lekarz GP nie ma odpowiedniego sprzętu i możliwości diagnozowania schorzeń poważniejszych niż najprostsze grypo-katary.
      Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którym chciało się napisać do mnie.
      • 8ula Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 18.09.15, 14:08
        Ja rozumiem Cię w 100% , to nie Polska ze przyjmują do szpitala ot tak , zagraniczni lekarze to według mnie NIE LEKARZE a nie do uczone konowaly które informacje o chorobach czerpią z internetu (mieszkam w dk i jak byłam z dzieckiem u rodzinnego bo dostał wysypkę na buzi strasznie miał zaognione polika w dodatku wysypka przechodziła na ręce i juz w domu przeczytałam ze może to być rumień to lekarka pokazała mi zdjęcia z neta i zapytała czy tak wyglądało dziecko na początku , no to mówię że tak , jej odpowiedz to wirus i czy mam inne pytania a ja czy może do szkoły a ona zaraz sprawdzę , inne pytanie jak długo to trwa a ona zaraz sprawdzę , nóż mi się otwierał w kieszeni , bo gdybym wiedziała że to będzie tak wyglądać to bym się z domu nie ruszała bo sama diagnozę postawiłam zanim tam poszłam ) wizyta w szpitalu tez pożal się Boże , jak mi koleżanka powiedziała ze jej poparzona od wrzątku koleżanka pojechała od razu do szpitala a tam lekarz pierwsze pytanie czy się zarejestrowała a ona ze nie to kazal jej wyjść ze szpitala , zadzwonić i się zarejestrować po czym odwrócił sie i sobie poszedl, tak wygląda opieka za granicą , nikt nie zrozumie dopóki się z czymś takim nie spotka, idź do szpitala i nie wychodź dopóki nie zrobią badań , tylko krzykiem i natrectwem można coś zrobić , zdrówka dla maluszka
        • blaue777 Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 18.09.15, 18:01
          Sama mieszkałam w UK i byłam zmuszona skorzystać z usług służby zdrowia. Fakt, na pogotowiu czekałam długo (ale to jak w Polsce) i rozmowa z lekarzem pozostawiała wiele do życzenia, dodatkowo poczułam się dyskryminowana przez pielęgniarki, mimo wszystko przyjęli mnie na oddział, zrobili wszystkie badania i wyleczyli. A autorka wątku nie daruje sobie do końca życia, jak coś się stanie z dzieckiem, bo nie chciała czekać na pogotowiu.
    • ewa.misko-wasowska Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 18.09.15, 11:21
      Witam,
      takie objawy są niepokojące i nie powinno się ich ignorować. Z podstawowych badań konieczne jest wykonanie morfologii z rozmazem, OB, CRP a także USG jamy brzusznej. Być może rzeczywiście infekcja wirusowa i w związku z tym powiększone węzły chłonne w jamie brzusznej, ale starałabym się to potwierdzić. Życzę powodzenia, na pewno łatwiej jest u siebie w kraju.
      Pozdrawiam serdecznie
    • malaga38 Re: Silny ból brzucha u dwulatka czy to refluks?? 19.09.15, 23:40
      Dziękuję Pani Doktor za wskazanie jakie badania powinny zostać wykonane, dziękuję również za wsparcie dziewczynom, które tak jak ja borykają się ze służbą zdrowia za granicą...
      Chciałabym napisać, że po wizycie w szpitalu wszystko już jest dobrze, ale niestety nie jest...
      Byliśmy z synem na pogotowiu przedwczoraj (17 IX) czyli w dniu założenia tego wątku. Nie jestem zwolenniczką internetowej wiedzy, ale pomyślałam, że może otrzymam jakieś wsparcie, czy poradę, bo przyznaję - nie miałam pojęcia czy z bólem brzucha który zbagatelizowany został przez lekarza rodzinnego jedzie się na oddział ratunkowy. Żyję już 40 lat i ani sama nigdy na takim oddziale nie byłam, ani starsza córka, ani nikt z dzieci moich znajomych, oprócz koleżanki, której syn złamał nogę.... Stąd to moje może głupie wahanie - jechać czy nie jechać.
      Czekaliśmy długo, około 7 godzin, syn czuł się akurat wtedy całkiem dobrze, zastanawiałam się czy nas nie wygonią jak zobaczą że biega i je chrupki. Sama wizyta w strasznym pośpiechu - trochę na korytarzu, trochę w gabinecie, w którym była jeszcze jedna pani doktor i jeszcze jedna rodzina z dzieckiem. Synek spał, pani doktor pomacała brzuszek, wypytała czy robi kupy i czy sika normalnie, zbadała uszy, puls, osłuchała - no i usłyszeliśmy diagnozę - podrażnienie przełyku przez kwasy żołądkowe, być może zapalenie samego żołądka. Żadnych dodatkowych badań, nic, nawet krwi, wszystko w bardzo wielkim pośpiechu choć na pewno lekarka która nas przyjęła była życzliwa i chciała pomóc. Wytłumaczyła nam, że te napady bólu i tarzanie się po podłodze to efekt takiej właśnie "zgagi" dziecięcej, chociaż o klasycznej chorobie refluksowej nie było mowy, bo syn nigdy nie ulewał i ogólnie żadnych problemów z nim nie było tego typu. Coś podrażniło żołądek i przełyk - najprawdopodobniej jakieś jedzenie (syn kocha cytrusy i do tej pory zjadał ich duże ilości) ale niewykluczone jest też działanie innej substancji.
      Dostaliśmy receptę na Zantac i uprzejmie odesłano nas do domu z obietnicą, że synowi na pewno po tym wszystko przejdzie. Wczoraj dostał dwie pierwsze dawki, miał atak bólu trwający około 3,5 godziny, najpierw delikatny, widać było że jest rozdrażniony, mówił bubu, pokazywał na klatkę piersiową, noszenie na rękach pomagało, jednak na koniec to był koszmar - płakał bardziej niż kiedykolwiek przez około 40 minut po czym uspokoił się nagle i leżał sobie wykończony tym płaczem. W nocy spał super. Dziś cały dzień spokój, dopóki nie podałam mu drugiej dawki Zantacu - wspinał się po mnie i płakał okropnie, przez około półtorej godziny po czym poszedł spać.
      No i teraz się zastanawiam - czy jeżeli jest to problem refluksowy to dlaczego Zantac nie przynosi mu ulgi od razu? Strasznie mnie to niepokoi. W poniedziałek dzwonię do polskiego pediatry, tylko, że pewnie poczekam długo bo kolejki są straszne... Mam nadzieję że jednak mu przejdzie, czuję też, że nadal nie wszystko zostało zrobione. Przecież nie będę kłamać że ma nietypowe kupki albo że wymiotuje często. Syn pomiędzy tymi "atakami" jest całkiem normalnym, pogodnym dzieckiem. Miejscowi lekarze nie zrobią nic, jeśli dziecko jest w tak dobrym stanie ogólnym a to że go boli jakoś ma mniejsze znaczenie dla nich...
      Pozdrawiam!
Pełna wersja