malaga38
17.09.15, 15:52
Jestem zrozpaczona, mój prawie dwuletni synek już prawie tydzień jęczy, płacze, skręca się z bólu - nie cały czas, ale wiele razy dziennie oraz w nocy występują u niego takie "napady". Wspina się wtedy na mnie szukając ratunku, pokazuje na klatkę piersiową (!) i na brzuszek, mówi "bubu" czyli że go boli, w nocy oczywiście płacze, "wciera" się głową w poduszkę, wygina się i kręci wokół własnej osi jak szalony.... Na początku myślałam - zatwardzenie, bo miewał takie historie, ale po kupce wcale mu nie przeszło. Potem myślałam, że wirus jelitowy, poszłam do lekarza (mieszkam w Irlandii - wizyta u tutejszego lekarza to raczej strata czasu), dowiedziałam się że syn nie ma gorączki, ma zdrowe uszy i gardło - więc właściwie niepotrzebnie przyszłam, bo nic się nie dzieje. Na pytanie dlaczego boli usłyszałam, że to pewnie wirus i że przejdzie... Nawet nie chce mi się tego komentować.
Dziś w nocy było bardzo dużo płaczu, szósty dzień dolegliwości zaczął się od tego, że synek zwymiotował owsiankę z owockami (takimi ze słoika "dziecięcymi" - mleka nie chce tknąć od kiedy jest chory). Nie ma ochoty bawić się, pokłada się na podłodze, jakby stanie na nóżkach go męczyło i pokazuje że boli go brzuszek albo po prostu płacze... Jestem zrozpaczona i mam ochotę ryczeć razem z nim. Nie mam tu rodziny, jestem całymi dniami sama z dzieckiem i zaczynam już wariować - może ktoś mi podpowie co to może być, czy choroba refluksowa może się tak nagle zacząć? Czy gdyby dziecko połknęło coś niejadalnego mogłoby mieć takie dolegliwości? (Mam na myśli monetę albo kawałek czegoś plastikowego, kamyk - no nie wiem już zresztą co - starałam się zawsze mieć go na oku i pilnować żeby nic takiego nie było dostępne) Jakie ewentualnie badania starać się wymuszać na tutejszej służbie zdrowia? Czy jeśli to jest wirus to nie powinien już się skończyć?
Dodam, że synek był do tej pory okazem zdrowia, jest bardzo wysoki i "wyrośnięty", nie mieści się w siatkach centylowych, nie miał problemów z ulewaniem, kolkę przeszedł klasycznie - minęła po skończeniu 3 miesiąca, nie miał nawet grypy, katar dwa razy - bardzo lekko go przechodził. Co się takiego mogło stać i co tu teraz zrobić?? Lekarz powiedział, że JAK CHCĘ to mogę jeszcze przyjść z dzieckiem jutro, ale chyba sugerował, że nie ma po co...
Proszę o pomoc!