minerwamcg
27.11.15, 18:34
Dwa dni temu córka (lat 6) przewróciła się biegając po podwórku i wyrżnęła czołem w metalową barierkę. Nabiła sobie wielkiego guza po lewej stronie czoła, innych objawów nie było. Dzisiaj w południe córka w przedszkolu poczuła nagle ból głowy, który narastał - odebrałam ją płaczącą prawie z bólu, inne objawy to apatia, nadwrażliwość na światło i dźwięki. Temperatura - 37 stopni. Podałam dziecku nurofen i pojechałam natychmiast do lekarza. U lekarza córka czuła się już lepiej, nurofen zaczął działać. Pani doktor powiedziała, że nie sądzi, aby ból był objawem krwiaka nadtwardówkowego, "ale gdyby coś się działo, proszę jechać na nocną pomoc" Obecnie (3,5 godziny później) dziecko czuje się dobrze, nie skarży na ból, normalnie je i się bawi. Czy jest obawa, żeby uraz sprzed dwóch dni spowodował krwiak w mózgu i ten silny ból był jego objawem? Nie było żadnych wymiotów, zaburzeń równowagi, ruchu. Czy mam jutro profilaktycznie jechać z córką na tomografię głowy?