dida321
19.01.16, 16:39
Dzień dobry. W zeszłym tygodniu moja 7,5 letnia córka skończyła przechodzić infekcję. Lekarz orzekł, że gardło wygląda jak przy początkach wirusowej anginy (bez ropy). Mała miała chrypkę, powiększone węzły chłonne na szyi, temperaturę ok 38 st. Trochę kaszlała, osłuchowo czysta, miała lekki katar. Laryngolog stwierdził też, że prawe ucho było zatkane. Przepisano steryd donosowo, Neosine, Pneumolan, obyło się bez antybiotyku. Na drugi dzień po wizycie zauważyłam, że córka ma na dłoniach czerwoną (podobno swędzącą) wysypkę. Krostki pojawiły się też w niewielkich ilościach na buzi i palcach u stóp. Te ostatnie zniknęły bez śladu po ok 3 dniach, a te na dłoniach zaczęły się przedwczoraj złuszczać (tak, jakby córka trzymała dłonie za długo w wodzie, kiedy to małe fragmenty skóry schodzą). Skontaktowałam się wtedy z pediatrą, która stwierdziła, że może to być wirus bostoński i poradziła, żeby przy nasilonych objawach się pokazać w przychodni (objawy się nie nasiliły)Wczoraj zrobiłam córce zlecone badania krwi (laryngolog kazał je wykonać ok tydzień po infekcji): morfologię, rozmaz, ob., crp oraz badania moczu. Wszystkie mieszczą się w normach podanych przez laboratorium, oprócz ob. (25 przy normie 16). Czy mam powody do niepokoju?