apriljana
26.01.16, 09:34
Mój syn (7,5 roku) w piątek po południu dostał gorączki 38,2. W nocy gorączka skoczyła do 39,1, mały cały drżał, daliśmy nurofen ale przez dwie godziny od podania gorączka nie spadała, później spadła do 37,2 i tak utrzymywała się do godz. 17 następnego dnia. W sobotę po 17 urosła znów ponad 38, małemu nagle zrobiło się zimno, ręce lodowate więc nie czekaliśmy aż mocno wzrośnie tylko podaliśmy nurofen. U lekarza badanie crp paskowe wyszło 10-40, lekarz uznał, że wirus. W nocy z soboty na niedzielę gorączka rosła do 39, udawało się ją obniżyć po dwóch godzinach od podania nurofenu a po 6 godzinach od podania znów rosła, i tak całą niedzielę. W niedzielę wieczorem pojechaliśmy do lekarza, powtórne crp znów 10-40, lekarz uznał, że skoro nie urosło to musi być wirus. W poniedziałek dawaliśmy nurofen już przy temperaturze 38 bo znów dwie godziny od podania raczej rosła niż spadała. W dzień była niższa niż wcześniej i rosła co 8 godzin, wieczorem dla odmiany podaliśmy paracetamol ale po 7 godzinach w nocy z poniedziałku na wtorek znów do 39. Czyli cztery noce wysokiej gorączki, do kaszel który z suchego zmienia się w mokry. Dziś pewnie znów wylądujemy u lekarza i nie wiem czego oczekiwać, morfologii, rtg? Nigdy nie zdarzyło nam się gorączkować więcej niż 3 dni i zawsze zauważalne było osłabienie gorączki z czasem i wydłużenie przerw między dawkami. Zastanawiam się, czy jeśli znów dziś urośnie temperatura to jechać na pogotowie? Czy crp 10-40 przez dwa dni pod rząd to faktycznie potwierdzenie wirusa? Nie chciałabym czegoś przegapić, syn miał kiedyś zapalenie płuc, które prawie dwa tygodnie leczono jak przeziębienie, nawet gdy miał wysoką gorączkę i ból w piersi, niemal wymusiłam wtedy dodatkowe badania, które niestety potwierdziły zapalenie płuc. Boję się żeby tym razem czegoś nie przegapić.