apriljana
31.01.16, 17:44
Moja córka (6 lat) od środy gorączkuje. Wcześniej syn skończył gorączkować po czterech dniach dlatego bez paniki zastosowaliśmy leczenie objawowe uznając, że córka ma pewnie tego samego wirusa, zwłaszcza, że od tygodnia ma katar. W drugim dniu gorączki pojawiliśmy się u lekarza, diagnoza - wirus. Mieliśmy podawać nurofen, poić itp. Gorączka dochodzi do 38,6, spada w ciągu 1-2 godzin od podania nurofenu i pojawia się średnio dwa razy dziennie. W piątek od 16 mieliśmy spokój z gorączką aż do sobotniego poranka kiedy mała miała 38,2. Przez resztę soboty gorączka nie rosła i myśleliśmy, że to koniec ale wieczorem znów się pojawiła. Kolejny raz urosła dziś rano, o 10 daliśmy paracetamol. Pojechaliśmy do lekarza, zrobiliśmy test paskowy crp - wynik poniżej 10. Ze względu na ten niski wynik crp zostaliśmy odesłani do domu z diagnozą - infekcja wirusowa. Mamy podawać nadal leki przeciwgorączkowe i czyścić nos, według lekarza gorączka przy infekcji wirusowej może trwać do tygodnia. Córka jest pełna energii, oprócz kataru nic jej nie przeszkadza, nawet gdy temperatura rośnie. Miałam nadzieję, że skoro crp jest niskie to znaczy, że infekcja się kończy i ten dzisiejszy poranny wzrost temperatury będzie ostatni. Rano zmieniliśmy nurofen na paracetamol, teraz temperatura znów wzrosła a że nie minęło 8 godzin, daliśmy jej nurofen. Jedynie to niskie crp mnie trochę uspokaja ale zastanawiam się na co się przygotować. Jeśli jutro pojawi się temperatura planujemy znów pokazać się lekarzowi. Trochę boję się dawać dziecku przez tyle dni leki przeciwgorączkowe, czy nie zaszkodzi jej takie długie podawanie tych leków? Czy faktycznie w infekcjach wirusowych gorączka może tak długo trwać? Najdłużej mieliśmy ostatnio 4 dni z synem (u niego crp przez cały czas było wyższe, w zakresie 10-40).