apriljana
02.02.16, 22:15
Siódmego dnia gorączki udałam się z córką na kolejną kontrolę. W niedzielę miała crp poniżej 10 i stwierdzoną infekcję wirusową. Dziś nie dostaliśmy skierowania na crp ale mieliśmy rtg, który nic nie wykazał. Pomimo tego pani doktor zapisała nam antybiotyk augmentin ze względu na długo trwającą gorączkę (córka gorączkuje średnio dwa razy dziennie, wieczorem i w nocy) i możliwość nadkażenia. Wróciliśmy do domu z lekami ale nie podałam antybiotyku od razu, w związku z tym, że poprzedni lekarz wspominał o grypie i gorączce do tygodnia oraz w związku z tym, że dziecko osłuchowo czyste, rtg bez zmian, postanowiliśmy wstrzymać się z podaniem antybiotyku do rana. No i po powrocie do domu małej spadła temperatura, od południa miała 37,9-38,1 a wieczorem 37,3. Nie dawaliśmy dziś w ogóle leków obniżających gorączkę, spadła sama. Teraz mała śpi i ma 36,6. Zastanawiam się czy jeśli temperatura się już nie podniesie możemy zakładać, że jednak był to wirus, być może grypa, i możemy w ogóle nie podawać antybiotyku. Nie chcę dziecku zaszkodzić niepotrzebnie podanym antybiotykiem ale nie chcę też narażać jej zdrowia jeśli antybiotyk miałby być jednak konieczny. Czy takie wstrzymanie się z antybiotykiem w tej sytuacji jest rozsądne i bezpieczne?