mariqa24
27.02.16, 22:09
Mój maly synek jest bardzo pogodnym dzieckiem. Niestety jest podatny na uroki o czym miałam szanse sie juz przekonać. Zauwazylam ze robi sie niespokojny po wizycie babci, zwłaszcza gdy robi cos nie po jej myśli, za każdym razem po jej wyjściu zaczyna sie zly humor, placz itp. Przetarcie pielucha wystarczy i dziecko jak nowonarodzone. Czy ktos miał podobna sytuację? Ileż można znosić cos takiego? Jest dobrze, fajna zabawa....wizyta babci i wszystko zle. Nie chodzi mi tu o to czy wierzycie w uroki bo ja nie wierzyłam dopóki pierwszy raz po wytarciu pielucha dziecku wszystko przeszlo. Chodzi mi co mogę zrobi, nie mam możliwości zabronienia babci widywania wnuka, ale na ciągle tzecanie "czarów" na mojego smyka tez pozwolić nie mogę.