kawagu
17.03.16, 21:27
Pani doktor córka ma aktualnie 17 miesięcy. Od stycznia chodzi do żłobka. Choruje z małymi przerwami 4-10 dniowymi. Od 1 do 10 marca brała antybiotyk, ponieważ w uszku pojawił się wysięk. Pierwszy raz nie mogłam jej zbić gorączki i paracetamol szedł zamiennie z Ibum co 3 godziny. Ale udało się zwalczyć tę chorobę. W ostatnim dniu antybiotyku córka zaczęła znowu się ślinić - brakuje nam 3 ząbków. Pojawił się katar. Kilka razy kichała. Poczekaliśmy do poniedziałku i poszła jako zdrowe dziecko na kontrolę i od wtorku poszła do żłobka. Niestety dzisiaj po żłobku pojawiła się gorączka powyżej 38,5. Jeżeli jutro nie uda się dostać do pediatry z listy rezerwowej, mamy wizytę umówioną na poniedziałek. Jest to już 6 infekcja od stycznia. Inne mamy zasugerowały mi aby poprosić lekarza o zrobienie morfologii aby sprawdzić czy dziecko nie ma zaburzeń odporności. Czy na prawdę takie badanie może to pokazać? Nastraszyły mnie białaczką i innymi chorobami. Badanie to wiąże się z pobraniem krwi i zastanawiam się czy jest sens kłucia dziecka dla własnego kaprysu. Proszę o poradę.