dawo11
03.05.16, 15:54
Witajcie,
Ostatnio mój 3-latek przechodzi infekcję. Zastanawiam się czy da się ,tylko po objawach, dobrze zdiagnozować dziecko. Czy jednak zawsze powinno NALEGAĆ się na wykonanie wyników. Pytam, bo przez ten tydzień moje dziecko bardzo się męczyło, ja odchodziłam od zmysłów.....nie wiem czy słusznie...może jestem panikara (raczej na pewno)....ale czasami człowiek nie bardzo wie komu zaufać - lekarzowi, czy intuicji matki. Może ktoś coś podpowie...
Maluch chodzi do przedszkola, a ostatnio dzieci mocno kaszlały. I tak zaraz po pierwszym dniu, rano, miał jednorazowy kaszel (jakby coś wniknęło i próbował odkaszlnąć),następny dzień ok. a trzeciego na wieczór temperatura - do 38,2. Spadała po nurofenie, wzrastała po 6 godz. W dzień marudny, bolał go brzuszek. Po południu dołączył niewielki katar. Wydawało się , że jest dobrze tylko temperatura. Wieczorem nie chciał jeść (odniosłam wrażenie, ze boli go gardło, więc dostał Tantum Verte), po kąpieli od razu dziwny, senny, ekspresowo. Poszedł spać i po pół godz. dołączył kaszel. Początkowo wyglądało na zatkany nos, potem wyraźnie kaszel szczekający, trudność z oddechem. Wiedziałam, że to krtań, bo latem już też to przeszliśmy, a więc otwarte okno, inhalacje, lek na gardło. Chwilowo to pomagało. O 1 nie wytrzymałam i pojechaliśmy na pogotowie z myślą, że podadzą mu zastrzyk (latem po dożylnym podaniu od razu było o niebo lepiej). Lekarz jednak odmówił i skierował na szpital. W tym czasie objawy duszności zaczęły ustępować, postanowiłam wrócić do domu. Do rana ok. Wizyta u lekarza i pani doktor stwierdziła zmiany na oskrzelach (delikatne, przy kaszlu tylko). Zaleciła pulmicort, syrop od kaszlu, pyrosal, nurofen i na gardło. Dziecko miało cały biały język ( uznała, że od temperatury?). Tak postępowaliśmy przez cały weekend. Dziecko zachowywało się różnie- raz jakby lepiej, następnie znów gorzej. W niedzielę kaszel się nasilił (całą noc kaszlał), do tego rano dało się wyczuć przyśpieszoną perystaltykę jelit. Wczoraj byliśmy u lekarza, stwierdził, że są zmiany na oskrzelach, przepisał BEZ BADAŃ antybiotyk, na podstawie objawów (nasilony kaszel, nadal utrzymująca się temperatura, katar, gardło zaczerwienione). Przez cały dzień, według mnie, dziecku dołączyła jelitówka, ponieważ w ogóle nie chciał jeść, raz zrobił wodnistą kupę, a wieczorem zwymiotował, troszkę jedzeniem i zalegającą wydzieliną. O 11 dostał antybiotyk i o 19 druga dawkę ...i jakby ręką odjął... od razu wczoraj wieczorem po oczach widać było poprawę. W nocy normalna temperatura, tylko mega się pocił...Dzisiaj został tylko lekki katar i kaszel. Jakby nie to dziecko- z osowiałego- tryskający energią maluch...oczywiści słaby apetyt pozostał, ale to chyba normalne..bo jednak coś tam je...
Zastanawia mnie, czy nie można było od razu włączyć antybiotyku (sugerowałam to przy 1 wizycie, ale pani doktor stwierdziła wirusówkę)? Czy to możliwe, ze nałożyło się kilka wirusów w ciągu tego tygodnia? Jeśli tak, to czemu po pierwszej dawce antybiotyku od razu poprawa? Zbieg okoliczności? Miał ktoś podobnie...?
Pozdrawiam