kawagu
02.11.16, 12:04
Pani doktor na przełomie września i października córka brała amoksycylinę z powodu zapalenia oskrzeli - miała wtedy CRP z palca wskazujące, że wirusówka przechodzi w bakteryjne zakażenie. W 5 dni udało się okiełznać problem i zgodnie z zalecenie lekarza przestaliśmy brać antybiotyk. Niestety zaprzestaliśmy wtedy podawać priobiotyk (mój błąd). Tydzień później córka podłapała wirusówkę od taty. Tata wyzdrowiał w tydzień ale córka nie. Na początku był to tylko katar i chore gardło. Mąż źle przekazał zalecenia i nie robiliśmy inhalacji przez kilka dni. Podczas ostatniej wizyty (tydzień temu) okazało się, że córka ma pleśniawki i ponoć z tego powodu katar może trwać dłużej. Reasumując od tygodnia walczymy z pleśniawkami a od 3 tygodni z katarem ale inhalacje z nebudose robimy tydzień. Lekarz polecił stosować fiolet tj. roztwór gencjany. Podaję od tygdnia dicoflor i syrop islandzki. Wydawało się już, że pleśniawki minęły ale znowu coś wyskoczyło. Jak smaruję gencjaną cofają się. Mam dylemat bo jutro mam umówioną wizytę u pediatry w ramach chorych dzieci. I waham się czy pójść czy nie. Pleśniawki cofają się. Ale katar nie. Jak inhaluję córkę jest lepiej ale jak mąż tylko raz tego nie zrobił (przedwczoraj zajmował się nią wieczorem) znowu wszystko wróciło. Nie ma żadnych niepokojących objawów. W poniedziałek nie będę miała już opieki nad córką.
Czy z powodu tak długotrwającego kataru powinnam znowu skonsultować to z pediatrą?
Czy jeżeli dziecko ma katar po tak długich chorobach (jeżeli nie będzie pleśniawek) może wrócić do żłobka?
Czy może być zaszczepiona na MMRa za 15 dni (wiem, że kwalifikacja będzie ale... chcę poznać pani zdanie)? Lub 2 tygodnie później (mamy awaryjny termin)?