deedee
23.01.19, 21:18
Witam, jestem ciekawa czy znajdzie się rodzic, który miał podobny przypadek i podzieli się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Po szczepieniu na odrę, świnkę i różyczkę stało się coś co zmieniło moje podejście do szczepień, których wcześniej byłam zagorzałą zwolenniczką. Bardzo proszę o nie umieszczanie wpisów o ciemnogrodzie i wybujałej wyobraźni, rodzic, który nie doświadczył tego na własnej skórze nie zrozumie wątpliwości rodzica, którego dziecko po szczepieniu źle zareagowało. Mój synek był szczepiony zgodnie z kalendarzem od urodzenia. W styczniu syn dostał szczepionkę skojarzoną + pneumokoki kolejna dawka, było to w 12.5 miesiącu życia. Zaraz po szczepieniu nie zauważyłam niczego niepokojącego poza obrzękiem w miejscach wkłucia, niczego nawet się nie doszukiwałam, tylko raz po szczepieniu miał gorączkę. Po 4 dniach od szczepienia pojawiła się wysypka na udach, powyżej miejsc podania szczepionek. Była to taka chropowata kaszka, ale poza tym wszystko było ok, synek wciąż pogodny, z apetytem, żywe srebro jak zawsze, zatem nie widziałam problemu tym bardziej, że pielęgniarka uprzedzała że może się pojawić i wysypka i gorączka. Dokładnie tydzień po szczepieniu się zaczęło... Syn stał się marudny, płaczliwy, nie chciał jeść. Podczas przewijania zauważyłam że bardzo płacze, wtedy dostrzegłam czerwona plamkę na worku mosznowym, gdy ją dotykałam płakał. Chwilę później zaczął gorączkować, poczatkowo temperatura wynosiła nieco powyżej 37, wkrótce zaczęła nie tyle co rosnąć a skakać, raz powyżej 38, potem spadała i tak w kółko. Syn zasypiał na stojąco, był kołowaty, wywracał się, raz się śmiał sekundę później płakał bez powodu. Na noc daliśmy mu lek przeciwgorączkowy. Spał niespokojnie, a o godzinie 22 zaczął wymiotować, a temperatura rosnąć. Gdy termometr wskazał 38.7 podaliśmy lek przeciwgorączkowy i zasnął. Dodam w tym momencie, że raczej nie należę do panikar, ale zaczęłam się martwić i wiązać to z podaniem szczepionek. Następnego dnia syn wstał w nieco lepszym humorze, choć dalej był marudny, płaczliwy i bez apetytu. Temperatura powyżej 37. Zadzwoniłam po pielęgniarki z punktu szczepień i opisałam co się dzieje. Powiedziała, że to raczej nie po szczepieniu i dodała anegdotę o pewnej mamie której syn po szczepieniu gorączkował do 40 stopni przez trzy dni i okazało się że to trzydniówka, ale na wszelki wypadek zaprosiła nas do przychodni by syna obejrzał lekarz - bądź co bądź ten sam, który był przy szczepieniu. Ta wizyta nie należała do udanych i do tej pory nam wątpliwości co do jej przebiegu. Syn dość nieznośnie reagował na ludzi w kitlach, więc cała wizytę płakał. Lekarz go osłuchał i stwierdził że to przeziębienie i zarzucił nam, że pewnie zaprowadziliśmy go do chorych dzieci. Dodał, że ma katar, więc pewnie zapalenie ucha no i spojówek bo ma czerwone oczy. Ja na męża, on na mnie.... Lejarz nie zauważył że synowi cieknie z nosa bo płakał, oczy czerwone z tego samego powodu, nie był przeziębiony. Zauważyłam że to co mówię odbija się echem, nawet informacje o tym że był szczepiony tydzień wcześniej, więc nie próbowałam go dalej przekonywać, spytałam skąd wymioty, powiedział że od kataru jest kaszel a od kaszlu wymioty. Ale jaki katar i kaszel? No nic, w każdym bądź razie zapisał antybiotyk, którego póki co nie kazał podawać?? Dopiero jak mu się pogorszy, ale przed naszym wyjściem zmienił zdanie. Może to dość ryzykowne z naszej strony ale nie podaliśmy małemu tego leku, mimo że go kupiliśmy. Po powrocie do domu syn czuł się nieco lepiej, choć dalej nie było to to samo dziecko. Gorączka, leki przeciwgorączkowe i tak w koło. W sobotę było gorzej, wciąż płakał, był senny i gorączka. Postanowiliśmy dłużej nie czekać jeśli w niedzielę nic się nie zmieni. W niedzielę obudził się w o wiele lepszym stanie, bez gorączki, pogodniejszy choć dalej płaczliwy, a dodatkowo wysypka rozprzestrzeniła się na całe ciało. Czy to relacja na szczepienie czy też trzydniówka, nie wiem, w każdym bądź razie wysypka zniknęła, ale dlaczego wciąż czuje, że podminili mi dziecko? Z radosnego, chodzącego od 10 miesiaca samodzielnie dziecka, zrobił się marudny, bardzo płaczliwy, agresywny i potykajacy sie o własne nogi. Już nie budzi się z uśmiecham na ustach, tylko z płaczem. Potrafi spać 14 godzin z krótką przerwą. Dość mam tekstów w stylu "może to zęby" lub "a może to skok rozwojowy", za dużo tych zabiegów okoliczności... W tym monencie napiszę, że syn 2 tygodnie przed szczepieniem przechodził zabieg w znieczuleniu ogólnym (stąd trauma i histeria gdy tylko zobaczy lekarza czy pielęgniarkę), a tydzień przed szczepienirm był przeziębieniony, co według lekarza nie było przeciwwskazaniem do podania szczepionek.