asik49
03.09.07, 09:20
Jestem babcia 10m.ciągle głodnego maluszka.Synowa opiekuje sie nim
super,ale...no właśnie"książkowo"karmienie co 3godz.zero słodyczy i te
sprawy.Nie ingeruję,bo to ona przecież jest mama,ale podpowiadam,sugeruję
itp.odnośnie jedzenia,bo szkoda mi dziecka,które marudzi,płacze i wszystko
wskazuje na to ,że z tego powodu.
Gdy widzi,że już coś dostanie "na ząb"to w głos się śmieje z radości.
Dodam,że wnusio,to przysłowiowy"szczypiorek"szczuplutki,waży ok.7,5kg.
Wyniki ma w normie,bo pediatra sprawdziła słaby przyrost wagi u dziecka.Może
jestem "starej daty"ale odnośnie żywienia wyznaję zasadę"na żądanie"-każdy z
nas czuje ile moze czy chce zjeść.
Czy się mylę?Proszę o fachowa poradę i dziękuje za każdą podpowiedź,z której
pewnie inni też skorzystają.
Moze są mamy,które z własnego doświadczenia cos podpowiedza.
Pozdrawiam.