lloola
10.10.07, 09:42
Moje 4 miesięczne maleństwo od 2 tyg życia cierpi na kolki – tak przynajmniej twierdzą lekarze. Dolegliwości objawiają się najczęściej podczas każdego karmienia (po kilku łykach mleka) płaczem, a w zasadzie wrzaskiem i prężeniem nóżek. Ogólnie mam wrażenie, ż przez większość dnia jest niespokojna, stale napięta nawet między karmieniami. Co tydzień jesteśmy u lekarza, dodam, że już kilku ją badało (prywatnie i państowo), przybywa na wadze ok. 800 g na miesiąc. Wyjątkiem są ostatnie dwa tyg, podczas których przybyła 230 g. Ostatnio mało nam jednak je (zwykle ok 700 ml dziennie, a od niedawna 550 ml). Jest już obecnie (4 tyg) na pokarmie mieszanym (mam restrykcyjną dietę) i Bebilonie pepti. Nie ma alergii skórnej, ale ze względu na kolki zaproponowano mi takie mleko (Nutramigenu nie chce pić). Robiliśmy badanie moczu 2 razy (ogólne i posiew) – OK, morfologia – podobno świetna jak na wcześniaka (ur. 35 tyg), byliśmy u chirurga dziecięcego i na USG jamy brzusznej – też wszystko OK. Podaję jej Debridat (2x2,5), krople Espumisan i od 4 dni Gazprit (2x1g). Niestety nic na dłuższą metę nie skutkuje, poprawa czasem jest przez 2 dni i wraca wszystko do normy. Dodam, że stosowałam już esputikon, infacol, bobotic, gripe water, sab simplex, baby nose, lakcid itd. I nic:( Nie wiem co robić, czy to rzeczywiście może być kolka w ten sposób się u niej objawiająca? Mam czekać aż przejdzie? Przyznam, że takich rad nie mogę już słuchać... Może ktoś był w podobnej sytuacji i poradzi co robić.