ivi_z
27.04.08, 19:44
Witam. Mój synek ma 5 tygodni. Od około dwóch tygodni na jego buźce
zaczęły pojawiać się drobniutkie krostki. Na początku było kilka u
nasady włosów i na powiekach. Po kilku dniach wydawało mi się, że
zaczynają znikać. I teraz nie ma ich już tyle na powiekach i u
nasady włosów, ale za to pojawiło się ich mnóstwo na główce pod
włoskami, na policzkach, na uszach i na szyjce. Dodam, że gdy
dziecko jest spokojne krostki są w kolorze skóry, a gdy np. leży na
tej stronie gdzie są krostki lub jest ciepło lub płacze - robią się
czerwone i mają czerwoną otoczkę. Krostki są drobniutkie jak kaszka.
Są i pojedyncze i w skupiskach, chociaż nie zlewają się raczej ze
sobą. Karmię piersią. Przy wizycie patronażowej położna nie
stwierdziła jednoznacznie co to jest. Kazała ograniczyć nabiał i
przemywać krostki rumiankiem. Rumianek pomagał przez 2-3 dni a potem
nic, a wręcz skóra zrobiła się trochę szorstka. Inna położna kazała
odstawić rumianek i smarować delikatnym kremem - my robimy to
Oilatum soft. Po przeczytaniu kilkudziesięciu postów i porad
stwiedziłam, że objawy pasują albo do trądziku niemowlęcego albo
alergii. Dodam, że ja jestem uczulona na sierść, pierze i ostatnio
zaczęłam reagować na pyłki. Teraz już całkiem zrezygnowałam ze
spożywania mleka i jego przetworów bo nie wiem, czy to szkodzi
mojemu maleństwu. Zmieniłam dziś proszek do prania - wcześniej był
Jelp, teraz Lovela. Używamy tylko kosmetyków Oilatum. Wizytę u
lekarza pediatry mamy dopiero za dwa tygodnie więc zwracam się tutaj
z prośbą o pomoc w diagnozie i sposobie na złagodzenie tej okropnej
wysypki. Pozdrawiam.