edit38
08.10.08, 19:36
Moja 16 m-czna córeczka od urodzenia była niejadkiem, po części ja się do tego
przyczyniłam ponieważ patrzyłam na schematy żywieniowe i bardzo chciałam aby
zjadała tyle ile jest w schemacie a że ona zjadała połowę tego to ja jej
wmuszałam. Dopiero niedawno (mała miała około roku) zmądrzałam i przestałam
wciskać dziecku jedzenie. Po jakimś czasie doszłam do wniosku że dziecko
jednak nie je aż tak mało jak mi się wydawało. Rano wypijała około 240 mleka,
przed południem jakaś kanapeczka, po drzemce obiadek (zupka około 250 ml lub
drugie danie- woli zupki) później owoc i jogurt, przed spaniem około 240
kaszki na gęsto.
Od około 1,5 tygodnia córeczka zaczęła dużo mniej jeść często zjada tylko
połowę obiadu, kolacji czasami nawet nie ruszy stwierdziłam więc że może za
często daję jej jeść po południu i owoce zaczęłam jej dawać przed południem
ale ona często nie zjada go a obiad i kolacja i tak nie są zjedzone. Zawsze
wiem że rano wypije butlę z mlekiem oraz zje kanapkę przed drzemką oraz
jogurcik co do pozostałych posiłków nigdy nie ma pewności. Nie przejmuję się
już tym że się „zagłodzi” ale boję się że jeśli dłużej tak będzie jadła to nie
dostarczy organizmowi wystarczająco dużo witamin itd. I dostanie anemii lub
jakiejś innej choroby. Czy nie powinnam się przejmować i pozwolić jej nie jeść
tak długo jak nie chce?