Problem z jedzeniem

24.08.09, 06:09
Moja córeczka ma prawie 2 lata i 3 m-ce. Nie jest chudziutka (waży 14 kg)
pomimo że je raczej mało. Problemem dla mnie nie są raczej ilości tylko
różnorodność jedzenia które zjada. Nie je wcale warzyw (wyjątkiem są te
ugotowane w zupie) z owoców je tylko jabłka i czasami banana, ostatnio zjada
odrobinę nektarynki i borówek amerykańskich (2-3 razy w tygodniu wcale nie zje
owoców) Z pieczywa najchętniej jadłaby bułki i rogale maślane, czasami zje
chleb (najlepiej gdyby był z dżemem lub powidłami) Obiadów najchętniej też nie
jadłaby wcale czasami nie je obiadu przez 3-4 dni z rzędu. Bardzo lubi mleko i
jogurty chociaż ostatnio nawet tym gardzi. Dosyć często zdarzają się dni że
rano wypija mleko potem około południa zjada jogurt, następnie kilka łyżek
obiadu troszkę jabłka, na kolację kilka gryzów kanapki i mleko przed spaniem.
Ostatnio byłyśmy 3 dni w szpitalu na badaniach i wtedy przeszła samą siebie,
rano wypijała około 120 ml mleka i tyle samo wieczorem a poza tym nic więcej
nie jadła bo nie miała czasu. Czy mogę pozwolić na to aby dziecko tak się
odżywiało? Jak to się dzieje że pomimo że tak mało je jest raczej okrągła, czy
to oznacza że je wystarczająco dużo? Dodam że wszystkie wyniki jakie miała
robione wyszły dobrze.
    • matysiaczek.0 Re: Problem z jedzeniem 24.08.09, 08:23
      moj syn, rok młodszy od twojej córeczki: śniadanie kanapka z szynką/dżemem/serem żółtym - cała kromka bez skórki. potem do spania około 12 mleczko (150 ml). Obiad (14): ziemniaki/makaron/kasza z mięsem i wrzywami duszonymi (marchew brokuł groszek) lub zupa warzywna z makaronem/kaszą/ziemniakami, kolacja (18): jajko/serek homog./jogurt owocowy/sinlac/placuszki z mąki i jajka, na noc (20) mleko (150 ml). O owocach i chrupkach/paluszkach nie piszę, to miedzy posiłkami, na spacerze.
      Przy takiej diecie jest jednak dość szczupły, ale bardzo dużo się rusza/biega/wspina.

      W związku z powyższym: uważam, że jednak za mało je Twoje dziecko, albo raczej dieta nie jest zbyt zróżnicowana. Chociaż to musztarda po obiedzie, uważam, ze to twoja wina, bo od początku wprowadzania normalnych posiłków powinnaś mu różnicować, przyzwyczaiłby sie do warzyw np. Co teraz robic? zachęcac, podając atrakcyjne wizualnie dania, moze uda ci się przemycic.
      Z drugiej strony, moja mam zawsze mówiła, żeby dzieko nie zmuszać do jedzenia, jak zgłodnieje, to zasygnalizuje. Poczekaj na opinię eksperta
      • kasiak37 Re: Problem z jedzeniem 24.08.09, 10:22
        no niestety ale to Twoja rola jest w tym zeby dziecko mialo urozmaicona
        diete."Zaspalas" do tej pory ale lepiej pozno niz wcale.Tylko systematycznosc i
        cierpliwosc.
      • edit38 Re: Problem z jedzeniem 24.08.09, 12:26
        matysiaczek.0 napisała:


        >
        > W związku z powyższym: uważam, że jednak za mało je Twoje dziecko, albo raczej
        > dieta nie jest zbyt zróżnicowana. Chociaż to musztarda po obiedzie, uważam, ze
        > to twoja wina, bo od początku wprowadzania normalnych posiłków powinnaś mu różn
        > icować, przyzwyczaiłby sie do warzyw np.

        Może to i moja wina ale co miałam robić jak nie chciała jeść, nie chciała nic
        nowego próbować. Wszyscy ciągle mi powtarzali że panikuję, że powinnam odpuścić,
        że zdrowe dziecko się nie zagłodzi (ale skąd mam wiedzieć czy jest zdrowa-wyniki
        są niby dobre)że jak zgłodnieje to zawoła no i co? Nic czekam i już nerwy coraz
        bardziej mi puszczają jak kolejne danie które podam ląduje w klozecie (nie chce
        specjalnie dla niej gotowanych, tego co my jemy ani słoiczków)
        • matysiaczek.0 Re: Problem z jedzeniem 24.08.09, 12:34
          hej, tak mi przyszło do głowy. Mój syn (zresztą córka tez) o wiele lepiej je z mojega/męża talerza. Wtedy to właściwie wszystko przełknie. Może spróbuj razem z nią jeść?
          ps. nie chciałam cię krytykować, bo i tak już czasu nie cofniesz
          • edit38 Re: Problem z jedzeniem 24.08.09, 19:54
            matysiaczek.0 napisała:

            > hej, tak mi przyszło do głowy. Mój syn (zresztą córka tez) o wiele lepiej je z
            > mojega/męża talerza. Wtedy to właściwie wszystko przełknie. Może spróbuj razem
            > z nią jeść?

            próbowałam już dawno aby ona jadła z mojego talerza ub ja z jej. próbowałam
            sadzać ją z nami przy stole i jadłam z nia przy jej stoliku klęcząc na podłodze.
            Karmię ją pozwalam jeść samej (to kompletna porażka bo jej się łyżką nie chce
            machać)udajemy że lale, misie też jedzą (to się jej podoba ale nie pomaga nam w
            jedzeniu) Pomysłów już mi brakuje jak zachęcić ją do próbowania nowych rzeczy
            lub zjedzenia czegoś poza mlekiem jogurtem lub rogalem.

            > ps. nie chciałam cię krytykować, bo i tak już czasu nie cofniesz

            Krytyki się nie boję bo może rzeczywiście popełniłam jakiś błąd w jej
            wychowywaniu (wiele błędów sama widzę) ale jeśli chodzi o jedzenie to naprawdę
            prawie na głowie staję od samego porodu. Najpierw w szpitalu walczyłam o to aby
            zechciała jeść z piersi (nic nie wyszło) potem jak była już na butli połowę
            porcji zalecanych w jej wieku jadła przez około godzinę a i tak nie zjadała
            wszystkiego. Kiedy zaczęło się rozszerzanie diety to przeżyłam "koszmar" bo nic
            nie chciała jeść. Każdy jej posiłek od urodzenia do mniej więcej 8-9 m-cy to był
            dla mnie wielki stres, potem zaczęłam odpuszczać (tak jak wszyscy mi radzili)
            ale to również nic nie dało :(
            • kasiak37 Re: Problem z jedzeniem 24.08.09, 19:59
              tak jak pisalam wyzej,tylko systematycznosc i cierpliwosc.
              U nas zaczelo sie i jest do tej pory tak,ze do obiadokolacji zasiadamy do stolu
              WSZYSCY.Mloda zjada bez protestow to co sobie zazyczy ze stolu.Moze taka metoda
              sprawdzi sie u Was?
              • bonnie75 Re: Problem z jedzeniem 25.08.09, 10:00
                Ktos napisal, ze autorka watku "zaspala" z urozmaicaniem diety - bzdura na
                resorach!!!!!! - wypowiedziana przez kogos, kto nie jest rodzicem niejadka i nie
                zdaje sobie sprawy jaka meka jest przemycanie czegokolwiek wartosciowego w posilku.
                Jestem matka 3,5-latka, ktory warzyw nie je W OGOLE, z miesa kotlet mielony,
                czasem piers kurczaka opanierowana, parowka, owoce - czasem jablko, czasem banan
                (gdyby nie sloiczki ...) Nie je kasz, ryzu, ziemniakow, z zup jedynie pomidorowa
                z makaronem.
                Oto co jada:
                jogurty
                serki waniliowe
                makaron z maslem
                wspomniana pomidorowa
                kotlet mielony
                panierowana piers kurczaka
                parowka
                nalesniki
                omlety
                pieczywo chrupkie z maslem i dzemem, ale tylko truskawkowym
                racuchy i placuszki wszelkiej masci
                bialko z jajka na twardo
                i smieci typu: lody, zelki, chrupki, lizaki ---> zaznacze jednak, ze mocno
                ograniczone i jako nagroda
                poza tym pije:
                aktimele
                soki
                wode
                I to by bylo na tyle.
                Moje proby podania mu czegokolwiek (a prosze mi wierzyc moja kreatywnosc w
                wymyslaniu roznych roznosci byla olbrzymia) nowosci od zawsze konczyly sie
                porazka. Po prostu odmawial i juz. A jesli udalo nam sie JAKOS namowic go do
                czegos - odruch wymiotny zagwarantowany.
                Jest uparty jak przyslowiowy osiol. Ludzilam sie, ze jak pojdzie do zlobka,
                zobaczy jak jedza inne dzieci zacheci goto jakos do jedzenia - e tam, malo tego,
                panie skarzyly sie, ze nasladuja go inne dzieci :-/
                I tak sobie poscimy. Dodam, ze cyklicznie ma robione badania krwi z oznaczeniem
                wszelkich pierwiastkow - wszystko w normie, robakow nie ma, waga w 75 centylu od
                zawsze....no co robic????
                Moja psychika siada, kiedy mam zaprojektowac jakis posilek dla niego...
                • edit38 Re: Problem z jedzeniem 25.08.09, 11:09
                  bonnie75 napisała:

                  Ludzilam sie, ze jak pojdzie do zlobka,
                  > zobaczy jak jedza inne dzieci zacheci goto jakos do jedzenia - e
                  tam, malo tego
                  > ,
                  > panie skarzyly sie, ze nasladuja go inne dzieci :-/

                  No to się załamałam teraz :(. Cały czas żyłam nadzieją że w
                  przyszłym roku poślemy ją do przedszkola i wtedy zacznie w końcu
                  jeść a to co piszesz oznacza że jednak niekoniecznie. Teraz zostaje
                  mi tylko nadzieja że jednak nie będzie aż tak uparta jak Twoje
                  dziecko. Chociaż charakterek to ona ma, i to jaki :(.
                • lilith888 Re: Problem z jedzeniem 25.08.09, 11:15
                  Popieram bonnie75 w 100% - niech mamunie, które nie mają problemu z niejedzeniem
                  ich pociech nie krytykują i się nie mądrzą, bo guzik wiedzą. Niejadki zawsze
                  istniały i istnieć będą - takie to już "egzemplarze" i bynajmniej nie ma to nic
                  wspólnego w większości przypadków z "zasypianiem" rodziców jak to napomknęła
                  forumowiczka. Ja też walczyłam o każdy kęs, dbałam, urozmaicałam, próbowałam ...
                  i fiasko. Odpuściłam po odpowiedzi dotyczącej problemu na forum przez p.doktor.
                  Trzymaj się - z głodu nie umrze :).
                  • matysiaczek.0 Re: Problem z jedzeniem 25.08.09, 11:32
                    no to MAMUNIU niejadka wytłumacz mi:
                    dziecko 4-letnie, chuda jak patyk, mama mówi - niejadek. Faktycznie, ile razy u nich byliśmy, cuda-niewidy mama wyczyniała żeby dziecko zjadło COKOLWIEK.
                    Na 10 dni zostawili u nas tego niejadka, wyjechali na wyczekane wakacje. Dwa dni faktycznie dziecko niespecjelne jadło, potem to już z górki, i ziemniaczki i zupka i mięsko, wszystko smaczne, przyprawione(!!!!!) , kolorowe, ładnie podane, wszyscy siadaliśmy przy stole, po zjedzonym obiedzie zawsze była obiecywana niespodzianka (lody, cukierek, bajka na DVD)...dziecko jadło i tyle. Nie uwierzę, ze są niejadki, są tylko nieodpowiednie podejścia mam/tatusiów do karmienia, nieciekawe wizualnie zestawy, niesmaczne, bo mdłe po prostu. Tyle

                    ps. bardzo cię proszę, nie nazywaj mnie mamunią, z lekka obraźliwie zabrzmiało, nie zyczę sobie.
                    • lilith888 Re: Problem z jedzeniem 25.08.09, 15:35
                      A ja droga Pani (tak lepiej ?) nie życzę sobie sugerowania, że moje potrawy są
                      mdłe itp. Powtarzam raz jeszcze niejadki żyły, żyją i żyć będą - Twój przypadek
                      jest po prostu "przypadkiem", wielkie mi to jedzenie w zamian za nagrodę.
                      Jedzenie powinno wynikać z apetytu, a nie z obiecanek - totalna głupota. Jakby
                      Tobie obiecali, że dziś na pewno wygrasz w totka też byś wsunęła obiadek mimo
                      swojej niechęci na niego. I po co ten bulwers ?!.
                      • kol196 Re: Problem z jedzeniem 25.08.09, 15:49
                        popieram w 100% lilith888. chociaz jestem mamą jadka to wiem że czasami żadne pomysły nie działają na niejadka ( ja taka byłam jak byłam mała a teraz jem za 2). ŻYCZĘ OGROMU CIERPLIWOŚCI I POMYSŁOWOŚCI MAMOM NIEJADKÓW!!! I OCZYWIŚCIE POWODZENIA!!!!
    • kasiaalbrecht Re: Problem z jedzeniem 26.08.09, 07:18
      pewnie je dla siebie wystarczająco skoro przybiera na wadze są okresy ,ze dzieci
      jedzą wybiórczo ale wcześniej czy później ulega dieta normalizacji i dzieci
      jedzą różnorodnie. Warto proponować różnorodne jedzenie ale zje to co będzie
      chciała.
      • edit38 Re: Problem z jedzeniem 26.08.09, 10:18
        Dziękuję za odpowiedź. Już od dłuższego czasu nie martwią ilości
        zjadanego jedzenia bo uznałam że skoro przybiera na wadze (i to
        całkiem ładnie) to musi jej to starczać. Obawiałam się jednak tego
        czy aby przy jedzeniu tylko mleka, jogurtów i bułek maślanych nie
        wpędzi się w chorobę. Jeszcze raz dziękuję.
Pełna wersja