Dodaj do ulubionych

Agencja nieruchomości bez licencji

13.09.10, 16:41
Witam, czy ktoś się orientuje czy możliwe jest założenie agencji n. bez licencji. W W-wie w siedzibie wydającej takowe licencje powiedzieli mi, że można tak zrobić na zasadzie umowy o dzieło/zlecenie. Ale jak to w praktyce wygląda bo dzwoniłem do kilku agencji z poza mojego miasta żeby nie było między nami konkurencji ale nikt się nie zgodził.

Dzięki za pomoc
Obserwuj wątek
    • decort Re: Agencja nieruchomości bez licencji 13.09.10, 20:49
      To bardzo pozytywnie, że nikt się nie zgodził. Nareszcie! "W W-wie w siedzibie wydającej takowe licencje powiedzieli mi, że można tak zrobić na zasadzie umowy o dzieło/zlecenie" Nie wiem jaką "siedzibę" masz na myśli. Licencje wystawia Ministerstwo Infrastruktury. I całkiem legalnie żadne umowy zlecenia i umowy o dzieło nie mają tu zastosowania. Owszem, można założyć biuro nieruchomości nie posiadając licencji (podobnie jak nie-farmaceuci mogą być właścicielem apteki), ale osoby wykonujące zawód pośrednika (farmaceuty) powinny mieć uprawnienia i być zatrudnione na umowę o pracę. Zatrudnione w jednym miejscu, jednym biurze; a nie w kilku jednocześnie.
        • bezpocztyonline Re: Agencja nieruchomości bez licencji 14.09.10, 10:28
          Ci asystenci są kontrolowani przez osobę, która jest licencjonowanym pośrednikiem.

          Ta osoba nie jest długopisem i nie "służy do podpisywania umów", ona odpowiada swoimi uprawnieniami za prawidłowość transakcji, więc nadzoruje wszystkie sprawy prowadzone przez swoich asystentów.
          • decort Re: Agencja nieruchomości bez licencji 14.09.10, 21:42
            ależ zakładaj agencję! Ale pamiętaj: musisz mieć zatrudnionego, na etacie (umowa o pracę) pośrednika z licencją, który będzie w stanie kontrolować resztę swoich pomocników (przyjmuje się, że do 5-ciu na jednego pośrednika; i to jest chyba rozsądne) .
            • al_gon Re: Agencja nieruchomości bez licencji 17.09.10, 10:02
              Chyba się zagalopowałeś. Tylko umowa o prace? Mój chrześniak zrobił by pffffff.
              Po pierwsze, nie musi być to umowa o prace a może być umowa cywilnoprawna (np umowa zlecenie). Po drugie kto ustalił ten margines 5 "asystentów"? Prosze Cie, moge mieć 20 osób i sprawować nad nimi piecze i nikomu nic do tego. Litości kolego!
              • bezpocztyonline Re: Agencja nieruchomości bez licencji 17.09.10, 10:39
                al_gon napisał:

                > Po drugie kto ustalił ten margines 5 "asystentów"? Prosze Cie,
                > moge mieć 20 osób i sprawować nad nimi piecze i nikomu nic do tego.

                Pięciu (równocześnie) można mieć praktykantów.

                Ale prawda jest taka, że nie jesteś w stanie naprawdę kontrolować wszystkich działań 20 ludzi. A wszystko, co oni zrobią, idzie na twój rachunek i twoją odpowiedzialność.

                Więcej niż 5 osób trudno jest kontrolować, zwłaszcza, że każdy z nich prowadzi ileś spraw, a to twoim zadaniem jest sprawdzać dokumenty i analizować transakcje pod kątem ich bezpieczeństwa i interesów twoich klientów.

                Przy 20 asystentach nie jesteś w stanie nawet być przy każdym akcie notarialnym czy umowie najmu. Nie jesteś w stanie przeczytać tych wszystkich dokumentów, a co dopiero wyłapać wątpliwości, błędy, sprawy, które trzeba będzie dopiero wyprostować.

                Przy 20 asystentach nie masz szans nawet mieć choćby ogólnej orientacji o większości ofert, jakie się pod twoim szyldem ukazują i za jakie w końcu to ty odpowiadasz.
                • jeepwdyzlu Re: Agencja nieruchomości bez licencji 17.09.10, 16:03
                  spór jest bez sensu
                  licencje szlag tafił już dawno
                  najbliższe regulacje prawne właściwie to usankcjonują...
                  Czemu? bo mnóstwo księgowych, prawników, doradców kredytowych - i tak się zajmuje pośrednictwem...
                  Jak? Mają w dupie UoGN.
                  Zawierają mowy zlecenia, biorą pełnomocnictwa, udzielają porad...
                  I co? Można im skoczyć na plecy..
                  Obónóż..
                  więcej luzu w biodrach życzy
                  były pośrednik
                  jeep
                  • decort Re: Agencja nieruchomości bez licencji 17.09.10, 23:25
                    no, jepp... jak zawsze ma trochę racji - też to zjawisko zauważam. Np. niektórzy pośrednicy kredytowi w bankach (bo nie łudźmy się, że to są pracownicy banków!) biegają do Sądów sprawdzać stan prawny nieruchomości co do tej pory robiliśmy my. Prawnicy - też pośredniczą, niekiedy korzystając z naszych usług. A co do liczby osób pod nadzorem? Sprawdziłem to na własnej skórze, jestem genialny - ogarniam 7 osób, ale przy takiej ich ilości zarobiony jestem po uszy i powyżej 12h na dobę czujny na maksa (pełna aktywność) - tylko dla nich, a mam też inne obowiązki.
                    Co do umowy zlecenie - mam wątpliwości , bo co właściwie zlecamy? Tak, tak .... można (naciągane!) i robi się. A umowa o dzieło to już zupełne kuriozum - proszę mi powiedzieć jakie to konkretnie dzieło wykonuje pośrednik?
                    • ansansyr Re: w czym problem przy zleceniu ? 19.09.10, 10:48
                      decort napisał:
                      > Co do umowy zlecenie - mam wątpliwości , bo co właściwie zlecamy?

                      Zlecamy to na co umówią się strony.
                      Przykładowo można zlecić znalezienie dla zlecajacego nieruchomości spełniającej pewne określone warunki , ale mozna dać też zlecenie znacznie szersze np. wyszukanie i zakup w imieniu i na rzecz zlecajacego nieruchomości .
                      Tak więc możliwości określenia przedmiotu zlecenia jest wiele i zależy to tylko od oczekiwań i możliwości stron umowy.
                      • decort Re: w czym problem przy zleceniu ? 20.09.10, 21:02
                        "Zlecamy to na co umówią się strony. Przykładowo można zlecić znalezienie dla zlecajacego nieruchomości spełniającej pewne określone warunki , ale mozna dać też zlecenie znacznie szersze np. wyszukanie i zakup w imieniu i na rzecz zlecajacego nieruchomości .
                        Tak więc możliwości określenia przedmiotu zlecenia jest wiele i zależy to tylko od oczekiwań i możliwości stron umowy."
                        - Tak, tak .... Tyle, że tu jest mowa o tym co zleca licencjonowanemu pośrednikowi pracodawca nieposiadający licencji w obrocie nieruchomościami. W/g Ciebie, ja jako taki przedsiębiorca mogę zlecić pośrednikowi wyszukanie dla mnie określonej nieruchomości. Ale ... ja nie poszukuję nieruchomości, poszukuje jej klient mojej firmy. To po 1. Po 2 zatrudniam też agentów nielicencjonowanych, więc temu licencjonowanemu powinienem zlecić nadzór nad nimi, tak? Po 3.: ten licencjonowany powinien przebywać w biurze, wykonywać czynności pośrednictwa, być na każde zawołanie klientów i agentów bez licencji; certyfikat jego licencji powinien wisieć w biurze, tak? PO 4: od umowy zlecenia podobnie, jak od umowy o pracę - odprowadza się taki sam podatek i ZUS (o ile zleceniobiorca nie jest gdzieś zatrudniony) - i dokładnie takie same procenty i proporcje jak przy umowie o pracę (pracownik/pracodawca) - nie wiedziałeś?
                        • jeepwdyzlu Re: w czym problem przy zleceniu ? 21.09.10, 09:26
                          ale decort nie chodzi o relacje firma - pośrednik
                          ZLECENIE może podpisać poszukujący czy sprzedający - z kimś kto NIE MA LICENCJI. Np znajomym księgowym...
                          I on będzie działał w praktyce - tak samo jak Ty ze swoją licencją.... Pewnie - Ty masz ubezpieczenie, wiedzę, kontakty.. Ale jeśli ktoś zna swojego (skoro się czepiłem tego przykładu) księgowego od wielu lat i mu ufa... I zapłaci mu UŁAMEK tego co Tobie.. A na końcu zapłaci swojemu prawnikowi za sprawdzenie stanu prawnego i przygotowanie umów.. Ile weźmie prawnik? Ok, załóżmy że jest drogi i weźmie 1000 zł
                          W sumie wydasz i tak nieporównywalnie mniej niż zatrudniając biuro nieruchomości..
                          To szczególnie widać na rynku komercyjnym. Przedsiębiorcy lubią działać z ludźmi których znają i których kompetencje sprawdzili wielokrotnie.... I na 100% - bądźmy szczerzy - te kompetencje są wyższe niż bandy niedouków których nazywamy nie wiedzieć czemu maklerami... A to z nimi, nie z siedzącymi za biurkami pośrednikami - mają do czynienia klienci.
                          były jeep
                          • decort Re: w czym problem przy zleceniu ? 22.09.10, 23:14
                            jeep... ja rozumiem co Ty piszesz i pełna zgoda. Tyle, że kolego mylisz wątki, ja z asasyrem / lub jakoś-tam (b. przepraszam, nie umiem zapamiętać) dyskutuję właśnie o relacjach: właściciel biura bez licencji a licencjonowany pośrednik.
                            • jeepwdyzlu Re: w czym problem przy zleceniu ? 23.09.10, 09:16
                              Tyle, że kolego mylisz wątki, ja z asasyrem / lub jakoś-tam (b. przepraszam, nie umiem zapamiętać) dyskutuję właśnie o relacjach: właściciel biura bez licencji a licencjonowany pośrednik.
                              ------------
                              nie nie mylę
                              widzę o czym dyskutujecie
                              I obaj macie rację :-)
                              narazie
                              jeep
                              • decort Re: w czym problem przy zleceniu ? 23.09.10, 22:48
                                obaj mamy rację? :-D To super. Tzn., że ja mam większą rację (w świetle tzw. prawa), skoro nikt nie umie mi odpowiedzieć na proste pytanie. Także Ty nie próbujesz. Nie chodzi mi o satysfakcję w tej dyskusji. Wolałbym, jej nie mieć, a za to znaleźć korzystne, pewne i legalne rozwiązania. A nie ma!
                        • ansansyr Re: w czym problem przy zleceniu ? 21.09.10, 16:27
                          Doprawdy nie wiem dlaczego nie możesz zrozumieć, że umowy cywilnoprawne są korzystniejsza dla przedsiębiorcy niż umowa o pracę, nie widzisz różnicy w obowiązkach pracodawcy i dającego zlecenie ?
                          Co do umów cywilnoprawnych to jako przedsiębiorca możesz zatrudnić pośrednika także na umowę o dzieło i nie jest to żadne kuriozum .
                          Być może masz kłopot ze zdefiniowaniem "dzieła" - ale to nie problem, sięgnij po słownik języka polskiego PWN - dowiesz się , że dzieło to nie tylko utwór literacki, naukowy czy artystyczny ale także « praca, działanie» i także «efekt czyjejś pracy lub jakichś procesów».
                          Tak rozumiejąc dzieło zapewne nie będziesz miał dotychczasowych wątpliwości w określeniu jakiego to dzieła należy oczekiwać od pośrednika.
                          Gdybyś mimo to miał wątpliwości co do formalnych przeszkód to zachęcam do zapoznania się z
                          e-prawnik.pl/biznes/prawo-cywilne/umowa-o-dzielo/odpowiedzi/umowa-o-dzielo-z-posrednikiem.htmlPozdrawiam,
                          • decort Re: w czym problem przy zleceniu ? 22.09.10, 23:21
                            ależ rozumiem, że są teoretycznie korzystniejsze, tylko wciąż nie umiesz mi powiedzieć: JAKIE DZIEŁO wykonuje pośrednik z licencją. Nazwij je proszę, to dzieło. Dodam, że dzieło zasadniczo jest objęte prawami autorskimi, jeśli ta informacji coś Ci ułatwi. Co do Umowy Zlecenia - nie ma żadnej różnicy podatkowej dla Zlecającego (czyli mnie jako pracodawcy). ZUS jest dokładnie taki sam i w takich samych proporcjach jak przy etacie, i tak samo mogę go sobie odpisać od podatku, (pod warunkiem, że wcześniej go uiszczę, oczywiście).
                            • decort Re: w czym problem przy zleceniu ? 22.09.10, 23:34
                              aha, ten podany przez Ciebie link ładuje mi się od 45 min. mniej więcej i nic. Ale zapewniam Cię, że ćwiczyłem temat wcześniej wielokrotnie i dogłębnie, i nic. Na końcu dobił, a właściwie dobiła, mnie doradca podatkowy. Proste pytanie: jakie dzieło, nazwa?
                              • decort Re: w czym problem przy zleceniu ? 24.09.10, 21:05
                                Aha, a Umowa Zlecenie niby korzystniejsza (pod względem kosztów Zlecającego nie), lecz urlopy, okres wypowiedzenia, nie trzeba uzasadniać wypowiedzenia umowy i takie tam, owszem w porównaniu z etatem wspaniale. Tyle, że .....po co mi "pracownik"/Zleceniobiorca, którego co prawda mogę wywalić z roboty z dnia na dzień (upraszczając), ale który może to samo zrobić mnie; w dodatku może nie pojawiać się w biurze w ogóle, bo on wykonuje zlecenie w jakimś tam czasie (nienormowanym) i zakresie, a nie w miejscu; i gdy go potrzebuję np. o 16,15 w czwartek to on akurat pije na mieście z kumplami, a trzeba pojawić się przed klientem z licencją? I nic absolutnie nie mogę mu zrobić, poza tym, że następnego dnia wypowiem mu zlecenie. Nie jest ze mną związany. Nie ma dyscyplinarki nawet. W kolejnym CV może tego nawet nie wykazać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka