Dodaj do ulubionych

Agencje nieruchomosci w Polsce - banda oszustow!!

03.10.08, 12:04
Polska to dziki kraj. Wiedzialem o tym gdy z niego wyjezdzalem, ale ostatnie wydarzenia kompletnie pozbawily mnie zludzen. Rodzina w Polsce chce kupic dom. Udaje sie wiec do posrednika w celu ogladniecia mieszkania, ktore maja w ofercie. Na starcie do podpisania daja umowe, bez ktorej nie pokaza mieszkania. Mamy wiec kwiatek: posrednik bedzie reprezentowal i sprzedajacego i kupujacego (sic!). Pobierze od nich obydwu prowizje po 3% (plus VAT). Posrednik pokazuje tylko mieszkania ze swojej oferty, aby miec podwojny zarobek (banda sku...alych oszustow!!). Posrednik reprezentujacy klienta w takim wypadku nie bedzie negocjowal ceny (z kim na niby negocjowac? sam ze soba?). Z reszta nie zalezy mu na tym. Ma prowizje od ceny zakupu. Powiem tak - takie rzeczy to tylko w Zimbabwe i... Polsce. Rok temu kupilem dom w Holandii. Pani mnie reprezentujaca nie ma prawa dac mi do ogladania mieszkan w swojej ofercie (konflikt interesow). Pobiera 1% (plus VAT) prowizji od ceny zakupu. Przed tem udalo jej sie obizyc cene domu z 215 tys euro do 208 tys euro.

Czytam to forum i wlos mi sie jezy na glowie. Ktos chce sprzedac dom, przychodzi do niego posrednik mowiacy ze ma zainteresowanego klienta i bezczelnie chce od sprzedajacego tez umowe, aby pobrac od niego prowizje. Ktos chce kupic dom, wiec kaza podpisac mu tez umowe i pokaza tylko mieszkania ze swojej oferty. Znowu podwojna prowizja, konflikt interesow. Jakis gnoj pisze ze przeciez za prace trzeba placic. Za jaka ku... prace?? Albo reprezentujesz sprzedajacego, albo kupujacego!! W innym przypadku jestes dla mnie skonczonym gnojem, oszustem, dziadem i moglbym epitetami rzucac jeszcze godzinami. Czy tylko ja widze tragizm sytuacji panujacej w Polsce?
Obserwuj wątek
    • al_gon Re: Agencje nieruchomosci w Polsce - banda oszust 03.10.08, 13:42
      Widzisz jakiego języka używasz? Gratuluje wychowania! Rodzice są na pewno dumni.
      Właśnie tacy jak ty robią "dobrą opinie" zaa granicami kraju. Zabierz rodzinę z
      tej dziczy do Holandii!

      Ad rem - NIE MA OBOWIĄZKU KORZYSTANIA Z USŁUG POŚREDNIKA. Znajomość prawa
      szkodzi a z Ciebie robi debila. Pośrednik MUSI mieć umowę z KAŻDYM. Zapisy w
      umowie to kwestia uzgodnień włącznie z wynagrodzeniem.
      • vaterlandnl Re: Agencje nieruchomosci w Polsce - banda oszust 03.10.08, 13:59
        Mam zasade, ze gowno nazywam gownem. Nie wiem po co do tego mieszac moich
        rodzicow. Mysle, ze ja robie lepsza opinie Polsce niz takie dziadostwo jak
        "agenci nieruchomosci" w Polsce.

        Nalezy otwarcie powiedziec, ze prawo w Polsce jest korupcjogenne, posrednicy to
        zwykla mafia i reprezentowanie interesow klienta to ostatnia rzecz jaka maja na
        uwadze. Wiec przestan mi pieprzyc o jezyku. Wycieranie sobie mordy etyka
        zawodowa, ktora tak na tym forum uwielbiaja niektore kreatury zasluguje wedlug
        mnie na zwykly strzal w twarz. Nie macie zadnej etyki. Jestescie tylko banda
        pazernych gnojow.
        • papajosa Re: Agencje nieruchomosci w Polsce - banda oszust 03.10.08, 21:20
          To do kogo masz pretensję?
          Do pośredników?
          Prawo i reguły gry w Polsce tworzą Sejm, Senat i Rząd.
          Pośrednicy tak działają jak im prawo pozwala.
          Przyjedź tutaj za 10 lat to na pewno będzie inaczej :)
          A teraz albo grasz w te klocki albo dziękujesz i wracasz do swojej cywilizacji :).
    • irma223 Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co piszesz? 03.10.08, 13:58
      Pośrednik jest od tego, by:

      a. klientowi sprzedającemu znaleźć klienta kupującego
      b. klientowi kupującemu znaleźć najodpowiedniejszą dla niego
      nieruchomość.

      Największą głupotą byłoby mieć (dla swojego klienta kupującego)
      odpowiednią ofertę w swojej bazie i jej nie pokazać, bo - konflikt
      interesów?

      Pretensje miałby i sprzedający (była osoba poszukująca takiej
      nieruchomości, a pośrednik wiedząc o tym tej osobie nieruchomości
      nie pokazał) i kupujący (była odpowiednia nieruchomość, a pośrednik
      nic o tym nie powiedział i nieruchomośi nie zaprezentował).

      Pośrednik nie negocjuje ceny "sam ze sobą", jak piszesz, jeżeli
      klient jest zainteresowany ofertą, a chce negocjować cenę, pośrednik
      przekazuje taką informację właścicielowi, a kupującemu odpowiedź od
      właściciela.

      Najczęściej jednak doprowadza do spotkania obu stron.

      To właściciel ocenia, czy uzna, że opłaca mu się sprzedać za cenę
      propnowaną przez klienta zainteresowanego kupnem, a klient kupujący
      ocenia, czy opłaca mu się (i czy jest w stanie) kupić za cenę
      poniżej której właściciel nie zejdzie.

      Pośrednikowi zależy na tym, by strony się dogadały, bo jak się
      dogadają, to będzie transakcja i będzie zapłata (pośrednikowi za
      usługę), jak się nie dogadają, trzeba będzie sprzedającemu dalej
      szukać klientów, a kupującemu odpowiedniej nieruchomości.

      Przepisy w Polsce dozwalają obsługiwać obie strony transakcji, ale
      nakładają na pośrednika obowiązek rzetelności w pracy na rzecz
      każdej ze stron. Kary za złamanie zasady rzetelności mogą byc bardzo
      surowe - włącznie z utratą prawa do wykonywania zawodu.

      Nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że pośredniczka odmówiła
      zaprezentowania ofert z innych biur: w większości wypadków
      współpraca dwóch róznych biur (biuro sprzedającego i biuro
      kupującego) przy sprzedaży jednej oferty to norma. Może jednakk
      pośredniczka miała dość dużo swoich ofert odpowiadających kryteriom
      określonym przez twoją znajomą i miała co jej zaprezentować?

      Aktualnie na rynku jest obecnie posucha: sprzedający czekają na
      lepsze czasy, więc ofert ogólnie za dużo nie ma na rynku.

      Inna sprawa, że kupujący jeszcze wierzą w obniżki - jakby jeszcze
      było z czego obniżać...
      • vaterlandnl Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 03.10.08, 14:04
        Rzetelnosc - smiech mnie ogarnia. Czy wy dalej nie widzicie pokreconej natury
        tej sytuacji?! Wiem, ze dla agentow jest to wspaniala wiadomosc. Mozecie
        zakasowac pieniadze za nic z dwoch zrodel. Nie sadze wiec aby kiedykolwiek to
        prawo zostalo w Polsce zmienione. Oj, poprzewracalo sie w glowkach,
        poprzewracalo. Powtorze jeszcze raz: jednoczesne reprezentowanie sprzedajacego i
        kupujacego to konstrukcja mozliwa tylko w Polsce. Ale coz, zylke do przekretow
        mamy w genach.
      • vaterlandnl Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 03.10.08, 14:36
        Jeszcze jedno - ten wpis calkowicie pana/pania pograza:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=915&w=76268181&a=76425219
        Jestescie perfidna mafia i nie waham sie uzyc tego slowa. To zwykle naciaganie i
        bezczelnosc kazac sobie placic dwa razy za cos za macie juz raz zaplacone od
        swojego pierwszego klienta. Twoim zasranym interesem jest znalezienie mieszkania
        klientowi, ktory ci za to placi. A ty masz jeszcze czelnosc oczekiwac zaplaty od
        sprzedajacego? Czy pani na glowke upadla? Ciesze sie, ze odkrylem ten watek i
        moze troche ludzi sobie oczy otworzy. Postaram sie go rozpropagowac.
          • vaterlandnl Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 03.10.08, 15:58
            Prowokacja, powiadasz. Pluja ci w twarz, mowisz ze deszcz pada. To nie zadna
            prowokacja, tylko przejaw mojego szoku po odkryciu zlodziejskich praktych
            dokonywanych przez was. Widze, ze dalej nie widzicie niczego zlego w obecnej
            sytuacji. Coz, dorwalo sie do korytka do odspawac sie juz nie da. Powiedz mi
            tylko czyim interesem sie kierujesz biorac pieniadze od obu stron? Przepraszam,
            wiem, swoim. Boze, widzisz i nie grzmisz.

            I o jaka prowokacje do cholery ci chodzi?
            • irma223 Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 03.10.08, 17:06
              vaterlandnl napisał:

              > Powiedz mi tylko czyim interesem sie kierujesz biorac pieniadze od
              > obu stron?

              Interesem każdej ze stron osobno.

              Wyobraź sobie taką sytuację:

              Przychodzi do mnie klient X zgłosić mieszkanie 2-pokojowe o pow. ok.
              50 m2 w dobrym miejscu w cenie - powiedzmy - 280.000 zł. Przyjmuję
              ofertę, oferuję.

              Po jakimś czasie zgłasza się do mnie klient Y, który poszukuje
              mieszkania 2-3-pokojowego w dobrym miejscu, w cenie do 300.000 zł.

              Według ciebie powinnam absolutnie nie powiedzieć ani słowa klientowi
              poszukującemu o tym, że mam podobne mieszkanie w ofercie, a jeśli
              sam znajdzie na mojej stronie internetowej ofertę to odmówić mu
              prezentacji? Chyba sam upadłeś na głowę!

              Oczywiście, że podpiszę z klientem umowę pośrednictwa i pierwsze
              mieszkanie, na które go zaprowadzę to będzie właśnie to za 280.000,
              które mam w ofercie!

              Po czym nastąpi sytuacja taka: klient mowi: no niby tak, ale wie
              pani wziąłbym je, ale w niższej cenie - najwyżej 260.000.

              Jeżeli właściciel się na to nie zgodzi, to oczywiście nie mam innego
              wyjścia, jak szukać mu innego klienta, a mojemu klientowi
              poszukującemu szukać innego mieszkania.

              Ale jeśli właściciel dojdzie do wniosku, że może faktycznie dobrze
              sprzedać nie czekając na to, co będzie za kiedyś, to do transakcji
              dojdzie.

              Różnica w prowizji - przy założeniu, że prowizja jest z dwóch stron
              i wynosi po 3% z każdej strony - to ledwie 1.200 zł netto, więc
              pośrednikowi się opłaca doprowadzić do transakcji, a nie "bujać się"
              z mieszkaniem (ogłoszenia, telefony, prezentacje) jeszcze ze dwa
              miesiące a przez ten czas biegać z klientem poszukującym, który na
              koniec się w ogóle rozmyśli lub kupi mieszkanie o zupełnie innych
              parametrach i od całkiem innego pośrednika.

              • papajosa Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 03.10.08, 21:32
                irma223 napisała:

                > vaterlandnl napisał:

                Chyba nie bardzo rozumiesz zarzutów tego oburzonego gościa z Holandii.
                Prowadziłaś kiedyś sprzedaż na wyłączność?
                To jest zdrowa sytuacja, wtedy widać jak pośrednik walczy w imieniu swojego Klienta jak się ściera z pośrednikiem drugiej strony aby wywalczyć dla swojego Klienta najlepsze warunki. Wtedy jest prawdziwa sprzedaż i widać kompetencje lepszego pośrednika. To Klienci widzą i wiedzą do kogo wrócić bo jest lepszy, efektywniejszy itp.
                Umowy otwarte to faktycznie kretyństwo ale taki jest rynek, takie prawo i gramy w tę grę.


              • vaterlandnl Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 03.10.08, 23:04
                Widze ze ciezko wam wytlumaczyc sprawy oczywiste. Masz to mieszkanie
                za 300 tys. Widze ogloszenie na internecie. Przychodze wiec do
                ciebie i mowie, ze chce kupic mieszkanie ktore macie w ofercie. Dla
                mnie reprezentujesz sprzedajacego i ja absolutnie z toba zadnej
                umowy nie podpisze ani nie zaplace ci zlamanego grosza bo zadnej
                uslugi dla mnie nie wykonalas. To ja robie ci przysluge, ze chce
                kupic mieszkanie twojego klienta. Czy to jest jakas czarna magia?
                • irma223 Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 04.10.08, 01:13
                  vaterlandnl napisał:

                  > To ja robie ci przysluge

                  Nie, nie robisz mi żadnej przysługi. Szukasz dla siebie mieszkania
                  do kupna.

                  Kupisz albo to mieszkanie, które mam w ofercie, albo inne (które tez
                  mam w ofercie), albo jeszcze inne mieszkanie z całkiem innego biura,
                  które - po trzech miesiącach prezentowania tobie czegoś - wreszcie
                  sobie wybierzesz albo po dwóch-trzech miesiącach wożenia cię po
                  różnych mieszkaniach stwierdzisz, że się w ogóle rozmyśliłeś i nie
                  kupisz żadnego.

                  W 70 % przypadków klient, który zgłosił się na ogłoszenie o jakimś -
                  konkretnym mieszkaniu - nie kupuje tego mieszkania, którego oferta
                  go początkowo zaciekawiła, tylko po porównaniu z ofertami innych
                  mieszkań decyduje się na coś innego.

                  W 15 % przypadków kupuje owszem to pierwsze mieszkanie, ale dopiero
                  po obejrzeniu jeszcze kilku - kilkunastu - kilkudziesięciu innych.

                  Nie wiesz, bo nie możesz wiedzieć, czy faktycznie to mieszkanie
                  chcesz kupić, zanim nie obejrzysz tego mieszkania, jego sąsiedztwa,
                  zanim się nie dowiesz szczegółowo o jego stan prawny, możliwość
                  kredytowania, możliwy termin przekazania mieszkania (różnie z tym
                  bywa, jeśli potrzebujesz kupić coś i wprowadzić się zaraz-już, a
                  termin wydania możliwy dla właścicieli to za trzy-cztery miesiące,
                  to takie mieszkanie nie będzie ofertą dla ciebie - nawet, jeśli
                  zdjęcia z tego mieszkania w internecie ci się podobały. Jeżeli
                  potrzebujesz się kredytować na 100% i praktycznie prawie nie masz
                  pieniędzy na zadatek, a sprzedający potrzebują właśnie dużego
                  zadatku, bo z pieniędzy ze sprzedaży chcą kupić coś dla siebie lub
                  kończyć dom, to taka oferta nie będzie dla ciebie itp. - takich
                  uwarunkowań może być dużo. Zdjęcia w internecie, metraż i cena to za
                  mało, by wiedzieć, czy się chce (i może) kupić, czy nie).

                  Ponadto ty jesteś w Polsce ledwie chwilę i wydaje ci się, że do
                  kupujących świat należy, ale np. dwa lata temu to trzeba było się
                  nieźle nagimnastykować, by klientowi poszukującemu znaleźć
                  mieszkanie według jego wytycznych, które by się nie
                  zdezaktualizowało, zanim ten kupujący się namyślił.

                  Mieszkania - bywało - się sprzedawały w kilka godzin.

                  Zanim zainteresowani klienci zdążyli pomyśleć, jak umeblują salon a
                  jak sypialnię, to już okazywało się, że dawno nie mają o czym
                  myśleć, bo już ktoś inny kupił i właśnie mebluje po swojemu.

                  Teraz kupujący mają faktycznie czas na zastanowienie -
                  nie "uciekają" im oferty mieszkań zanim się zdążą zastanowić, ale
                  to nie znaczy, że pośrednik nie wykonuje żadnej pracy dla nich.

                  Zasady i uwarunkowania prawne pracy pośrednika w Polsce są nie na
                  jeden - aktualny - stan rynkowy (pod potrzeby kupującego czy pod
                  potrzeby sprzedającego) ale na różne uwarunkowania rynkowe.

                  Nawiasem mówiąc tego świata, który do kupujących należy to aktualnie
                  za dużo też nie ma, bo ludzie, którzy chcieliby sprzedać też nie
                  wystawiają ofert teraz, tylko czekają na lepszą koniunkturę.

                  Nie ma zatem wcale dużo superofert, w których wybredni kupujący
                  przebieraliby jak w ulęgałkach, bo sprzedają obecnie tylko ci,
                  którzy z jakichś przyczyn nie chcą już dłużej czekać na lepsze czasy.

                  Od czasu tego ostatniego dużego wzrostu cen kupujący i sprzedający
                  woleli tych drugich przetrzymać - kto kogo - bo media obiecywały
                  spadek cen.

                  Sprzedający - ci którzy się zdecydowali na sprzedaż w tym okresie -
                  faktycznie musieli ceny opuścić, by sprzedać, ale większość uznała,
                  że im się nie spieszy, wolą poczekać na lepsze ceny.

                  Kupujący zaczynają powoli przyznawać, że chyba się tego obiecywanego
                  im przez media sporego spadku cen nie doczekają.
      • ernest31 Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz 07.10.08, 12:09
        zacznę może od tego:

        Pośrednik nie negocjuje ceny "sam ze sobą", jak piszesz, jeżeli
        klient jest zainteresowany ofertą, a chce negocjować cenę, pośrednik
        przekazuje taką informację właścicielowi, a kupującemu odpowiedź od
        właściciela.

        kometarz: właściwie korekt

        Najczęściej jednak doprowadza do spotkania obu stron.

        komentarz: to bzdurne, "dyskusją" powinien zajmowań się wyłącznie
        agent, prezentacja i dalsze formalnońci nie wymagają osobistego
        kontaktu "obu stron" nawet u notariusza, tak jest w krajach o dużej
        tradycji, to powinno leżeć w gesti agenta w sumie za coś bierze
        pieniądze więc coś powinien robić i za coś odpowiadać

        Pośrednikowi zależy na tym, by strony się dogadały, bo jak się
        > dogadają, to będzie transakcja i będzie zapłata (pośrednikowi za
        > usługę), jak się nie dogadają, trzeba będzie sprzedającemu dalej
        > szukać klientów, a kupującemu odpowiedniej nieruchomości.

        komentarz: niby tak ale ..... kupującemu pokazywać tylko to co leży
        w kręgu jego zainteresowań, inaczej - dobry agent powinien znać
        oczekiwania kupującego i nie zawracań mu głowy czymś co go nie
        interesuje bo to irytuje,

        Przepisy w Polsce dozwalają obsługiwać obie strony transakcji, ale
        > nakładają na pośrednika obowiązek rzetelności w pracy na rzecz
        > każdej ze stron. Kary za złamanie zasady rzetelności mogą byc
        bardzo
        > surowe - włącznie z utratą prawa do wykonywania zawodu.
        >

        komentarz: pięknie ale czy te przepisy poza rzetelnością, która
        rozumiana być powinna sama przez się nakładają na agenta także
        odpowiedzialność prawną i finansową za "nierzetelność" ?

        > Kary za złamanie zasady rzetelności mogą byc bardzo
        > surowe - włącznie z utratą prawa do wykonywania zawodu.

        komentarz: to za mało, karą powinno być pokrycie wartości
        transakcji, jeśli któraś ze stron poniosła straty, np. brak zapłaty
        za kupioną nieruchomość
        tak, to agent powinien odpowiadać za prawidłowość przeprowadzenia
        transakcji i gwarantować, że sprzedający otrzyma należne mu
        pieniądze a kupujący po zapłaceniu nieruchomość,
        branie dość wysokiej prowizji tylko za wskazanie / pokazanie to
        chyba jakaś prawna pomyłka,




        • irma223 Ubezwłasnowolnić jedną ze stron? 07.10.08, 13:57
          ernest31 napisał:

          > "dyskusją" powinien zajmowań się wyłącznie agent, prezentacja i
          > dalsze formalnońci nie wymagają osobistego kontaktu "obu stron"
          > nawet u notariusza

          Sprzedaje właściciel, kupuje kupujący. Agent - jeśli nie jest
          notarialnym pełnomocnikiem jednej ze stron transakcji to nie może
          zastąpić tej strony. Ani u notariusza ani przy dyskusji. Pewne
          informacje o warunkach stawianych przez sprzedających i przez
          kupujących pośrednik posiada i w ramach tych posiadanych informacji
          może odpowiednio pokierować sytuacją, ale nie
          może "ubezwłasnowolnić" żadnej ze stron i decydować za nią.

          Każda ze stron może się rozmyślić nawet u notariusza.

          > kupującemu pokazywać tylko to co leży w kręgu jego zainteresowań,
          > inaczej - dobry agent powinien znać oczekiwania kupującego i nie
          > zawracań mu głowy czymś co go nie interesuje bo to irytuje,

          Owszem, ale pewne oczekiwania klienta kupującego wychodzą na jaw w
          trakcie różnych prezentacji.
          > czy te przepisy poza rzetelnością, która
          > rozumiana być powinna sama przez się nakładają na agenta także
          > odpowiedzialność prawną i finansową za "nierzetelność" ?

          Tak - odpowiedzialność cywilną i finansową - stąd obowiązek
          posiadania ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej w związku w
          wykonywaniem zawodu pośrednika.

          > karą powinno być pokrycie wartości transakcji, jeśli któraś ze
          > stron poniosła straty, np. brak zapłaty za kupioną nieruchomość

          Czyli nieruchomości dla osób trzecich (nierzetelnych klientów
          kupujących) kupowałby za swoje pieniądze pośrednik. Zapewniam cię,
          że nikt by nie chciał wtedy pracować w pośrednictwie. Pośrednik może
          jedynie każdej ze stron doradzić najebezpieczniejszą formę
          transakcji, ale oczekiwać od niego, że będzie finansował osobom
          trzecim nabywanie nieruchomości to absurd!

          Drodzy Kupujący, którym z powodu braku waszej zdolności kredytowej
          bank odmówił kredytu! Co się przejmujecie? Pośrednik za was zapłaci!


          > to agent powinien odpowiadać za prawidłowość przeprowadzenia
          > transakcji i gwarantować, że sprzedający otrzyma należne mu
          > pieniądze a kupujący po zapłaceniu nieruchomość,

          Pośrednik może zagwarantować, że sprawdził wszystkie dokumenty i
          stan prawny nieruchomości nie budzi żadnych zastrzeżeń, a ponadto
          doradza bezpieczny sposób przeprowadzenia transakcji.

          Gwarancji, że kupujący nie jest oszustem i na pewno zapłaci nie może
          dać ani notariusz ani nawet komornik. Dlaczego miałby gwarantować
          pośrednik?

          Brak jest jakichkolwiek uregulowań prawnych, które by miałby nam
          umożliwiać sprawdzanie stanu konta kupujących lub "aresztować" ich
          do czasu zapłaty.

          Możemy jedynie żadąć przedstawiania umowy kredytowej przed
          transakcją - choć nawet na tym forum była kiedyś wypowiedź oburzonej
          klientki, od której jej pośrednik śmiał zażądać przed transkacją
          umowy kredytowej do wglądu.
          Znalazła sobie jakiegoś prawnika, który jej powiedział, że to
          niedopuszczalne.
          A druga strona ma jej wierzyć na słowo, bo przecież ona MÓWI, że ma
          już umowę kredytową i przecież ona MÓWI, że zapłaci.

          Możemy też doradzać bezpieczne formy transakcji w przypadku
          tranasakcji gotówkowych (ale droższe od standardowych, a bywa, że
          strony chcą zaoszczędzić na kosztach).

          Nie jesteśmy jednak agencjami detektywistycznymi.
          • ernest31 Re: Ubezwłasnowolnić jedną ze stron? 08.10.08, 08:55
            Drodzy Kupujący, którym z powodu braku waszej zdolności kredytowej
            > bank odmówił kredytu! Co się przejmujecie? Pośrednik za was
            zapłaci!
            >
            >
            > > to agent powinien odpowiadać za prawidłowość przeprowadzenia
            > > transakcji i gwarantować, że sprzedający otrzyma należne mu
            > > pieniądze a kupujący po zapłaceniu nieruchomość,
            >
            > Pośrednik może zagwarantować, że sprawdził wszystkie dokumenty i
            > stan prawny nieruchomości nie budzi żadnych zastrzeżeń, a ponadto
            > doradza bezpieczny sposób przeprowadzenia transakcji.
            >
            > Gwarancji, że kupujący nie jest oszustem i na pewno zapłaci nie
            może
            > dać ani notariusz ani nawet komornik. Dlaczego miałby gwarantować
            > pośrednik?
            >
            > Brak jest jakichkolwiek uregulowań prawnych, które by miałby nam
            > umożliwiać sprawdzanie stanu konta kupujących lub "aresztować" ich
            > do czasu zapłaty.
            >
            > Możemy jedynie żadąć przedstawiania umowy kredytowej przed
            > transakcją - choć nawet na tym forum była kiedyś wypowiedź
            oburzonej
            > klientki, od której jej pośrednik śmiał zażądać przed transkacją
            > umowy kredytowej do wglądu.
            > Znalazła sobie jakiegoś prawnika, który jej powiedział, że to
            > niedopuszczalne.
            > A druga strona ma jej wierzyć na słowo, bo przecież ona MÓWI, że
            ma
            > już umowę kredytową i przecież ona MÓWI, że zapłaci.
            >
            > Możemy też doradzać bezpieczne formy transakcji w przypadku
            > tranasakcji gotówkowych (ale droższe od standardowych, a bywa, że
            > strony chcą zaoszczędzić na kosztach).
            >
            > Nie jesteśmy jednak agencjami detektywistycznymi.

            odp.

            "Drodzy Kupujący, którym z powodu braku waszej zdolności kredytowej
            bank odmówił kredytu! Co się przejmujecie? Pośrednik za was
            zapłaci ..

            nic bardziej głupiego,
            obowiązkiem pośrednika powinno, ba musi być sprawdzenie i upewnienie
            się czy kupujący ma odpowiednie środki finansowe na kupno
            nieruchomości...
            strona sprzedająca zleciła ci wlasną nieruchomość, dostałeś klucze,
            dostałeś akt notarialny, dostałeś wypis hipoteki, innymi słowy -
            dostałeś swobodny dostęp do jego nieruchomości ....
            a co Ty gwarantujesz wzamian ?
            gwarantujesz, że skasujesz mamonę a zleceniodawcy "poradę" jak ma
            dochodzić pieniędzy ?
            proponuję więc Tobie i polskim pośrednikom zapoznać się z pracą
            Waszych kolegów w krajach o wysokiej kulturze prawnej w prowadzeniu
            takiej działalności...
            tak jak Ty to opisujesz to faktycznie krytycy mają rację, Agencje w
            Polsce to "banda naciągaczy"

            • irma223 Re: Ubezwłasnowolnić jedną ze stron? 08.10.08, 10:31
              ernest31 napisał:

              > obowiązkiem pośrednika powinno, ba musi być sprawdzenie i
              > upewnienie się czy kupujący ma odpowiednie środki finansowe na
              > kupno nieruchomości...

              Możemy sprawdzić, czy kupujący posiada umowę kredytową z bankiem - i
              robimy to - ale nie możemy zaprowadzić go na siłę za kołnierz do
              banku po umowie sprzedaży i zmusić, by dał polecenie uruchomienia
              środków - bo taka czynność byłaby samowolnym uprowadzeniem i
              pozbawieniem wolności, czyli przestępstwem wymienionym w kodeksie
              karnym. Możemy jedynie zaproponować stronom, że wspólnie po umowie
              sprzedaży udamy się do banku i kupujący przy nas (i przy
              sprzedających) dadzą polecenie uruchomienia kredytu - mimo wszystko
              jest to działania z założeniem dobrowolności kupujących. Brak
              podstaw prawnych do "aresztowania" ich, jeśli odmówią.

              W przypadku, jeśli kupujący mówi, że ma gotówkę możemy wskazać
              bezpieczną dla obu stron formę płatności, ale nie możemy zmusić
              stron, by właśnie z takiej formy skorzystały. Ponieważ jednak jest
              to forma dodatkowo płatna (dla kupującego - najczęściej) to bywa, że
              strony nie zgadzają się na nią - czy mam strony ubezwłasnowolnić,
              czy jedynie wskazać możliwe zagrożenia i doradzić?

              Jeśli strony nie skorzystają z bezpiecznej formy, to brak nam
              podstaw prawnych do żądania wglądu w stan konta kupującego.

              Jeśli nawet kupujący posiada środki na koncie to musi je chcieć
              dobrowolnie przelać na konto sprzedającego, a brak jest podstaw
              prawnych do "aresztowania" kupującego po akcie notarialnym i
              zmuszenia go do udania się do banku i wydania dyspozycji przelewu -
              jeśli nie chce tego zrobić sam. Wszelki przymus w tym zakresie jest
              również przestępstwem wymienionym w kodeksie karnym - a pośrednik
              musi byc osobą niekaraną...

              > strona sprzedająca zleciła ci wlasną nieruchomość, dostałeś
              > klucze

              Nie zawsze dostaje się klucze.

              Klucze w biurze to wygoda dla sprzedającego, a nie dla pośrednika -
              sprzedający nie musi się za każdym razem fatygować na miejsce,
              fatyguje się za to zawsze pośrednik.

              Nawet nieraz o 8.00 lub o 21.00 w dzień powszedni, sobotę,
              niedzielę, święto... A na miejscu okazuje się, że zainteresowany
              klient się rozmyślił, coś mu wypadło, zapomniał odwołać spotkanie,
              albo po prostu go nie ma, nie odbiera telefonu i ma pośrednika w
              nosie...

              > dostałeś akt notarialny

              Żadna łaska - jakoś musi sprzedający udowodnić swoja własność -
              inaczej każdy mógłby zgłosić do sprzedaży nieruchomość niekoniecznie
              swoją...

              > dostałeś wypis hipoteki

              Czasami tak, a czasami to pośrednik organizuje wszystkie dokumenty,
              bo właściciel jest zajęty, nie ma czasu, nie mieszka w kraju i w
              ogóle po to wynajął biuro, by za niego biegało po urzędach.

              > innymi słowy - dostałeś swobodny dostęp do jego nieruchomości ....

              Bez możliwości prezentacji nieruchomości zainteresowanym klientom
              nie ma w ogóle możliwości sprzedaży. Widziałeś kiedyś, by ktoś kupił
              nieruchomość nie widząc jej na oczy (bo brak dostępu do
              nieruchomości)? Nie dostaję dostępu, by sobie korzystać z
              nieruchomości, a jedynie po to, by ją prezentować zainteresowanym
              klientom.

              > zleceniodawcy "poradę" jak ma dochodzić pieniędzy ?

              Jest dość prosty sposób i bezpieczny, ale dodatkowo płatny (dla
              kupującego - najczęściej).
              Sposób ten wskazałam m. in. na forum "Prawo w nieruchomościach" -
              ale i tak pojawiła się masa różnych innych porad na "lepsze" - bo
              bezpłatne, choć wcale nie bezpieczne - sposoby.

              Klient nie jest osobą ubezwłasnowolnioną, nie mogę za niego
              decydować, nawet jeśli decyduje nierozsądnie, to ja mogę mu jedynie
              wskazać zagrożenia, z jakimi musi się liczyć.

              Czy to nie w tych "rozwiniętych krajach" mają czasem miejsce
              sytuacje, że agenci sprzedają nieruchomości bez wiedzy i zgody
              właścicieli na warunkach dla właścicieli niekorzystnych, a ci nie
              mogą już potem ani sprawy odkręcić, ani też zobaczyć choć pieniędzy
              ze sprzedaży?

              U nas pośrednik jest pośrednikiem, a nie dysponentem nieruchomości.
              • ernest31 Re: Ubezwłasnowolnić jedną ze stron? 08.10.08, 12:46
                > Możemy sprawdzić, czy kupujący posiada umowę kredytową z bankiem
                > i robimy to - ale nie możemy zaprowadzić go na siłę za kołnierz do
                > banku po umowie sprzedaży i zmusić, by dał polecenie uruchomienia
                > środków -

                " Możemy sprawdzić " - to powinno być Waszym "psim obowiązkiem a nie
                pańską łaską"
                " i zmusić, by dał polecenie uruchomienia środków " - jego podpis na
                umowie sprzedaży powinien już być "poleceniem" dla banku choć to nie
                kupujący tylko bank po otrzymaniu jego podpisu musi zwolnić
                przyrzeczoną kwotę o ile kupno nieruchomości jest kredytowane,
                podobnie być powinno z płatnością z własnego konta - najpierw
                bankowe potwierdzenie o zabezpieczeniu danej kwoty a następnie po
                otrzymaniu podpisanej umowy przelanie tej kwoty na konto
                sprzedającego,
                te czynności powinien, musi zabezpieczyć AGENT, to nie bazar drogi
                kolego

                >> W przypadku, jeśli kupujący mówi, że ma gotówkę ....

                nie bądź śmieszny, to ja ci powiem, że mam gotówkę a Ty mi podpisz
                akt notarjalny, że mi sprzedałeś dom, OK ?


                > Jeśli strony nie skorzystają z bezpiecznej formy, to brak nam
                > podstaw prawnych do żądania wglądu w stan konta kupującego.
                >

                Ty nie musisz do jego konta zaglądać, wystarczy jeśli zgłaszając
                chęć kupna konkretnej nieruchomości, przyniesie z banku
                potwierdzenie, że "dysponują taką gotówką",
                coś za coś, ty jako agent dysponujesz nieruchomością fizycznie a
                kupcowi wierzysz na słowo, że ma czyż jesteś aż tak naiwny czy aż
                tak zachłanny ?

                > Jeśli nawet kupujący posiada środki na koncie to musi je chcieć
                > dobrowolnie przelać na konto sprzedającego, a brak jest podstaw
                > prawnych do "aresztowania" kupującego po akcie notarialnym i
                > zmuszenia go do udania się do banku i wydania dyspozycji przelewu -

                o tym już wyżej ale właśnie Wy jako pośrednicy powinniście być po to
                aby zabezpieczyć właściciela nieruchomości przed taką przyjemnością,
                żądając od kupującego zabezpieczenia z którego po podpisaniu nie
                może się już wycofać, ludzie gdzie Wy żyjecie, na stepach
                kazachskich ale nawet tam podanie ręki po transakcji jest
                bezwarunkowo obowiązujące !!!


                > Klucze w biurze to wygoda dla sprzedającego, a nie dla pośrednika -

                > sprzedający nie musi się za każdym razem fatygować na miejsce,
                > fatyguje się za to zawsze pośrednik.

                no tak, jeśli prace uważasz za fatygę, to mi opadają ręce ale mój
                drogi, klucze w biurze to wygoda dla pośrednika, który nie musi za
                każdym razem o nie prosić, coś tu mylisz pojęcie

                > Żadna łaska - jakoś musi sprzedający udowodnić swoja własność -
                > inaczej

                Boże, nie bądź śmieszny, sprzedający według ciebie musi udawadniać,
                że ma nieruchomość a kupującemu wierzysz na słowo, że ma pieniąłdze ?
                podobnej bzdury nawet Wajda nie wymyślił

                > Czasami tak, a czasami to pośrednik organizuje wszystkie
                dokumenty,
                > bo właściciel jest zajęty, nie ma czasu, nie mieszka w kraju i w
                > ogóle po to wynajął biuro, by za niego biegało po urzędach.

                i to cię dziwi to za co chcesz brać prowizje ?

                > Czy to nie w tych "rozwiniętych krajach" mają czasem miejsce
                > sytuacje, że agenci sprzedają nieruchomości bez wiedzy i zgody
                > właścicieli na warunkach dla właścicieli niekorzystnych, a ci nie
                > mogą już potem ani sprawy odkręcić, ani też zobaczyć choć
                pieniędzy
                > ze sprzedaży?
                >

                tak, napewno czasami mają miejsce ale opowiem ci różnicę, otóż są
                kraje gdzie bywają złodzieje ale rożnią się tym od Polski, że w
                Polsce bywają uczciwi

                > U nas pośrednik jest pośrednikiem, a nie dysponentem nieruchomości.

                wszędzie tak jest, różnica polega jedynie na pojmowaniu swojej
                pracy, tam biorą za dobrze wykonaną, Ty to nazywasz fatygą

                pozdrawiam




                • olka_posrednik Re: Ubezwłasnowolnić jedną ze stron? 08.10.08, 21:05
                  No niestety Irmo, ale musze się zgodzić z ernestem, naszym psim ( ja
                  bym to inaczej nazwala ale ok) jest sprawdzic czy kupujący ma środki
                  na zakup, a nie że "możemy sprawdzić", proste jak drut,albo umowa
                  kredytowa i zapierdzielasz z kupujacym do sądu złożyć wniosek o wpis
                  lub założenie KW, i dalej jedziesz z nim do banku, przy gotówce, nic
                  prostszego, podpisują się strony, notariusz czeka aż ty przyjdziesz
                  i powiesz tak środki zostały przelane na konto, i wtedy on podpisuje
                  akt i wydaje stronom.Oby tylko takie problemy były.
                  • irma223 Możemy to na co pozwala nam prawo 09.10.08, 01:03
                    olka_posrednik napisała:

                    > naszym psim ( ja bym to inaczej nazwala ale ok) jest sprawdzic czy
                    > kupujący ma środki na zakup, a nie że "możemy sprawdzić", proste
                    > jak drut,albo umowa kredytowa i zapierdzielasz z kupujacym do sądu
                    > złożyć wniosek o wpis lub założenie KW, i dalej jedziesz z nim do
                    > banku

                    Jeżeli oświadczy - mając już wypis z aktu notarialnego - przy
                    kredycie to konieczne - że do banku nie pojedzie, bo ma w tym
                    momencie coś pilniejszego do roboty, to jak go zmuszę? Kajdanki czy
                    pistolet?

                    > przy gotówce, nic prostszego, podpisują się strony,
                    > notariusz czeka aż ty przyjdziesz i powiesz tak środki zostały
                    > przelane na konto, i wtedy on podpisuje akt i wydaje stronom.

                    Wiesz, że notariusz nie może nie podpisać aktu notarialnego, jeśli
                    akt notarialny jest zgodny z prawem i jeśli podpisały go strony i
                    nie może sam sprawdzać, czy środki zostały przelane, czy nie.
                    Nie może też wstrzymywać wydania wypisu z aktu notarialnego.

                    Za takie manipulacje groziłaby notariuszowi odpowiedzialność i
                    prawna i zawodowa, więc takie zabiegi, jak zostawianie aktu
                    notarialnego w kancelarii do czasu powrotu stron z banku to tylko
                    zabiegi psychologiczne - nic więcej.

                    Jeśli kupujący po podpisaniu aktu notarialnego przez obie strony
                    wyjdzie od notariusza niby do banku (nawet z nami i ze
                    sprzedającymi) po czym nagle oświadczy, że musi jeszcze do toalety i
                    zniknie nam z oczu, by pojawić się u notariusza i ŻĄDAĆ wydania
                    wypisu z aktu (oczywiście bez wpłacania czegokolwiek na konto
                    sprzedającego), to - jak myślisz - wyda mu notariusz wypis z aktu,
                    czy nie? Oczywiście, że wyda...

                    W jaki sposób ma pośrednik zmusić kupującego, by do banku poszedł,
                    jeśli ten nie chce? Jedyny sposób, jaki ja widzę, to kajdanki, ale
                    jak go jeszcze zmusić, by dał polecenie przelewu? Pistolet do głowy?
                    Wiesz dobrze, że to niezgodne z prawem.

                    Jedyne co możemy, to zalecać depozyt notarialny, ale zmusić stron
                    niechętnych depozytowi nie możemy.

                    Możemy robić tylko to, na co nam pozwala prawo. Jeśli będzie nam
                    pozwalało np. na przyjmowanie depozytów od kupujących to co innego...

                    Lub jeśli będzie nam dawało możliwość uruchamiania kredytu
                    kupującego na podstawie jego pełnomocnictwa, które nam będzie dawał
                    np. w akcie notarialnym...

                    Ale na razie takich prawnych możliwości nie mamy, więc trudno czynić
                    nam z tego zarzut, że tego nie robimy...
                    • ernest31 Re: Możemy to na co pozwala nam prawo 09.10.08, 08:38
                      Możemy robić tylko to, na co nam pozwala prawo. Jeśli będzie nam
                      > pozwalało np. na przyjmowanie depozytów od kupujących to co
                      innego...
                      >

                      dziwne są te prawa

                      a) - sprzedający musi dostarczyć akt notarialny dla potwierdzenia
                      własności
                      b) - kupujący oświadcza, że ma środki i to ma wystarczyć

                      nie będźcie śmieszni
                        • ernest31 Re: Możemy to na co pozwala nam prawo 09.10.08, 17:17
                          >>> Piszesz do parlamentarzystów?

                          nie, do Was !!!

                          ktoś zleca ci znalezienie odpowiedniej nieruchomości a Ty
                          przyjmujesz ot tak na miły uśmiech ?
                          zresztą co znaczy zleca !!!
                          to Ty jako agent - pośrednik, musisz mieć odpowiednią ilość ofert,
                          którą chętny do kupna może sobie przewertować i wybrać do oglądania
                          te, które mu odpowiadają, Twoim zadaniem jest teraz sprzedać mu je
                          najkorzystniej dla zleceniodawcy tzn. sprzedającego, którego właśnie
                          Ty reprezentujesz a zarazem dla ciebie samego bo czym drożej tym
                          wiącej zarobisz, czy to nie jest logiczne ?
                          oczywiście kupujący też jest dla ciebie stroną ale jakby w drugiej
                          kolejności, bowiem nie mając towaru nie będziesz mial nic do
                          zaoferowania, czy to nie jest logiczne ?

                          mogę ci podpowiedzieć jak to się odbywa tam, gdzie jest "wysoka
                          kultura" w tej branży - otóż, zleceniodawca czyli sprzedający po
                          zleceniu sprzedaży pośrednikowi, nie wtrąca się w samą prezentację i
                          jeśli w niej mieszka opuszcza nieruchomość w czasie jej trwania,
                          dlaczego ? ano dlatego, że pośrednik jest zawodowcem, ma
                          doświadczenie, ma swoje metody prezentacji, ma swoje kruczki i haki,
                          i nie byłoby dobrze gdyby sprzedający wtrącał swoje pięć groszy bo
                          mógłby swoim zachowaniem popsuć całą zabawę a widz polega na tym aby
                          towar sprzedać, niepawdaż ?
                          jeśli zainteresowany jest zadowolony i wyraża chęć kupna ale za
                          niższą ale akceptowalną cenę przez pośrednika (jak wyżej, temu wcale
                          nie zależy na zbijaniu ceny bo to nie leży w jego ekonomicznym
                          interesie) przekazuje to zleceniodawcy czyli sprzedającemu,
                          przekonując tego w szarmancki sposób (oczywiste, że kupujący tego
                          nie może słyszeć), iż deal jest dobry i może go spokojnie
                          zaakceptować, najczęściej kończy się tak jak wynegocjował pośrednik
                          pod warunkiem, że cena jest realna czyli odpowiadająca aktualnej
                          sytuacji rynkowej danego miejsca ale o tym wiedzą tak sprzedawca jak
                          i pośrednik,
                          bywa, że ktoś szuka nieruchomości tanio ale i w takich sytuacjach
                          pośrednik musi mieć dla niego ofertę z tym, że musi mu wytłumaczyć
                          iż za tą cenę to niestey ale tylko tu i nigdzie indziej bo takie
                          jest prawo rynku i nie prezentuje mu ofert powyżej jego finansowych
                          możliwości o które wstępnie wypytuje a za co kupujący nie ma prawa
                          się obruszać i oddawać sprawy do sądu jako "ingerencję w sprawy
                          osobiste",
                          czy to nie jest logiczne ?

                          • olka_posrednik Irmo... 09.10.08, 18:04
                            Oczywiście że jak ktoś chce kogos oszukać to nie ma opcji żeby go
                            powstrzymać, ale można zminimalizować ryzyko, prawie do zera,
                            sytuacje są różne, równie dobrze ktoś po podpisaniu aktu może zejść
                            na zawał i nie dojechać do banku, no na takie przypadki to święty
                            nie poradzi.
                            U mnie to standardowe zachowanie notariuszy,że nie podpisuja aktu
                            notarialnego do momentu aż nie zostaną przelane pieniądze.
                            Jak wiesz nie ma tu złotego środka.
                            • decort Re: Irmo... 09.10.08, 20:42
                              jak to notariusze nie podpisują przed przelaniem? To niemożliwie! Dopytaj ich
                              jak to rzeczywiście jest.
                              I:
                              zasadniczo zgadzam się z Tobą ernest31. W Polsce wiele rzeczy jest chorych, a
                              zwłaszcza regulacje prawne. Jeszcze wiele lat upłynie aż to wszystko będzie
                              bardziej pro ludzkie. Dotyczy to także nieruchomości, bezpieczeństwa obrotu,
                              pośredników i ich relacji z klientami. Można by mnożyć absurdy, nielogiczności i
                              braki. Jako pośrednicy, poprzez własne lobby staramy się to zmienić i wiele się
                              już udało, ale powoli to idzie. Z pewnością nacisk "rynku", klientów pomoże.
                              Parlamentarzyści to też klienci.I nie jest tak, że wszystko to nasza wina,
                              niekompetencja, arogancja etc.
                              Rzeczywiście jest tak, że nie mamy możliwości sprawdzić kupującego od strony
                              jego wypłacalności, ani przymusić do zapłaty. Staramy się różnymi sposobami, ale
                              jest to faktycznie na zasadzie dobrowolności kupującego. W przypadku kredytu
                              jest najłatwiej - umowa kredytowa daje przynajmniej gwarancję, że istnieją
                              środki przeznaczone na zapłatę. W przypadku zapłaty ze środków własnych można
                              zrobić akt notarialny w banku kupującego /ale tu jest potrzebna współpraca banku
                              - udostępnienie odpowiedniego pomieszczenia; i notariusza - musi pofatygować się
                              do banku > nie zawsze ta współpraca jest możliwa; głównie banki się buntują/.
                              Można złożyć pieniądze na zapłatę w depozycie u notariusza; kiedy widzi, że
                              środki są na Jego koncie popisuje akt i przelewa pieniądze sprzedającemu - ale
                              jak to w Polsce: a) nie każdy notariusz godzi się na przyjmowanie depozytu; b)
                              nie wszyscy klienci godzą się na takie rozwiązanie - i to obie strony transakcji
                              /brak zaufania do notariusza, chyba/; b) banki kredytujące nie godzą się w ogóle
                              na takie rozwiązanie - uruchomiają kredyty po dostarczeniu im umowy sprzedaży.
                              Można zrobić przelew internetowy od notariusza - jak się ma internetowe konto;
                              internet akurat działa i wszyscy, łącznie z notariuszem się na to zgodzą (bo też
                              bywa różnie). Można też przed transakcją założyć tzw. Rachunek Powierniczy, na
                              który zdeponuje się zapłatę ceny - znów kłopot tylko 2 banki prowadzą takie
                              rachunki, a te, które to robią to nie we wszystkich oddziałach i pewnie nie we
                              wszystkich miastach; procedura jest zawiła i klienci nie chcą w to wchodzić; a i
                              oczywiście w przypadku kredytu, banki kredytujące podobnie jak w przypadku
                              depozytów notarialnych tak i tych nie chcą robić /i nie robią/. Swoją drogą we
                              Francji to świetnie funkcjonuje - tam kupujący na rachunek powierniczy przelewa
                              nie tylko cenę, ale i wszelkie koszty związane z transakcją /w tym prowizję
                              pośrednika!/ - brakuje przysłowiowej złotówki - nie ma transakcji. U nas strony
                              dodatkowo poddają się tzw. trybowi egzekucyjnemu (akt notarialny zastępuje wyrok
                              Sądu): kupujący co do zapłaty ceny, sprzedający co do wydania nieruchomości. U
                              nas także występuje 2-stopniowość transakcji; i nie jest tak, że tylko pośrednik
                              odpowiada, ostatnią instancją transakcji jest notariusz - to on sprawdza,
                              odpowiada za zgodność z prawem i zabezpiecza w akcie interesy stron (i podobnie
                              jak my ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą); choćby pośrednik pękł to nie
                              wymusi pewnych rzeczy. Znam notariuszy, którzy dziwią się, że wymagam
                              przedstawienia przy akcie przez kupujących umowy kredytowej i nawet na nią nie
                              patrzą (jak jeszcze kupujący uważa to za moją fanaberię a sprzedający mu
                              "wierzy" - to koniec) - nie współpracuję już z takimi notariuszami, ale nie
                              zawsze mam na to wpływ - klient ma prawo wyboru swojego notariusza (zwłaszcza
                              kupujący).
                              • rafoso Bezpieczeństwo transakcji dla sprzedającego 09.10.08, 21:49
                                Większość sprzedaży nieruchomości odbywa się przy udziale kredytu bankowego. Bank uruchamia kredyt dopiero gdy otrzyma akt notarialny. Jeśli kupujący nie dotrze z aktem do banku, to sprzedającego zabezpiecza głównie zapis o dobrowolnym poddanie się kupującego egzekucji wprost z aktu notarialnego (art. 777, par. 1, pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego). Innymi słowy, sprzedający nie koniecznie musi zobaczyć pieniądze, no ale to chyba rzadko bywa.....
                            • irma223 Olu, przecież Ernest poradził: Ty zapłacisz 10.10.08, 00:42
                              Re: Nie pokazać swojej oferty? Rozumiesz, co pisz
                              Autor: ernest31 07.10.08, 12:09

                              > karą powinno być pokrycie wartości transakcji, jeśli któraś ze
                              > stron poniosła straty, np. brak zapłaty za kupioną nieruchomość
                              > tak, to agent powinien odpowiadać za prawidłowość przeprowadzenia
                              > transakcji i gwarantować, że sprzedający otrzyma należne mu
                              > pieniądze a kupujący po zapłaceniu nieruchomość,

                              olka_posrednik napisała:

                              > Oczywiście że jak ktoś chce kogos oszukać to nie ma opcji żeby go
                              > powstrzymać, ale można zminimalizować ryzyko, prawie do zera,
                              > sytuacje są różne, równie dobrze ktoś po podpisaniu aktu może
                              > zejść na zawał i nie dojechać do banku, no na takie przypadki to
                              > święty nie poradzi.

                              Ernest właśnie poradził: i za zmarłego i za oszusta zapłaci
                              sprzedającemu ze swoich własnych pieniędzy Olka Pośrednik...
                          • irma223 "o które wstępnie wypytuje" 09.10.08, 22:16
                            ernest31 napisał:

                            > nie prezentuje mu ofert powyżej jego finansowych możliwości o
                            > które wstępnie wypytuje a za co kupujący nie ma prawa się obruszać
                            > i oddawać sprawy do sądu jako "ingerencję w sprawy osobiste",
                            > czy to nie jest logiczne ?


                            Owszem, logiczne.

                            Ale Ty mylisz wstępne wypytanie z gwarancją zapłaty.

                            Klient mi może powiedzieć co chce.

                            Skoro miałabym gwarantować sprzedającemu zapłatę, to musiałabym mieć
                            możliwość weryfikacji słów klient kupującego.

                            W przypadku kredytu to proste: promesa/umowa kredytowa (pytanie
                            jeszcze, czy będzie chciał faktycznie po akcie notarialnym uruchomić
                            środki z kredytu), ale w przypadku zapłaty ze środków własnych
                            musiałbym mieć prawo żądać wydruku z jego stanu konta (stanów
                            kont/lokat) i mieć prawo przyjmowania pieniędzy w depozyt przed
                            umową, by GWARANTOWAĆ sprzedającemu otrzymanie ZAPŁATY.

                            Nie mam takich uprawnień. I nie ma ich żaden pośrednik w Polsce.
                            • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" 10.10.08, 09:28
                              widzisz, dobry z doświadczeniem pośrednik ma "nosa" jak dobry
                              kelner, który zawsze wyczuje wartość konsumenta ale to przychodzi z
                              czasem a czasami nigdy,

                              > W przypadku kredytu to proste: promesa/umowa kredytowa (pytanie
                              > jeszcze, czy będzie chciał faktycznie po akcie notarialnym
                              uruchomić środki z kredytu),

                              i tu jest zasadnicza róźnica w rozumowaniu
                              pojmowaniu "uruchomienia",
                              to nie kupujący uruchamia a raczej nie powinien uruchamiać środki
                              kredytowe tylko jego podpis u notariusza, ten "podpis" czyli całą
                              umowę spisaną i podpisaną, do banku powinien przekazać pośrednik a
                              nie kupujący, króry nie otrzymuje szansy na "niedostarcie umowy do
                              banku" gdyby wpadl na tak "wspaniały pomysł",
                              w sumie pośrednik coś musi robić za pieniądze i to nie małe
                              pieniądze, nie uważasz ?
                              z umową kredytową w krajach "o wysokiej kulturze branży" kupujący
                              właściwie nic nie kupuje pomimo, że prawnie jest "właściciem
                              nieruchomości" bowiem dopoki nie spłaci kredytu do zera, faktycznym
                              właścielem jest bank co jest wyraźnie odnotowane w hipotece, w razie
                              oporów w spłacaniu kredytu, nieruchomość idzie na licytację
                              i "właścieciel" nie ma nic do gadania,

                              > ale w przypadku zapłaty ze środków własnych
                              > musiałbym mieć prawo żądać wydruku z jego stanu konta (stanów
                              > kont/lokat) i mieć prawo przyjmowania pieniędzy w depozyt przed
                              > umową, by GWARANTOWAĆ sprzedającemu otrzymanie ZAPŁATY.

                              do jego konta nie musisz zaglądać wystarczy, że złoży depozyt na
                              twoje specjalne konto i tego żadne prawo nie zabrania, nawet
                              polskie, może zdeponować gotówkę w Twoim sejfie bankowym, może
                              zdeponować je w banku na specjalnym koncie, o tym już było wyżej ...
                              Ty jako pośrednik musisz mieć 101% pewności, że pieczęć twojej firmy
                              i podpis przez ciebie złożony na umowie końcowej nie będzie
                              wykorzystany do brudnych celów....
                              czyż to nie leży w Twoim i Twojej firmy interesie ?
                              jeśli masz prawo żądać od zleceniodawcy (sprzedającego) przedłożenia
                              dokumentów potwierdzających jego własność to musisz mieć też prawo i
                              obowiązek, zażądania od kupującego potwierdzenia jego wiarygodności
                              finansowej,
                              czyż to nie jest logiczne, drogi kolego/koleżanko ?



                              • irma223 Re: "o które wstępnie wypytuje" 10.10.08, 13:06
                                ernest31 napisał:

                                > widzisz, dobry z doświadczeniem pośrednik ma "nosa"

                                Czasami pośrednik może mieć też katar, więc na nos nie może
                                ryzykować swoich pośrednickich pieniędzy. Nadal nie rozumiem,
                                dlaczego twoim zdaniem pośrednik miałby fundować nieucziwemu
                                klientowi kupującemu nieruchomość - bo:

                                - nowym właścicielem nieruchomości byłby oszust (choć nie zapłacił)
                                - sprzedającemu zapłaciłby pośrednik (ze swoich pieniędzy)
                                - oszust byłby zwolniony z obowiązku zapłacenia sprzedającemu (bo
                                sprzedającemu już zapłacił pośrednik)


                                > to nie kupujący uruchamia a raczej nie powinien uruchamiać środki
                                > kredytowe tylko jego podpis u notariusza,

                                Nie - kupujący u notariusza oświadcza, że za - kupioną w momoncie
                                złożenia podpisu w akcie notarialnym nieruchomość - zapłaci za
                                środki pochodzące z przyznanego mu na zakup nieruchomości kredytu.

                                Ale bank może kredyt przyznać (umowa kredytowa podpisana), a do np.
                                umowy przyrzeczonej może nie dojść.

                                Umowa kredytowa to - niestety - nie samoczynny automat do
                                uruchomienia środków z kredytu.

                                Ona jest zapewnieniem możliwości, ale trzeba z tych możliwośc
                                jeszcze skorzystać.

                                To nie kupujący uruchamia środki z kredytu, a robi to bank, który
                                przed uruchomieniem tych środków żąda:

                                - dostarczenia w oryginale wypis z aktu notarialnego (sprzedaży
                                nieruchomości)

                                - dostarczenia wniosku o ustanowienie hipoteki na rzecz banku (w
                                niekiedy już ustanowienia prawomocnej hipoteki na nieruchomości na
                                rzecz banku - to akurat może znacznie wydłużyć termin płatności

                                Jeżeli po akcie notarialnym klient kupujący z tymi dokumentami do
                                banku nie dojdzie, to:
                                A. jest nowym pełnoprawnym właścicielem nieruchomości
                                B. bank nie uruchomi środków z kredytu, bo nie wie, że do sprzedaży
                                doszło i że je ma uruchomić.
                                C. zobowiązanym do zapłaty jest klient kupujący, który się nie
                                wywiązał z zobowiązania zapłaty i sprzedającemu przysługuje prawo
                                dochodzenia swoich należności od kupującego
                                D. Kupujący poddał się w akcie notarialnym dobrowolnie egzekucji co
                                do obowiązku zapłaty, więc sprzedający może z aktem notarialnym udać
                                się do sądu w celu nadania aktowi notarialnemu klauzuli wykonalności
                                i następnie do komornika w celu egzekucji swoich należności

                                > ten "podpis" czyli całą umowę spisaną i podpisaną, do banku
                                > powinien przekazać pośrednik a nie kupujący

                                Brak takich regulacji prawnych i upoważnień. Dla banku jesteśmy
                                osobami całkowicie obcymi, którym odmawia się jakichkolwiek
                                informacji dotyczących klientów banku, nawet jeśli są to nasi
                                wspólni klienci (i banku i pośrednika).

                                Jeżeli w tym zakresie zmienią się regulacje prawne, to mogłabym na
                                siebie przyjąć zobowiązanie, że dostarczę i dopilnuję, ale równie
                                dobrze może na pięć minut przede mną w banku pojawić się
                                (niepozbawiony przecież zdolności do czynności prawnych) klient
                                kupujący i rozwiązać swoją umowę kredytową z bankiem.

                                Żeby tego uniknąć, trzeba by go czasowo ubezwłasnowolnić - a to nie
                                jest możliwe.

                                > do jego konta nie musisz zaglądać wystarczy, że złoży depozyt na
                                > twoje specjalne konto i tego żadne prawo nie zabrania, nawet
                                > polskie, może zdeponować gotówkę w Twoim sejfie bankowym

                                I w każdym momencie może tę gotówkę wyjąć - a jeśli nie on, to osoba
                                z jego upoważnieniem, nawet jeśli on jest w tym momencie u
                                notariusza. Przychodzimy wszyscy od notariusza, a tu w skrytce pusto.

                                > może zdeponować je w banku na specjalnym koncie, o tym już było
                                > wyżej ...

                                Na koncie depozytowym notariusza - to jest ideał, ale obie strony
                                transakcji nie zawsze chcą takiego rozwiązania - o tym też było
                                powyżej.

                                > Ty jako pośrednik musisz mieć 101% pewności, że pieczęć twojej
                                > firmy i podpis przez ciebie złożony na umowie końcowej nie będzie
                                > wykorzystany do brudnych celów....

                                Pośrednik nie staje nigdy do aktu notarialnego - chyba, że posiada
                                pełnomocnictwo notarialne jednej ze stron (kupującego lub
                                sprzedającego) do reprezentowania tej strony przy akcie notarialnym
                                kupna lub sprzedaży - ale to bardzo rzadko się zdarza. W innych
                                przypadkach nie ma w akcie notarialnym śladu po fakcie, że
                                transakcja odbyła się przy współpracy i udziale biura pośrednictwa.

                                Co nie zmienia faktu, że staramy się, by wszystkie przeprowadzone
                                przez nas transakcje odbyły się skutecznie i bezpiecznie dla obu
                                stron, w innym przypadku grożą nam reperkusje związane i z - choćby
                                niezawinioną) utratą renomy, jak i prawpodobnymi skargami i
                                roszczeniami pokrzywdzonej strony do Komisji Odpowiedzialności
                                Zawodowej.

                                Możemy jednak działać jedynie w ramach obowiązującego prawa, chadzać
                                z obiema stronami za rączkę do banku i z powrotem, wcześniej i
                                później dopytywać się, wydzwaniać, przeprowadzać prywatne mini
                                śledztwa, co powoduje oczywiście zmniejszenie ryzyka wystąpienia
                                oszustwa, ale nie eliminuje go całkowicie.

                                I nie posiadamy możliwości prawnych do działań, które mogłyby w 100%
                                wyeliminować ryzyko wystąpienia oszustwa, co byłoby podstawowym
                                warunkiem do tego, by pośrednik mógł wziąć na siebie
                                odpowiedzialność finansową za kupującego.

                                > czyż to nie leży w Twoim i Twojej firmy interesie ?
                                > jeśli masz prawo żądać od zleceniodawcy (sprzedającego)
                                > przedłożenia dokumentów potwierdzających jego własność to musisz
                                > mieć też prawo i obowiązek, zażądania od kupującego potwierdzenia
                                > jego wiarygodności finansowej,
                                > czyż to nie jest logiczne, drogi kolego/koleżanko ?


                                Owszem, logiczne. Możesz te uwagi przesłać do Kancelarii Sejmu? Z
                                góry dziękuję.
                                • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" 10.10.08, 14:31
                                  miło się z Tobą dyskutuje mimo różnicy poglądów ale chyba jednak
                                  różnica w pojmowaniu zawodu jest zbyt wielka,

                                  > Jeżeli po akcie notarialnym klient kupujący z tymi dokumentami do
                                  > banku nie dojdzie, to:

                                  w normalnie funkcjonującym kraju NIE JEST TO możliwe, jest to
                                  możliwe chyba tylko w Polsce a jest to możliwe chyba tylko dlatego,
                                  że prawdopodobnie pośrednicy nie mają żadnego prawno-ekonomicznego
                                  przygotowania do zawodu, pardon ale Twoje wywody na to wskazują,
                                  notariusz nie podpisze aktu notarialnego bez gwarancji bankowej, iż
                                  z chwilą gdy kupujący zloży podpis na tym akcie bank jest
                                  zobligowany do zapłacenia za tą nieruchomośćw w takim to a takim
                                  terminie a kredytobiorca zobowiązany do terminowych
                                  (wyszczególnione jakich) spłat kredytu,

                                  JEGO PODPIS (kupującego) JEST DLA NIEGO SAMEGO JAK I dla BANKU
                                  udzielającego mu kredytu wyrocznią od której nie ma już odwrotu,

                                  podpisany akt notarialny jest dostarczany do banku
                                  BEZ POMOCY KREDYTOBIORCY robi to nataruisz a zazwyczaj pośrednik ale
                                  NIGDY sam kupujący

                                  właściwie nie mam nic więcej do napisania w tej kwestii bez pisania
                                  ciągle o tym samym

                                  pozdrawiam

                                  • al_gon Re: "o które wstępnie wypytuje" 10.10.08, 15:24
                                    ernest31 napisał:

                                    > miło się z Tobą dyskutuje mimo różnicy poglądów ale chyba jednak
                                    > różnica w pojmowaniu zawodu jest zbyt wielka,
                                    >
                                    > > Jeżeli po akcie notarialnym klient kupujący z tymi dokumentami do
                                    > > banku nie dojdzie, to:
                                    >
                                    > w normalnie funkcjonującym kraju NIE JEST TO możliwe, jest to
                                    > możliwe chyba tylko w Polsce a jest to możliwe chyba tylko dlatego,
                                    > że prawdopodobnie pośrednicy nie mają żadnego prawno-ekonomicznego
                                    > przygotowania do zawodu, pardon ale Twoje wywody na to wskazują,
                                    > notariusz nie podpisze aktu notarialnego bez gwarancji bankowej, iż
                                    > z chwilą gdy kupujący zloży podpis na tym akcie bank jest
                                    > zobligowany do zapłacenia za tą nieruchomośćw w takim to a takim
                                    > terminie a kredytobiorca zobowiązany do terminowych
                                    > (wyszczególnione jakich) spłat kredytu,
                                    >
                                    > JEGO PODPIS (kupującego) JEST DLA NIEGO SAMEGO JAK I dla BANKU
                                    > udzielającego mu kredytu wyrocznią od której nie ma już odwrotu,
                                    >
                                    > podpisany akt notarialny jest dostarczany do banku
                                    > BEZ POMOCY KREDYTOBIORCY robi to nataruisz a zazwyczaj pośrednik ale
                                    > NIGDY sam kupujący
                                    >
                                    > właściwie nie mam nic więcej do napisania w tej kwestii bez pisania
                                    > ciągle o tym samym
                                    >
                                    > pozdrawiam
                                    >
                                    >


                                    Dawno takich bzdur nie czytałem! Gwarancje bankowe? Notariusz wysyła akt do
                                    banku ew dostarcza pośrednik? Podpis wyrocznią?

                                    Po pierwsze: stroną w umowie bankowej jest kredytobiorca i bank, a nie
                                    notariusz, pośrednik czy jeszcze ktoś inny. Stroną w tej umowie nie musi być
                                    nawet "nowy" właściciel. To strona umowy (w tym przypadku Kredytobiorca)
                                    dostarcza akt do banku!

                                    Po drugie: notariusz nie gwarantuje niczego, on spisuje wole, oświadczenia
                                    stron. Nawet jak podajesz nip do aktu to notariusz nie napisze, ze ty posiadasz
                                    nip X. Wpisze on do aktu, Pani X podsiada nip JAK PODAJE!

                                    Po trzecie: Trochę ad po pierwsze. Kredytobiorca ma wpisane w umowie, ze musi
                                    spelnic x warunków aby kredyt został uruchomiony. Musi ubezpieczyć siebie,
                                    mieszkanie, MUSI DOSTARCZYĆ AKT do banku itp.

                                    Po czwarte: a propo wyroczni. Jest taki artykuł "777" o doborwolnym poddaniu się
                                    egzekucji. Nie wpłacisz pieniedzy (nie uruchomisz kredytu) to podajesz sie
                                    egzekucji. To miales na mysli? Tą wyrocznie? Czy jakąś inną?

                                    Odnośnie tego słowotou:
                                    > podpisany akt notarialny jest dostarczany do banku
                                    > BEZ POMOCY KREDYTOBIORCY robi to nataruisz a zazwyczaj pośrednik ale
                                    > NIGDY sam kupujący
                                    Rozróżniasz kupującego od kredytobiorcy? Raczej nie.

                                    No i odnośnie kolejnego słowotoku:
                                    > właściwie nie mam nic więcej do napisania w tej kwestii bez pisania
                                    > ciągle o tym samym
                                    Szkoda, ze nie napisałe tego na wstępie - że nie masz nić do napisania.

                                    Tkwisz w błedzie, cały czas mylisz pojęcia, wprowadzsz jakies nowe (wyrocznia).
                                    Nie minimalnego pojecia o oborocie nieruchomosciami a wylewasz na forum
                                    słowotoki i wprwadzasz zamęt.
                            • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" 10.10.08, 10:56
                              >> Ale Ty mylisz wstępne wypytanie z gwarancją zapłaty.

                              >> Klient mi może powiedzieć co chce.

                              tak, może ale Ty możesz go zawsze sprawdzić jeśli wykazuje poważne
                              zainteresowanie kupnem,
                              możesz i masz prawo spytać gdzie mieszka, gdzie pracuje i kim tam
                              jest, o nr. PESEL ba, także o bank, który prowadzi jego rachunki -
                              to jest zgodne z prawem unijnym, tak postępują poważni pośrednicy "w
                              krajach o wysokiej kulturze w branży"
                              przecie Ty musisz wiedzieć z kim masz do czynienia i kogo
                              masz "reprezentowaś"
                              • decort Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 10.10.08, 19:45
                                marzę o tym by wiedzieć, ale nie wiem, nie mogę i się nie dowiem jeśli klient
                                nie zechce mi powiedzieć prawdy, udostępnić etc. Oprócz mojej chęci, siły
                                persfazji i jak napisałeś "nosa" nie mogę nic w sprawie gwarancji zapłaty i
                                prześwietlenia potencjalnego kupca. Nie jest to kwestia mojej skłonności do
                                oszukiwania, niekompetencji i unikania odpowiedzialności - jak opisuję wyżej są
                                pewne narzędzia, które minimalizują ryzyko prawie do 0, ale jeżeli klienci nie
                                zechcą z nich skorzystać to nie poradzę. A kredyty są uruchomiane na podstawie
                                dokumentów, o których pisali inni, spełnieniu warunków przez kredytobiorcę oraz
                                PO ZŁOŻENIU PRZEZ NIEGO (sic!) dyspozycji uruchomienia kredytu (więc nawet jak
                                wszystko jest załatwione i "dostarczę" kredytobiorcę do banku, a on tuż przed
                                złożeniem podpisu na dyspozycji powie, że się rozmyślił to co w/g Ciebie mam
                                zrobić?). Ani ja ani notariusz nie możemy go w tym zastąpić. W Polsce nie bierze
                                się kredytów przez pełnomocnika. I autentycznie nie dlatego, że pośrednicy w
                                nieruchomościach tego nie chcą :-) Banki nie chcą nawet wydawać nabywcom
                                (mającym pełnomocnictwo notarialne od zbywcy), którzy kupili nieruchomość
                                spłacając kredyt zbywcy, Zaświadczeń do Sądu Wieczystego o zgodnie na
                                wykreślenie hipoteki /chociaż to ci nabywcy będą tę hipotekę wykreślać, bo są
                                nowymi właścicielami; zadłużenie to oni spłacili za poprzedniego właściciela i
                                chcą mieć czystą hipotekę/. Więc, nie świeć nam proszę w oczy tym jak to gdzie
                                indziej wygląda, i jacy to profesjonalni pośrednicy są gdzie indziej - bo oni
                                nie muszą się borykać z tym całym bałaganem co my. A bezpieczeństwo obrotu w
                                innych krajach zabezpiecza lepsze prawo, i co za tym idzie lepsze działanie
                                pewnych mechanizmów, które u nas dopiero się tworzą, a nie dobra lub zła wola
                                jakiegoś pośrednika. Pośrednik ma to prawo znać, mieć talent, być sprawny i
                                uczciwy by odnieść sukces i by klienci byli zadowoleni. Jeśli masz jakąś
                                rzeczywistą wiedzę jak to jest gdzieś-tam opisz, ale zanim zaczniesz nas oceniać
                                wieź pod uwagę w jakich warunkach wszyscy tu funkcjonujemy. Jest parę rzeczy, za
                                które można nas krytykować, ale akurat te, o których piszesz nie zależą od nas i
                                zapewniam, że natychmiast poprzemy zmiany w tych kwestiach na lepsze. Na razie
                                to piszesz jak byś chciał żeby było i obwiniasz nas, że tak nie jest, ale my też
                                byśmy chcieli, bo to znacznie ułatwiłoby nam to pracę i zminimalizowało nasz stres.
                                • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 12.10.08, 11:01
                                  W kajach, do których odnoszę swoje wywody nie każdy może być
                                  pośrerdnikiem:
                                  a) musi mieć wyższe studia prawnicze lub ekonomiczne albo kombinację
                                  tych dwuch
                                  b) ukończyć kurs "pośrednictwo nieruchomości"
                                  c) przejść 2 lata praktyki
                                  d) zdać pomyślnie państwowy a nie żaden prywatny egzamin
                                  po tym uzyskuje państwową licencję autoryzowanego pośrednika a tylko
                                  tacy mogą działać na rynku

                                  procedura kupno-sprzedaż:

                                  u agenta kupujący wybiera nieruchomość, spisuje umowę przedwstępna z
                                  którą udaje się do banku po kredyt, bank po pozytywnym
                                  prześwietleniu i spisaniu umowy kredytowej wydaje potwierdzenie, iż
                                  gwarantuje kupującemu środki finansowe w wysokości podanej we
                                  wstępnej umowie na zakup danej nieruchomości,
                                  z takim poświadczeniem i umową kredytową kupujący wraca do
                                  pośrednika,

                                  "kupujący ma zawyczaj do 8 dni na rozmyślenie się i anulowanie
                                  umowy, także umowa kredytowa z bankiem automatycznie jest anulowana
                                  bowiem bankowy kredyt wystawiany jest na konkretną nieruchomość,
                                  inna nieruchomość inna wycena wartości i inne warunki kredytowe"

                                  spisując umowę końcową, od której nie ma już odwrotu bez
                                  konsekwencji prawno-finasowych,
                                  pośrednik przesyła umowę końcową do natariusza, ten po sprawdzeniu
                                  prawidłowości kontraktu wzywa kupującego do podpisu aktu końcowego
                                  wobec notariusza,
                                  następnie wzywa sprzedającego do położenia także swojej parafki
                                  wieńczącej akt sprzedaży, może to być równocześnie ale nie musi,
                                  po tej procedurze umowa końcowa zostaje przekazana przez biuro
                                  notarialne do banku w celu sfinalizowania sprzedaży, czyli przelania
                                  całej kwoty na wskazane przez sprzedającego konto, powiadamiając
                                  równocześnie notariusza o dokonaniu przelewu, notariusz zamykając
                                  sprawę przesyła akt notarialny kupującemu,
                                  podobna procedura zachodzi w przypadku gotówki własnej, chyba że
                                  kupujący przynosi gotówkę w worku lub strony uzgodnią inaczej,
                                  właściwie to takie proste a takie skomplikowane ?


                                  • irma223 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 12.10.08, 12:37
                                    ernest31 napisał:

                                    > W kajach, do których odnoszę swoje wywody nie każdy może być
                                    > pośrerdnikiem:
                                    > a) musi mieć wyższe studia prawnicze lub ekonomiczne albo
                                    kombinację
                                    > tych dwuch
                                    > b) ukończyć kurs "pośrednictwo nieruchomości"
                                    > c) przejść 2 lata praktyki
                                    > d) zdać pomyślnie państwowy a nie żaden prywatny egzamin
                                    > po tym uzyskuje państwową licencję autoryzowanego pośrednika a
                                    tylko
                                    > tacy mogą działać na rynku


                                    W Polsce do niedawna kandydat na pośrednika musiał:

                                    a) mieć wykształcenie przynajmniej średnie
                                    b) ukończyć kurs "pośrednictwo nieruchomości"
                                    c) przejść półroczną praktykę
                                    d) sporządzić samodzielnie 3 rżne opisy transkacji (od "wchodzi
                                    klient do biura i pyta" do momentu przekania nieruchomości i
                                    rozliczenie z klientem)
                                    e) zdać pomyślnie państwowy a nie żaden prywatny egzamin
                                    f)złożyć oświadczenie o niekralności za przestępstwa przeciwko
                                    mieniu i dokuemntom.
                                    g) po tym uzyskuje państwową licencję autoryzowanego pośrednika


                                    Obecnie (od niedawna) musi:

                                    a) musi mieć wyższe studia
                                    b) ukończyć dodatkowo studium podyplomowe w zakresie pośrednictwa w
                                    obrocie nieruchomościami (chyba, że program studiów zasadniczych
                                    obejmował kwestie objęte programem studium podyplomowego)
                                    c) przejść pół roku praktyki

                                    egzaminu zdawać nie musi
                                    • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 12.10.08, 14:32
                                      w tym miejscu w Polsce jest więc podobnie, wytyczne EU ?

                                      zapomnałem dopisać - "pośrednik reprezentuje SPRZEDAWCE i dba o jego
                                      interesy, dla kupującego może być jedynie pomocny w wypełnianiu umów
                                      i dokumentów, nie może doradzać", koniec cytatu z wyciągu prawniczego
                                      • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 12.10.08, 15:11
                                        "o które wstępnie wypytuje" - tak, naturalna procedura w rozmowach
                                        handlowych, chętny do kupienia wie z kim rozmawia, z pośrednikiem,
                                        Ty nie wiesz i masz prawo wiedzieć kto on zacz jest, ot tak
                                        po "przyjacielsku" przy kawce, o jego ciotkę w Ameryce nie musisz
                                        pytać ...........

                                        ANEKS: " przy płatności własną gotówką, kupujący musi zdeponować na
                                        specjalnym koncie w banku sprzedającego całą gotówkę, która będzie
                                        zwolniona i przelana na konto sprzedającego po przedstawieniu
                                        bankowi przez sprzedającego aktu sprzedaży podpisanego przez obie
                                        strony i potwierdzonego notarialnie ...
                                        procedura może być pominięta jeśli strony uzgodnią inaczej ..... "
                                        cytat z aktu prawnego handel nieruchomościami



                                      • czarneslonce Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 12.10.08, 15:32
                                        > zapomnałem dopisać - "pośrednik reprezentuje SPRZEDAWCE i dba o
                                        > jego interesy, dla kupującego może być jedynie pomocny w
                                        > wypełnianiu umów i dokumentów, nie może doradzać", koniec cytatu z
                                        > wyciągu prawniczego

                                        A co to jest "wyciąg prawniczy"? Bo mi się kojarzy z wyciągiem z
                                        pokrzywy:)
                                        A na poważnie - z czego to jest cytat? Z ustawy o gospodarowaniu
                                        nieruchomościami? czy z jakiegoś innego żródła?
                                        • irma223 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 13.10.08, 07:58
                                          czarneslonce napisał:

                                          > > zapomnałem dopisać - "pośrednik reprezentuje SPRZEDAWCE i dba o
                                          > > jego interesy, dla kupującego może być jedynie pomocny w
                                          > > wypełnianiu umów i dokumentów, nie może doradzać", koniec cytatu
                                          z
                                          > > wyciągu prawniczego
                                          >
                                          > A co to jest "wyciąg prawniczy"? Bo mi się kojarzy z wyciągiem z
                                          > pokrzywy:)
                                          > A na poważnie - z czego to jest cytat? Z ustawy o gospodarowaniu
                                          > nieruchomościami? czy z jakiegoś innego żródła?


                                          Ernest nam opowiada, jak to jest - gdzieś, za górami za lasami, w
                                          cywilizowanym świecie...
                                      • irma223 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 13.10.08, 08:08
                                        ernest31 napisał:

                                        > w tym miejscu w Polsce jest więc podobnie, wytyczne EU ?
                                        >
                                        > zapomnałem dopisać - "pośrednik reprezentuje SPRZEDAWCE i dba o
                                        > jego interesy, dla kupującego może być jedynie pomocny w
                                        > wypełnianiu umów i dokumentów, nie może doradzać", koniec cytatu z
                                        > wyciągu prawniczego


                                        Czyli kupujący nie ma przyjaznej i pomocnej dłoni pośrednika, tylko
                                        ma prawo i obowiązek podejrzewać, że pośrednik będzie go chciał
                                        naciąć i wcisnąć mu kit, z którego nie będzie potem zadowolony.

                                        To właśnie całkiem inaczej niż u nas - możemy reprezentować i
                                        sprzedającego i kupującego.

                                        Każdemu z nich - osobno - doradzamy, jak byłoby DLA NIEGO najlepiej,
                                        nawet jeśli miałoby to oznaczać, że nie da się powiązać swojego
                                        klienta kupującego z oferowaną przez nas nieruchomością i trzeba mu
                                        będzie szukać czegoś innego, a sprzedającemu innych klientów.

                                        Ale czasem tak właśnie jest, że da się spokojnie powiązać i
                                        oczekiwania sprzedającego i oczekiwania kupującego i obie strony
                                        będą zadowolone.

                                        Miewamy stałych klientów, którzy już ileś nieruchomośći dzięki
                                        naszym staraniom kupili/sprzedali, nigdy sie nie nacięli, są
                                        zadowoleni i przy każdych nowych planach chętnie wracają i polecają
                                        nas znajomym...
                                        • ernest31 Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 13.10.08, 08:48
                                          > To właśnie całkiem inaczej niż u nas - możemy reprezentować i
                                          > sprzedającego i kupującego.

                                          i tu jest błąd, to nie jest zgodne z prawami paktu do, którego
                                          Polacy tak chceli, tu leży róznica w pojmowaniu uczciwości ale też
                                          chyba w mentalności, Polak chce reprezentować wszystko i wszystkich,
                                          Polak chce być tym jednym i jedynym, nie chce się dzielić doradctwem
                                          z innymi "przecie ja wszystko wiem", jakie to typowe dla Polaka

                                          być miłym, być pomocnym nie ma nic wspólnego z "reprezntować",
                                          kasjerka w kasie także musi być miła i pomocna ale nie oznacza to,
                                          że reprezentuje klienta

                                          pośrednik reprezentuje zleceniodawcę a tym jest tylko i wyłącznie
                                          sprzedający, kupujący jest tylko klientem jak każdy kupujący,
                                          pośrednik to nic innego jak detalista w trochę innym wymiarze a nie
                                          słyszałem aby sklepikarz reprezentował klienta !!!

                                          przypomina mi się dobrze prosperujący dentysta z nad Odry, klientowi
                                          założył plombę na nieoczyczony ząb, gdy ten po kilku dniach ponownie
                                          przyjechał do niego z bolem zęba ten mu na to: wie Pan, ja muszę
                                          zadowolić tak Pana jak i producenta materiału na plomby ....

                                          wydaje mi się, że dalsza wymiana poglądów jest już
                                          zbyteczna, "wiadomo, Polak jest i tak najmądrzejszy i niczego od
                                          nikogo nie musi się uczyć"





                                          • czarneslonce Re: "o które wstępnie wypytuje" - do ernesta31 13.10.08, 16:11
                                            > wydaje mi się, że dalsza wymiana poglądów jest już zbyteczna
                                            No pewnie - powiedział, co wiedział i spieprza (to jest cytat)

                                            > pośrednik reprezentuje zleceniodawcę a tym jest tylko i wyłącznie
                                            > sprzedający

                                            A co mam w takim wypadku powiedzieć kilkudziesięciu firmom, z którymi
                                            współpracuję, dla których POSZUKUJĘ nieruchomości? Te firmy zgłaszają
                                            się do mojej agencji i ZLECAJĄ MI poszukiwania nieruchomości, które
                                            pasują do ich kryteriów?
                                            Kogo w tym przypadku reprezentuję? Kto jest moim zleceniodawcą?
                                            Właśnie poszukujący. I to od niego biorę wynagrodzenie. Od
                                            właścicieli nieruchomości w tej sytuacji zazwyczaj nie biorę nic.
                                            Czy to źle??????


                                            • ernest31 Re: Czy to źle?????? 13.10.08, 21:03
                                              tak, bardzo źle
                                              wyobraź sobie, że jesteś w trakcie sprawy rozwodowej i twój obrońca
                                              jest zarazem obrońcą twojej żony, jak myślisz co z tego wyniknie ?
                                              zapewne całkowicie niestrawny coctail po którym bądziesz tylko
                                              żygał, no to smacznego

                                              wygląda mi na to, że jeśli jesteś pośrednikiem to takim całkowicie z
                                              przypadku wogóle nie przygotowanym do zawodu coś w rodzaju "złota
                                              rączka", umie wszystko i nic
                                              reprezentujesz zawsze tego, który zleca ci do sprzedaży towar, bez
                                              tego istnieć nie możesz,
                                              pieniądz jest niczym innym jak tylko środkiem płatniczym, bez
                                              którego nie da się towaru kupić, no tak ale to dla ciebie zapewne
                                              zbyt skomplikowana filozofia, zachęcam po naukę na bazar nawet tam
                                              ci powiedzą kto kogo reprezentuje i nie zajmuj się więcej
                                              pośrednictwem nieruchomości, to zbyt poważne dla żartownisiów

                                              przyjmij powyższe z humorem do tego nie potrzeba dyplomu
                                              • czarneslonce Re: Czy to źle?????? 13.10.08, 23:33
                                                ernest31 napisał:

                                                > tak, bardzo źle
                                                > wyobraź sobie, że jesteś w trakcie sprawy rozwodowej i twój obrońca
                                                > jest zarazem obrońcą twojej żony, jak myślisz co z tego wyniknie ?
                                                > zapewne całkowicie niestrawny coctail po którym bądziesz tylko
                                                > żygał, no to smacznego

                                                Czyli transakcję porównujesz do sprawy rozwodowej? No to gratuluję.

                                                > wygląda mi na to, że jeśli jesteś pośrednikiem to takim całkowicie
                                                z
                                                > przypadku wogóle nie przygotowanym do zawodu coś w rodzaju "złota
                                                > rączka", umie wszystko i nic

                                                A na jakiej podstawie tak oceniasz? Tylko na takiej, że ośmielam się
                                                mieć inne zdanie niż Ty? No trudno. Ale to znaczy, że ustawodawca też
                                                jest głupi i w ogóle do niczego.


                                                > reprezentujesz zawsze tego, który zleca ci do sprzedaży towar, bez
                                                > tego istnieć nie możesz,
                                                Bzdura. Dobra agencja nieruchomości to nie supermarket, do którego
                                                wchodzi się, bierze towar jeśli jest a jesli nie, to nie, i wychodzi.
                                                Ale ok, reprezentuję tego, kto mi coś zleca. Czasem ktoś zleca mi
                                                znalezienie nabywcy lub najemcy na swoją nieruchomość a czasami ktoś
                                                zleca mi poszukiwanie nieruchomości - i ten drugi przypadek zdarza
                                                się zdecydowanie częściej. Wielu klientów nie ma
                                                czasu/możliwości/ochoty na to, żeby tracić swój cenny czas na
                                                poszukiwanie odpowiedniej nieruchomości. I wtedy przychodzą do mnie.
                                                I płacą mi za to, że im odpowiednią nieruchomość znajdę, przekonam
                                                właściciela do sprzedaży lub wynajmu i wynegocjuję odpowiednie
                                                warunki. A ja, robiąc to, reprezentuję właściciela???!!!!
                                                Bzdura, bzdura, bzdura. Reprezentuję tego, kto poszukuje. Działam w
                                                jego imieniu i na jego rzecz. Czy Ci się to podoba, czy nie.
                                                I robię to dobrze.

                                                A odnośnie supermarketu - tam płaci kto???? Kupujący.
                                                > pieniądz jest niczym innym jak tylko środkiem płatniczym, bez
                                                > którego nie da się towaru kupić, no tak ale to dla ciebie zapewne
                                                > zbyt skomplikowana filozofia, zachęcam po naukę na bazar nawet tam
                                                > ci powiedzą kto kogo reprezentuje i nie zajmuj się więcej
                                                > pośrednictwem nieruchomości, to zbyt poważne dla żartownisiów
                                                Ech... jesli Ty na bazarze uczyłeś się o pośrednictwie w obrocie
                                                nieruchomościami, to faktycznie nie dziwię się, że masz tak debilne
                                                podejście.
                                                A propos - co to jest ten "wyciąg prawniczy"??? Pytałem Cię o to
                                                jakiś czas temu, ale jakoś nie raczyłeś odpowiedzieć.

                                                > przyjmij powyższe z humorem do tego nie potrzeba dyplomu
                                                Sorry, wiem, że nie jestem politycznie poprawny, ale powiem wprost -
                                                jesteś palantem. I przyjmij to na poważnie. Do tego nie trzeba
                                                rozumu.

                                                • ernest31 Re: Czy to źle?????? 20.10.08, 07:48
                                                  > Sorry, wiem, że nie jestem politycznie poprawny, ale powiem
                                                  wprost -
                                                  > jesteś palantem. I przyjmij to na poważnie. Do tego nie trzeba
                                                  > rozumu.

                                                  nie musisz przeprasszać, od takich jak ty nic lepszego się nie
                                                  spodziwam,
                                                  co do tego cytatu, kiedy nauczysz się trochę obcych języków to sam
                                                  sobie znajdziesz, póki co pelecam powrót do hali targowej, bo to ty
                                                  pewnie tam uczyłeś się zawodu jeśli wogóle jesteś pośrednikiem
                                                  nieruchomości ale zapewne i tam mają większą zawodową etykę niż ty,

                                                  ps: pośrednik nieruchomości to nic innego jak każdy inny handlarz w
                                                  nieco innym wymiarze niż handlarz kartoflami na bazarze, może coś na
                                                  poziomie hurtownika kartofli choć ten ma cięższą pracę bowiem za
                                                  pieniądze naprawdę musi coś robić to handel pozostanie handlem, masz
                                                  towar i usiłujesz go sprzedać i nie pieprz, że kupujący jest twoim
                                                  zleceniodawcą bo się ośmieszasz,
                                                  te słowa kieruje tylko do ciebie i tobie podobnych a jeżeli chcesz
                                                  nauczyć się uczciwie tego zawodu to możesz udać się po naukę na
                                                  pólnoc od Polskii i zbierając np. truskawki postudiować jak to tam
                                                  się robi, niby też za wodą ale o wiele bliżej, życzę powodzenia




    • agent_online Re: Agencje nieruchomosci w Polsce - banda oszust 18.10.08, 13:51
      Ma Pan rację co do systemu pracy agentów. Rozwiązaniem jest i to są umowy
      bezpośrednie, gdzie płaci prowizje sprzedający a agent reprezentuje wyłacznie
      jego interesy. W systemie amerykańskim ten posrednik dzieli się połowę
      otrzymanej prowizji z agentem kupującego ale jest to ok bo agent kupującego
      dostanie taką samą prowizję od każdego komu przedstawi kupującego. Klasyczny
      układ brokerski jaki w ubezpieczalniach czy przy kredytach.
      Pytanie czy ta agentka poza 1% od Pana nie dostaję prowizji również od agenta
      sprzedającego?
      Tak czy inaczej skuteczny mechanizm działania w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem i
      własnym sumieniem jest możliwy również w Polsce!
      Polecam korzystanie w przyszłosci z markowych agencji, najlepiej sieciowych
      gdzie przestrzega się jakiś reguł.
      • ernest31 Re: Agencje nieruchomosci w Polsce - banda oszust 21.10.08, 10:52
        Ma Pan rację co do systemu pracy agentów. Rozwiązaniem jest i to są
        umowy
        bezpośrednie, gdzie płaci prowizje sprzedający a agent reprezentuje
        wyłacznie
        jego interesy.

        Pośrednik nigdy nie podpisuje umowy z kupującym co nie oznacza, że
        kupujący ma nie płacić za usługę czyli mieć ją darmo. Nie, za
        pośrednictwo musi solidarnie zapłacić na równi ze sprzedającym i nie
        ma to nic wspólnego z reprezentowaniem. Pośrednik może reprezentować
        tylko tego od którego otrzymał towar do sprzedania.
        Zresztą po co sięgać do przykładów z USA, to tak daleko i tak obco.
        Mamy tu w Europie kraje w których sprawy pośrednictwa nieruchomości
        stoją na bardzo wysokim i odpowiedzialnym poziomie, i są dopasowane
        do etyki pojmowanej po europejsku.

        • irma223 A co na to urząd skarbowy? 21.10.08, 11:36
          ernest31 napisał:

          > Pośrednik nigdy nie podpisuje umowy z kupującym co nie oznacza, że
          > kupujący ma nie płacić za usługę czyli mieć ją darmo. Nie, za
          > pośrednictwo musi solidarnie zapłacić na równi ze sprzedającym

          Skoro nie ma umowy to nie ma obowiązku zapłaty. Ani sąd nie zasądzi
          zapłaty na rzecz pośrednika, a jeśli taka zapłata (bez umowy)
          nastąpi to urząd skarbowy się tym zapewne zainteresuje, oj
          zainteresuje...
            • thug83 Re: A co na to urząd skarbowy? 22.10.08, 10:33
              agent_online, chyba chodziło ci o umowy na wyłączność. Dopóki nie będzie takiego
              systemu w całym kraju to będzie tak jak jest. Na pomorzu np są tylko umowy na
              wyłączność i to jest normalna zdrowa sytuacja. Umowy typu otwartego to typowo
              polski wynalazek. Chyba nigdzie na zachodzie nie ma czegoś takiego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka