Dodaj do ulubionych

Tak sobie poczytałem i prowizjach i ....

16.10.08, 14:55
Ja też uważam , że prowizje są za wysokie , myślę, że lepiej agencja
by funkcjonowała jak by reprezentowała jedną stronę - tzn pobierała
prowizję od jednej stronyi niższą.

Dla mnie idealny model biznesowy to 1 % prowizji od sprzedającego +
200-500 zł za przygotowanie oferty ( pewnie na początek bez renomy
ciężko było by to egzekwować ). Dlaczego ta opłata ? Ile czasu się
traci na kolejne wciąganie nieruchomoci do oferty - zazwyczaj jest
to robione nieprofesjonalnie i co za tym idzie wiedza agencji na
temat tegoco mają w ofercie jest śmieszna , znikom a- wiem to z
doświadczenia. Efektem tego jest to , że klient jest niezadowolony i
sfrustrowany z obsługi takiej agencji.
Czy sprzedający zapłaci tę opłatę ? myślę, że tak jak uwierzy , że
dzięki temu szybciej sprzeda nieruchomości , oraz to , że klient
szybciej się znajdzie bo ten już nie będzie płacił prowizji oraz
sprzedający też zapłaci wspomniany 1 % . Dodatkowo podobną opłatę
można wprowadzić jako administracyjna u kupującego - myślę, że obie
opłaty w zupełności pokryją koszty , a ten jedne 1 % to zysk ,
zarobek biura ! Oczywiście 1 % będzie dotyczył tylko nieruchomości o
wartości np min 300 tyś zł.

Z tego co widzę , to cała sprzedaż działa na internecie i wkółko
przegląda się te same oferty z różnych agencji - nie sądze , że
skuteczność w pozyskiwaniu klienta przez agencje która będzie miała
ofertę na wyłącznośc będzie mniejsza niż jak oferta będzie w wielu
agencjach.


teraz jeszcze 2 sytuacje z życia :
- biuro chciało sprzedać mieszkanie warte 400 tyś od developera
który zaczyna budować małe osiedle we wsi w małej miejscowości ,
kupujący chciał od razu rozmawiać z developerem bo miał wiele
pytań , normalna sprawa. Agencja chciała , żeby kupujący podpisał
dokumenty na 3% prowizji - nie wiem za co ? ale było to śmieszne i
zabawne - każdy sobie pojedzie do tej wsi i po godzinie będzie miał
namiary na developera .
- biuro sprzedaje mieszkanie w centrum miasta , ta sama historia -
telefon do właścicielki dadzą po podpisaniu umowy 3 % prowizji -
wartośc mieszkania ponad 400 tys zł . Dwie godziny zajęło mi
uzyskanie tel kom do sprzedającej ( to nie jest tkaie trudne )
dodam , że nie będąc nawet w tym mieście przez minute i nie było
prywatnego ogłoszenia na internecie. Okazało się , że właścicielka
też miąła zapłacić 2 % , bardzo się ucieszyła , że jeśli kupimy nie
będziemy musieli płacić agencji. Wiedza agencji na temat
nieruchomości była tak znikoma, mało tego najmniej 3-4x wprowadzili
mnie w poważny błąd !!!
Dodam , że jestem osobą która bardzo docenia czyjąś prace i tak jak
ja jestem dobrze wynagradzany za moją pracę , tak samo chętnie płacę
innym za dobrą prace.

teraz porównajcie obie części tego postu i wysuńcie wnioski.

ps - jak ktoś jest z Krakowa i myśli o założeniu agencji , oraz ma
licencje ( ja takowej nie mam i jeszcze jakiś czas nie będę miał )
to zapraszam.

agentn
Obserwuj wątek
    • agentn metrohouse 20.10.08, 00:34
      Witam ,
      Sprawdziłem stronę MetroHouse i przyznam , że ciekawie to wygląda ,
      faktycznie jest tam część pomysłów które bym widział " umnie ".
      Na fran na pewno się nie załapie, bo z tego co można wywnioskować na
      wstępie - ok 10 osób , lokal , kilka miesięcy na start - pewnie
      milion zł to by było za mało.
      Ja mam koncept startu za... kilka tysięcy zł i utrzymywania
      działalności na niskim odchodzie zachowując wysokie standardy
      prezentacji oferty , DOBA WIEDZA o tym co się sprzedaje albo SZUKA
      dla klienta niekoniecznie poparte setkami ofert które się będą
      przewalały przez biuro. Kluczowa to niska prowizja dla klienta.
      Pewnie padnie argument , że się nie da , a już na pewno z małą
      prowizją nie zrobię drugiego MetroHouse - tylko pytanie czy ja będę
      chciał robić molocha i kameralnie , profesjonalnie i przez lata
      sączyć wino z zadowoloną klientelą :)

      Dodam też , że jakość prezentacji ofert w internecie jest szokująco
      niska , wręcz żenująca i to dotyczy 90 % stron często dość dużych
      agencji nieruchomości.
      Przykład , niech będzie dynamicznie rozwijająca się sieć Północ -
      strona ich jest tak strony typu priv ...

      Jak sobie porównam rozmowy agentów prowadzone w agencjach w pl z
      tymi jakie przeprowadzałem w jednym z zachodnich krajów Europy to są
      swa inne światy. Rynek ten w pl , jest tak dziki jak praca agenta
      ubezpieczeniowego - chodź tutaj rynek słabych troche wyeliminował a
      na nieruchomościach jeszcze nie :(

      Pozdr !
      • czarneslonce Re: metrohouse 21.10.08, 23:45
        Metrohouse miało kilka dobrych pomysłów na początku. Potem trochę
        osiedli na laurach i to był ich największy błąd. Zwłaszcza od strony
        marketingowej. Ale również usługowo-merytorycznej.

        Zgadzam się w 100%, że większość agencji w Polsce jest na żenująco
        niskim poziomie. To jest wina tego, że do pracy "agenta" (tu raczej
        powinno być użyte słowo doradca, bo prawie wszyscy pracujący w
        agencjach nie posiadają licencji pośrednika) większość biur
        pośrednictwa przyjmuje każdego jak leci. Nieważne, czy się do tej
        pracy nadaje. I nie chodzi tu o wiedzę. Wiedzę musi mieć pośrednik
        nadzorujący pracę doradców klienta. Chodzi o predyspozycje do
        profesjonalnej obsługi.
        A większość tych ludzi nie potrafi tego robić dobrze.
        I co gorsza, nie ma się od kogo tego nauczyć.
        Tu pojawia się drugi problem, czyli zarządzanie agencją. Kończą się
        czasy, kiedy agencja rządziła się innymi prawami, niż reszta firm.
        Biuro pośrednictwa też musi być profesjonalnie zarządzane (zwłaszcza
        od strony zarządzania pracownikami). Musi mieć strategię, wizję
        rozwoju i działania. Ale póki co - brak tego.
        Jest kilka agencji w Warszawie, które są na dobrym, nowoczesnym
        poziomie, ale reszta, to porażka.

        Odnośnie Twojego stwierdzenia, że kluczowa jest niska prowizja - i
        tak i nie. Moim zdaniem kluczowa jest profesjonalna obsługa klienta.
        Wtedy zapłaci on i wyższą prowizję (jak jeden z klientów mojej firmy,
        dla którego poszukujemy dużej ilości lokali w całym kraju -
        standardowe wynagrodzenie agencji przy wynajmie to 100%
        jednomiesięcznego czynszu najmu, nam ten klient płaci 250% i jest
        zadowolony. Dlatego, że jest profesjonalnie obsługiwany.)
        Oczywiście, niższa prowizja to dobry sposób na przyciągnięcie
        klientów. Ale na dłuższą metę nie zagwarantuje on sukcesu.
        Przede wszystkim profesjonalizm.




      • zegmarek Re: metrohouse 29.01.09, 09:03
        Zajmują się pośrednictwem od 1992 roku. Co jakiś czas spotykam się z osobami ,
        które mają rewelacyjny pomysł na prowadzenie biura pośrednictwa. Tą receptą jest
        1 % prowizji i to tylko od sprzedającego.
        Najczęściej są to osoby , które sprzedały lub kupiły nieruchomość i z tego
        powodu uważają ,że są nie złymi fachowcami.
        Czy ten sposób jest dobry?
        No cóż ja jestem w branży w dalszym ciągu biorąc 3% czasami więcej a tych
        rewolucjonistów już w branży nie ma.
        W tym miejscu moja dobra rada. Najpierw zatrudnić się w BON , przepracować 6
        miesięcy , zobaczyć ile zrobi się w tym okresie transakcji. A potem
        zaproponować swoje własne rozwiązania.
        Tak na marginesie jeden z moich znajomych postanowił podobne rozwiązania
        wprowadzić w swoim sklepie. Efekt sklepiku już nie ma. Znajomy nadaje na
        złodziej z rządu. A tym lokalu ktoś inny prowadzi całkiem fajny sklepik tej
        samej branży. Ale stosuje się do zasad ekonomi.


        www.doradca-rynku.pl
      • apsikopugi Re: metrohouse 07.11.13, 15:29
        NIE POLECAM METROHOUSE W OPOLU !!!! Witam, biuro metrohouse faktyczne to sieciówka w całym kraju w Opolu są od jakiegoś roku. Niestety musze przyznać, że bardziej skupiają się na dawnaiu prazentów typu wino, herbatka a nie na faktycznym interesie obu stron: sprzedajacego i kupującego. Nie zwracają uwagi na najważniejsze dokumenty przedstawione do sprzedaży, patrzą tylko by szybko zgarnąc kase jako pośrednicy, nie biorąc pod uwagę zagrożeń jakie ponosi strona kupująca, chociażby w przypadku zakupu mieszkania z kredytem. W sytuacji waznych ustaleń co do przelewów i szczegółów tranzakcji zabieraja głos nie mając pojęciach o podstawach raz mówia jedno drugi raz przychodzi ktos inny mówi co innego. Na dodatek jeszcze sam przebieg tranzakcji u notariusza, zabiera głos nowicjusz nie ma pojecia o co sie toczy cała sutuacja, co chwile przerywając mi w pół zdania. Młodzi NIE DOŚWIACZENI LUDZIE CHCĄ SIĘ UCZYĆ NA WASZYCH PIENIĄDZACH - OSZCZĘDNOŚCIACH ŻYCIA, stanowczo NIE POLECAM.
        • kasia120875 Re: metrohouse 29.04.14, 12:20
          NIE polecam Metrohouse w Warszawie.
          Chciałam sprzedać działkę. Mogli od razu powiedzieć, jeśli nie są zainteresowani, a zwodzili mnie przez kilka dni, że mam zadzwonić jutro, albo że od nich na pewno ktoś zadzwoni. Wysłałam formularz zgłoszeniowy przez ich stronę - bez odzewu.

          Po co inwestowali w ładną stronę www i te wszystkie teksty na niej, skoro to tylko PUSTE HASŁA...
      • carew1977 Re: metrohouse 05.07.14, 03:15
        Witam
        Drodzy Państwo Metrohouse to firma naciąciągaczy. Pracowałem ostatonio trzy miesiące na Barka Joselewicza 2, szanowna pani z kraju gdzie POLSKA raczej to nie jest nasz nasz kraj nie zapłaciła. Złożyłem pozew POLSKA DLA POLAKÓW !!!
          • sucider Re: metrohouse 11.07.14, 14:38
            witam panie Wojtku, dlaczego pan nie napisze o tym jak próbował pan wyłudzić pieniądze za lipne zlecenia sprzedaży... hmmm ciekawa historia jak z jednej działki którą chciał sprzedać klient zrobiło się nagle 4 a na jednej z nich to nawet właściciel miał postawiony dom i w nim mieszkał a pan wystawił ją na sprzedaż wbrew właścicielowi, jeśli pan chce to mogę mnożyć przykłady pańskich oszustw, a nie wspomnę o przywłaszczeniu naszego sprzętu (telefon, aparat fotograficzny) który raczył pan oddać dopiero o interwencji Policji. A już nasłanie Policji że obcokrajowiec przebywa na terenie Polski nielegalnie zakrawa na kpinę i trąci skrajną głupotą zważywszy na fakt że owa osoba prowadzi legalnie w Polsce firmę i posiada męża Polaka i dwójkę dzieci również Polaków. Jak widać jest pan nie tylko złodziejem a i osobą której inteligencja jest na poziomie dwu latka. A pańska wypowiedź "POLSKA DLA POLAKÓW" jest po prostu żałosna i tylko świadczy o panu. Pozdrawiam pana WOJCIECHA Z. (taka delikatna sugestia odnośnie kradzieży - jak by pan nie zrzumiał)
      • carolinadziuga_1991 Re: metrohouse 16.03.18, 09:17
        Wiedza zespołu polega tylko na tym by oszukać sprzedającego i kupującego. Brak doświadczenia w obrocie nieruchomościami, dokumentami i obsługą klienta. Podstawowe błędy można znaleźć już w umowie przedwstępnej gdzie nawet adres mieszkania jest źle napisany jak i metraż mieszkania umieszczona na stronie internetowej odbiega stanowi faktycznemu. Od razu poproś o wykaz ze spółdzielni (ja o prawidłowym metrażu dowiedziałam się po 3 miesiącach) bo będą za wszelką cenę się wybielić. Wszystkie aneksy do umowy przeczytaj 10000 razy bo również byk na byku. Nawet podczas zdawania mieszkania nikt nie umie poprawnie odczytać stanów licznika itp. Na koniec dowiesz się, że to wina własnego wyboru banku i w mailach będą grozić Ci windykacją hahaha jeśli nie zapłacić im prowizji.

        Podsumowanie: jeśli chcesz kupić mieszkanie i chcesz uniknąć nerwów, straty czasu i pieniędzy za PARTACZENIE SZUKAJ MIESZKANIA w innym pośrednictwie albo w ogóle bez niego.
      • loriblu Re: Tak sobie poczytałem i prowizjach i .... 29.01.09, 16:03
        Wszystkim przyszłym pseudo pośrednikom, którzy chcą pracować za 1%
        prowizji, radzę poszukać pracy w innej branży bo o tej nie macie
        pojecia.... Takich rewolucjonistów widziałam wielu, dawno ich już na
        tym rynku nie ma. A ja od 10 lat na 3% podpisuję......... , ile
        będzie jeszcze postów na ten temat, to juz jest nudne o tej prowizji
        pośrednika.
        • agnt Re: Tak sobie poczytałem i prowizjach i .... 04.03.09, 21:06
          niedługo minie rok od kiedy zaczełem pobierac prowizje w wys. 1%
          max. 1,5% tylko od klienta którego reprezenuje, Czy jestem pseudo
          pośrednikiem nie wydaje mi sie. Posiadam licence, ubezpieczenie,
          ściśle przestrzegam standardów zawodowych. Dodam jeszcze że nie
          posaidam biura, nikogo nie zatrudniam, wszystkie czynnosci wykonuje
          sam i dlatego moge sobi pozwolic na taką prowizję. Przez ten czas
          udało mi sie wyrobić dobra markę, od jakiegoś czasu działam tylko z
          polecenia, do takiego systemu pracy udało mi sie także namówić kilku
          moich kolegów pośredników którzy również dobrze sobie radzą. Czyżbym
          był pierwszym rewolucjonistą który utzymał na tym rynku, może to
          jest najbardziej optymalny system pracy w tym zawodzie, może tylko
          licencjonowani pośrednicy powinni zajmować sie obrotem
          nieruchomościami?

          ps. 11 m-cy na rynku, 16 zamkniętych transakcji - byc może nie mam
          pojęcia o tej branzy ale mam wyniki.

          • al9 agnt psuj i szkodnik 06.03.09, 15:52
            ps. 11 m-cy na rynku, 16 zamkniętych transakcji - byc może nie mam
            pojęcia o tej branzy ale mam wyniki.
            --------
            szczerze pytam, bo ja mam więcej niz 16 transakcji miesięcznie...
            Ty siebie kolego nazywasz pośrednikiem?
            Chyba tylko w swietle ustawy
            Przedsiębiorca bez siedziby i infrastruktury jest szkodnikiem..
            W moim mieście nikt by z Tobą nie pracował.. Może "inni koledzy"
            Obrót nieruchomościami to nie obnosna sprzedaż suszarek do włosów..
            Żenada
            al
        • agnt Re: Tak sobie poczytałem i prowizjach i .... 04.03.09, 21:24
          Niedługo minie rok od kiedy zacząłem pobierać wynagrodzenie od
          klienta którego reprezentuje w wys. 1% w niektórych sprawach 1.5%.
          Czy jestem pseudo pośrednikiem nie wydaje mi się. Posiadam licencje,
          ubezpieczenie, jestem członkiem PFRN. Dodam jeszcze że nie posiadam
          biura, nikogo nie zatrudniam, wszystkie czynności wykonuję
          osobiście – dlatego mogę sobie pozwolić na takie wynagrodzenie.
          Przez ten czas udało mi się wyrobić markę, i indywidualny system
          pracy, który spodobał kilku moim kolegom pośrednikom, oni również
          zdecydowali się na taki system pracy. Czyżbym był pierwszym
          rewolucjonistom któremu udało się przetrwać na tym rynku, a może
          jest to najbardziej optymalny system pracy w tej branży, może inni
          pośrednicy również powinni podążyć w tym kierunku?

          Ps. 11 m-cy na rynku, 16 zamkniętych transakcji – może nie mam
          pojęcia o tej branży ale mam wyniki i to się dla mnie liczy.
        • przyszlyposrednik Re: Tak sobie poczytałem i prowizjach i .... 30.01.09, 14:44
          Nie jestem jeszcze posrednikiem ale uwazam ze niska wynagrodzenie za
          usluge nie jest dobrym rozwiazaniem. Chcac sprzedac nieruchomosc
          szczegolnie w okresie zastoju trzeba duzo zainwestowac czasu i
          pieniedzy. Rozumiem, ze w okresie bumu mieszknaniowego 2005-2007
          kazdy mogl sprzdac latwo przy odrobinie staran wiec mozna sie bylo
          obyc bez posrednika. Nie wydaje sie wiec mozliwe zeby utrzymac sie
          na runku za 1% prowizji w obecnej rzeczywistosci.
          Czytam teraz "Kulisy posrednika w obrocie nieruchomosciami" pani
          Wysokinskiej. Jest tam propozycja stosowania tylko umow na
          wylacznosc z podaniem adresu nieruchmosci i pobieranie oplaty za
          posrednictwo tylko od sprzedajacego, ale dwukrotnej tj. 6%,
          wliczanej w cene nieruchomosci.
          Uwazam ze nie chodzi tu o wysokosc tzw. prowizji ale o
          profesjonalizm w obsludze klienta. Wszystkie dzialania posrednika
          powinny byc ustandaryzowane, biuro powinno wypracowac sobie pisemne,
          szczegolowe instrukcje a klient musi byc na bierzaco infomowany o
          dzialaniach biura. Posrednik wiedzacy ze za swoja prace otrzyma
          zaplate (umowa na wylacznosc) jest skuteczny i nie zaluje sil i
          srodkow aby ja sprzedac.
          Zreszta nie bede sie wymadrzal. Przyszlym posrednikom polecam ww.
          ksiazke i felietony na WWW.NGA.PL
          Zaznaczam ze nie jest moim celem reklamy tej czy innej firmy. Staram
          sie edukowac w tej tematyce (dlatego tu tez zagladam) i chcialem
          podzielic sie moimi spostrzezeniami.
      • raszcz78 Re: Tak sobie poczytałem i prowizjach i .... 06.02.09, 17:26
        Dla tych, którzy uważają, że prowizje biur sa za wysokie.
        Oczywiście, biorąc kwoty obiektywnie, to np. kilkanaście tysięcy
        złtych to dużo, ale posrednik nie sprzedaje bułek, tylko
        nieruchomości. A te są drogie! W każdym bądź razie jest to solidny
        wydatek, czasem na kilkadziesiąt lat. W tym kontekście np. 2% to juz
        nie tak dużo. Poza tym wiekszość klientów chyba nie dostrzega faktu,
        że bankowi nie płaci kilku, kilkunastu procent, lecz przy kredycie
        na 25-40 lat nawet 100-150% wartości nieruchomości dodatkowo jako
        odsetki. A mimo to ludzie pedzili do banków jak oszalali i nikt
        bankowców nie wyzywa od złodziei. Deweloperzy w dobrym okresie mieli
        po kilkadziesiąt procent zysku na mieszkaniu. A ludzie kupowali
        dziury w ziemi i byli przeszczęśliwi. Po prostu trzeba robić swoje,
        punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. na pewno wiele jest
        jeszcze do zrobienia na polskim rynku nieruchomości, trzeba kilka
        rzeczy ucywilizować, także wśród pośredników. Jednak ja zawsze
        mówię, mamy waloność, jeśli ktoś uważa, że posrednictwo to taki
        szybki i łatwy pieniądz, to dziwię sie, że pracuje za 2000
        miesięcznie zamiast założyć biuro nieruchomości i "kosić kasę".
        • decort Re: Tak sobie poczytałem i prowizjach i .... 06.02.09, 19:55
          hmm... zatrudniłem kiedyś faceta, który sprzedał coś czy kupił, a także wynajął
          - i pomyślał, że praca pośrednika jest fajna, dochodowa, dobrze by się w niej
          czuł, poza tym ponieważ zetknął się przy tych operacjach również z
          nieprofesjonalnymi pośrednikami to czuł, że On podniesie poziom usług bo jako
          były klient wie o co chodzi. Marnie Mu szło z efektywnością /zero transakcji/, a
          nalatał się po mieście jak głupi; po pewnym czasie złożył wypowiedzenie i
          powiedział tak mniej więcej: "to jest bardzo trudna/ciężka praca. Teraz dopiero
          ją doceniam i bardzo was szanuję za to co robicie, ale mnie to przerasta". Nie
          kłamię, tako rzekł ten człowiek.
        • mrokowik Argument, że to nie bułki, a domy, jest z tyłka 13.11.13, 11:32
          I on ma uzasadniać niewiarygodnie dużą prowizję?

          ZA NIC? Bo bułka jest tańsza, a dom droższy?

          A cóż takiego robi obecnie przeciętny pośrednik, chcąc sprzedać dom/mieszkanie/działkę? Otóż zrobi kilka nieudolnych zdjęć, da skromny opis bez istotnych szczegółów (media, stan prawny, uciążliwe sąsiedztwo), często z błędami ortograficznymi typu: "usytułowany" "w poblirzu" i aktualizuje ogłoszenia w necie. To wszystko. Ewentualnie jeszcze zaproponuje swoją ofertę ludziom, którzy szukają kompletnie czegoś innego. Ot tak, chyba, żeby z wprawy nie wyjść.
          Przykład z ogródka. Wrocław. Dom, który oglądaliśmy z poważnym zamiarem kupna (np. zapłaciliśmy 500 zł za opinię techniczną fachowca z kamerą termowizyjną itd), dopiero z opinii wynikło, ( a pośrednik się też dowiedział o tym razem z nami), że dom nie ma przyłącza do wodociągów, a wodę ma z ujęcia głębinowego (studnia zaniedbana, nie konserwowana, brak stacji uzdatniania wody, rozlatujący się hydrofor, pomijam nieestetyczny wygląd studni). W ogłoszeniu było napisane wyraźnie - woda z wodociągów. No cóż. Dodatkowo okazało się, że państwo właściciele jeszcze nie złożyli wniosku o aktualizację księgi wieczystej, wiec nie byli gotowi do transakcji. Czujemy się oszukani, naciągnięci na opinię (niepotrzebną, bo gdyby była od razu informacja, że dom nie ma wody z wodociągów, to nawet byśmy nie oglądali tego domu, a co mówić o wydatkach na opinię. I za co mam zapłacić tę prowizję pośrednikowi? No pytam - za co? Za to, że łaskawie pokazał mi kilka razy dom? Ok. mogę mu zwrócić za benzynę. To wszystko. Praca wykonana zerowa. Brak podstawowych informacji o domu (jak mógł nie zauważyć braku rachunków za wodę?), to jak on przyjął ofertę do prezentacji? Bez obejrzenia dokumentów, sprawdzenia stanu faktycznego? Brak wiedzy o stanie prawnym domu (wpis do KW będzie, albo i nie będzie). Itd itd.

          A wykonaj jeden z drugim swoją pracę rzetelnie, uczciwie - to ludzie nie będą unikać płacenia prowizji, a chętnie zapłacą jeszcze premię. Gość, który znalazł nam mieszkanie 15 lat temu, do dzisiaj otrzymuje od nas kartki świąteczne. Na tego obecnego pośrednika już zmarnowaliśmy 500 zł.

          Tyle w temacie.
          • bezpocztyonline Re: Argument, że to nie bułki, a domy, jest z tył 13.11.13, 18:11
            mrokowik napisał:

            > Przykład z ogródka. Wrocław. Dom, który oglądaliśmy z poważnym zamiarem kupna (
            > np. zapłaciliśmy 500 zł za opinię techniczną fachowca z kamerą termowizyjną itd
            > ), dopiero z opinii wynikło, ( a pośrednik się też dowiedział o tym razem z na
            > mi), że dom nie ma przyłącza do wodociągów, a wodę ma z ujęcia głębinowego (stu
            > dnia zaniedbana, nie konserwowana, brak stacji uzdatniania wody, rozlatujący si
            > ę hydrofor, pomijam nieestetyczny wygląd studni). W ogłoszeniu było napisane wy
            > raźnie - woda z wodociągów.

            A mapy zasadniczej do celów opiniodawczych z mediami nie było?
            Czy było co innego na mapie, a co innego w terenie?

            > Dodatkowo okazało się, że państwo właściciele jeszcze nie złożyli wniosku o aktualizację
            > księgi wieczystej, wiec nie byli gotowi do transakcji.

            Zależy, czego miała dotyczyć "aktualizacja".

            Są rzeczy, które spokojnie można opisać w akcie notarialnym, załączyć do aktu notarialnego dokumenty źródłowe, i też spokojnie można na tej podstawie zrobić prawidłową i bezpieczną transakcję.

            > Czujemy się oszukani, naciągnięci na opinię (niepotrzebną, bo gdyby była od razu
            > informacja, że dom nie ma wody z wodociągów, to nawet byśmy nie oglądali tego domu, a > co mówić o wydatkach na opinię. I za co mam zapłacić tę prowizję pośrednikowi? No pytam
            > - za co?

            No, skoro Pan nie kupił nic z tego, co on Panu zaoferował, to przecież Pan mu nie płaci nic. No chyba, że w Pańskiej umowie pośrednictwa stał co innego.

            > jak mógł nie zauważyć braku rachunków za wodę?

            Rachunki za wodę niekoniecznie są podstawą (choć dają pewne informacje), prędzej umowa z MPWiK, ale mógł się oprzeć na mapie z mediami, gdzie woda byłaby (błędnie) naniesiona jako doprowadzona do budynku. Bo inaczej: po co kamerowanie?

            > to jak on przyjął ofertę do prezentacji? Bez obejrzenia dokumentów, sprawdzenia stanu
            > faktycznego? Brak wiedzy o stanie prawnym domu (wpis do KW będzie, albo i nie będzie).

            Nie wiem, jak przyjął ofertę i co sprawdzał. Pytał go Pan?
            Jeśli jest sensowna podstawa do dokonania wpisu do KW (np. prawomocne postanowienie sądu o nabyciu spadku plus zaświadczenie z US o zapłaceniu/o braku podatku od spadku itp.), to czemu miałby nie zostać dokonany? Ewentualna odmowa takiego wpisu musiałaby być dobrze umotywowana, to nie jest kwestia widzimisię czy humorku sędziego czy refendarza.

            > A wykonaj jeden z drugim swoją pracę rzetelnie, uczciwie - to ludzie nie będą unikać
            > płacenia prowizji, a chętnie zapłacą jeszcze premię. Gość, który znalazł nam mieszkanie 15
            > lat temu, do dzisiaj otrzymuje od nas kartki świąteczne.

            W moim biurze zawsze się klienta obsługuje dokładnie i rzetelnie - i sprzedającego, i kupującego. Jedni klienci rzeczywiście są wdzięczni latami i nawiązują się całkiem sympatyczne wieloletnie kontakty, ale są też tacy, którzy po zakończonej transakcji i po słowie "dziękuję" kombinują, jak by tu nie zapłacić prowizji, choć praca na ich rzecz została wykonana wcale nie mniej rzetelnie, niż na rzecz tych, którzy kartki świąteczne przysyłają.

            > Na tego obecnego pośrednika już zmarnowaliśmy 500 zł.

            ???

            A to Państwo płaciliście za to kamerowanie? Nie sprzedający? A z jakiej racji?
              • mrokowik Re: Argument, że to nie bułki, a domy, jest z tył 18.11.13, 20:44
                jeepwdyzlu napisał:

                > bezpoczty to gupki są
                > mrokowik bredzi jak potłuczony, nic nie wie, nic nie kuma, kartki umie wysyłać
                > :-))
                > jest taki gatunek ludzi, wszystko wie i zawsze jest niezadowolony
                > ciao
                > jeep

                Tak samo jak gatunek ludzi, którzy w dyskusjach na forum potrafią tylko obrażać, nie potrafią argumentować. Z którym punktem mojej wypowiedzi możesz polemizować? Znasz tę sprawę? Znasz fakty? A może jesteś "moim" pośrednikiem? W takim razie faktycznie - CIAO.
                • jeepwdyzlu Re: Argument, że to nie bułki, a domy, jest z tył 19.11.13, 09:28
                  Brak wiedzy o stanie prawnym domu (wpis do KW będzie, albo i nie będzie)
                  ------------
                  mrokowik o księdze pie r d olisz
                  mając pretensje do pośrednika w tej materii
                  smierć jednegoze współwłaścicieli nie niesie obowiązku zmian w KW
                  więcej - po co jej dokonywać?
                  wszystko się aktualizuje w akcie sprzedaży
                  Sprawa jest prosta: czepiasz sie, żeby NIE płacić.
                  Twoja sprawa, Twoje lustro, Twoje poczucie bycia zajebistym
                  Błędne, złodzieju
                  jeep
                  --
                  YCDSOYA
            • mrokowik Re: Argument, że to nie bułki, a domy, jest z tył 18.11.13, 20:41
              bezpocztyonline napisała:

              > A mapy zasadniczej do celów opiniodawczych z mediami nie było?
              > Czy było co innego na mapie, a co innego w terenie?

              Żadnej mapy nie było, po prostu w ogłoszeniu była informacja o wodzie z wodociągów, a fachowiec zobaczył, że woda jest ze studni głębinowej tylko - co potwierdził potem właściciel, a o czym pośrednik dowiedział się w tej samej chwili, razem z nami. Stąd moje pytanie - na czym polegało jego zapoznanie się z domem, skoro nie wiedział o tak ważnej sprawie? Może dla kogoś to drobiazg, dla mnie nie.


              > Zależy, czego miała dotyczyć "aktualizacja".

              No cóż. Było czterech właścicieli, zostało trzech, bo jeden umarł w czerwcu. Oczywiście wyrok sądu w sprawie przejęcia spadku jest. Ale liczba właścicieli w księdze chyba dość znacząca zmiana? W księdze nadal widnieje czterech właścicieli.


              > No, skoro Pan nie kupił nic z tego, co on Panu zaoferował, to przecież Pan mu n
              > ie płaci nic. No chyba, że w Pańskiej umowie pośrednictwa stał co innego.

              No właśnie. Pani/Pan też pisze: jeśli byś kupił, to byś zapłacił. No zapłaciłbym, pewnie. Wywiązuję się z umów. Moja zgryźliwość wynika z tego, że mam dyskomfort z powodu płacenia za pokazanie posesji. Za pokazanie, za nic więcej, bo pozostałe elementy działania pośrednika, jak rzetelność informacji i ochrona interesów także kupującego według mnie nie zostały przez niego wypełnione. Owszem, jeśli kupiłbym ten dom - zapłaciłbym, ale co - poszemrać mi nie wolno, że płacę nieadekwatną kwotę do pracy pana pośrednika? Wali mnie to, ile on już kasy włożył w ogłoszenia i ile paliwa wydał na prezentacje. To jest jego problem. Pośrednik to zawód zaufania - korzystam z jego usług i godzę się na umowę, bo wierzę, że przedstawi mi prawdę o posesji, że dokłada starań, by się o niej jak najwięcej dowiedzieć i że pisze prawdę w ogłoszeniach. Mam zbyt duże oczekiwania? Po Pani/Pana pytaniach domyślam się, że nie jest Pan/Pani takim pośrednikiem/pośredniczką. I chwała Ci to. Sęk w tym, że markę Waszego zawodu psują Wam po prostu amatorzy. I co z tego, że z licencjami?


              > W moim biurze zawsze się klienta obsługuje dokładnie i rzetelnie - i sprzedając
              > ego, i kupującego. Jedni klienci rzeczywiście są wdzięczni latami i nawiązują s
              > ię całkiem sympatyczne wieloletnie kontakty, ale są też tacy, którzy po zakończ
              > onej transakcji i po słowie "dziękuję" kombinują, jak by tu nie zapłacić prowiz
              > ji, choć praca na ich rzecz została wykonana wcale nie mniej rzetelnie, niż na
              > rzecz tych, którzy kartki świąteczne przysyłają.

              Wierzę, że są klienci-cwaniacy. Niedawno byłem na szkoleniu, gdzie zgadałem się z gościem szukającym mieszkania. Z jego gadki nie wynikało, że chciał uczciwie kupić nieruchomość. Kombinował z wysyłaniem do oglądania jakichś swoich znajomych, robili mu zdjęcia. A on potem szedł do właścicieli i próbował się dogadywać na boku, z jednym już ma w ten sposób prawie że dogadaną transakcję. Mi też tak doradzał. Czułem niesmak i wierzę, że pośrednicy też mają co opowiadać o naciągaczach. Tego nie neguję.

              > > Na tego obecnego pośrednika już zmarnowaliśmy 500 zł.
              >
              > ???
              >
              > A to Państwo płaciliście za to kamerowanie? Nie sprzedający? A z jakiej racji?


              My. No bo właściciele nie widzieli potrzeby - ich zdaniem dom był ok. No ale skoro chcemy władować w dom kupę kasy, w dom oklejony styropianem, w środku otynkowany, chcieliśmy wiedzieć, w jakim stanie są mury, jaka jest utrata ciepła itd. Kupować dom, który ma ponad 60 lat, to trochę taki kot w worku, chcieliśmy upewnić się, że nie ma przynajmniej jakichś ewidentnych niespodzianek. Na parterze czuło się wilgoć, chcieliśmy sprawdzić, jaki jest stan zagrzybienia.

              I jeszcze na koniec - ja nie mam pretensji, że musiałem wydać na opinię fachowca. To była moja decyzja, moja sprawa. Zdawałem sobie sprawę, że dom może być w fatalnym stanie, jeśli chodzi o mury, więc może skończyć się tak, że się pożegnamy i będziemy szukać dalej. Wychodziłem z zalożenia, że lepiej wydać 500 zł za opinię, niż władować się na minę budowlaną. Ale chodzi mi o to, że opinia miała wykryć to, czego nie widać, to, o czym nawet właściciele czy pośrednik "w dobrzej wierze" nie wiedzą, nie zakładałem, że ktoś chce mnie oszukać.

              Mam żal, bo opinia była od początku niepotrzebna. NIE ZAMIERZAŁEM kupować, ani nawet oglądać domu bez przyłącza do wodociągów. I tylko o to mi chodzi.

              Pozdrawiam serdecznie. :)

              Mateusz
              • jeepwdyzlu Re: Argument, że to nie bułki, a domy, jest z tył 19.11.13, 09:33
                mam dyskomfort z powodu płacenia za pokazanie posesji. Za pokazanie, za nic więcej,
                ------------
                za to płacisz
                za informację
                za adres
                reszta - to zawracanie głowy, o czym świetnie wiesz płącąc np za kamery termowizyjne

                nawiasem mówiąc - wodociąg to zbędny wydatek jeśli masz własne ujęcie
                ale ty jesteś za gupi na takie myślenie
                jeep
                --
                YCDSOYA
                • j666 Rezultat, czy nalezyta starannosc ? 04.05.14, 12:58
                  Jakby klienci płacili za dwie godziny pracy za pokazanie posesji (tyle trzeba wyrwać z dnia), to by jeszcze dało się koniec z końcem związać.
                  Ale skoro ktoś wymyślił (łącznie w wyrokami sądów), że pośrednictwo oparte jest na "rezultacie" (zamiast być oparte na "należytej staranności") to jest jak jest - naszarpiesz się dla dwudziestu 'apaczy" za darmo, a dwudziesty pierwszy dostaje po finalizacji transakcji fakturę, od której gula mu skacze.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka