Dodaj do ulubionych

Noz w kieszeni

24.09.09, 20:42
mi sie otwiera na odglos komentarzy oficjalnych i wiekszosci forumowych na
wyrok Sadu w procesie Pani A.Tysiac przeciwko pewnemu gosciowi - nie wyjdzie
mi spod palcow ten tytul pisany majuskula.
A jak Wy macie?
Obserwuj wątek
        • janou Re: Noz w kieszeni 24.09.09, 21:01
          i tu;
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7021118,Koniec_procesu_Alicja_Tysiac_vs__Gosc_Niedzielny_.html
          i tu;
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7021118,Koniec_procesu_Alicja_Tysiac_vs__Gosc_Niedzielny_.html
          i tu;
          wyborcza.pl/1,75478,7072547,Sad_w_sprawie_Tysiac__To_byl_jezyk_nienawisci.html
      • felinecaline Re: Noz w kieszeni 24.09.09, 21:00
        Pani AT dotknieta choroba przy ktorej porod moze jej grozic utrata wzroku zachodzi.
        Pomimo srodkow anty.
        Stara sie o zezwolenie na pzerwanie, nie uzyskuje, rodzi silami natury, wzrok
        Jej sie mocno pogarsza.
        Skarzy do sadu lekarzy, potem Polske do TrybunaluEuropejskiego, gdzie wygrywa.
        Wyrok TE komentuje koscielny szmatlawczyk "gosc niedzielny" artykulem, ktory
        wrzuca do jednego worka Pania AT, dra Mengele, hitlerowcow etc.
        Pani AT skarzy "gn", wyrok jest po czesci korzystny dla niej.
        I tu zaczyna sie jazgot.
        Ale polecam lekture wiadomosci w GW, zeby miec jasniejszy obraz.
        • zettrzy Re: Noz w kieszeni 24.09.09, 21:20
          aha, mam obraz
          nie, nie mam ochoty czytac tego wszystkiego, jest po prostu glupie,
          poczynajac od nazywania aborcji "zamordowaniem dziecka", poprzez
          odmowe prawa do aborcji az po oburzenie ze jednak reszta swiata
          uwaza inaczej
          tego rodzaju poglady dzisiaj nie sa rzadkie - nad nami przez 8 lat
          wisiala grozba zdelegalizowania aborcji, na szczescie przeminelo z
          wiatrem; ja nie rozumiem dlaczego w Polsce nie chca przywrocic
          legalizacji, w koncu macierzynstwo powinno byc wyborem a nie
          przymusem
            • zettrzy Re: Noz w kieszeni 24.09.09, 21:44
              nie, nie milosci blizniego - w imie "biologicznego instynktu ktory
              sprawia ze kazda kobieta strasznie chce urodzic a jak chce to trzeba
              ja do tego zmusic" wink
              a potem sie czyta po gazetach o malolatach, ktore topia noworodka w
              szkolnej ubikacji po porodzie... w szkolnej ubikacji
              brrr
    • metodiw Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 10:21
      Abstrahując od innych spraw, pojąć nie mogę, dlaczego ona rodziła sn, a nie
      przez cc? Przecież w tym przypadku wydawałoby się to oczywiste.

      A tak a propos - czytałyście "Regulamin tłoczni win" Johna Irvinga?
      • felinecaline Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 12:10

        Meto, sn czy nie sn oto jest pytanie...
        kiedy nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, ze chodzi o pieniadze.
        Cc to przeciez znacznie wieksze koszty, no wiec "sie" unika, bo szpitale i tak
        juz ledwo zipia - nie ma na leki, na srodki czystosci, na wyzywienie, na
        wynagrodzenie personelu (a moze i na dyrektorskie zabraknie i coooo!) to jak tu
        "fundowac taki extra konfort jakiejs tam rodzacej?
        Ja mam znacznie wiecej pytan w tym temacie, ale narazie wciaz czekam na Wasze
        opinie i moooocno dziwie sie wypowiedzi Tralki naszej "trybunki moralnosci" na
        forumie.
        • metodiw Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 20:22
          Alicja Tysiąc jest już w tej chwili pewnym symbolem walki o prawa kobiet i o
          rozdział kościoła od państwa.
          Nie wiem i nie oceniam, czy zawsze postępowała słusznie i moralnie, ale ma
          kobieta odwagę walczyć o swoje racje.
          Ogólnie, nasz świat jest jeszcze daleko, daleko do sytuacji, kiedy kodeksy
          postępowania, przepisy prawne czy konstytucje będzie się pisało z pominięciem
          wpływów hierarchów religijnych. O ile to w ogóle kiedyś nastąpi, bo nie byłabym
          pewna.
          Wtrącanie się kleru w sprawy państwowe zawsze mnie bulwersuje uncertain

          Prawda jest jednak taka, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat w kraju nic się nie
          zmienia albo zmienia na gorsze. Nadal mamy denną opiekę zdrowotną, kiepskie
          uświadomienie społeczeństwa, za drogi dostęp do środków antykoncepcyjnych, co
          przy mocnym rozluźnieniu obyczajów prowadzi częstokroć do nieszczęścia.
          Nie sądzę, żeby ktoś poczynił badania, ile istnień ustawa aborcyjna w obecnym
          kształcie uratowała, a ile naraziła na śmierć w śmietniku w reklamówce czy
          cierpienie w rodzinach patologicznych.
          Polityka prorodzinna nie istnieje, opieka nad ciężarną jest nie najlepsza - w
          każdym razie w ramach ubezpieczenia.

          Ja uważam, że kobieta nadal powinna mieć prawo do usunięcia ciąży, reszta to
          kwestia jej sumienia. W każdym razie uważam za skandal sytuację, kiedy odmawia
          się aborcji lub piętnuje kobiety, których ciąża jest wynikiem przestępstwa,
          zagraza życiu matki lub rokuje narodziny dziecka chorego.
          A każdy, który protestuje, powinien wziąć na wychowanie jedną taką chorą istotę.
            • felinecaline Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 21:27
              Ja w problemie Pani A.T. widze 2 zasadnicze zagadnienioa.
              Po pierwsze oczywiscie Jej tragednie osobisyta, do czego wroce za chwile.
              Po drugie jednak bardziej ogolny problem wyslugiwania sie kolejnych wladz
              obojetne jakiej proweniencji politycznej tak z lewa jak i prawa i centrum, z
              tylu i z przodu klerowi a posrednio i Watykanowi. Jaka byla tego jedna z
              przyczyn przez szacunek dla zmarlego zmilcze.
              Podpisanie slawetnego Konkordatu oddalo Polske w lenno Watykanu a kler
              upewnilo w roli nie sluzebnikow spoleczenstwa ale wladcow nie tylko dusz ale i
              cial "od poczecia az po grob".
              Zastanawiam sie, jakiego wstrzasu trzeba jeszcze by spoleczenstwo przejrzalo i
              ...rzeczywiscie przestalo sie lekac wypowiedzenia owego stosunku poddanstwa, by
              wreszcie Polska stala sie krajem laickim, krajem rownych praw dla wszystkich
              swoich obywateli niezaleznie nie tylko od przekonan politycznych ale i
              swiatopogladu.
              Dzis mowi sie o przeszlo 95% obywateli wyznania katolickiego w Polsce.
              Jak sie ta deklaracja przeklada jednak na rzeczywistosc? Ilu z tych
              deklarowanych katolikow zyje w calkowitej zgodzie z 10 Przykazan? Ilu z
              Obywateli deklarowaloby swoj katolicyzm gdyby czuli sie wolni od slawetnego "bo
              co sobie o mnie pomysli XYZ"?Ilu przyjmuje ksiedza na koledzie wylacznie
              dlatego, ze obawiaja sie cenzurki, jaka wystawi mu ow ksiadz, koscielny czy
              wreszcie sasiedzi?
              Ile jeszcze majatku narodowego zostanie przyznane kosciolowi za rzekomo utracone
              w wyniku takich czy innych zwrotow historii mienie? Jaka czesc z tego oddanego
              majatku sluzy chocby w najdrobniejszej mierze spoleczenstwu a ile pomnaza tylko
              dobrobyt kleru?
              Tego nie dowiemy sie przypuszczalnie nigdy.
              Co natomiast wiemy napewno?
              I tu powroce do Pani AT.
              Narzucona przez kosciol doktryna , ktorej odbiciem jest obowiazujaca "ustawa
              antyaborcyjna" pozbawia te kobiete:
              - prawa do milosci cielesnej - vide te glosy w dyskusjach, ktore krzycza: nie
              powinna byla sie...(tu wstawic adekwatny bezokolicznik z osobistego slownictwa
              okreslajacy stosunek milosny.Bo przeciez wiadomo: partnera "te" szczegoly nie
              obchodza. I wiadomo rowniez, jaki jest stosunek sfer klerykalnych i bigotow
              wszelkiej masci do antykoncepcji, wiadomo, jaka jest skutecznopsc jedynej
              antykoncepcji uznanej przez Kosciol a noszacej miano "rosyjskiej ruletki.
              -prawa do decydowania o swojej i swoich narodzonych i zyjacych dzieci przyszlosci,
              -prawa do ochrony swojego zdrowia a co za tym idzie zdolnosci fizycznej do
              optymalnego wychowania tych zyjacych dzieci
              -prawa do usuniecia niechcianej ciazy, grozacej jej zdrowiu a zatem zagrazajacej
              przyszlosci jej zyjacego potomstwa (prawa, gwarantowanego przeciez stosowna
              obowiazujaca ustawa)
              -prawa do Cc z powodow juz opisanych w poprzednim moim poscie
              Tu musze powiezdziec, ze wstyd mi za moich polskich "kolegow", ktorzy zapomnieli
              o jednej z podstawowych w medycynie zasad "przede wszystkim nie szkodzic".
              Wskazane jest wychodzac kazdego dnia do pracy zostawiac w domu swoj swiatopoglad
              a pamietac o swojej sluzebnej w stosunku do pacjenta roli.
              Dalej: odmawia sie Pani AT prawa skarzenia sie do Trybunalu Europejskiego i
              wylewa na nia ocean pomyj, za to, ze osmielila sie poskarzyc a co gorsza
              zostala wysluchana a racja jej uznana i o zgrozo! odszkodowanie przyznane.
              - i tu odmawia sie Pani AT prawo do dobrego imienia, deformuje sie szyderczo Jej
              nazwisko, naraza na gleboki stress Ja i Jej dzieci - przeciez juz sa wszystkie
              narodzone, opieki "wysokich Instancji"juz nie potrzebuja, niech sobie teraz
              sama matka radzi z ich trauma i przyszlymi kompleksami .
              O wydzwieku artykulasa z GN juz nie wspomne, to sa slowa niegodne nikogo,
              mieniacego sie nie tylko katolikiem, ale w ogole czlowiekiem, zwlaszcza myslacym.
              O zachowaniu dziennikarzy swieckich i wszelkich politykierow az wspomniec hadko.
              O odglosach z innych forow wrecz szkoda gadac.
              Moze i dobrze, ze dyskusja u nas sie nie rozkrecila.
              Tylko ile jeszcze trzeba bedzie takich Pan AT?
          • a74-7 Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 21:08

            -A mnie sie noz w kieszeni otwiera z innego powodu : pani alicja
            walczyla o swoje zdrowie - kazdy polityk i ksiadz szyl sobie przy
            tej okazji wlasny garnitur - a urodzone dziecko bedzie juz mialo
            tzw "bagaz" emocjonalny pod tytulem :jak bardzo mamusia mnie nie
            chciala ...
            I tu mi sie ten noz otwiera sam : przypuszczam ze alicji pieniazki
            ktore wygra w tych sporach bardzo przydadza sie na terapie
            psychologiczne dla dziecka w przyszlosci .
            Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
            • metodiw Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 22:05
              Mam nadzieję, że dziecko wrodzi się do matki i będzie umiało lepiej i
              skuteczniej zawalczyć o swoje prawa - a ponieważ to dziewczynka, to lepiej, żeby
              umiała dochodzić swoich praw.
              Poza tym, prawdopodobnie nadal większość dzieci przychodzi na świat z przypadku
              niż planowania i niejedno początkowo było witane z wrogością, niechęcią,
              przerażeniem, wyrzutami całego otoczenia, wstydem matki.
              Miło byłoby usłyszeć: "Jesteś wyczekiwana, planowana, wytęskniona", ale
              większość raczej domyśla się lub wie, że się, ot, przydarzyły...kiedy np. pijany
              tatus postanowił sobie ulżyć nie pytając mamusi o zgodę, a ona potem potulnie
              urodziła i godzi się na poniewierkę własną i spłodzonych w ten sposób dzieci.
              • zettrzy Re: Noz w kieszeni 25.09.09, 22:08
                nie mowiac juz o tych matkach, ktore oficjalnie obnosza sie z
                miloscia do wlasnego dziecka, ale jak przychodzi np. do codziennego
                kontaktu przybieraja postawe ze "dzieckiem najlepiej zajmie sie
                babcia" wink
                    • marguyu Re: Noz w kieszeni 23.10.09, 10:45
                      Do czasu spedzenia w Polsce 20 miesiecy nie bylam antyklerykalem,
                      nie interesowalo mnie to w co kto wierzy i dlaczego, byleby byl
                      przyzwoitym czlowiekiem.
                      To co zobaczylam w kraju, dokladniej w Malopolsce, wprawilo mnie w
                      stan permanentnego zdziwienia i antyklerykalizmu. Nie bede wchodzila
                      w szczegoly, bo skonczyloby sie na powiesci. Jednak nie zapomne
                      chwili gdy w mojej wiosce zyczliwie zwrocono mi uwage na to zebym
                      nie zostawiala auta przed posesja, bo moze mi sie "samo zniszczyc"
                      dlatego, ze zamiast isc w niedziele na msze "plaszcze dupe w lozku".
                      Od tej pory wprowadzalam auto na podworko i rozpamietywalam "piekne
                      czasy komuny" w ktorych to wiedzialam z ktorej strony i za co moge
                      dostac kopa w tylek.

                      Pocieszeniem w tym wszystkim sa wasze reakcje i swiadomosc tego, ze
                      nie wszyscy zglupieli do konca. Uwazam, ze aborcja to osobista
                      sprawa i nikt inny nie ma moralnego prawa do narzucania swoich
                      opinii czy swiatopogladu kobiecie stojacej przed tym dylematem.
                          • felinecaline Re: Noz w kieszeni 23.10.09, 20:49
                            Nie chce z nikim konkurowac, moje "uklady" z Panem z wysoka sa zupelnie
                            poprawnie, tzn mamy specjalna osobista linie lacznosci bez posrednictwa
                            kogokolwiek z zewnatrz.
                            To bylaby tylko proba ustawienia "tluszczy" na odpowiedni dystans.
                            A swoja droga ciekawe, sadecczyzna jest dla mpnie zawsze niezwykle przyjazna,
                            nawet jesli mam tam opinie "zwariowanej baby zzagranic".
                            Moze dlatego, ze mam tam za "protektorow" nadzwyczaj nobliwych i powazanych
                            przyjaciol.
                            • zettrzy Re: Noz w kieszeni 23.10.09, 21:08
                              w latach mojej wczesnej mlodosci - no takiej nastoletniej, chociaz
                              sama koncowka dekady - spedzilam wiele tygodni snujac sie piechota
                              po sadecczyznie z kumpela... to byly jedne z moich najmilszych
                              wakacji i jakos nikomu nie przeszkadzalo ze zamiast do kosciola
                              bierzemy plecaki i idziemy w gory... podobnie na wybrzezu, dwie
                              siksy z plecakami, mysmy nawet spaly na plazy bo nie chcialo nam sie
                              zamykac na noc w jakims hostelu, i jak bylo fajnie... nikt nas nie
                              skrzywdzil, nie powiedzial zlego slowa, chociaz bodajze we
                              Wladyslawowie trafilysmy na jakies beach party no i nici ze snu,
                              trzeba bylo pouczestniczyc i pomoc w rozpijaniu tych butelek...

                              z drugiej strony 30 lat temu mozna bylo nawet samotnie powloczyc sie
                              z plecakiem takze po innych krajach i jakos bylo bezpiecznie; a
                              dzisiaj jakby swiat zrobil sie bardziej wrogi i nieprzyjemny
                              • felinecaline Re: Noz w kieszeni 23.10.09, 21:15
                                Kiedy wlasnie ja co rok ze zdumieniem konstatuje, jaki ten Sacz przyjazny i
                                spokojny - notorycznie wracamy skads po nocy pieszo na przelaj np przez park,
                                petaja sie tez inni tacy (rozni) - nigdy nie spotkalam sie z uncja agresji czy
                                niecheci.
                                No, ale ze i swietoj...liwy do granic wyobrazni to tez fakt. Wlacznie z naszymi
                                przyjaciolmi, ale w ukladach pomiedzy nami jest to domenba "tabu", nie wchodzimy
                                sobie z butami nawzajem.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka