Dodaj do ulubionych

Sabarytka?

10.02.10, 21:20
Ile wytrzymałby człowiek z tak uniesioną głową? Na koniu? Od samego
patrzenia na sposób utrzymywania równowagi (rozłożone dość
niewygodnie nogi), bolą mnie wnetrza ud. No i ten kieliszek? Jak ona
trzyma kieliszek? Aż mnie bili jej niewygoda.
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: Sabarytka? 10.02.10, 23:31
      No coz, nie wszystko nalezy brac doslownie, to raczej oniryka, sen sybaryty o
      sybarytce idealnej, Na przeciwnym biegunie niz "szalu uniesien" Podkowinskiego.
      Bo jakze: pewnie, ze pozycja niewygodna, kon moze sie okazac narowisty a do tego
      dziurawy jest przeciez. big_grin
          • zawle Re: Sabarytka? 11.02.10, 12:06
            Koty włażą w dziury nie z lenistwa, ale dla świetego spokoju. Mój
            normalnie śpi na samym środku mojego łóżka. Gdy przychodzą dzieci
            sąsiadów włazi w półkę na buty, chowa się w garderobie lub na
            ręczniki wysoko pod sufitem łazienki.
            Poza tym, to chyba koszmar sabarytki....ten sen.
            Ta babeczka rzucona byle jak na hamak....to się mogło przydażyćsmile
              • felinecaline Re: Sabarytka? 11.02.10, 17:57
                Czyli: "Sabo, nie idz ta droga".
                Tak sobie myslalam: "kiedy wlasciwie Meto zauwazy" big_grin
                No, powiedzmy, ze "Sabarytka" to literowka a jakby nie to wlacza sie nasza
                "misja edukacyjna".
              • zawle Re: Sabarytka? 11.02.10, 23:14
                metodiw napisała:

                > Zawle, ja Cię pięknie proszę -
                > jeżeli chcesz żyć zgodnie z moim poczuciem estetki, to
                pisz "sybarytka" i "przy
                > darzyło".


                Metodiw....przykro mi bardzo. Nie da rady. jestem
                dysortograficzką,dyslektyczką i mam ADHD. I na wszystko mam papiery.
                Postarać się też nie mogę, bo mi się nie chce.
                Ale mogę przestać tu pisać. Ty jesteś pewnie bardziej przywiązana do
                tego forum?
                • metodiw Re: Sabarytka? 11.02.10, 23:41
                  To nie pisz.
                  Tutaj osoby przebywające lata całe poza granicami piszą poprawną polszczyzną rozumiejąc, co oznacza troska o piękno ojczystego języka, a Ty mi wyjeżdżasz z tłumaczeniem, dobrym dla dzieciucha z podstawówki?
                  • felinecaline Re: Sabarytka? 11.02.10, 23:56
                    Ejze, ejze - dziewczyny - miejsca jest dla kazdego dosyc a przy odrobinie
                    wysilku z obydwu stron nawet najciezsze felery da sie zlagodzic a co dopiero
                    dysgrafie i ADHD.
                    Ja mam w domu taki okaz, ktory tez w swoim ojczystym jezyku robi koszmarne bledy
                    i jakos 25 lat wytrzymalam, bo mimo prosb i grozb pozostal "alergikiem" na
                    jakakolwiek forme doskonalenia sie.
                    No, ale przeciez i j swoje felery mam i np przyszycie guzika jest dla mnie
                    nader skomplikowanym cwiczeniem manualnym i proba cierpliwosci.
                      • metodiw Re: Sabarytka? 12.02.10, 00:15
                        PS.
                        Mnie się też często nie chce.
                        Mam przestać sprzątać, myć się, zmieniać ubranie, a potem przebywać między
                        ludźmi? Tłumacząc, że mi się nie chciało? Bo to nieważne?
                        • felinecaline Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 00:43
                          a mianowicie w podstawowce mialam kolezanke w klasie, ktora az do
                          czwartej klasy wlacznie nie mogla wyjsc z lektura poza tap
                          sylabizowania.Kazde polecenie glosniego czytania kponczeylo sie
                          oceanm lez Wtedy oczywiscie "nie istnial" jeszcze problem dysleksji
                          i innych "dys_", nawet te slowa nie istnialy, mowilo sie o
                          jakiejs "ulomnosci" lub conajmniej fanaberii i kazalo cwiczyc -
                          wiadomo: "per aspera ad astra"... Kiedys dostalam od ciotki badzo
                          ciekawa ksiazeczke i przynioslam ja na religie, bo tematyka
                          opowiastki byla religijna. Ksiadz w lot zlapal okazje, nie tylko
                          zapoznania nas z zywotem Swietego w ksiazeczce opisywanym ale i
                          uswiecenia "ulomnej" uczennicy - wzial moja ksiazeczke i na kazdej
                          lekcji kazal Marysi, owej nieszczesnej dyslektyczce czytac. To byla
                          tortura dla Marysi oczywiscie, ale i dla mnie, bo widzialam, jak sie
                          meczy, jak slowa wiezna jej w gardle, jak duka i teo dukania sie
                          wstydzi, lzy przeslaniaja litery przed oczyma. Mialam wtedy takie
                          wyrzuty sumienia, ze to przeze mnie ten wysilek, wstyd i meczarnia,
                          ze do dzis nie moge tego zapomniec...
                          • le_petit_diable Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 02:49
                            Też mam taki przypadek w domu. To nie jest tak, że komuś się nie chce.
                            To zabiera tyle czasu, że taka osoba da sobie spokój i nic nie napisze.

                            Jakoś tak się ułożyło że jeden z moich pradziadków, 100 % chłop pochodził z
                            rodziny w której zawsze wszyscy umieli czytać i pisać.

                            Nie wiem jak to działało wtedy, ale ten jeden jedyny nie był w stanie się nauczyć.
                            Wszyscy w rodzinie go pamiętali. Byl uroczym, fantastycznym człowiekiem. I ta
                            dysleksja i dysortografia przeszkadzała mu w jednej rzeczy. Został powołany do
                            austryjackiego wojska na długie lata. Był w Wiedniu. Miał nieprawdopodobny
                            talent do ujeżdżania koni.

                            I podobno cały czas płakał że nie był w stanie czytać listów od matki. Musiał
                            szukać kogoś kto mu je przeczyta. Co dla mnie jest ciekawe opanował świetnie
                            język niemiecki, co później wielu ludziom uratowało życie. I mój brat
                            odziedziczył po nim tą dysleksję. Proszę mi wierzyć, zrobiliśmy wszystko co było
                            możliwe żeby brat w miarę sprawnie funkcjonował. Dzieciak skończył studia, radzi
                            sobie świetnie. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczy bo nie jest w stanie.

                          • metodiw Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 08:47
                            Moje zdanie wyraziłam już kiedyś:

                            forum.gazeta.pl/forum/w,91510,99000480,99078629,Re_Jezyk_gietki.html?t=1265960373048
                            W wolnej chwili napiszę więcej, ale przeważnie jestem w stanie rozróżnić
                            prawdziwego dyslektyka od nieuka.
                            "Sabarytka" nie NIE JEST" błędem typowym dla dysleksji, tylko wynikiem
                            nieznajomości pojęcia.
                            "Interpretacja" obrazu oraz inne wypowiedzi ww nie wskazują na dysleksję.
                            • zawle Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 09:22
                              Nie jestem nieukiem. Ukończyłam studia na renomowanej uczelni.
                              respektowali orzeczenia o dysach.Nie rozróżniasz " na oko"
                              prawdziwych dyslektyków od udawanych. Nie jesteś fachowcem. Widać to
                              nawet po Twoim podejściu do tematu.
                              Zaczynam ten post po raz piąty. Ale pisać mi się nie chce...
                              Zazwyczaj dzieje się tak, gdy mam do czynienia z czymś
                              beznadziejnym...bój z moją dysortografią i nadpobudliwością, ale też
                              ciasnotą umysłową.
                              Tym razem sprawdziłam wszystkie słowa. Żegnam gospodynię.

                              • metodiw Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 09:52
                                Czyli jednak dało się sprawdzić?
                                Jestem jak najdalsza od kwestionowania dysleksji jako takiej, natomiast NIE KUPUJĘ zasłaniania się papierkiem z powodu lenistwa.

                                Ja też mogę opowiedzieć pewną łzawą historyjkę.
                                Jako pięciolatka znalazłam się w szpitalu z zapaleniem płuc, będącym komplikacjami po szkarlatynie. Oddział zamknięty, żadnych odwiedzin. Było to moje pierwsze rozstanie z rodzicami, w dodatku w tak dramatycznych okolicznościach, że zapłakiwałam się z rozpaczy. Rodzice podawali mi przez pielęgniarki z ciężkim trudem zdobyte pomarańcze (rok gdzieś 1957), które inne dzieci leżące na sali wykradały mi z szafki. Byłam jedyną bardzo chorą na sali.
                                Sala była na piętrze. Można było zobaczyć odwiedzających z okna. Po kilku dniach, kiedy mogłam stanąć na nogach, pielęgniarka podprowadziła mnie do okna i pokazała, że tam stoją moi rodzice. A ja ich nie widziałam! Wszystko było biało - szara plamą. Zaczęłam płakać, dzieci się ze mnie śmiały, pielęgniarka również uznała, że jestem gapa, a ja wróciłam smutna do łóżka. Nawet rodzice, po moim powrocie do domu, byli przekonani, że to gapiostwo nie pozwoliło mi ich dojrzeć.
                                Jakieś trzy lata później, zupełnie przypadkiem, odkryto u mnie wadę wzroku.
                                Od tej pory noszę okulary i funkcjonuję normalnie w społeczeństwie, chociaż nie mogłabym być np. sportowcem. Nikt podczas porodów nie proponował mi cc, więc wada wzroku mi się zwiększyła. Przyjmuję tę dysfunkcję ze zrozumieniem i wybieram dla siebie to, co możliwe. Nie piszę do ludzi na forach, aby używali większej czcionki, bo nie mogę ich przeczytać.

                                O moich doświadczeniach z dyslektykami w pracy napiszę innym razem.
                                • kwiatek_leona Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 10:17
                                  Metodiw, jakkolwiek rozumiem Twoja potrzebe i slusznosc poprawiania
                                  razacych bledow w jezyku polskim, forumowe poletka nie zawsze sa do
                                  tego najlepszym miejscem a forumowa spolecznosc najwdzieczniejszym
                                  odbiorca. Rozumiem i zakladam, ze jest to kombinacja "odruchu
                                  belferskiego" ze swiadomym wyborem poprawnosci jezykowej jako
                                  wartosci nadrzednej w stosunku do doraznej przyjemnosci wymiany
                                  opinii z nieznajomymi. Niestety ma to swoje nastepstwa a w tym
                                  konkretnym wypadku sa nimi zepsucie atmosfery na bardzo milym watku
                                  i prawdopodobne obrazenie interlokutora. Korekta, po ktorej
                                  nastepuje sugestia nieuctwa i ignorancji, niweluje swoj zamierzony
                                  efekt i w prostej linii prowadzi do dobrze tu znanych konsekwencji.

                                  Powtarzam, ze rozumiem Twoj odruch pedagogiczny, ale czy w imie
                                  dobrego nastroju na forum i niezwykle cennej wartosci, jaka jest
                                  wymiana zdan i lepsze poznanie ludzi w szerszym sensie, nie daloby
                                  sie czasem przymknac oko na ortografie? To troche tak, jak z
                                  puszczeniem baka na eleganckim przyjeciu: nie oferuje sie zyczliwie
                                  delikwentowi tabletek, tylko z kamienna twarza udaje sie, ze ta
                                  sytuacja po prostu nie zaistniala.
                                  • metodiw Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 10:38
                                    Trudno, jestem bezkompromisowa.
                                    Mogę uznać "przyjżeć" za błąd zrobiony przez dyslektyka, ale nie "sAbarytka" - ani to dysleksja, ani literówka, bo a od y daleko na klawiaturze.
                                    Bąka kolezanka Zawle puściła raz - zakładajac wątek, w tytule. Udałam, że nie widzę. Ale jeżeli puszczanie bąków się powtarza, to dla mnie atmosfera przestaje być miła i zaczynam się zastanawiać, czy osobie się przydarzyło, czy może jednak lekceważy towarzystwo.

                                    Dysleksję można korygować specjalnymi ćwiczeniami, tak samo, jak rehabilituje się chorego z niedowładem, powiedzmy, kończyny. Trzeba tylko chcieć z tego korzystać. Powiedziałabym nawet, że są to ćwiczenia mniej bolesne.
                                    • felinecaline Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 11:30
                                      dooobra, obietrzy i wszystkie pozostale wiemy, ze to nie "litrowka", ale Meto,
                                      powtornie stwierdzam, ze slowo "sybaryta" jest slowem nader rzadko uzywanym
                                      przez ogol populacji nie tylko polskiej i nie kazdy musi znac jego znaczenie
                                      (chociaz fajniej jest sie w takim razie do tego przyznac, bo wszak uczymy sie
                                      cale zycie).
                                      Moze wiec zaslonmy juz zaslone milczenia, nie idzmy dalej ta droga, ze powtornie
                                      zacytuje klasyka ;P
                                      • ewa9717 Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 12:24
                                        felinecaline napisała:

                                        > dooobra, obietrzy i wszystkie pozostale wiemy, ze to
                                        nie "litrowka", ale Meto,
                                        > powtornie stwierdzam, ze slowo "sybaryta" jest slowem nader
                                        rzadko uzywanym
                                        > przez ogol populacji
                                        No ale zawle, chwaląc się dyplomem renomowanej uczellni, że tak
                                        perfidnie uchylę rąbka nie tajemnicy, lecz zasłony, powinna je
                                        znać wink
                                        • felinecaline Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 12:27
                                          Niekoniecznie, jesli to renomowana uczelnia techniczna (a nawet ...medyczna).
                                          Mialam do wyboru sybarytke albo epikureJke, z wiadomych powodow wybralam -
                                          wyznam z bolem serca pojsc droga sybarytki.
                                          • metodiw Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 12:36
                                            Panie dziejku, przed wojną to absolwent szkoły technicznej był lepiej i bardziej wszechstronnie wykształcony, niz współczesny magister smile
                                            A teraz mamy Google, żeby nie świecić ignorancją smile

                                            Też wołano za mną "brylok", mimo że nie na Śląsku sad
                                            • ewa9717 Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 12:44
                                              Fakt, moi politechniczni znajomi jacyś ciekawsi od
                                              wielu "humanistów" mi się zawsze wydawali, a poza tym wszyscy przed
                                              studiami jakoś tę maturę chyba zrobili wink
                                              Dałączam do brylatych wink
                                            • felinecaline Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 12:56
                                              No to wszystko jest wzgledne i zalezy od absolwenta.
                                              A jak pomysle o tym, co sie od przedwojnia zmienilo w naukach technicznych czy
                                              medycznych to juz w glowie sie kreci.
                                              Kiedys lekarz mogl byc omnibusem a na<et pokusic sie o drobna interwencje
                                              skalpelem, dzis istnieja specjalnosci, o ktorych owczesnym panom konsyliarzom
                                              sie nie snilo, dawniej stawiali diagnoze na podstawie "ogladu" a
                                              nawet...smakowania siusiek, dzis labo analituczne jest w 100% sautomatyzowane i
                                              skomputeryzowane.
                                              Jeszcze sama do jakiejs analizy ...wypiekalam rzeczone siuski w piasku (praktyka
                                              studencka po 2 roku owczesnych studiow jeszcze oczywiscie w PRLu ;P
                                • felinecaline Re: dawno, dawno temu 12.02.10, 10:29
                                  "Sabarytka" jest dla mnie zabawnym bledem i to niezaleznie od tego, czy jest
                                  wynikiem ignorancji czy tez nader pospolita literowka.
                                  Na korzysc ignorancji - faktem jest, ze do tytulu tego forum wybralam slowko
                                  chyba najrzadziej funkcjonujace w jezyku polskim a wiec tez i znane stosunkowo
                                  malemu gronu osob.
                                  Co do dysleksji - nie podejmuje sie rozpoznawac tej prawdziwej "na oko" - to
                                  nie moja grzadka pietruszki.
                                  Wiem jednak, ze "posiadanie" tejze jest wielkim traumatyzmem dla osoby tak
                                  "obdarzonej przez nature".
                                  Wydaje mi sie, ze lwia przysluge jednak wyswiadczyl in ten, kto wymyslil
                                  funkcjonowanie owych zaswiadczen, bo byla to wygodna furtka wykorzystana przez
                                  zwyklych leserow wlasnie .
                                  ...ale zauwazmy teraz, ze to jest wlasnie...forum LESerek ;P.
                                  Umowmy sie moze tak; Zawle zechce zewrzec troche poldupki i bedzie pisala ale
                                  sprawdzajac, jak - ma nawet do tego narzedzie w postaci klawisza "podglad".
                                  A Meto...rozluzni conieco posladki i zdejmie okulary.
                                  Nawiasem mowiac: i ja w podobnym wieku zostalam nimi obdarzona, w owych czasch
                                  to tez byl dla dziecka wielki traumatyzm - przez lata funkcjonowalam w
                                  podstawowce jako "brylok".
                                  Innym powodem do traumy byla pwczesna "moda" zabraniania odwiedzin na
                                  oddzialach pediatrycznych - j kich ja sie naogladalam scen odbywajac praktyke
                                  na pediatrycznej izbie przyjec - to bylby temat rzeka...
                                    • kwiatek_leona Re: Kwiatku, jestes genialna 12.02.10, 12:04
                                      Dziekuje za mile slowa. Zaczerwienilam sie cala, ale nie z powodu
                                      komplementu, tylko glosu Gosiewskiego, przemawiajacego do
                                      mojej...jak to by panie tego...no.. dupy! Przesluchuje go teraz
                                      komisja i jedyne co moglam zrobic, to sie w lozku ostentacyjnie
                                      odwrocic plecami do stojacego obok telewizora tak, ze zrobilam
                                      Edgarowi z tylka mikrofon. Mala rzecz a cieszy smile

                                      Brylok?! Feline, z calym wspolczuciem dla Twojej dzieciecej traumy,
                                      nikt nie potrafi tak krotko i pieknie nazwac rzeczy i stanu rzeczy,
                                      jak Slazacy. Piekne slowo! Czy Ci kiedykolwiek wspomnialam, ze moj
                                      domeczek w Alzacji zostal zbudowany (gros oeuvre)przez Slazakow? Jak
                                      sie dowiedzialam na poczatku budowy o ich korzeniach, uznalam to za
                                      palec Bozy i Jego pieczec aprobaty dla projektu. Bracia Korusowie
                                      nie mowia nic po polsku(choc,jako prawdziwi Alzatczycy, po francusku
                                      tez nie teges), bo albo juz sie we Francji urodzili albo wyjechali z
                                      Polski w baaardzo mlodym wieku. Ale mimo brakow jezykowych,
                                      zachowali gdzies w czelusciach mozgu pojedyncze polskie zwroty, np.
                                      na widok szczekajacego psa sasiadow jeden z nich oswiadczyl
                                      znienacka "glupi pies". No prawda, za madry ten psiak nie jest smile

                                      Blablabla a tu sie zrobila trzecia w nocy. Ide sobie uciac drzemke.

                                      PS. Zawle, niech Ci tylko nie przyjdzie do glowy brac stad tylek w
                                      troki. Glowe w gore trzymaj, mocno piers wypinaj, jak mawial
                                      listonosz Kiepskich smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka