Dodaj do ulubionych

Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa)

02.01.11, 19:51
No i jest, calkiem nowiutki, blyszczacy, lsniacy 2011 A wiec do przodu, kochane LESerki - en avant albo jak spiewal Marek Grechuta "anawa"!
forum.gazeta.pl/forum/s,91510.html
Obserwuj wątek
    • kwiatek_leona Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 02.01.11, 21:11
      Jezdem wink
      Na Sylwestra wychlalam buteleczke Gewurztraminera, co samo w sobie jest dla mnie ostatnimi czasy wydarzeniem. Spadlam ogladajac koncert noworoczny Maryli Rodowicz na Polsacie i polnoc powitalam w mocnym uscisku Morfeusza z jednej i kotow z drugiej strony.
      A Nowy Rok, poki co, bardzo mi sie podoba. Bedzie dobrze!
        • kwiatek_leona Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 02.01.11, 23:06
          Nie martw sie, bo:
          -Wersja pesymistyczna to ze siedzi w poczekalni, czyta zeszloroczne porozrzucane gazety i czeka na opozniony samolot.
          -Wesja optymistyczna to, ze jest juz na miejscu ale nie chce Cie budzic.
          -Wersja dla nastolatkow to ta, ze zapomnial zaladowac telefonu, ma zdechla baterie i nikogo dookola, zeby pozyczyc na chwile telefon
          -Wersja dla nastolatkow II: zapomnial, ze ma zadzwonic.
          Zadzwoooni, jak w banku!
          • kasik68 Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 03.01.11, 20:33
            Kwiatkusmile)
            Okzalo sie, ze wszystko po trochu.
            Samolot wylecial za pozno z Polski, wiec i opoznienie z Monachium wzroslo.
            Dziecko nie mialo juz kredytu, wiec nie moglo zadzwonic.
            I chyba troche mu sie nie chcialo, jak to u mlodych bywawink
            O polnocy byl w domu..Zadzwonilam, jasmile)
            A mnie dzis smutno...
              • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 03.01.11, 22:58
                Oj, tak - potrafia mlodzi wcale nie zamierzajac wywolac smutki i smuteczki u swoich autorow.
                Jak sobie przypomne ile razy zdarzalo mi sie postepowac wbrew "przykazaniom" Rodzicieli a nawet wbrew zdrowemu rozsadkowi - wcale nie ze zlej woli, tylko ze zwyklej, glupiej nieswiadomosci.
                Bywaly i w latach mojego szczeniectwa zimy, jak tegoroczna.
                Transport zbiorowy funkcjonowal na "wariackich papierach", wypadaly po 3 autobusy z rzedu, wiec, zeby nie czekac, az "wypadnie" czwarty i ostatni ladowalismy sie do pierwszej lepszej (?) furgonetki, ktora chciala nas zabrac z tego, co dzis nazwaloby sie "campusem" uczelni do najllizszego miasta, przez lasy, zarosla, gluche wydmuchowiska...sceneria dzisiajszego thrillera doskonala (nieprawdaz, Kasik?).
                I jak sie juz dojezdzalo do domu, czasem po...kilku przesiadkach z "okazji na okazje" i chwalilo autorom tym osiagnieciem to nie rozumialo sie nijak, ze zamiast sie cieszyc czesto mieli oni raczej przerazenie w oczach.
                To byl czas nieistnienia "komorek".
                Nawet przez zwykly telefon trudno sie bylo dodzwonic, mozna bylo noc ewentualnie "przewaletowac" w akademiku, ale to bylo rozwiazanie ewentualnie na 1 noc, juz z week-endem bylo gorzej - bo jak tu "waletowac", kiedy prawowici lokatorezy dawali dyla w rodzinne pielesze? I ich rodzice tez doznawali podobnego stressu.
                Ach, te lata naiwne...
    • goskaa.l Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 03.01.11, 14:20
      Się nieśmiało melduję; myślę, że skoro mnie dotąd nie wyrzucono, to mogę?
      Dawno nie było tak pięknego białego końca roku w moim mieście! Pięknie, pieknie, ślicznie, cudnie biaaałoooo!!! To nic, że trzeba było tak często odśnieżać i posypywać chodnik. Wczoraj byłam na leśnym kuligu i było cudnie! Koń, śnieg, słońce, podskoki na sankach, wysadzenia "z sankowego siodła" itp...
      • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 03.01.11, 14:28
        Wiesz, zeby stad kogos wyrzucono ow "ktos" musi sie mocno napracowac i zasluzyc.
        Poza komercjalnymi spamerami udalo sie to dotychczas 2 osobom.
        Wiec sie "rozsmiel" i "zasluguj" do woli.Moze tez bys zdradzila, co to za miasto? Snieg, las, kulig, kon, sanki to wszystko sa nieosiagalne dla mnie atrakcje.
        Ladowanie fotek jest tez calkiem latwe.
        • goskaa.l Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 09:02
          Miasto to Szczecin. Kiedy byłam dzieckiem i młodzieżą (młodszą i starszą), śnieg w nim gościł każdej zimy. W pobliskim parku zjeżdżałam na sankach i (później) nartach, na łyżwach uczyłam się jeździć na przyszkolnym boisku z wylaną wodą. i tak było mniej więcej do początku lat 80.
          Rodzice wspominali lata tuż po wojnie, kiedy śniegu nie bywało.
          Mój syn urodzony w 1984, śnieg poznał dopiero kiedy zabrałam go na narty do Bukowiny. Znajomy, który mniej więcej w połowie lat 80. przyjechał do pracy w Policach, opowiadał niedawno, że wyśmieli go sąsiedzi z hotelu, kiedy wyładowywał sanki - i tak było praktycznie do ubiegłego roku. Jeśli nawet spadł śnieg, to nie więcej niż 5 cm i najdalej następnego dnia nie było po nim śladu.
          W ubiegłym roku powróciła pierwsza śnieżna zima, a w tym roku jest podobna, chociaż śniegu jest trochę mniej.
          Zauważyłam jednak, że nie ma wyślizganych w śniegu ślizgawek, na których jako dzieci z zaparciem ślizgaliśmy się na butach - chyba to ma związek ze znacznie mniejszą aktywnością fizyczną dzisiejszych dzieci.
      • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 20:54
        Nie to, ze sie melduje, ale wwystawiam koniec nosa z mojego kokonu, w ktorym jestem zagrzebana od powrotu z roboty, co nie przeszkadza mi dygotac z zimnicy.
        Nie, nie bylo zadnej katastrofy klimatycznej, ale...dzis sie okazalo, ze od 3 tygodni zamiast jeszcze przed otwarciem oczu na nowy dzien polknac loja dawke hormonu tarczycy polykalam skwapliwie cus calkiem inszego.
        Wszystko dlatego, ze w aptece zbyt uwierzyli w moja znajomosc rzeczy i zdrowy rozsadek, wydali leki moje i Kicura, mowiac, ze jeden z nich jest generykiem.
        Oba mialy nazwy zaczynajace sie od "levo", no to dal mi Kicur jeden z tych lewusow, mowiac, ze to ow generyk.
        Nie majac nic przeciw takowym nie przyjrzalam mu sie blizej i choc nie zachwycona jadlam codziennie jako sie rzeklo.
        I codziennie bylam jakos "troche spiaca, troche bardziej milczaca" i zmarznieta az...dzis wyrzucajac puste opakowanie dostrzeglam blad.
        Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina i glupota.
        Ale i wina aptekarza, bo powinien dac leki w 2 oddzielnych opakowaniach (workach) i zaznaczyc na generyku ze to TEN, wina wreszcie labo produkujacego, ze wypuszcza lek z zupelnie innym przeznaczeniem o ludzaco podobnej nazwie.
        Ale i tak najbardziej moja wina, szczescie, ze w stosunku do siebie samej.
        No, ale poszwedalam sie na pewne "zaprzyjaznione" forum i zafundowalam sobie rzut adrenaliny z wscieklosci, to mnie troche rozgrzalo.
        Teraz lece obejrzec poczte.
          • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 22:06
            Zemscil sie na mnie po prostu zbytek zaufania i tyle. Kilka tygodni temu odbywajaca w tej samej aptece praktykantka przybiegla do nas po zamknieciu, bo sobie uswiadomili, ze wydali dla Kicura niewlasciwa dawke jego leku.
            No wiec uspili jak widac skutecznie moja czujnosc.
            To mowiac "nieco" eufemistycznie.
            A tak po prostu - lenistwo sprawdzenia, co to za substytut mi wydali w tej aptece. Qrde, normalnie niemal naloogowo czytam wszystkie etykietki i notki zalaczone do lekow wychodzac z zalozenia, ze "repetitia mater studiorum est".
              • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 23:37
                Szczescie dosc wzgledne, glupota moja oczywista, cale szczescie (jednak), ze "ofiara" jestem ja sama..
                Dowod tez na to, co moze rutyna.Wiesz, jakie sa zasady przyjmowania lewotyroksu.
                Rutyna x lat sprawila, ze biore go doslownie "na slepo", wyczuwajac palcem pierwszy niepekniety "pecherzyk" polykalam i zadowolona z siebie dosypialam jeszcze pol godzinki.
                A ze w moim "podeszlym" wieku przyjmuje regularnie wylacznie 2 medykamenty o roznych porach no to sobie tak zafundowalam miesiac na p/histaminie ;P
                Jedyny skutek uboczny, jaki zauwazylam to bylo uczucie ciaglej suchosci w ustach niczym nie wytlumaczonej a wlasciwie falszywie ja sobie tlumaczylam inkryminujac cytrusy a wlasciwie substancje konserrwujaca, ktora jest na ich skorce.
                No, ale wszystko ma swoje dobre strony.
                Okazuje sie, ze bardziej...jestesmy czytane niz piszemy tongue_out
                • metodiw Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 23:51
                  No tak... Dobrze, że nie skończyło się gorzej.

                  Co do wiadomej sprawy, to trzeba było zrobić to, co zazwyczaj radzisz mnie, czyli nie wtrącać się. Na tamtym podwórku, choćbyś miała najczystsze intencje i biegła z pomocą, zawsze wykręcą kota ogonem i oberwiesz rykoszetem sad

                  Chociaż i ja powinnam trzymać buzię na kłódkę, bo zrobiłam coś podobnego, tzn. chciałam pomóc. Napisałam parę słów na opamiętanie, za co mnie wycięto, przez dwa dni dochodziłam sprawiedliwości i dziś moderacja wykręciła ogon biednemu kotu i MNIE kazano włączyć sobie ignora... Nie osobie, która na widok mojego postu w swoim wątku histerycznie klika na kosz...
                  Za to gdzie indziej mnie obrazili (ta sama paniusia już nie po raz pierwszy), ale admin odpisał, że nie widzi nic niemerytorycznego ani obraźliwego w tym poście:

                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,35,120292851,120472105.html?wv.x=2
                  Podobno jestem przewrażliwiona sad
                  • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 23:57
                    Ha, ha, ha - Metus, ale masz nosa!
                    No, ale jest czysty zysk, okazuje sie, ze "czytywalnosc" LESerek jest lepsza niz myslalam, poza tym coraz bardziej jestem przekonana, ze tam tongue_out chodzilo o cus podobnego, jak w starej nowelce - popraw mnie, jak sie myle - Pani Elizy o innej, "Dobrej pani".
                    Tak czy owak - nie moje...
                  • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 05.01.11, 00:10
                    Meto, ta wykladzina to zbrodnia projektanta na czystej i niewinnej percepcji dziecka.
                    Miala racje ta terapeutka: za duzo agresywnych bodzcow na m2
                    Jeszcze wez pod uwage, ze dziecie na to patrzy z odleglosci takiej, jak my na monitor albo mniejszej - zgroza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    A ten drugi watek daj moze na@
        • kwiatek_leona Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 04.01.11, 23:57
          Feline, przykro mi, ze sie kiepsko czujesz. Mam nadzieje ze teraz, znajac przyczyne, wszystko sobie szybko wyregulujesz.
          Co do dyskusji na zaprzyjaznionym forum, to ja swietnie Margie rozumiem. Wiem, ze nie bedzie Ci sie to podobalo ale sprobuj spojrzec na to z innej strony. Margie zainwestowala duzo energii, czasu i, najprawdopodobniej, frustracji w cala te sprawe. Jedyne co zrobila, to zaapelowala na forum o jakies rzeczy potrzebne niemowlakowi. W odpowiedzi dostala rozne umoralniajace wywody i rady, jak i jakie panstwowe instytucje powinny sie tym przypadkiem zajac a nawet krytyke jej wlasnego w te sprawe zaangazowania. Nawet jezeli niektore z rad mialy sens, zostaly adresowane w niecalkiem nieodpowiednim momencie. Margie robi co moze we wlasnym zakresie i zapewne wolalaby czas wolny spedzic w bardziej przyjemny sposob, niz jezdzenie w zimie po jakichs nieudacznikach, starajac sie im pomoc. Dlatego zupelnie nie dziwie sie jej negatywnej reakcji na cala te dyskusje, ktora sie rozwinela w odpowiedzi na jej apel o spioszki.
          Pewnie tez sie odezwalam w nienajodpowiedniejszym momencie ale chcialam Ci przekazac, jak to widze. Nie wypowiadam sie tam, bo nie chce bardziej zaognic sytuacji, w ktorej chodzi o pomoc a nie o klotnie.
        • felinecaline Re: Lista obecnosci 2011 (nieobowiazkowa) 20.01.11, 21:39
          Kwiaaaatku, Pitka az parsknela i wysunela pazurska!
          Ona jest codziennie szczotkowana i nie sypie futrem a to, co przypadkiem sie z niej wysypie jest skwapliwie odkurzane przez Jej kochajacego Pancia.
          a tam, gdzie Pitka sypie (zawsze to samo miejsce na kanapie ma polozony swoj kocyk i reczniczek, co ja rownie skwapliwie usuwam z kadru robiac zdjecia.
          • metodiw Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 22:01
            Pitulina jest słodka smile

            Mnie się nie chce szczotkować Giga. Mimo mojej pedanterii, jednak wolę odkurzać kłaki.

            Poza tym, uparciuch z niego okropny sad sad sad
            Walczymy cały czas o miejsce na blacie, tzn. ten ogryzek miejsca potrzebny do funkcjonowania myszy komputerowej. Tysiąc razy mu tłumaczyłam, że kot się tam nie mieści, że dlatego dostał leżaczek... A on swoje uncertain Hyc, i siada mi albo na wprost monitora, albo na kablu od myszy!
            Jak się wczoraj pokłociliśmy, poszedł do łazienki i położył się na brzegu otwartej pralki. Nie mogło mu być wygodnie, ale uparcie zwisał z obu stron, żeby zademonstrować, jaka krzywda go spotyka smile
            • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 22:10
              Jak ja bym sie codziennie tyle "nadygala" z wnuczeciem to tez by mi sie pewnikiem nie chcialo Pitusi szczotkowac.
              Tyle, ze u nas to jest kwestia, ze nawet jesli "nie chcem to muszem" , wystarczy, ze biore do reki swoja szczotke a Ona juz potrafi wymoc na mnie ciag dalszy.
              Ja sie juz przyzwyczailam do plytki dotykowej zamiast myszy.
              W "duzym" laptopie jest ona super-przyjemna, w netbooku niestety okropnie twarda.
              Wyobrazam sobie, jak twardo jest Panu G na tym brzegu maszyny - biedulek!
            • kwiatek_leona Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 22:44
              Mister G. to jest charakterek! I bardzo dobrze, on po prostu dobrze wypelnia swoje kocie obowiazki. Ale szkoda, ze nie udalo Ci sie uwiecznic jego meczenstwa smile
              Feline, o ile sie nie myle, to kociemu alergikowi (przynajmniej w ciezkich wypadkach)wystarczy znalezc sie w kontakcie z rzeczami, ktore kot uprzednio dotykal, czy na nich siedzial i klopot gotowy. Tak przynajmniej jest z nasza przyjaciolka, ktora musi zazyc tabletki w przeciagu 10 min od wejscia do nas. Jej maz bardzo sobie te alergie chwali, bo ona wtedy zostaje niepijacym kierowca a on bezpiecznym konsumentem win, w dodatku z szoferem.
              • kwiatek_leona Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 22:53
                Ojej, co za gafa! Ja tu blablabla i ani slowa o pieknej modelce z ostatniego zdjecia. Mowie Ci Feline, ten zamet z meblami dobrze jej zrobil. Pitunia wyglada jakby byla w stanie gotowosci bojowej, gotowa do dalszych eksploracji, no i moze na jakas mala przekaske.
                • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 22:57
                  Ty Kwiatku nie Kwiatek jestes, ale istna "Madame Soleil" (dawna francuska jasnowidzka, doradzala m.in Prez.Mitterandowi).
                  Moment przed zrobieniem i wyslaniem zdjecia Pitka pozarla podudzie kurczaka, ktorego mnie sie nie chcialo zjesc w porze obiadowej (bo bylam za bardzo zmeczona i wolalam "zlec".
                  Co najzabawniejsze: w przeciwienstwie do Kicura Pitka nie skarzy sie, ze za ostro przyprawiam nasze zarciuszko.
                • goskaa.l Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 08:16
                  felinecaline napisała:

                  > To nie siersc uczula a slina kota.
                  > Siersc tylko jest nosnikiem allergenu.
                  > Nie ma co golic kotow, zeby nie uczulaly.
                  Znajoma z alergicznym mężem przeprowadzała regularne mycie kota, co umożliwiało ich wspólne funkcjonowanie. Nie wiem, co sobie myślał kot (pewnie niezbyt przychylne to były myśli), ale przyzwyczajony był do tego mycia.
              • metodiw Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 23:25
                kwiatek_leona napisała:

                > Mister G. to jest charakterek! I bardzo dobrze, on po prostu dobrze wypelnia swoje kocie obowiazki. Ale szkoda, ze nie udalo Ci sie uwiecznic jego meczenstwa ...

                Pomyślałam o tym, bo pociesznie wyglądał, ale po pierwsze, on ostatnio nie bardzo lubi pozowanie i zmywa się na widok ustawionego aparatu, a po drugie, to działo się w mojej łazience, której z premedytacją nie uwieczniam na zdjęciach, aby nie dawać moim wszystkim forumowym wielbicielom powodów do fikania z radości :]
                  • metodiw Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 23:46
                    Odnośnie fikania, to u mnie odwrotnie.
                    Codziennie staram się nie fiknąć, wędrując rano do Niuśki smile
                    A było już tak ładnie sucho, to od wczoraj znowu śnieg popaduje - tak tyci tyci, żeby tylko chodniki śliskie były, jak w nocy chwyta przymrozek sad
                    • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 20.01.11, 23:49
                      Metus, przeciez napisalam, ze nie o takie "brutalne" fikanie mi chodzi, mialam dosc w czasie ostatnich wakacji, kurka!
                      Takie bardziej "artystyczne" bym wolala ( ze napomkne niedawna lekture) big_grin.
                          • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 00:24
                            Piekny ptak.
                            Podobny motyw istnieje na porcelanie, widuje mnostwo mniej lub bardziej kompletnych serwisow z ta dekoracja we wszystkich "wyprzedajniach" po ktorych zwyklam grasowac.
                            • kasik68 Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 20:02
                              Jejku Pitka przeslodkasmile)

                              U nas tez sniezy, a juz tak wiosennie bylo.
                              Nie mozna by tak, juz tej Marzanny spalic:wink?

                              Ponoc niektorym alergikom przechodzi alergia, gdy zaczynaja codziennie przebywac z kotem..
                              • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 20:23
                                No to nasci jeszcze tej slodyczy big_grin
                                A dalej paw - skutek dzisiajszego szperania w starociach à propos haftu aksis.
                                Serwisow nie bylo, ale to byla klamociarnia sie w nich specjalnie nie specjalizujaca, trzeba by wyskoczyc do Emmausa - moze jutro...

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/VdgbQMkq6BWvIdA8iB.jpg

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/5CUiJErs3J4kPqqEpB.jpg
                                • kasik68 Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 20:38
                                  Lo matko, pieknesmile)
                                  I kot w klebek i pawwink

                                  Feline, dzieki za info o kozie, w watku Moedliste.
                                  Ja bym chciala takie cos:
                                  www.imelefo.com/fr/petit-electro-menager/chauffage-climatisation/godin-poele-mixte-boischarbon-3727br/fiche.html?moteur=leguide
                                  zielonesmile)
                                  • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 20:50
                                    Wyobrazam sobie te urode w zieleni.
                                    U nas sa piekne stare w Troc2000, z emaliowana dekoracja i azurkami - mniam - mniam, moze jutro pojade - albo do Emmausa- zawsze 1 z 2 bo to w 2 przeciwnych kierunkach i dosc daleko.
                                    dzis wpadlam po drodze do najblizszej jak Ty mowisz "klamociarni" i upolowalam tego pawia wlasnie. Za cale 1€50
                                    • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 22.01.11, 20:31
                                      Pojechalam dzis po poludniu do Troc de l'ile na "polowanie" na kozy i pawie.
                                      Koz, o ironio losu nie bylo ani jednej a jesienia widzialam tam najpiekniejsze w moim zyciu, widac Andegaweni przeczuli srrrroga tegoroczna zime i wykupili, jesli to nie handlarze, ktorzy sprzedaja w Polsce to, co sie pomularnie nazywa "holenderskimi starociami a jest glownie pochodzenia z naszych emmausow.
                                      Mniejsza z tym , za to upolowalam pawia a wlasciwie to paw, wyciagniety na swiatlo dzienn e upolowal Kicura.
                                      Byl jeszcze inny okaz - serwis stolowy"pelny wypas" z podobnym motywem (choc zaden nie jest identyczny z haftem acsis).
                                      O wiele drozszy niz kicurowy paw - cale 149€ a paw tylko 16
                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/MyK8q3yKCAf2Y8nI6B.jpg
                                      • felinecaline Re: Dowod rzeczowy 22.01.11, 20:59
                                        Po drodze z wyprzedajni przezylam szok dwudziestosiedmiolecia: w miescie odbywal sie mecz naszej lokalnej 2-ligowej druzyny o 1/16 Pucharu Francji (w Pilce noznej, oczywizda) ze slawna druzyna Bordeaux.
                                        Pol miastaa zastawione byle jak zaparkowanymi samochodami, kawalek musielismy przejechac jednokierunkowa uliczka "pod prad", na szczescie udalo sie nam, policja miala z pewnoscia dosc do roboty gdzie indziej tongue_out.
                                        No i "nasi" wygrali.
                                        Jak dla mnie, wychowanej miedzy Stadionem Slaskim i Ruchu, o 300 m od tegoz tlum i zjazd byl niewiarygodny.
                                      • metodiw Re: Dowod rzeczowy 22.01.11, 22:22
                                        Ja dziś przyjemnie spędziłam dzień - rozrywka po polsku, czyli w galerii handlowej big_grin Najpierw obeszłyśmy różne sklepy, pomyszkowałyśmy po wyprzedażach, kupiłyśmy parę ciuchów, tzn. mnie kupowano z okazji Dnia Babci i niedługich urodzin smile
                                        Dalej "w ramach" zostałam zaproszona do knajpki na obiad, a potem poszłyśmy do kina na "Turystę". Nie miał najlepszych recenzji, nie był może arcydziełem, ale oglądało się całkiem sympatycznie. No i ta obsada smile

                                        A w domu dalej walczę z kotem, który wskakuje mi na biurko sad Oboje jesteśmy jednakowo uparci, więc ani ja, ani on nie chcemy ustąpić uncertain
                                • metodiw Re: Dowod rzeczowy 21.01.11, 21:12
                                  Opowiem Wam, co dziś wyczyniał mój kot.
                                  Ponieważ ostatnio uparł się, że nie będzie spał w leżaczku, doszłam do wniosku, że jest okazja, żeby wyprać pokrowiec.
                                  Wrzuciłam go do prania, a samą metalową konstrukcję zaczepiłam na ramie łóżka od wewnętrznej strony, zanim poodkurzam wokół kaloryfera.
                                  Gigo zobaczył, że zabrałam jego święta własność (to nic, że wzgardzoną, ale JEGO!), wlazł na łożko i usadowił się pośrodku stelażu - w arcyniewygodnej pozycji, bo nie mógł ani porządnie usiąść, ani się położyć. I tak sterczał na baczność z obrażoną miną, aż wzięłam stelaż i pozwoliłam mu rozłożyć się na łóżku. Śpi tam od kilku godzin smile