Dodaj do ulubionych

Cicho wszedzie, glucho wszedzie...

24.08.13, 11:04
Mam nadzieje, ze forumowy zastoj jest spowodowany wakacyjnym leniuchowaniem a nie jakims tajemniczym wirusem atakujacym estetycznych sybarytow wink
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 25.08.13, 23:23
      Jako , zem mac wyrozumiala i wiem, ze wakacyjne lenistwo kazdemu doskonale sluzy wiec czekalam cierpliwie az sie maksymalnie wyleniuchujecie (tongue_out) i nie przeszkadzalam, jako ze i sama leniuchowalam.
      Kwiatku, w Polsce myslalam o Tobie pijac doskonaly gewurzt na urodzinowym przjeciu przyjaciolki przyjaciolki big_grin; pilam zreszta wiele innych doskonalych win z andegawenczykami wlacznie.
      Po powrocie zreszta kontynuuje big_grin, ostatnio kanikula zelzala, juz nawet czuc w powietrzu jakby jesienne powiewy.
      We czwartek bylam na "stajnia-party" u rodzicow Kasztelanki, oprocz degustacji zawartosci "zacnych" butelek byla i inna jeszcze atrakcja: jaccuzi i plywalnia a ze wlasnie byla pelnia mialo to szczegolny urok, tylko zdjec nie dalo sie (niestety) zrobic. Troche mnie to pocieszylo po stracie przyjaciolki z lat szkolnych (szczegoly na facebooku) - a ze nieszczescia zazwyczaj chodza parami zaliczylismy tez do spolki z Kicurem "zejscie" naszego slubnego swiadka, meza kicurowej kuzynki...ten chociaz w przeciwienstwie do mojej przyjaciolki sie "nazyl" jako klasyczny okaz bon vivanta.
      No a teraz dosc lenistwa i dawaj! - pospolite ruszenie na klawiatury kaptokow zwolywam!
    • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 25.08.13, 23:26
      Jako , zem mac wyrozumiala i wiem, ze wakacyjne lenistwo kazdemu doskonale sluzy wiec czekalam cierpliwie az sie maksymalnie wyleniuchujecie (tongue_out) i nie przeszkadzalam, jako ze i sama leniuchowalam.
      Kwiatku, w Polsce myslalam o Tobie pijac doskonaly gewurzt na urodzinowym przjeciu przyjaciolki przyjaciolki big_grin; pilam zreszta wiele innych doskonalych win z andegawenczykami wlacznie.
      Po powrocie zreszta kontynuuje big_grin, ostatnio kanikula zelzala, juz nawet czuc w powietrzu jakby jesienne powiewy.
      We czwartek bylam na "stajnia-party" u rodzicow Kasztelanki, oprocz degustacji zawartosci "zacnych" butelek byla i inna jeszcze atrakcja: jaccuzi i plywalnia a ze wlasnie byla pelnia mialo to szczegolny urok, tylko zdjec nie dalo sie (niestety) zrobic. Troche mnie to pocieszylo po stracie przyjaciolki z lat szkolnych (szczegoly na facebooku) - a ze nieszczescia zazwyczaj chodza parami zaliczylismy tez do spolki z Kicurem "zejscie" naszego slubnego swiadka, meza kicurowej kuzynki...ten chociaz w przeciwienstwie do mojej przyjaciolki sie "nazyl" jako klasyczny okaz bon vivanta.
      No a teraz dosc lenistwa i dawaj! - pospolite ruszenie na klawiatury laptokow zwolywam!
      • marguy Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 26.08.13, 21:25
        Wystarczy zacytowac "Dziadow" i wszyscy sie zbiegli jak na zawolanie.
        Wieszcz bylby dumny wink

        Co do mnie, to pakuje kartony, kartony, kartony i jeszcze raz kartony.

        Mam nadzieje, ze to ostatnia przeprowadzka w moim zyciu, no chyba, ze cos strzeliloby mi do glowy wink
        • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 26.08.13, 22:06
          Margujku, dzieki temu wiemy,jaka jest odpowiedz na pytanie wieszcza " ...co to bedzie? co to bedzie?"...
          A mianowicie bedzie kolejny, sympatyczny i ciekawy jak zwykle "sezon" LESerowcow.
          Ciekawy - dzieki Wam wszystkim, ktorzy tu przynosicie i zostawiacie po czastce kazdeg z Was.Oby wiec tak dalej - oglaszam "rentrée 2013/14 na LESerkach" - dla niefrancuskoparlajacych - nowy sezon przez analogie do nowego roku szkolnego.
          Jedna PAnia nauczycielke a raczej metodyka juz mamy, wiec Meto i metoda oraz entuzjazmem - cala naprzod!
        • niennte Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 27.08.13, 08:47
          marguy napisała:

          > Co do mnie, to pakuje kartony, kartony, kartony i jeszcze raz kartony.
          >
          > Mam nadzieje, ze to ostatnia przeprowadzka w moim zyciu, no chyba, ze cos strzeliloby mi do glowy wink


          Ja Cię po prostu podziwiam!
          Jeżeli o mnie chodzi, to mam tylko czwarty dom, z czego dwie samodzielne przeprowadzki i wszystkie w obrębie tego samego miasta.
          Teraz co prawda szósty rok remontuję moje obecne mieszkanie, poszukując optymalej wersji na starość, ale zawsze sobie powtarzam, że to już ostatni raz wink
    • mysiulek08 Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 02.09.13, 02:39
      Coz, ja od 17 lipca jestem na kocierzyskim, znaczy sie mam L4 na kota. Leia miala wypadek, skonczyla z gwozdziem z tylnej lapie. Przez te 6 tygodni musiala byc odizolowana od ruchu. Zycie musielismy troche przeorganizowac.

      Wyjecie gwozdzia, mamy nadzieje, bedzie 3 wrzesnia.
            • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 25.01.14, 11:21
              ...buro wszedzie, kiedy wreszcie wiosna bedzie? Gzie sie spieszyc, czym sie cieszyc?
              Wlasnie, nikt sie nie spiesz ydo jakiejkolwiek pisanki na tym forumie, ktore czlapie ciezko dyszac, jak nie przymierzajac "kun" zaprzezony do goralskiej furmanki pelnej "ceprow" w grodze na Kasprowy i jak ten "kun" pewnie niebawem wyda z siebie no, co? ostatnie rzenie?????
              A ja wlasnie od wczoraj mam sie czym cieszyc, Panda Amanda w swoich peegrynacjach po mmieszkaniu zapalala zapalem do przebywania w poblizu mnie: jak nie kolo lozka w mojej sypialence to wrecz na tymze, zakopana w "miesisty" koc a od wczoraj tez i na mojej kanapie, dzielac sie ze mna laskawie, przytulajac do mojego biodra - nie, zeby juz domagac sie pieszczot, co to to nie, ale szukajac dotykalnej bliskosci.
              Wlasnie wyczesalam jej z grzbietu koltunka a ona sie nie "obrazila" i nawet mruczy mruczanke.
              Dobrego dnia dla wszystkich zakopanych w domowych pieleszach LESerow. Przyjemnych chwil a nawet godzin z Waszymi czworolapami.
              I wracajcie na lono, prosze.

              • niennte Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 25.01.14, 11:36
                Te konie to chyba do Morskiego Oka, na Kasprowy nawet góralski nie da rady wink


                U nas w końcu mróz, zima i śnieg, czyli jak należy w styczniu. Błogosławię swój ocieplony blok smile
                Dziś sprzątam, gotuję faworki smażę, jutro rodzina przychodzi na obiad urodzinowy
                https://supergify.pl/images/stories/urodziny/66.gif
                • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 25.01.14, 13:50
                  Oczywiscie masz racje, ja jestem typ wybitnie nizinny i o gorach wiem tyle, co...kot naplakal - a czy nasze koty maja powody do placzu? big_grin
                  Ja tez sprzatalam, wyczyscilam dywan i odpaskudzilam kuchnie ze sladow niedawnych wyczynow konfiturniczych Kicura, po ktorych zostaly "odpryski" dyni w najbardziej niewiarygodnych miejscach.
                  JAko, ze niespodziewanie wybitnie dobrze sie czuje to chyba sie chwyce odnawiania tego szlachetnego pomieszczenia.
                  Oczywiscie najzupelniej niezgodnie z regulami "WM" tongue_out
                  • marguy Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 27.01.14, 16:21
                    No coz, ja ostatnio prowadze bardzo ozywione zycie sasiedzko-towarzyskie wiec wciaz mnie nie ma. Choc na ostatniej comiesiecznej nasiadowce wypily cala moja czeska sliwowice (tylko ja smakujac) to musze przyznac, ze mam naprawde bardzo fajne sasiadki. Wiecie, takie z umiarem, niezalegajace godzinami i niewscibskie.
                    No i wciaz sie mebluje, szukam, szperam i wciaz nie wiem jak urzadze kuchnie.
                    • kwiatek_leona Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 27.01.14, 16:52
                      Ooo, to widze, ze wszyscy sie za kuchnie zabrali! Ja siedze od kilku dni z kartka w kratke, katalogiem Lapeyre, ich wersja internetowa i staram sie cos wykombinowac. Kuchnia niby nie bardzo mala a idzie mi jak krew z nosa. Wlasnie juz wszystko wymyslilam ale przypomnialo mi sie, ze nie zaplanowalam miejsca na smieci! Przy tym cisnieniu atmosferycznym to zreszta cud, ze pamiatam wlasne imie. Gdybym miala roche oleju w glowie, poszlabym za przykladem czworonoznych domownikow i udala sie do lozka. No ale oni juz tam sa, to dla mnie i tak pewnie miejsca nie ma... Marzy mi sie kuchnia od Schmidta ale zasoby finansowe nie nadazaja za apetytami. Tak wiec Lapeyre bedzie jakos musial sprostac mojemu wyrafinowanemu smakowi wink
                      • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 27.01.14, 21:01
                        Czeeeesc, dano nie widziane "dziolszki"! Jak sie ciesze, ze zajrzalyscie!
                        No i wlasnie, mnie tez czeka "zajecie sie " kuchnia, jak tylko potwierdzi sie , ze na trwale albo co najmniej na dluzej poworcily mi sily bede musiala zajac sie malowaniem i tapetowaniem, przede wszystkim kuchni wlasnie; narazie dopieszczamy sie obiedwie z Amanda i wygniatamy kanape, gdzie sie od tygodnia zadomowila, dzielimy sie miejscem, musialam poprzekladac poduszki antyrefluksowe i kabel do "plaptoka".
                        Kanapa od czasow Pituni jakos sie skurczyla, z Panda jest mi przyciasnawo, chociaz coraz lepiej sie "wbudowujemy w dostepna powierzchnie. Pitunia czasami spala na mnie - na brzuchu albo "przedpiersiu", co uwielbialam, zwazywszy jednak roznice "kalibru" miPitka a Panda nie bykaby to dla mnie konfiguracja rownie "lekka, latwa i przyjemna".
                        Pandzia zawsze byla wagi zdecydowanie ciezkawej ake odkad jest u mnie chyba jeszcze jej przybylo.
                        Czasami, kiedy slysze, ze jej poprzednia wlasciciekla - konsjerzka sprzata na moim pietrze zapraszam ja z wizyta do Panduni, ktora wszelako przejawia stosunek zdecydowanie olewczy do tych wizyt - kontempluje tulko z wysokosci aktualnego legowiska.Konsjerzka stwierdzila, ze u niej Panda zdecydowanie "fotelowa" nie byla sad
                        Przed chwila wyczesalam z niej spory klab futra, jest tak cieplo, ze kocica wychodzaca na balkon linieje jak w lecie.
                        To mi bardzo odpowiada, czekam, zeby zrobilo sie mniej wilgotno i zaczne siac i sadzic w moim "jardin de bon curé".
                              • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 28.04.14, 18:21
                                ...i "ludziolubne, nawet powiedzialabym ze skrajnie ludziolubne wbrew instynktowi i zdeterminowane zyc w ich towarzystwie:

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/CV6baa8g6NZq9DGx9B.jpg

                                Wiem, wien, zdjecia do d... ale robione maxi-zoomem z tivizora, gdzie bez przerwy zmienialy sie ujecia.
                                Zwierzaczek byl uroczy do potegi!
                                  • felinecaline Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 28.04.14, 19:37
                                    Bingo! Jestes niezawodna.
                                    W lokalnym programie tv z Bretanii pokazywali dzis tego rozbrajajacego zwierzaczkawsrod tlumu wielbicieli (a kto by nie wielbil?).
                                    Normalnie powinno sie toto pluskac w Kanale LM gdzies kolo "miasta Korsarzy - Saint Malo.
                                    Ona jednak widac wolala wody slodsze i wplynela w ujscie rzeki Rance, pokonujac zapore i urzadzenia centrali elektrycznej i pluska sie namietnie w tej Rance w okolicy przepieknego miasta Dinan, gdzie mieszkaja nasi przyjaciele.
                                    Z tego wlasnie powodu (bo mialam nadzieje zobaczyc ich w sekwencjach kreconych "in vivo" ogladalam program.
                                    Foczka "wsiada" na lodzie rybackie, uprawia plywanie zsynchronizowane z kapiacymi sie i najwidoczniej uwielbia rozne gili-gili po delikatnej skorce.
                                    Niestety, sekwencje w reportazu byly tak szybkie, ze niemozliwoscia bylo zrobienie lepszych zdjec a foczka zachowywala sie przed kamera jak istna gwiazda.
                                      • niennte Re: Cicho wszedzie, glucho wszedzie... 21.06.14, 09:28
                                        Co ja na co?
                                        Bo jeżeli masz na myśli to, o czym ja pomyślałam, to NIE.

                                        Ja mam co prawda obecnie jakiś przesyt pisania (albo może nihil novi sub sole), ale to nie znaczy, że zawsze tak będzie.
                                        Laptop mi wiernie towarzyszy codziennie, więc w każdej chwili mogę znów postukać palami w klawiaturę wink

                                        A w ogóle, to miałam w tym tygodniu być w Rabce, ale przełożyłyśmy wyjazd na później, bo prognozowali brzydką pogodę. I dobrze się stało, bo dziecko znów złapało w przedszkolu kolejną infekcję, więc pewnie byśmy i tak nie pojechały. W dodatku kupili jej cały kompleks do zabawy: domek na wysokich palach, zjeżdżalnię, ściankę wspinaczkową i huśtawkę i właśnie w tym tygodniu przyjechało to wszystko i zostało zamontowane na podwórku. Dziecko przeszczęśliwe, nawet z gorączką musiała wszystkiego wypróbować smile
                                        Teraz już prawie zdrowa, za to pogoda do kitu sad
                                        No cóż, jak to przy sobocie, zabieram się do sprzątania, bo kocie futro już prawie całkiem przysłoniło dywany uncertain

                                        Nie trap się, Feline, pogłaskaj Pandę i pielęgnuj swoje kwiaty smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka