Dodaj do ulubionych

Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrzarsko

11.08.09, 22:50
No to sie, dziewczyny douczajmy skad sie tylko da.
Oto link do jednego z moich ulubionychprogramow francuskiej tivizji na temat
domow, mieszkan, staroci, nowosci, nowych technik i materialow itepe.
W kazdym programie zwiedzanie i porady specjalistow pierwszej wody a nie
"samozwancow". Polecam, choc moze juz znacie.

www.france5.fr/question-maison/index-fr.php?page=archives_rubriques
Obserwuj wątek
      • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 09:56
        Czemu nie (w mysl powiedzenia zawartego w tytule watku)?
        W ten sposob masz 2 a nawet 3 w jednym: ogladasz ciekawy program w oryginale,
        dowiadujac sie, ze sa na swiecie inne gusta niz polskie, po drugie poznajesz
        jezyk, co Ci kiedys moze pomoc poznac kraj, po trzecie stajesz sie wnetrzarzem
        - ekspertem, wrecz konkurencja dla forumowej j-elity gatunku ;-D.
        A narazie obejrzyj sobie program "na zachete":
        www.france5.fr/question-maison/index-fr.php?page=accueil&emission=009539/30
      • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 10:08
        Uogolniasz, moja droga a to takie "austriackie gadanie" ;-P, znam Francuzow
        mowiacych 3-4 jezykami, w tym nawet i angielskim, do ktorego - przyznac nalezy
        ta nacja ma awersje i antytalent, co zreszta jest wzajemne ;-D.
        Ale nie bierzcie sobie tak bardzo do serca, to byla propozycja a nie nakaz
        warunkujacy np udzial w forumie ;-P, gdziekolwiek zyjecie pewnie i Wasze tivizje
        takie programy prezentuja.
        Ogladacie? Dajcie sznurki. O to chodzi a nie o zaden mus ogladania czy nauki.
        • tralalumpek Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 10:15
          - zwrot austriackie gadanie odnosi sie do czego innego a nie do
          uogolniania
          - ja mam niestety negatywne nastawienie do francuzow, poparte
          wlasnymi bolesnymi doswiadczeniami i ciezko mi go od lat zmienic

          co do programow czaaaaaaasem mi sie uda w tv jakies tam wariacje na
          temat podgladnac, sa zarowno w austriackiej jak i w niemieckiej tv ,
          ktorej nawiasem mowiac wiecej ogladam
          • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 10:23
            Wiem, do czego w oryginale odnosi sie cytowany zwrot, ale tu mi sie tak troche
            zlosliwie "nadal", wiec sobie uzylam, a co? ;-D
            Ze mna jest tak, ze chyba w zamierzchlej mlodosci nazbyt wzielam sobie do serca
            stwierdzenie obojetne czyjego autorstwa : "wszystkie ludy sa bracmi" i jakos nie
            moge sie od niego uwolnic, w kazdym razie wszystkim znanym mi nacjom
            przypisuje jakiestam zalety i przechodze do porzadku nad wadami, co rowniez
            dotyczy szanownych oczywiscie - mimo wszystko, Rodakow ;-D
              • tralalumpek Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 10:34
                no wiesz, kiedy mi ktos wytyka jaka to ja jestm.... a sam wlasnym
                wpisem schodzi ponizej mojego poziomu to przestaje dla mnie isniec
                ale dla sobie rownych jest objawieniem

                ja pisze wprost co mysle i wytykam palcem dziadostwo, oblude na
                forum, ... i pare innych rzeczy doskonale zdaje sobie sprawe ze to
                trafione osoby boli
                nic jednak bardziej w pamieci nie pozostaje jak emocjonalna uwaga i
                wierze ze gdzies tam w glebi jedna z druga w koncu po wielu moich
                walakch o biale listwy i storczyka wink wreszcie zacznie kojarzyc to o
                co chodzi w moich uwagach
                powiedz ile nicko obojetnych, tylko letnich, nijakich ...pamietasz z
                forum. ile ich uwag zapamietalas,ile ich uwag wzielas sobie do serca
                przemyslalas i wprowadzilas w swoje otoczenie?

                ja wbrew wszystkiemu nie znizam sie do atakowania osobistego i
                mszczenia sie na nickach za krytyczna uwage
                a niestety wiele tych panienek na forum piszacych sa tak prymitywne
                i prostackie ze to robia
                amen
            • tralalumpek Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 10:28
              ja tez bylam wychowywana w duchu ze wszystkie ludy sa rowne...ale
              zycie pisze n ajlepsze scenariusze i robi najlepsze korekty
              zycie poza polska przez ostatnich 20 lat zweryfikowalo mi czesc
              pogladow
              owszem, staram sie dalej glosic teorie ze wszyscy sa ludzmi wink bo
              inne poglady sa prymitywne tak naprawde ale czasem w konkretnej
              sytuacji, w mocnym zderzeniu z pogladami, zachowaniami innych...
              podchodzi mi do gardla ta teoria w ktora chce wierzyc
              • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 10:38
                Na temat korekty pogladow moglabym powiedziec to samo, zwlaszcza, ze zyje w
                kraju wieloetnicznym i wielokulturowym, z racji zawodu mam szerokie kontakty z
                ludzmi wszelkiego wyobrazalnego pochodzenia, zdazyly (n a szczescie) pasc
                moje dawne uprzedzenia do Niemcow (wiadomo historia sprawila, ze niemal kazdy z
                nas mial jakas od-wojenna zadre.
                Poznalam tez wyznawcow "innych bogow" czy tez prorokow i wiara jest dla mnie
                chyba ostatnim kryterium oceny bliznich. I tu mierzi mnie typowe polskie
                zacietrzewienie odnosnie np Muzulmanow - ale juz sie watek wzial i sq...wil
                wiec podnosze odwlok z fotela i jade obejrzec aparaty foto w promocji ;-D
                Zreszta za goraco sie zrobilo na balkonie.
                • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 11:04
                  Bo - moja droga - na forumie istnieje pewien rodzaj "gwiazdrorstwa" i niektorzy
                  w zrozumialej checi "zablysniecia" imaja sie wszelkich srodkow a najczesciej
                  "pognebienia przeciwnika", oczywiscie zaczynajac od najlatwiejszego a w miare
                  "treningu" i rosnacych apetytow siegajac wyzej w forumowej (niepisanej
                  oczywiscie, acz istniejacej) hierarchii.
                • tralalumpek Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 11:48
                  oj, zrobilo mi sie przykro kiedy przeczytalam ze watek si sq...wil
                  bo odebralam to bardzo osobiscie czyli ze rozwalilam ci watek
                  ostatni zatem wpis jako komentarz do twojego i juz sie wynosze

                  ja w przeciwienstwie do ciebie nie mialam nigdy uprzedzen do
                  niemcow, Tato moj, majac 13 lat! zostal zabrany do obozu pracy na
                  linie frontu, jego rodzenstwo walczylo w podziemiu....ale nigdy
                  rodzice nie nastwiali nas w domu szowinistycznie do niemcow, wrecz
                  przeciwnie, czasem slyszalam uwagi o zolnierzach niemieckich, Tato
                  opowiadal o ich cechach jako zwykli ludzie, .... ciekawe to byly
                  uwagi, ciekawe historie
                  nie oceniam i nie dziele ludzi ze wzgledu na wyznanie, pracuje w
                  firmie miedzynarodowej, ze wzgledu na pozycje i chartakter pracy mam
                  kontakt z wieloma, nacjami, kulturami, wyznaniami itd, itp
                  wsrod moich pracownikow mam osoby wierzace i niewierzace, katolikow
                  i inne wyznania, nie rzutuje to na moje do nich podejscie
                  mam natomiast swoje zdanie na temat zachowan ludzi, fanatyzmu,
                  tolerancji badz jej braku, jednostronnej tolerancji (czyli ja musze
                  kogos akceptowac a ktos moich pogladow, tradycji, wyznainie
                  absolutnie nie, ja musze sie dopasowac jezeli w jakims kraju jestem
                  a jezeli ktos przyjezdza do mojego to juz ta zasada nie
                  opbowiazuje....)
                  w tym wszystkim najwazniejsze jest zeby zachowac rownowage,
                  zaslepienie jest staszne zarowno w jena jak w druga strone idace
                  polskie zacietrzewienie a propos muzulmanow ...piszesz
                  mysle ze nie jest ona tylko polskie
                    • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 12:20
                      nas bylo tak, ze Tato zostal ranny w 4 dniu wojny, ze szpitala dostal sie do
                      niewoli do jakiegos jenieckiego obozu oficerskiego, zaliczyl kilka szpitali,
                      mial amputowana noge, do konca wojny "siedzial" w obozie w Murnau (wiecej lezal,
                      wskutek ciaglych klopotow z rana po amputacji, "robil" za krolika
                      doswiadczalnego, bo jako jednemu z pierwszych zaaplikowano mu penicyline, ktora
                      jency dostali w ramach CK i to go uratowalo .
                      No i Jego inwalidztwo wplynelo na cala reszte, w tym i moja medycyne.
                      Dziadkowie byli wysiedleni, brat i siostry na "robotach", dziadkowie z drugiej
                      strony cala wojne sie ukrywali, "normalnie" to Dziadek "powinien byl" podzielic
                      los tych z Katynia, jako przedwojejjy policjant, no ale uratowal go "las".
                      Teraz w rodzinie Taty gdzie zostali przy zyciu jeden z Jego braci i siostra
                      germanofobia siegnela zenitu (w Ich pokoleniu, bo mlodym...powiewa ;-D), wciaz
                      rozdrapuja rany, oczywiscie pod wplywem tego Radyja, co wiadomo ;-(((.
                      Nie znosze tam bywac, ale co rok musze, jak tam sie "na zywo" temat sq...wia" to
                      wychodze, bo inaczej bylby skandal w rodzinie - oto, co owo radyjo "sieje"!!!!!!!!
                      • tralalumpek Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 12.08.09, 12:27
                        nie tylko radyjo sieje, ja od paru miesiecy mam polska tv(ze wzgledu
                        na odwiedzajacych nas rodzicow)
                        niedobrze mi sie robi kiedy slysze jak polacy 'odklamuja historie'
                        rozkladajac na czynniki pierwsze czterech pancernych np
                        to odklamywanie historii jest gorsze dla mnie od socjalistycznej
                        propagandy
                        i jeszcze bardziej niedobrze mi sie robi kiedy widze programy tylko
                        o wojnie, taki kanal jak np historia

                        znani jestesmy z masochistycznego rozdrapywania ran
                        o radyju nie bede pisac bo sie brzydze, a za ostatnie wystapienie
                        o 'myciu sie' powinny byc wyciagniete stosowne konsekwencje
                      • metodiw Czyżby coś wspólnego? 12.08.09, 19:25
                        Feline, Twój dziadek był granatowym policjantem?
                        Bo mój tak. Podobno przed wojną patrolował tereny osiedli robotniczych i wszyscy
                        uważali, że jest porządnym człowiekiem. Po wybuchu wojny omal nie wylądował w
                        jakimś Katyniu czy innym Ostaszkowie, bo policjanci byli już załadowani do
                        pociągu. Przed samym odjazdem uciekł i wrócił do rodziny, bo nie chciał zostawić
                        na pastwę losu żony i córek. Wyjechali wszyscy z Dąbrowy i ukrywali się gdzieś u
                        chłopów w Pilicy. Wojnę przeżył, wrócił do Dąbrowy i tak był potem nękany przez
                        nowe, komunistyczne władze, że w końcu popełnił samobójstwo sad
                        Taki to los...

                        A o wielokulturowości mam niewiele do powiedzenia, bo tyle jej spotykam, co w
                        czasie wyjazdów zagranicznych, a to za mało...
                        Moje dziecko za młodu pracowało fizycznie trochę w Stanach i trochę w Irlandii,
                        uprzedzeń nie ma, ale jednak mówi, że takich brudów, jak u Murzynów, gdzie
                        indziej nie uświadczysz uncertain
                        Zresztą i w Tunezji brud i bałagan paskudne, a o ekologii to jeszcze nie
                        słyszeli. Miejsca odwiedzane przez turystów jakoś uprzątnięte, a na zapleczach
                        i podwórkach smród, brud i ubóstwo sad

                        Za to przepadam za czystością w Austrii, zwłaszcza na terenach wsi i miasteczek.
                        TL, czy Ty też tak to odbierasz?
                        • felinecaline Re: Czyżby coś wspólnego? 12.08.09, 19:31
                          Byl policjantem - czy granatowym - nie wiem, nigdy w domu nie slyszalam takiego
                          okreslenia. "Za Stalina" gdzies tam w latach '40 siedzial w wiezieniu, uratowal
                          go jakis list zbiorowy ludzi uratowanych z "lapanki", bo w czasie wojny Dziadek
                          byl z ramienia AK "delegowany" do sluzby w Policji i obarczony wlasnie taka
                          misja wyciagania kogo sie dalo z aresztowanych.
                          Potem na szczescie przyszla tez amnestia.

                          • felinecaline Re: Czyżby coś wspólnego? 12.08.09, 19:43
                            A zeby bylo "zabawniej" to moja Mama, Dziadka corka zostala tez sama 2 razy
                            aresztowana przez Niemcow i dopiero oswiadczenie znajomych Dziadka , ze jest
                            corka "komisarza" Ja uratowalo.
                            Przed kariera policyjna Dziadek byl przez 10 lat w carskim wojsku, gdzie
                            dochrapal sie stopnia podoficyjerskiego i przezyl Oktiabrska Rewolucje.
                            Najgorsza obelga w Jego ustach bylo slowo "bolszewik" ;-D
                        • tralalumpek Re: Czyżby coś wspólnego? 12.08.09, 19:53
                          metodiw napisała:

                          ...
                          > Zresztą i w Tunezji brud i bałagan paskudne, a o ekologii to
                          jeszcze nie
                          > słyszeli. Miejsca odwiedzane przez turystów jakoś uprzątnięte, a
                          na zapleczach
                          > i podwórkach smród, brud i ubóstwo sad
                          >
                          > Za to przepadam za czystością w Austrii, zwłaszcza na terenach wsi
                          i miasteczek
                          > .
                          > TL, czy Ty też tak to odbierasz?

                          austria jest rzeczywiscie czystym krajem a wkladajac kij w mrowisko:
                          zachwycamy sie chorwacja, kolorem wody, cywilizacja... a widzialas
                          tam gdzies oczyszczalnie sciekow?
                          widzials dno morza i brak zycia w nim?
                          • felinecaline Re: Czyżby coś wspólnego? 12.08.09, 20:33
                            Nie znam Chorwacji, ale wahalabym sie sadzic o istnieniu lub braku oczyszczalni
                            ze stanu dna morskiego.
                            U nas w Bretanii scieki z intensywnych hodowli swin jeszcze kilkanascie l at
                            temu plynely sobie spokojnie do Oceanu (albo lM) a ujscia przybrzeznych rzeczek
                            swiadczyly wrecz o nadurodzajnosci dna, bo w sumie to plynal doskonaly nawoz z
                            tych najnaturalniejszych.Oczywiscie dno pozarastalo, czym tylko moglo, gnojowka
                            okresowo powodowala skazenia srodowiska juz pomijajac swojski smrodek na plazach
                            kiedy ktos sie zapedzil zanadto w poblize ujsc kanalizacji.Potem nastapil
                            goraczkowy i na szczescie szybki etap budowy oczyszczalni i dezintensyfikacja
                            hodowli.
                            Byli nawet potencjalni samobojcy, w blogiej nieswiadomosci zbierajacy malze i
                            inne "owoce morza" na skalkach w czasie odplywu i cieszacy sie, na jaki to
                            "urodzaj" trafili ;-P
                            A z podrozy przez wysoce przeciez cywilizowane i pro-ekologiczne Niemcy,
                            zwlaszcza landy post NRDowskie - co za "uroczy" aromat unoszacy sie w powietrzu
                            w poblizu wielkich farm ....
        • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 23.10.09, 10:57
          Marguyu, nasza byla juz kolezanka miala opinie mocno ugruntowane i jedyne
          sluszne, czym zasluzyla sobie na podziekowanie za udzial w tym niesfornym
          forumie. Osobiscie przezylam to jako swoista traume, bo zakladajac je obiecalam
          nikogo nie wyrzucac.
          No, ale widac na wlasnym forumie tez nie mozna byc prorokiem ;-P
    • tralalumpek nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 10:22
      zawsze staralam sie otaczac ludzmi od ktorym moglam czegos
      zaczerpnac, czegos sie nauczyc .... nie sadze zeby forum wnetrza
      mieszkan ani wiekszosc tam osob piszacych nalezeli do mojej
      docelowej grupy
      ale to jest urok takich zbiorowisk, przecietniaki zawsze sie grupwac
      beda i trzymac razem smile
      • dacard Re: nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 22:30
        Jak urządzałam mieszkanie 4 lata temu czesto zaglądałam na wnętrza
        mieszkań, ostatnio zajrzałam ponownie no i mówcie co chcecie -
        poziom "przeciętnego" mieszkania podniósł się niesamowicie.
        Niewątpliwa w tym zasługa kilku arcyciekawych wnętrz, w tym też i
        felinowego.

        Więc trzeba douczac i się i przecietny gust też można kształcić...
        • felinecaline Re: nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 22:36
          Cooos podobnego! ;-D Kobito, czy Ty wiesz, jak bluznisz?
          A wiesz, jak mi sie milo zrobilo? Kocham moja swiatynie kiczu i nie zamienilabym
          jej na najbardziej "trendowe dizajny". Ale w zyciu by mi przez glowe nie
          przemknelo, zeby ktos sie mogl na nie wzorowac....
          Alleluja!
        • tralalumpek Re: nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 22:48
          i owszem, moze ksztalcic tego kto jest na ksztalcenie otwarty
          powiedz co da pokazanie komus np cegly jezeli jedynym skojarzeniem
          dla niego bedzie: nie ma w moim mozdzku odnosnika, nie wiem co to
          jest , nie rozumiem, skrytykuje
          kazdy madry, troche tylko inteligentny z ciekawosci by spytal np '
          aco to jest na tych ceglach tam wydrukowane, co to za cegly, a
          dlaczego wlasnie takie ...itd itp i cieszylby sie ze sie czego
          nowego, ewentualnie ciekawego dowiedzial

          ciagle przypomina mi sie historyjka o babach w wiejskim sklepie,
          ktore po przyznaniu nagrody nobla szymborskiej rozwazaly nad
          nieslusznoscia tejze, "no bo jak tako babina w chustce moze dostac
          nagrode nobla!!!!
          albo inny przyklad:
          pamietam czasy kiedy do teatru ludowego w nowej hucie zawozono
          autobusami pracownikow pegeerow... i powiedzcie teraz ich dzieciom
          ze do teatru .... ubranie, zachowanie.... przeciez i tak nie
          zrozumieja
          • felinecaline Re: nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 23:02
            Wiesz, mnie sie wydaje (zauwaz; nie twierdze, ze mam racje) ze ci ze srodowisk
            pegeerowskich to jednak mieli "poped" na wiedze", znalam takich i w czasach
            licealnych a moje liceum bardzo "elytarne" bylo i akademickich, gdzie sporo
            mlodych asystentow wywodzilo sie z takich wlasnie zapadlych gdzies na
            "wschodniej scianie" wiosek.
            Dlugo potem mialam taka dziewczynine ze Slaska z najbardziej badziewnej
            dzielnicy "mojego" miasta, ktora wygrala kiedys konkurs na wiedze o Francji
            organizowana przez "moje" stowarzyszenie lacznosci F-P i Jej Liceum,
            przyjezdzala do nas na wakacje douczac sie jezyka, potem skonczyla filologie f.
            ze swietna lokata, w pozniejszej pracy poznala Italianca i wyladowala z Nim na
            Jego rodzinnej Sardynii, sprowadzili Jej rodzine i zyja juz sobie dosc dlugo i
            szczesliwie zapomniawszy tragiczna sytuacje sprzed lat.
            Najgorsze sa takie "okazy", ktore troche tam jakiejs edukacji i oglady liznely i
            w pewnym momencie mozg sie "zlasowal", spienil, pancia uznala sie za wyrocznie
            i za nic nie da sobie wytlumaczyc, ze moze byc w bledzie a ktos inny wiedziec
            lepiej ;-D.
            Chocby sie zes...ac miala to nie przyzna, ze ma o czyms pojecie rownie
            powierzchowne jak wilk o gwiazdach i nawet na wlasny uzytek nie zamierza sie
            douczac.
            Znacie?....
            • tralalumpek Re: nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 23:21
              mieli motywacje ale zarowno ci jak i ci z tych peerlowskich blokow
              byli rozni, byli z motywacja i tacy bez mozliwosci widzenia szerzej
              i do tego czesto i bez checi

              zobacz jak prosta rzecz: na wnetrzach powstal watek o ikea, o
              katalogu nowym
              padlo pytanie kiedy ukaze sie po polsku, kazdy normalnie myslacy,
              ociupinke myslacy czyli ja wink kuknie na strone ikea polska i widzi,
              napisane jak byk! a ci niemyslacy zadaja pytanie : kiedy ....
              a ci inni pomysla sobie tralalumpek napisala sobie jakas tam date i
              nawet sie nie zastanowia skad ona sie wziela, no bo i po co

              ot tak mnie naszlo na sprawdzanie bystrosci forumowiczek smile)))
              • felinecaline Re: nawiazujac do tytulu postu... 12.08.09, 23:29
                To nie tylko kwestia akurat tego watku o Ikei; zauwazylas ile jest watkow
                proszacych niemal o uniwersalna"recepte" na wspaniale mieszkanie i gdzie
                wnioskodawca nie daje nawet cienia szansy na spelnienie swojego zyczenia, bo nie
                podaje parametrow, nic nie wspomina o swoich upodobaniach czy potrzebach.
                To jest po prostu lenistwo umyslowe i nie ma wiele wspolnego ze srodowiskiem
                pochodzenia, nawet pokusilabym sie o stwierdzenie, ze im srodowisko lepiej
                sytuowane tym bardziej wnioskodawca przyzwyczajony, zeby mu podawac "rybe a nie
                wedke".
                Niechec do samodzielnego myslenia nie zna granic srodowiskowych.
                • dacard Re: nawiazujac do tytulu postu... 13.08.09, 03:03
                  A mi się wydaje, że to nie tyle lenistwo, co brak odwagi. Bo trzeba
                  mieć odwagę, żeby zrobić coś innego niż sąsiad, znajomi itp. No i
                  własnie tutaj takie wnętrza jak felinowe pokazują, że jest coś
                  więcej niż tylko beże, brązy i dywany flokati... Ktoś popatrzy i się
                  skrzywi, inny nie zatrzyma wzroku a spora część przemyśli, przetrawi.

                  No kurcze, bądźmy szczerzy - trzeba mieć jakąś bazę, żeby zacząć
                  wyrabiać sobie gust - większość moich znajomych po kupieniu mieszkań
                  wynajęło architektów wnętrz, bo przynajmniej wiedzieli, że się nie
                  znają - ale po mału robią własne przeróbki we wnętrzach, zczasem
                  pewnie wyjdą poza zaproponowane im biele,czerwienie i czernie...
                  • metodiw Re: nawiazujac do tytulu postu... 13.08.09, 11:02
                    dacard napisała:

                    > A mi się wydaje, że to nie tyle lenistwo, co brak odwagi. Bo trzeba
                    > mieć odwagę, żeby zrobić coś innego niż sąsiad, znajomi itp...

                    Brak odwagi - po części tak, chociaż nie tylko.
                    W każdym razie, byłam wczoraj u córki; dwa pokoje już zrobione, tzn. odmalowane,
                    wytapetowane, podłogi są, meble stoją, teraz tylko sprzątać, układać i
                    "dopieszczać". Tak się zastanawiamy, co i gdzie powiesić na ścianach, aż w
                    pewnym momencie córka mówi: "Czy wiesz, że tylko ja jedna w całym bloku nie mam
                    firanek w oknach?"
                    Okna ma nowiutkie, ściany i kaloryfery świeżo pomalowane, zasłony wiszą - od
                    wewnątrz jest super, ale z zewnątrz widać puste okna smile
                    No i co sąsiedzi powiedzą? Ciekawa jestem, czy się złamie czy nie...

                    Wracając zaś do meritum. Nie rozumiem, dlaczego ludzie ze sporą gotówką, których
                    stać na projektanta i dobrą jakość materiałów, nie szukają jednocześnie dobrych
                    wzorów wnętrzarskich i zgadzają się na pseudo nowoczesną urawniłowkę. Bo
                    przeciętny Kowalski, wiadomo, urządza tak jak sąsiedzi, wzorując się na
                    ekspozycji w markecie albo jeszcze gorzej, zaopatruje się w meble i wyposażenie
                    na targu lub w małych sklepikach. Tam to dopiero jest masakra!
                    Lub (to takie moje świeże spostrzeżenie z WM) jak to się dzieje, że kobieta,
                    która wygląda jak Agnieszka Chylińska, urządza mieszkanie "ciotkowato i
                    małomiasteczkowo"?
                    • tralalumpek Re: nawiazujac do tytulu postu... 13.08.09, 11:34
                      metodiw napisała:

                      > Brak odwagi - po części tak, chociaż nie tylko.
                      > W każdym razie, byłam wczoraj u córki; dwa pokoje już zrobione,
                      tzn. odmalowane
                      > ,
                      > wytapetowane, podłogi są, meble stoją, teraz tylko sprzątać,
                      układać i
                      > "dopieszczać". Tak się zastanawiamy, co i gdzie powiesić na
                      ścianach, aż w
                      > pewnym momencie córka mówi: "Czy wiesz, że tylko ja jedna w całym
                      bloku nie mam
                      > firanek w oknach?"
                      > Okna ma nowiutkie, ściany i kaloryfery świeżo pomalowane, zasłony
                      wiszą - od
                      > wewnątrz jest super, ale z zewnątrz widać puste okna smile
                      > No i co sąsiedzi powiedzą? Ciekawa jestem, czy się złamie czy
                      nie...
                      >

                      *** nascie lat mieszkalam na parterze, od sciezki dla innych
                      mieszkancow dzielil tylko malutki ogrodek, stolatka byla tak ladna
                      (wedlug mnie) ze firanki byly zbedne, nie przeszkadzalo mi
                      mieszkanie bez firanek

                      https://img16.imageshack.us/img16/2464/dscn9523w.jpg




                      > Wracając zaś do meritum. Nie rozumiem, dlaczego ludzie ze sporą
                      gotówką, któryc
                      > h
                      > stać na projektanta i dobrą jakość materiałów, nie szukają
                      jednocześnie dobrych
                      > wzorów wnętrzarskich i zgadzają się na pseudo nowoczesną
                      urawniłowkę. Bo
                      > przeciętny Kowalski, wiadomo, urządza tak jak sąsiedzi, wzorując
                      się na
                      > ekspozycji w markecie albo jeszcze gorzej, zaopatruje się w meble
                      i wyposażenie
                      > na targu lub w małych sklepikach. Tam to dopiero jest masakra!
                      > Lub (to takie moje świeże spostrzeżenie z WM) jak to się dzieje,
                      że kobieta,
                      > która wygląda jak Agnieszka Chylińska, urządza
                      mieszkanie "ciotkowato i
                      > małomiasteczkowo"?


                      o kim mowisz?
                      • metodiw Re: nawiazujac do tytulu postu... 13.08.09, 12:15
                        Ładna stolarka.

                        Mieszkanie córki to moje byłe mieszkanie, które oni stopniowo remontują. Jest na trzecim piętrze i od frontu spokojnie nie trzeba zasłaniać okien, nikt tam nie zajrzy, bo nie ma domów, tylko dużo drzew i zieleni. Z tej strony mieści się kuchnia i dwa gabinety (stary - mój i nowy, przerobiony z pokoju młodszej córki). Miałam tam tylko żaluzje i rolety, chroniące przed słońcem, ale właściwie też niepotrzebne, bo to od wschodu.
                        Natomiast z drugiej strony jest salon i sypialnia i tam trzeba się zasłaniać, bo następny blok blisko, a drzewa jeszcze nie dorosły tak wysoko smile Uważam jednak, ze zasłony w sypialni wystarczą. Salon wymaga większych inwestycji, ale to już nie w tym roku, a czymś zasłonić wielkie okno balkonowe by należało. Poprzednie firanki ze wzorem obrzydły, więc albo tani woal, albo rzymskie, albo rolety, albo plisy??? Czort wi co smile, a coś by się przydało...
                              • metodiw Re: nawiazujac do tytulu postu... 13.08.09, 13:45
                                Ojej, nie wypada tak wskazywać palcem.
                                Pani, która zakłada czwarty wątek ze swoją łazienką, którą jej robi
                                administracja (jakaś mentalność dawnych mieszkańców PGR-ów???), a ona karmi
                                pracowników piwem i pisze "oścież" przez "rz" smile
                            • felinecaline Re: nawiazujac do tytulu postu... 13.08.09, 13:47
                              Czesc, Meto! Pomylily mi sie dni i myslalam, ze jestes gdzies pod Poznaniem a
                              Ty tu ;-D
                              Fakt, moglabys napisac po prostu, kto zacz.
                              Nie pamietam bowiem, zeby wczoraj przed wczoraj lub w ogole ostatnio ktos
                              traktowal Cie inaczej niz niegrzecznie ;-P (uderz w stol, ciekawam, kiedy
                              bedzie reakcja).
                              Tralka, nie wiem gdzie szukac tego, o czym mi pisalas na priva.
                              Wiecej napisze wieczorem, bo mi sie pizama pali, musze leciec.
                              • felinecaline Re: Dacard ;-D(uwaga, dluuugie bedzie) 13.08.09, 18:57
                                Wiesz, Dakard, moje wnetrza w realu mocno roznia sie od tych, ktore dosc
                                dawno temu pokazalam.
                                Pokazalam kiedys swoj "sralon" z biegu, taki, jaki akurat w tym momencie byl,
                                nie posprzatanypieczolowicie na wysoki polysk, poduchy nie poukladane
                                "artystycznie" a rozrzucone tak, jak w momencie, kiedy akurat sie spomiedzy
                                nich wykopsuje, zeby sobie np kawy zaparzyc czy na telefon odpowiedziec, z
                                duperelkami Pitki porozrzucanymi czy tez porozwieszanymi wszedzie.
                                Oj, zrobil sie rejwah ze "beeee" i dobrze, bo bylo "be" No i zaczelam zmieniac i
                                teraz
                                roznia sie, bo ewoluuja, minelo juz chyba od tego mojego "debiutyu" ze trzy lata
                                i "kamien na kamieniu nie pozostal.
                                Pozostala mysl przewodnia - jakze wyszydzona na WM "to JA tu mieszkam i w TYM
                                mieszkaniu MNIE ma byc dobrze. Goscie wchodza i wychodza, ci, ktorym sie
                                spodobalo wracaja, ci, ktorzy doznali szoku estetycznego i obrzydzenia wracaja
                                sobie do swoich wnetrz "comme il faut" ( "jak nalezy") i mieszkaja w nich sobie
                                jak im sie podoba, mnie nic do tego.
                                A ze len i sybarytka ze mnie, w dodatku nieuleczalnie lubiaca cieszyc sie zyciem
                                i wydobywac zen rozne smaczki to te moje wnetrza przekladaja sie na maksymalna
                                wygode mozliwa do osiagniecia na 80m2 w XIV pietrowym bloku "z wielkiej plyty",
                                Ma byc mnostwo maksymalnie zacisznych miejsc do zlozenia strudzonego np dyzurem
                                odwloka, wypoczecie w spokoju, przy ulubionej muzyczce, z ciekawa lektura,
                                Pitka do glaskania na podoredziu i podrecznym stoliczkiem na postawienie
                                filizanki kawy (czy tez kieliszka bablowca).
                                W lazience ma byc cieplo, pod reka (znowu) Meto, siadaj... wszelkie mozliwe
                                kosmetyki - pianki i olejki aromatyczne do kapieli czy to relaksujacej, czy to
                                pobudzajacej rozmieszczone tak, bym mogla nawet bez "wejrzenia" je rozpoznac i
                                zgodnie z przeznaczeniem uzyc bez zakladania okularow czy soczewek.
                                To nie jest zadna "kolekcja", to po prostu wymog wynikajacy no z czegozby, jak
                                nie z mojego lenistwa.
                                I fakt - wszedzie jest KOLOR, w bezo-brazach czy szarosciach nawet z oliwka do
                                smaku umarlabym z nudow i smutku - dla mnie MUSI byc zoltawo i rozowo, nawet,
                                jesli niektorzy nazywaja to "budyniem" i dostaja odruchu wymiotnego.A skoro
                                kolor to i obrazki, bynajmniej nie wybrane z katalogu ale takie, ktore w jakims
                                momencie mnie zafrapowaly, urzekly - mam kilka oryginalow i mase roznorakich -
                                baaaardzo heteroklitycznych reprodukcji, niektore czekaja na impuls, bym
                                wydobyla je z czelusci i gdzies wyeksponowala, bo na wszystko scian nie starcza.
                                I ma byc ciekawe swiatlo, stad oblakana ilosc lamp, lampek, swiecznikow i
                                footoforow gdzie popadnie.
                                To takie moje "credo". Pewnie, ze troche pomaga mi szczypta wyksztalcenia
                                plastycznego, pewnie, ze ogromny wplyw maja zamilowania i pasje kolekcjonerskie,
                                z cala pewnoscia najwiekszy wplyw ma moj charakter czy tez moze raczej
                                charakterek, przez zyczliwych zwany osobowoscia.
                                Najmniej licza sie forsa i nazwiska oslawionych dizajnerow.
                                Co ja zrobie - taka wlasnie jestem, takie sa moje wnetrza i CHOLERNIE mi milo,
                                ze je docenilas.
                                Kupilam sobie wlasnie nowy aparat, porobie foty i wrzuce TU pare nowosci, ale
                                najpierw musze sie tego aparata nauczyc. Cierpliwosci ;-D
                                • felinecaline Przyznam, ze sie wlasnie conieco wq..wilam 20.08.09, 23:25
                                  ...dwukrotnym usunieciem przez Przenajswietsze Moce Moderujace watkow majacych
                                  szczytny przeciez cel "odchuchania" nieszczesnego foruma "katalog firm i
                                  wyrobow budowlanych dawniej Wnetrza Mieszkan".
                                  Nie tylko, ze zwyczajnie glupio i sentymentalnie zal mi swietlanych czasow
                                  rozkwitu tego dawniejszego foruma, ale obrzydzenie mnie zbiera na "styl"
                                  aktualnego "moderowania" jesli takie bezmyslne a bezgranicznie tchorzliwe
                                  dzialanie nazwac mozna "moderowaniem".
                                  Ze zlosci chyba sie przeniose do lozka i sprobuje zasnac nad superbanalna babska
                                  lektura z gatunku sierdceszczipajuszczich.
                                    • metodiw Re: Przyznam, ze sie wlasnie conieco wq..wilam 20.08.09, 23:41
                                      Wy tu sobie pogadujecie, a ja tam zakładam wątek kolejny raz...

                                      No, ale trzeba być niewąskim idiotą, żeby wyrzucić jeden wątek, a nie zauważyć
                                      kilku innych do usunięcia! W tym "wenge bez wenge, ale z dzieciakiem", klikałam
                                      na kosz już kilkanaście godzin temu!
                                      Eh, starzy bywalcy się zniechęcają, przychodzi nowa niunia i zaczyna doradzać
                                      biały storczyk w białej doniczce uncertain
                                            • felinecaline Re: Przyznam, ze sie wlasnie conieco wq..wilam 21.08.09, 10:59
                                              Wlasnie dlatego juz dosc dawno zredukowalam moja galerie tylko do zdjec Pitki
                                              (bo czemu ona winna?) i kilku zdjec wnetrz z ostatnich w danym momencie dyskusji.
                                              Wlasnie dlatego zalozylam TO forumo.
                                              Wlasnie daltego napisalam wlasnie na "Wnetrzach", ze koncze z odchuchiwaniem.
                                              Bo widac to ma byc katalog firm i produktow, wyzuty z wszelkiej fantazji i
                                              jakiejkolwiek formy inteligencji.
                                                • metodiw Re: Przyznam, ze sie wlasnie conieco wq..wilam 21.08.09, 11:48
                                                  WM (jeżeli o nim mowa) było publicznym forum, moderowanym przez społecznych moderatorów. Jeden (chyba) zrezygnował, w kazdym razie reklamował własny pensjonat nad morzem niby to pokazując swój domek (co mnie zbrzydziło), a druga nic nie robiła, ograniczając się do przepuszczania zdjęć. Forum kwitło, ale dyskusje faktycznie czasami sięgały zbyt daleko od zasad bon-tonu, ktoś musiał naskarżyć do administracji i wylano dziecko z kąpielą sad
                                                  Zrezygnowano z usług poprzedniej społecznej moderatorki, nie powołano następnej, wprowadzono terror cenzury na zmianę z totalną olewką, no i po pól roku forum jest w stanie agonalnym sad
                                                  • felinecaline Re: Przyznam, ze sie wlasnie conieco wq..wilam 21.08.09, 20:54
                                                    Koty, oczywiscie, codziennie we 3 przegladamy i ostatnio naszym faworytem jest
                                                    Fart, zapowiada sie na swietnego kota.
                                                    Na Ortografii jeszcze nie bylam, Spoleczenstwo mnie nie fascynuje (mam szeroki
                                                    przekrow w realu), jestem bezdzietna i dobrze mi z tym, wiec i na forum z tego
                                                    gatunku nie mam co szukac.Ucieklam z roznych "polonijnych" i "rowiesniczych",
                                                    choc dlugo bylam wrecz uzalezniona od +40, ale po smierci jednej z uczestniczek
                                                    z ktora bylam wyjatkowo zwiazana nie moglam juz zniesc reszty...
                                                    Bywam biernie na Modzie, Perfumach, Kuchni (Galerii potraw) i w Kraju.
                                                    No i oczywiscie na "zdrowiu" i w "sluzbowce" ("Sluzba zdrowia"=, ktora kiedys
                                                    probowalam niezdarnie sprzatac, ale vox populi byl przeciwny i zlozylam wymowienie.
                                                  • felinecaline A w ogole to forum jako takie 21.08.09, 21:37
                                                    odkrylam w poczatkach mojego "internetowania, chyba z 10 lat temu.
                                                    Istnialo wtedy forum Kobiety i zycia, gdzie w dziale (trzymajcie sie!...sex
                                                    uwwila sobie gniazdko pewna "silna grupa".
                                                    Bylo nas ze 20 takich "tajniakow" i o czym mysmy nie gadali! Najrzadziej
                                                    o...seksie ;-D, choc bardzo czesto o dupie Maryni ;-D.
                                                    Byly nawet kolka i podkolka dzialajace w realu, spotkania w tym rowniez
                                                    miedzynarodowe (lokalizacja "seksownych" byla bardzo zroznicowana: od Pruszkowa
                                                    przez Francje (cos ze 4 sztuki), Wlochy, Kanade, USA, Izrael po antypody -
                                                    Australie.
                                                    Ktoregos roku "krajowcy" przyjeli nas oboje z Kicurem na "moim" dawnym terenie,
                                                    na Slasku, tyle, ze spotkanie a przynajmniej glowna jego czesc odbyla sie na
                                                    800m ...pod ziemia - przeszlismy "szlak bojowy gornika fedrujacego na przodku"
                                                    ;-D - 2 km "spacerek w pozycji mooocno przygarbionej kopalnianym chodnikiem, w
                                                    obowiazujacym rynsztunku: kombinezon roboczy, onuce (!!!!!!!!!!!!), gumiaki do
                                                    kolan, helm, pochlaniacz, gazmaska, akumulator + lampka czokowa ;-D w weglowym
                                                    pyle, ktory wlazil we wszystkie zakamarki grzesznego cielska. Potem, po
                                                    wyjezdzie na powierzchnie (Och, co za ulga odetchnac pelna piersia!)kapiel i
                                                    plukanie wnetrznosci piwem tyskim.
                                                    ...a potem forum zostalo zkilwidowane.
                                                    Na "gazetowym" odnalazlam 1 osobe z tamtego, ale ciagu dalszego nie bylo (z
                                                    przyczyny swinstewka, ktorego z jej strony mialam nieprzyjemnosc doswiadczyc) ;-P
                                                    ....czy to nie powinno byc we "wspomnieniach"?
                                  • azalijazaza Re: Dacard ;-D(uwaga, dluuugie bedzie) 22.08.09, 15:33
                                    Milo mi, zapraszam za chwile, bo musze troszke poeksperymentowac - mianowicie
                                    nie chcialabym dorzucac zdjec do galerii GW a nie wiem, czy mi sie to uda.
                                    Otoz sie nie uda, trudno, wkleje sobie do galerii, beda coponiektorzy mieli
                                    ucieche. Nie po raz pierwszy i nie ostatni.
                                    To wobec tego prosze za chwilke, tylko uprzedzam: zadnych extra - porzadkow nie
                                    robilam, jest conieco przykurzone i balaganik jak to u lenia a moja Virgula
                                    nieoceniona mistrzyni od sprzatania wlasnie swietuje poczatek Ramadanu.
                                    • azalijazaza No to "niech sie dzieje wola nieba" 22.08.09, 16:08
                                      Narazie tyle, bo w lazience i sypialniach dzis leniwe burdello.
                                      Moje szanowne sybarytki! Ja sobie doskonale zdaje sprawe z pzeladowania i wszelkich innych niedoskonalosci tego wnetrza, ale to i tak wynik kompromisu dla pokojowej (i kuchennej) kohabitacji.Jest jednak cos, z czego jestem dumna: mieszkanie NIE jest brazowo - bezowe ani szaro (kamienno) oliwkowe.
                                      Listwy mam koloru framug. A w ogole to chociaz nie wszystko mnie tu "zachwyca" to to jest moje "chez moi" i zyje mi sie w nim calkiem - calkiem.


                                      ...czy ktos puka?..



                                      brama na wskros otwarta...
                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/gfytWbJjtYnBTiZkzB.jpg

                                      posimy na kawke
                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/tvBz8DQAAfa8ERxecB.jpg

                                      rzut ok w bok - korytarz z witrynkami
                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/OZjzQ8VzZ24eVms4aB.jpg

                                      kawa podana na "biurku sybarytki
                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/k65By8mDED9yn1RyfB.jpg


                                      • azalijazaza Re: No to "niech sie dzieje wola nieba" 22.08.09, 16:22
                                        I jeszcze jedno, czesc czesci przybalkonowej, aktualnie ze wzgledu na upaly zasuniete sa okiennice i na zdjeciu zrobionym z przedpokoju ta czesc wydaje sie ciemna.
                                        W rzeczywistosci jest zupelnie przeciwnie i obecnie nie do wytrzymania.
                                        Ta piramida "latajacych talerzy" na bufecie byla chwilowa.

                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/nWbHS9ogN5WtkxqncB.jpg
                                        • metodiw Re: No to "niech sie dzieje wola nieba" 22.08.09, 23:53
                                          Feline, możesz pokazywać dalej. Bez wątpienia jest to mieszkanie sybaryty, który
                                          ma dużo miejsc do wylegiwania się...
                                          Wiesz dobrze, że ja wolę coś oszczędniejszego w środki wyrazu, ale jest fajnie
                                          smile Podobają mi się te orientalne akcenty smile
                                          Gdybyś mogła, pokazuj detale i opisuj je.
                                          • felinecaline Re: No to "niech sie dzieje wola nieba" 23.08.09, 00:15
                                            ;-D Moge pokazywac dalej, pewnie cos pokaze jutro bo w sumie postanowilam nie
                                            jechac nad Ocean, jest okrutnie goraco a ma byc jeszcze gorzej i w dodatku
                                            przewidywany "czarny dzien" na drogach.
                                            Wzielam dyzur pod teelefonem, bo jestem Ciotce Mariannie i wujkowi CHujkowi
                                            winna ogromna ilosc godzin a strasznie mi sie chce ...emerytury ;-P a tymczasem
                                            leniwa sybarytka tego szczescia nie dostapi przed uplywem ladnych paru latek.
                                            No wiec jak tu sobie nie urzadzac mieszkania do "polegiwania"?
                                            Tylko wiesz co? Ja specjalnie nie dopatruje sie u siebie "akcentow
                                            orientalnych", moze to kolorystyka wywoluje takie wrazenie?...
                                            W kazdym razie jestem na antypodach "mroznego poranka w saloniku", ktory mi sie
                                            zreszta podoba.
                                              • felinecaline Re: No to "niech sie dzieje wola nieba" 23.08.09, 09:00
                                                "Jak milo wstac skoro swit"...(przy niedzieli ta godzina to dla mnie jak
                                                switanie ;-D - obudzila mnie Pitka domagajac sie zarciuszka.
                                                Na swiecie rozkosznie chlodno, ledwie 25° ;-P no to sie przenioslam z wyra na
                                                kanape przed kompa.
                                                Tak sobie mysle: "bohemianski" - powiadasz eee, nie sadze, kiedys po moim
                                                "debiucie" chyba jedna z kumpelek z forum francuskiego, ktora zajrzala do
                                                "wnetrz" okreslila je jako solidne - burzujskie.
                                                No bo fkt - solidne, debowe mebliszcza "LXV lub "Regencja" (poza "robaczywa
                                                szafa" w przedpokoju nie z epoki ;-P.
                                                "Bohemianskiego" czy tez "dekadenckiego"charakteru dodaja mu kolory- ja tak mam,
                                                ze lubie tylko cieple a nawet gorace az do wrzenia ;-P i dodatki, ktore Wy
                                                nazywacie kurzolapkami lub durnostojkami.
                                                Nie wiem dlaczego.Jesli ich rola jest uprzyjemnianie zycia wlascicielowi to juz
                                                powod az za dosc nie-durny: moje szkla ciesza forma i wywolywana gra swiael -
                                                takie skrzyzowanie rzezby z malarstwem swiatlem, tylko w przeciwienstwie do
                                                witrazu trojwymiarowe ;-D a co do kurzu - nie odkurzalam od ...tygodnia (!!!!)
                                                i ledwo co znac, noooo, przelece zaraz specjalna chusteczka z woskiem
                                                antystatyzujacym.
                                                Kiedys zrobilam to z takim przejeciem przed jakas wizyta (pretendujac do miana
                                                "czarodziejki domowego ogniska", ze za chwile potem wyrznelam na zbity pysk
                                                posliznawszy sie na podlodze, na ktorya spadlo troche woskowego aerozola- wiec
                                                nauczona doswiadczeniem teraz psikam na chusteczke nie na meble albo "operuje"
                                                chusteczkami fabrycznie nasaczanymi woskiem.
                                                No i cobyjeszcze zanim sobie pojde kawy zaparzyc? no i jeszcze oczywiscie
                                                "bawki" Pitki porozrzucane tuitam i wszystkotocoabsolutniemusibycpodreka. ot -
                                                styl ;-P.
                                                Ot styl, zdecydowanie leniwy - sybarystyczny styl zycia: od 8.00do
                                                18.00maxymalny zapieprz w "miasteczku cudow" , reszte doby dolcefarniente w
                                                "cyganskich salonach" (ktos kiedys we e"wnetrzach" uprzejmie/zlosliwie?
                                                niepotrzebne skreslic napisal "romskie".
                                                Jak zwal tak zwal byle by sie dobrze mial - ot, znow sie sybarytyzm klania.
                                                • tralalumpek Re: No to "niech sie dzieje wola nieba" 23.08.09, 10:23
                                                  z tymi lapaczami kurzu to jest tak...

                                                  nie lubie streylnosci w mieszakniu, drobiazgi musza byc ale z
                                                  drugiej strony nie lubie (u siebie oczywiscie) zagracenia
                                                  dom musi miec dusze i jezeli jest to czesc mojej duszy, dobrze sie w
                                                  tym i z tym czuje to wszystko jest ok

                                                  byl na forach wm pokazywany dom czy domy (bo dwa), wyrosle na
                                                  kartoflisku czy innym rżysku, jeden w popielate esyfloresy na
                                                  sciniach, tapetach pasujacych do 3m wysokosci i willi
                                                  podwarszawskiej a nie do pol kartofli za oknem, bez sladu zycia we
                                                  wnetrzach,
                                                  nic tam nie pasuje: dom do otoczenia, wystroj do formy domu, ....

                                                  drugi dom: na rżysku 'gotowiec baumajstra' i starania wlascicielki
                                                  na sile o 'standard' smile
                                                  to wszystko jest takie, jakby chlopu malorolnemu zalozyc frak i
                                                  wypuscic na salony (przepraszam chlopow malorolnych)
                                                  • azalijazaza zabawy swiatlem, zabawy aparatem 26.08.09, 22:39
                                                    i co z tego wynika? Gdzie jest zewnatrz, gdzie jest wnetrze? Dysponujac obfitoscia lamp i lampek przeroznych chcialam wyprobowac ich efekt po zachodzie slonca - odslonil sie prawie "swiat rownolegly" a tylko 2 lampy byly w uzyciu, jutro kolejne proby (koniecznosc zainstalowania zarowek).
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/W2SgadBqb7Bta3EyOB.jpg

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/SYiIJS63B3cTcqdwbB.jpg

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/JP21HVLw54xNbYVMIB.jpg
                                                  • felinecaline Re: zabawy swiatlem, zabawy aparatem 11.09.09, 21:11
                                                    Zajrzalam przed chwila na Twoj watek o "mroznym poraanku" we wnetrzach i
                                                    stwierdzam, ze coraz bardziej mi sie Twoj salonik podoba.
                                                    Zwlaszcza w kontekscie postu pewnej panci przeswiadczonej o swoim
                                                    profesjonalizmie ;-P
                                                    ...jak rowniez i tego powiedzenia:
                                                    ..."caly klopot polega na tym, ze glupcy sa pewni siebie a madrzy pelni
                                                    watpliwosci"...
                                                    Burzliwego dnia wewspolczuwam.
                                      • lubietango Re: No to "niech sie dzieje wola nieba" 28.05.10, 14:30
                                        azalijazaza napisała:

                                        > Narazie tyle, bo w lazience i sypialniach dzis leniwe burdello.
                                        > Moje szanowne sybarytki! Ja sobie doskonale zdaje sprawe z
                                        pzeladowania i wszel
                                        > kich innych niedoskonalosci tego wnetrza, ale to i tak wynik
                                        kompromisu dla pok
                                        > ojowej (i kuchennej) kohabitacji.Jest jednak cos, z czego jestem
                                        dumna: mieszka
                                        > nie NIE jest brazowo - bezowe ani szaro (kamienno) oliwkowe.
                                        > Listwy mam koloru framug. A w ogole to chociaz nie wszystko mnie
                                        tu "zachwyca"
                                        > to to jest moje "chez moi" i zyje mi sie w nim calkiem - calkiem.
                                        >
                                        >
                                        > ...czy ktos puka?..
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > brama na wskros otwarta...
                                        > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/gfytWbJjtYnBTiZkzB.jpg
                                        >
                                        > posimy na kawke
                                        > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/tvBz8DQAAfa8ERxecB.jpg
                                        >
                                        > rzut ok w bok - korytarz z witrynkami
                                        > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/OZjzQ8VzZ24eVms4aB.jpg
                                        >
                                        > kawa podana na "biurku sybarytki
                                        > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/k65By8mDED9yn1RyfB.jpg
                                        >
                                        >


                                        Podobaja mi sie te drzwi w podobny desen co sciana. Stara francuzka
                                        szafa tez fajna.
    • metodiw A ja sobie dziś kupiłam 14.09.09, 19:43
      forumowy dywanik w Ikei smile i tak się ucieszyłam, jakby mi kto w kieszeń napluł smile
      Kotu też się spodobał, uznał, że miły i ciepły do wylegiwania się smile

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/si/gb/hqay/PYOqWA53sc1kF3hsGB.jpg

      Aż może kiedyś znowu pokażę ten pokój na Wnętrzach, ale na razie nie chcę mieszać z tamtym wątkiem smile
      • felinecaline Re: A ja sobie dziś kupiłam 14.09.09, 20:01
        Dywanik fajny, ja mam sentyment do takich z okresu wakacji u "dziadostwa".
        Z tego samego okresu pamietam tam mnogosc poduszek podobnych do Womysiowych z
        inspiracji, miedzywojnie to byl rozkwit sztuki haftu na kanwie, ktore zstapila
        "pod strzechy".W kilku skuzynowaconych domach te poduszki tronowaly na lozkach,
        tapczanach, fotelach.
        Jesli bywasz w Katowicach w Ikei - o krok dalej jest "Jozek" (wiem, niepopularny
        w forumowych "wysokich sferach" a w tym samym pawilonie, na lewo w stosunku do
        niego, tuz za ekspozycja "kominiarska" jest niczegowaty sklep z roznosciami
        dekoracyjno - porcelanowo - szklano - krysztalowymi, uwielbialam sie po nim
        "snuc" i kupilam kilka drobiazgow w prezencie poremontowym dla Przyjaciol.

        • metodiw Re: A ja sobie dziś kupiłam 15.09.09, 13:27
          Nie jest tak źle z jakością tego dywanu:
          Warstwa wierzchnia: 80% wełna, 20% nylon
          Osnowa: 100% bawełna


          Jyska mam bliżej, w Sosnowcu, "firanki" w nim kupowałam smile Lepszych się nie
          opłaca, bo Gigo ich co prawda specjalnie nie drapie, ale niechcący czasami pazur
          mu się zahaczy.
          Planuję zrobić jeszcze to i owo w "Hundertwasserzimmer" smile
          Chyba przewieszę tam zegar z przedpokoju, no i mam obiecaną (tylko że tak
          schodzi miesiącami jak wszystko, za co zabiera się moja zapracowana córka) kopię
          obrazu Hundertwassera, którą ma namalować pewien znajomy malarz. Może zacznę
          naciskać, że chcę na imieniny, to w ciągu roku się doczekam?
          Strasznie bym chciała jeszcze zmienić lampę (mam coś upatrzonego), ale to chyba
          nie szybko, bo mam pilniejsze potrzeby.
          • felinecaline Re: A ja sobie dziś kupiłam 15.09.09, 14:01
            Alez ja nic a nic nie mam naprzeciwko jakosci tego dywanika a nawet powiem Ci,
            ze mam po dzis dzien jeden podobny kupiony niewiemgdziei obecnie relegowany do
            "magazynka roznosci" po prostu dlatego, ze nam sie zmienila kolorystyka i w domu
            nie ma uncji niebieskosci.
            W katowickim Jysku nie chodzi mi o samego Jyska tylko o jego sasiada spod tego
            samego dachu, nie wiem, co to za firma, ale poziomu chyba Waszego oslawionego Almi.
              • felinecaline Meto, ja Cie naprawde nie zmuszam do lubienia 15.09.09, 19:07
                dodatkow i gadzetow, nie chce reklamowac sklepu, ciekawa tylko bylam, czy
                bywajac w Ikei dotarlas tez i tam.
                To wszystko, kropka, alinea w tym wzgledzie.
                Zauwazylam przypadkiem przed chwila ze Twoj pokoj - biuro zebralo serie
                komplementow w "komentarzach", szczerze gratuluje i sie dolaczam - choc chyba
                tez juz tu chwalilam.
                • metodiw Re: Meto, ja Cie naprawde nie zmuszam do lubieni 16.09.09, 00:22
                  Ależ, Feline! Nie doszukuj się uszczypliwości w moim poprzednim poście. Po prostu przyjmuję do wiadomości, ze Ty lubisz gadżety w przeciwieństwie do mnie i tyle...

                  Nijak się nie mogę przyzwyczaić do tamtego stolika pod lampę! Już dwa razy go przynosiłam z przedpokoju, pucowałam, zmieniałam zawartość szufladek... dziś wieczorem oglądałam telewizję, mając w polu widzenia lampę ze stolikiem... w pewnym momencie, niemal przed północą, zerwałam się z fotela i znowu przyniosłam czerwonego Hemnesa z przedpokoju. Tak go lubię czy tak się do niego przyzwyczaiłam, że muszę go mieć w tym miejscu big_grin
                  Nie wiem jeszcze, na czym stanie ostatecznie smile

                  A jaki kot zadowolony z dywanu smile można się na nim wylegiwać, bawić myszką, ślizgać razem z dywanikiem...
                  • felinecaline Re: Meto, ja Cie naprawde nie zmuszam do lubieni 16.09.09, 11:36
                    Dziendoberek, Meto!
                    Nie, ja sie niczego nie doszukuje, przyjmuje Twoja "gadzetowa wstrzemiezliwosc"
                    za fakt dokonany, ja sie sytuuje na przecciwnym biegunie i tez mi dobrze, tak,
                    jak tobie na Twoim.
                    Tym niemniej zaluje powrotu "czerwonczyka" do salonu, ten niciak ma tak
                    wyrafinowana forme i piekne drewno, ze szkoda go na zeslanie w przedpokoju.
                    Zawsze mnie martwi, kiedy marnuje sie ladny mebel i to, ze ludzie, ktorym sie w
                    tym zlupionym kraju trafilo szczescie, ze cos ocalili tak nie doceniaja tych
                    drobiazgow, ktore przeciez stanowia czesc ich rodowej spuscizny, mozolnie
                    gromadzona przez pokolenia przodkow.
                    Moze to jest przaesada i mania, ale ten pietyzm dla przeszlosci owladnal mna pod
                    wplywem mojej "francuskiej" ciotki. Zaluje, widzac przy okazji wizyt wakacyjnych
                    w naszej wspolnej rodzinie ile ciekawych drobiazgow z tej przeszlosci sie marnuje.
                    A przeciez do kazdego z nich nieodlacznie przywiazane jest jakies wspomnienie -
                    czesc duszy poprzedniego wlasciciela.
                    Tutaj nawet we wnetrzach mlodych ludzi jest melanz, sa stare przedmioty
                    zachowane z braku laku i srodkow pekuniarnych na nowe i takie, ktore sa bo to "
                    niciaczek Cioci Klementyny czy filizanka Babci Simony"i chucha sie na nie i
                    dmucha z pieczolowitoscia, z jaka traktowalo sie do konca ich dni owe
                    wspomniane nobliwe (lub frywolne) antenatki.
                    A u nas - jeszcze truchlo tej postrzelonej ciotki Klotki nie ochlodlo to juz
                    wywala sie na smietnik jej ulubiony niciaczek, "bo sie peta tam, gdzieby sie
                    wstawilo stepper czy inny muskulator - brrrr.
                    Przemawia przeze mnie zal, jaki odczulam zobaczywszy moj ulubiony "wertikal"
                    dziadostwa holubiony przez Babcie i Ciotke a przez kuzynke i jej latorosle
                    zeslany na podest schodow na poddasze.
                    Q...2!
                    • felinecaline Re: Meto, ja Cie naprawde nie zmuszam do lubieni 16.09.09, 11:40
                      "Vertico" nie wertical.
                      I tego braku szacunku do przeszlosci nie bierz do siebie, bo doceniam Twoja
                      galerie foto i nawet zegareczek po Mamie - niech Ci sie kreci jak najdluzej (mam
                      podobny, tylko z emaliowana dekoracja po Ymperatricy)., jeszcze nie na
                      bateryjki, ale na kluczyk, tylko nam sie nie chce nakrecac - ani tego, ani
                      kurancika "...cioci Zosi" ani mojego budziczka w zlotej, filigranowej kopercie.
                                      • felinecaline Re: Meto, ja Cie naprawde nie zmuszam do lubieni 17.09.09, 10:51
                                        Dawaj jeszcze raz, prosze.
                                        Obdzierana tapete znam z autopsji, Pitka wyrzadzila nam tym przysluge, bo tapeta
                                        byla niezbyt ladna i jakosciowo byle jaka. To bylo szalenstwo jej okresu
                                        dziecieco - adaptacyjnego: skakala z "odnozka" lozka bezposrednio na sciane w
                                        korytarzu.
                                        To slij, ja teraz mam trzeciego delikwenta ale mam nadzieje, ze przed wyjsciem
                                        do kantyny sobie obejrze
                                        • felinecaline Wybacz, Meto moj post 17.09.09, 13:39
                                          z "przedpokoju". Napisalabym to samo, gdyby nie chodzilo o Ciebie i M. ale o
                                          obojetne jakie "zwasnione strony".
                                          Poziom WM to juz nie stroma linia pochyla tylko stromy brzeg blotnistego
                                          bajorka, starcia i potyczki slowne nikomu chwaly nie przynosza a sa "gwozdziem
                                          do trumny" forum.
                                          • metodiw Re: Wybacz, Meto moj post 17.09.09, 16:53
                                            Nie o to chodzi...
                                            Rzecz w tym, że nienawidzę niesprawiedliwości i podwójnej moralności: ciebie
                                            lubię, to zrozumiem, że nie masz pieniędzy na wymianę podłogi, tylko wolisz
                                            inwestować w inne rzeczy, ale ciebie nie lubię, to cię pouczę, że powinnaś
                                            zainwestowac w podłogę, a lampy i stolika możesz nie mieć...
                                            I to celowe niezauważanie, że nie da się kłaść parkietu w pokoju, w ktorym stoi
                                            prawie trzymetrowa szafa, którą wyniosą stamtąd po mojej śmierci...
                                            I to dopisywanie się z głupimi uśmiechami zaraz za kimś, kto napisał coś
                                            przeciwko mnie uncertain

                                            I wcale nie piszę za cudzymi plecami, bo i tak to czyta i zaraz się dowiem, że
                                            mam się odczepić, tylko czemu do diabła nie włączy na mnie ignora?
                                            Miałam długi czas na Joankę i pomogło smile
                                            • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 17.09.09, 18:07
                                              Ale Ty jej i tak nie zmienisz a tylko dostarczasz wody na jej mlyn (co nie
                                              znaczy "lejesz wode"). Ja na Joanke nigdy sobie "ignora" nie wlaczalam, gdybu
                                              nie jej piramidalne chamstwo ostatnio na "kocim watku" nigdy bym Jej juz nie
                                              odpisala, co praktykuje w stosunku do niej od niedawna wprawdzie, w stosunku do
                                              innych od chyba paru lat.
                                                • metodiw Re: Wybacz, Meto moj post 11.10.09, 18:30
                                                  Hehe, te "inspiracje" też mi się tak kojarzą.
                                                  A tamten "niewykończony grill" kojarzy mi się tym bardziej z krematorium, bo tak
                                                  mi się plącze po głowie, że oni mają zakład pogrzebowy smile
                                                  Te ceglane mury nie nasuwają mi myśli o upieczeniu poczciwej kiełbaski smile
                                                • regata7 Re: Wybacz, Meto moj post 11.10.09, 20:00
                                                  moje pierwsze skojarzenie po obejrzeniu tych zdjęć, zanim
                                                  zorientowałam się, że jest to czyjś ogród i zanim przeczytałam Twój
                                                  komentarz, było: cmentarz, ściana pamięci na cmentarzu, jakiś
                                                  zakątek cmentarny, ołtarzyk z urną...
                                                  • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 11.10.09, 20:45
                                                    Przysiegam, ze u nas "columbarium" i "jardin du souvenir" wygladaja weselej,
                                                    choc to cmentarze z miejscami na urny z prochami zmarlych skremowanych i miejsca
                                                    do rozsypywania prochow.
                                                    Grill w tamtym ogrodzie? Najdelikatniejsza potrawa "koscia w gardle" by mi stanela.
                                                    Nawiasem mowiac: panujaca na watku cisza jest zastanawiajaca.
                                                  • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 17.10.09, 23:16
                                                    No to nam kominek prawie gasnie a na "Wnetrza rozpalone do czerwonosci" _ i to
                                                    miedzy innymi przez "nasza" Meto, ktora delikatnie podsyca ogien i sama swoja
                                                    obecnoscia wywoluje reakcje zapalna u biednej a_poli.
                                                  • metodiw Re: Wybacz, Meto moj post 17.10.09, 23:32
                                                    Bo cały dzień miałam pracowity, dopiero wieczorem mogłam się trochę poobijać smile
                                                    Poza tym, moje dziecko ma kolejny przypływ "wicia gniazda", więc dyskutuje ze mną zawzięcie o swoim mieszkaniu, każe sobie wyszukiwać różne propozycje z WM, przekopuje zasoby Ikei (wiadomo - sklep dla ubogich wink), a w dodatku domaga się, żeby było "ciepło i przytulnie" big_grin Jak to usłyszałam z jej ust, to zazgrzytałam zębami, a potem zaczęłam jej tłumaczyć, co to wyrażenie znaczy na WM smile
                                                    Tak czy owak, przytulnie ma być!
                                                  • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 17.10.09, 23:41
                                                    Madre masz dziecko, Meto, skoro domaga sie, by bylo cieplo i przytulnie.
                                                    Nazywa po prostu wlasciwymi slowami to, co Ty np staralas sie osiagnac w Twoim
                                                    "mroznym saloniku" - bo akurat taki stan jest dla Ciebie kwintesencja "ciepla i
                                                    przytulnosci", niech Ona sobie wykoncypuje, na czym ma to polegac wg Jej gustu
                                                    .Jej i tylko Jej ( no i troche wspolmieszkanca tych cieplych przytulnosci).
                                                  • metodiw Re: Wybacz, Meto moj post 17.10.09, 23:54
                                                    Toteż kupiłyśmy wczoraj dywanik w Jysku (taki bawełniany, tkany), po czy położyłyśmy go w kuchni wzdłuż szafek na świeżutko umytych płytkach (tak, jak ja bym w kuchni nie zniosła wink) i od razu zrobiło się przytulnie... i ciepło też, bo kominek huczał, płonąc i strzelając iskrami...
                                                  • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 18.10.09, 00:30
                                                    Ja mam tez troche drobiazgow "od Jozka" np - o zgrozooooo! ...cerata na jadalny
                                                    stol (ta spod dzisiejszej tarty, troche fotoforow, jakas firaneczka, ktora
                                                    cierpliwie czeka na obrebienie, cos za 3 komplety poscieli, bedac wiosna w
                                                    Katowicach czesto grasowalysmy z przyjaciola (ta z "wyzlego dworku" ) po
                                                    tamtejszym Jysku.
                                                  • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 18.10.09, 00:20
                                                    Snobizm polskiego spoleczenstwa przerasta wszelkie pojecie, myslalby kto sami
                                                    milionerzy albo conajmniej "pol".
                                                    U mnie nie ma "Ikei" w promieniu 100 km i za nia nie tesknie.
                                                    Jest porownywalny jakosciowo, o ile nie lepszy Fly, jest Casa" jest cala masa
                                                    salonow "sieciowych"nie mowiac o sklepach rzemieslniczych.
                                                    Ja z zasady nie skreslam zadnego, tyle, ze pod kazdym z szyldow szykam czego
                                                    innego: w 2 pierwszych wyzej zacytowanych do akceptacji jest niemal wszystko, z
                                                    tym, ze w Casie poza balkonowo- tarasowo - ogrodowymi prozno szukac innych
                                                    mebli, we Fly'u jest tylko asortyment nowoczesny, w tym nieco dizajnu, za ktorym
                                                    jednak w ogolnosci Francuzi nie szaleja, tu "cieple i przytulne wnetrza tworzy
                                                    sie nie w kokretnym sklepie, ale przez pokolenia - mlodzi wczesnie sie
                                                    usamodzielniaja, idac na swoje kupuja na co ich stac z nowego lub zabieraja od
                                                    "przodkow" cos z odzysku.
                                                    Z biegiem czasu, obrastajac w piorka i € na koncie przenosza swoje
                                                    zainteresowania do sklepow na wyzszym poziomie wzornictwa, wykonania i cen,
                                                    potem znowu przychodzi czas na dziedziczenie.
                                                    Niemal kazde francuskie "foyer" jest takim "puzzlem" w 3D, w ktorym nowe
                                                    przeplata sie ze starym.
                                                    Nawiasem mowiac: 75 % mebli rzemieslniczych salonow meblarskich "wysokiego lotu"
                                                    to klasyka wzornicza.
                                                  • metodiw Re: Wybacz, Meto moj post 18.10.09, 00:46
                                                    U nas na najniższej półce są meble, sprzedawane na targowiskach, gdzie
                                                    bezpośrednio wystawiają rodzimi drobni producenci (ordynarna płyta paździerzowa,
                                                    szkaradne wzornictwo), dalej miejskie sklepiki meblowe, jak u mnie na ulicy,
                                                    wystawiające to samo, co na targu - więc ta najniższa półka jest koszmarna, a
                                                    chyba z połowa społeczeństwa już dalej nie sięga...
                                                    Kolejny stopień to jest np. Jysk (meble kiepściutkie, za to w dodatkach można
                                                    wypatrzeć coś fajnego) i jakaś tam oferta marketów.
                                                    Potem jest wybór dla "wybrednych" z małym portfelem, ale większymi ambicjami -
                                                    jedni idą do Ikei i kupują Leksvika i Markora, drudzy do BRW i kupują Kenta wink
                                                    A potem jest stopień, na który dociera już zasobniejsza część społeczeństwa -
                                                    salony meblowe, polecane przez "Expertkę".
                                                    Następny to coś w rodzaju wyposażenia domu Lideczki, dalej już nie sięgam... wink
                                                    I sadzę, że w Polsce nader często i bezboleśnie wyzbywalismy się mebli z lat
                                                    pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo kojarzyły nam się z
                                                    komunizmem, którego ślady chcieliśmy zatrzeć i wymazać.
                                                    Stąd chyba ten pęd rodaków do meblowania się od podstaw, choćby przychodziło
                                                    zaciągać gigantyczne, wieloletnie kredyty.
                                                  • felinecaline Re: Wybacz, Meto moj post 18.10.09, 18:31
                                                    Meto, Twoja rameczka "do celow specjalnych" dala mi do myslenia i wydobylam z
                                                    czelusci moje lusterko - "widmo" ;-D


                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/40Tjp4YUkkPCUMOsaB.jpg

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/CTJHa3fTZsNDuBjpsB.jpg

                                                    Bede musiala poglowkowac, gdzie by je tu zawiesic, narazie stoi jako "tlo
                                                    Bourgie dla ubogich"
                                                  • felinecaline Zniesmaczylam sie 21.10.09, 22:17
                                                    Bo:

                                                    Re: Wnętrze idealne wg WM
                                                    a_pola 21.10.09, 21:51 odpowiedz
                                                    hehe, widze,ze pozycja womysi tez Cie bolibig_grin nie ladnie, nu nu, tak sie czepiac
                                                    blizniego,
                                                    zupelnie bez powodubig_grin


                                                    Re: Wnętrze idealne wg WM
                                                    a_pola 21.10.09, 21:49 odpowiedz
                                                    boszz, meto,ale Cie bolą te Twoje panele plasitkowe, nooo
                                                    mozna pozyczycbig_grin mozna nie kupowac mebli na poczatek, mozna zrobic wiele rzeczy,
                                                    jesli
                                                    sie jest zdeterminowanym,ze paneli sie nie chce...tongue_out

                                                    I Qu! Chcialabym wiedziec, gdzie te pancie zyja i z czego?Gdzie sie toto wychowalo?
                                                    A co do "pozycji"? Wielkie, nadete, okragle cos jakkalwiek pozycje by probowalo
                                                    przyjac zawsze bedzie tylko zerem.

                                                  • metodiw Re: Zniesmaczylam sie 21.10.09, 23:09
                                                    Właśnie teraz przeczytałam i trudno mi nawet nazwać to, co czuję - czy to jest niesmak? oburzenie? złość?

                                                    Cóż, nie na darmo istnieje przysłowie: "Syty głodnego nie rozumie"; albo, przypisywane którejś królowej francuskiej: "Nie mają chleba? Niech jedzą bułki".

                                                    Jedna i druga nie może pojąć, że dla wielu ludzi różnica 50zł za m2 a 200zł/m2 jest NIEWYOBRAŻALNA!
                                                    Psiakość, nie mam długów, nie mam kredytów, ale pieniędzy na zbyciu też nie mam! Co mogłam, dałam dzieciom! Gdybym nie dokładała do ich mieszkań, pewnie stać by mnie było na jakieś dobre drewniane panele, ale nie czułabym się z tym dobrze! Cieszę się, że im pomogłam, bo cóż lepszego może zrobić matka?

                                                    A co do drugiej sprawy - czy to ja odwaliłam cyrk i histerię, że ten wątek był niepotrzebny, że ona się tak stara, a tu taki afront, że niewdzięczni zamiast całować rękę, wyśmiali? Przecież to żałosne było, to kwilenie obrażonej księżniczki uncertain To pocieszanie, wspieranie, głaskanie po główce, żeby nam się broń boże nie obraziła...
                                                    Bleee...
                                                    No, ale komu przy...li? Oczywiście mnie sad
                                                  • felinecaline Re: Zniesmaczylam sie 21.10.09, 23:28
                                                    Mnie to chyba definitywnie zrazilo do wnetrz.
                                                    Nawet bym cos i odpowiedziala, ale po co?
                                                    To juz nie to forum co kiedys, kiedy mialo to zasadnicze cos, co sie nazywa "klasa".
                                                    Teraz pozostal tylko szpan.
                                                    I pozycja .....000000000000000000000000000000000000000000000000000000000........
                                                  • metodiw Re: Zniesmaczylam sie 21.10.09, 23:53
                                                    Nie siedzę na WM tak długo jak Ty, ale pamiętam porady Mysi_pysi. Pomagała jak i komu mogła,a w jej propozycjach nie pojawiały się słowa: "wyższa półka", nie mówiła o tym, że ma misję...Nie szczebiotała, nie udawała aniołeczka... Robiła wizualki i nie wymagała lizusowskich pochlebstw... Była prosta, konkretna, rzeczowa, zero obłudy, szpanu i lansu... I ckliwych historyjek o szlacheckich przodkach wyzutych z majątków... Ani o skończonych dwóch fakultetach i podróżach na krańce świata...
                                                    Wiedziałaś cokolwiek o jej prywatności? Bo ja nie.
                                                    Szkoda, że teraz tak rzadko ma czas, a przy okazji pouczająca obserwacja: jak szybko ludzie zapominają... Dawnych bywalców na WM co kot napłakał, a nowe już nie znają... A tak ją kiedyś wychwalano pod niebiosa smile I zawsze dystansowała się od kłótni, najwyżej pisała: "Proszę mnie w to nie mieszać", nie wyjeżdżała ze zwrotem: "odstosunkuj się"... Przecież ja w tym i tak słyszę prawdziwy, chamski sens...
                                                  • felinecaline Re: Zniesmaczylam sie 21.10.09, 23:57
                                                    Ktos, kto rzeczywiscie legitymuje sie szlacheckim pochodzeniem nie musi tego
                                                    glosic wszem i wobec, bo to plyunie z jego osobowosci.
                                                    A z ust ani spod palcow nie wyjdzie "odstosunkuj sie", szlachta nazywala rzeczy
                                                    po imieniu.
                                                    ....buhaszki.....
                                                  • jolix Re: Zniesmaczylam sie 24.10.09, 17:41
                                                    Mam/miałam znajomą, która studentką prawa na utrzymaniu rodzicielskim będąc, żadną miara pojąć nie mogła, że nie każdego stać na comiesięczne wizyty u fryzjera celem farbowania na blond włosów w kolorze blond ... "Jak to nie stać?!"

                                                    No, a ja sobie odturkusiłam ludwikowo wink Nostalgicznie się zrobiło...
                                                    https://lh3.ggpht.com/_wZ1e9a6Ylqc/SuMfBcbKcpI/AAAAAAAAB4I/huj6zOeMdTU/s576/100_4472.JPG
                                                  • felinecaline Re: Zniesmaczylam sie 24.10.09, 18:09
                                                    Proponuje pogrzebac tamten temat, co zreszta w wiadomym watku juz (nader szybko)
                                                    sie stalo.
                                                    Zaslonki fotografowalas "swiatlu pod wlos", ze szkoda dla koloru a podejrzewam,
                                                    ze nie jest zly - czy to taki bezyk wpadajacy w fiolet?
                                                  • jolix Re: Zasłony 24.10.09, 18:43
                                                    Kolor to nie beż, to raczej stare złoto, a trudność w oddaniu go
                                                    potęguje jeszcze faktura materiału - szorstkawa, sztywna, połyskująca
                                                    satyna + flokowane czarne elementy. Całość wygląda bardzo grzecznie i
                                                    do bólu spójnie wink Zupełnie inaczej niż przy turkusie...
                                                  • felinecaline Znacie to? 07.11.09, 14:12
                                                    www.weranda.pl/
                                                    Ja poznalam u Mujerki w czasie wakacyjnej wizyty poltora roku temu.
                                                    Nawiasem mowiac: Margo, strasznie tesknie, kiedy sie pojawisz? Pozmienialy mi
                                                    sie numery, napisalam do Ciebie na maila gazetowego, mam nadzieje, ze jestes "na
                                                    podgladzie" i odbierzesz.
                                                    Weranda jestem zachwycona, bardzo ladne wydanie nie ustepujace naszym tutejszym
                                                    dekoratorsko - wnetrzarskim.
                                                    Mujerka miala jeszcze "wille", ale nie wiem, czy juz maja wersje internetowa,
                                                    jakos nie podniecila mnie wystarczajaco i zaniechalam prob.
                                                  • metodiw Re: wpienilo mnie 17.11.09, 08:30
                                                    Właśnie przed chwila doczytałam końcówkę.
                                                    Megalomania, ot co! Komuś się w głowie przewróciło.
                                                    Właściwie to należy się uśmiechnąć z politowaniem.
                                                    Mieszkanie WYGLĄDA jak antykwariat i to jest święta racja.
                                                  • felinecaline Re: wpienilo mnie 17.11.09, 11:02
                                                    Doczytalam nocno - poranna "produkcje", w nocy ochlonelam a Janou sprawila, ze
                                                    ogarnal mnie smiech pusty.
                                                    Tlumacze: " Z kultura jest jak z konfitura: mniej sie ma wiecej sie eksponuje".
                                                    Swieta prawda.
                                                    Ja mam to w wydaniu Kicurowym.
                                                    Pan antek-warriat z Manhattanu i Kicur zreszta maja kilka przedmiotow niemal
                                                    identycznych, np jedna z lampek.
                                                    Zdejme i zalacze fotke, tylko w przeciwienstwie do Damy z Manhattanu poczekam,
                                                    az Kicur zasciele lozko ;-D ;-P
          • metodiw Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 20.11.09, 17:54
            No, ba! Pusto!
            Siedziałam w dzień u córki, opróżniałam szafy w sypialni, bo trzeba je będzie
            odsunąć od ściany, zedrzeć tapetę i nasz znienawidzony borderek. Ściana będzie
            pomalowana, a szafa rozbudowana na całą ścianę. Plany remontowe na najbliższe
            dwa miesiące - jak dobrze pójdzie:
            Najpierw poprawianie instalacji elektrycznej, potem instalacja CO podłączona do
            kozy, potem malowanie i nowe płytki w kuchni, a po nowym roku rozbudowa kuchni i
            sypialni. A potem jeszcze urządzanie kolejnego pokoju, jak sił i srodków zostanie sad

            Uff............A księżniczka u mnie, jeśli nie codziennie, to prawie sad
            • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 20.11.09, 18:54
              Oj, pusto, pusto....;-(((
              Ja siedze i "odrabiam lekcje" ze stylologii ;-D, mialam niesamowity fart, bo
              Kicur wyszedl do apteki (pretekst, zeby sobie polazic wlasnymi sciezkami ;-P) i
              przyniosl mi ostatnia "Prima maison" numer juz przedswiateczny z masa fotek nt
              dekoracji, kulinariow i...doskonala sciaga na temat secesji.
              Dzis nie chce mi sie juz instalowac skannera, ale jutro zeskanuje to i
              wypitrasze post do watku o antykach we wnetrzach.
              No i rzeczywiscie, juz ledwie miesiac do Bozego Narodzenia, trzeba by zarobic
              ciasto na piernik - ha, ha! w tym roku zrobi to za mnie maszyna!!!!!
              No i moze wreszcie namaluje a wlasciwie odtworze kiedys namalowana
              folklorystyczna szopke...oryginal byl "normalny", papierowy no i sie...zbyl -
              zestarzal i ponaddzieral az chyba zaginal w szpargalach.
              Moze sie pokusze i wyklikam ja w Paint'cie?....Niech zyja zwolnienia chorobowe
              ;-P - jeszcze 3 lata temu wracalam do pracy przed terminem ale tym razem nie ma
              glupich!
              • janou Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 20.11.09, 22:34
                felinecaline napisała:

                > Oj, pusto, pusto....;-(((
                ---------
                Na week-end zawital syn z rodzinka,ale sprobuje jutro wstawic fotki
                kotow spotkanych z rana na zakupach.
                ---------
                felinecaline napisała:
                Niech zyja zwolnienia chorobowe
                > ;-P - jeszcze 3 lata temu wracalam do pracy przed terminem ale tym
                >razem nie ma
                > glupich!
                -----
                big_grinbig_grinbig_grin
                      • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 24.11.09, 20:02
                        We Francji najprawdopodobniej nie, po co robic Chippendale, jesli klient zawsze
                        wybierze raczej LXV (Regencje)? Stawiam bardziej na D lub ewentualnie Nl.
                        Zobacz, moze gdzies jest wypalony inicjal wytworni lub bardziej wspolczesna
                        nalepka z nazwa producentga.
                        Ja sobie po prostu acz nie twierdze, ze nie tendencyjnie skorzystalam z
                        przyslugujacego autoriwi prawa wyboru przykladu.
                          • felinecaline Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 14.12.09, 12:17
                            W "swietle" takiego dictum
                            fotoforum.gazeta.pl/72,2,35,100733784.html
                            zastanawiam sie, czy w polskich szkolach naucza sie jeszcze plastyki
                            a w srednich rowniez elementow wiedzy o sztuce?
                            No i na jezyku polskim czy omawia sie historie literatury obcej chocby w formie
                            najbardziej szczatkowej?Meto, moglabys mnie oswiecic, profanke?
                            Wiwat studnia marketingowe i znajomosc katalogow firm budowlanych ;-P
                            • metodiw Re: Disce puella - bosmy ponoc niedouczone wnatrz 14.12.09, 14:28
                              Szkoły rzeczywiście nauczanie sztuki, tzn. muzyki i plastyki, traktują lekceważąco sad
                              Od czasu przekształcenia szkół podstawowych w sześcioklasowe upadło nauczanie wielu przedmiotów sad Zmarginalizowało się historię, zlikwidowało jako osobne przedmioty geografię, chemię, fizykę, tworząc zlepek zwany przyrodą, uczący wszystkiego i niczego.
                              Uczeń, rozpoczynający gimnazjum jest o wiele gorzej wyedukowany niż dawniejszy szóstoklasista. W końcu, jeżeli prawdziwe nauczanie wyrzucono, dając w to miejsce dwie godziny religii i cztery WF-y, to efekty widać już obecnie na uczelniach.
                              Skąd w szkole mógłby uchować się fachowiec muzyk czy plastyk? Nieliczni ocaleli biegają po kilku szkołach, żeby skompletować etat, a niefachowcy kończą przedmiot "sztuką" zwany i dorabiają do etatu, realizując znikomą część podstawy programowej.
                              W gimnazjum nie zmusisz smyków, żeby nosili przynajmniej blok i farby, bo przecież nie zostawisz na drugi rok z plastyki...
                              Uczniowie, wybierający szkoły plastyczne i muzyczne uczą się sami i prywatnie. U nas np. jest szkoła muzyczna, przyjmująca od pierwszej klasy (naprzeciwko mojego bloku zresztą), ale do "Plastyka" idzie się dopiero w gimnazjum.

                              Ja kiedyś uczyłam dobrym programem i z porządnych podręczników, gdzie literatury i sztuki rodzimej i powszechnej trochę było, i nigdy nie omijałam analizy i interpretacji reprodukcji obrazów na lekcjach. Kiedy dzieci się przyzwyczaiły, naprawdę wychodziły ciekawe dyskusje, chociaż oczywiście do takich zajęć trzeba się było dobrze przygotować. Nieraz łapałam za kolorową kredę i szkicowałam coś na tablicy.
                              A obrazy Salvadora Dali miałam w podręczniku do bodaj szóstej klasy wink Np ten: