Dodaj do ulubionych

No i jak tam niedziela

07.11.04, 14:45
pochmurna i zimna.
Ja czytając książkę o Toskanii , marzę o Toskanii i jakoś pomaga na ten
chłód.
Mam nadzieję, ze kiedyś tam pojadę.
Poszliśmy na spacer ze slavem i nawet nie było tak zimno.
Ale pierwszy raz w tym roku założyłam rekawiczki.
A teraz obiad.
Placki ziemniaczane - chrupiące z sosem zrobionym z piersi kurczaka i
pieczarek.Do sosu cebulka, bazylia, majeranek, vegeta, przyprawa w płynie
Knorra, przyprawa do kurczaka Kamis, no i odrobina śmietany.
A co u Was na obiadek?
jestem ciekawa kto najciekawiej opisze swoją potrawę:).
Czekam ( mam swojego "faworyta" w tym konkursie) na Wasze opisy.
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 15:10
      Najsmaczniejszy obiad, to taki który się zjada z największą przyjemnością. I
      nie w potrawach tu rzecz, tylko w głodzie. Jak się zasiada do stołu z pustym
      żołądkiem, to wtedy wszystko o wiele lepiej smakuje. Choćby nawet najprostsze
      danie to było. A jak jest jeszcze ciepłe, a na polu zimno i się wcześniej
      trochę zmarzło...
      A co było? No cóż. Zwyczajowo. Jak na dobry obiad przystało najpierw ciepły
      rosół (z kury, nie na kostce!) z makaronem. Ale tym razem nie takim domowej
      roboty (a tylko teoretycznie ten ma wartość, smak i "bogactwo wewnętrzne" ;-),
      lecz kupny - muszelki. W sumie jednak dobry. Do tego oczywiście pietruszka. A
      wszystko odpowiednio doprawione. PYCHA!
      Teraz drugie: trzy kulki ziemniaków (nabierane solidną łyżką), pomaszczone
      sosem w kórym dusiło się mięso, posypane koperkiem lub szczypiorkiem (do
      wyboru - można i oba). Oczywiście porcja mięsa - uprzednio upiecznego w
      specjalnym rękawie foliowym. Dzięki temu jest świeże, soczyste i miękkie, a
      jednocześnie w pełni dopieczone w każdym miejscu. Rozkosz dla podniebienia.
      Jako dodatki buraczki czerwone w postaci tartej, oraz surówka z kapusty podlana
      zaprawą na oliwie (zaprawa do kupienia w torebkach).
      Na koniec zaś kompot z brzoskwiń domowej roboty z kawałkami owoców. Oraz pyszny
      biszkopt przekładany powidłem z jabłek, z galaretką na wierzchu zalewającą duże
      owoce winogron południowoeuropejskich.
      Ech, idę jeszcze raz zjeść, bo od samego czytania znowu zgłodniałem
      niemiłosiernie.
          • lemuriza Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 15:16
            Na razie prowadzisz:).
            nagrodą będzie jakiś ciekawy przepis, który będzie można Mamie podrzucić:) ( bo
            rozumiem, ze to Mama te pyszne obiady przygotowuje).
            Masz rację, ze ta sama potrawa może smakować różnie w zależności od pory,
            stopnia zgłodnienia itd.
            Ja najbardziej lubię jeść poza domem - bo jak sama gotuje to nie to. nawącham
            się zapachów, naprobuje i potem nie to samo.
            A teraz zmykam na obiad i czekam na ciąg dalszy.
            Zaznaczam : nie liczy się jaka potrawa tylko jak ją opiszecie.
                    • teklat Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 17:12
                      Czuję, że faworytem (faworytką) jest Aniołek... Te lata praktyki gotowania dla
                      kilku chłopa....
                      U nas dziś był obiad ugotowany przez mojego Aniołka, bo ja demonstruję splendid
                      isolation. A on najchętniej jada kotlety, więc je wyprodukował. Były -
                      niezłe :))

                      Gdybym ja dziś robiła obiad, to zrobiłabym quiche lorrain... jest to rodzaj
                      tarty - ciasto jest z mąki, masła odrobiny soli i wody. Po wyrobieniu ciasto
                      rozwałkowywuję w płaskim naczyniu żaroodpornym i wkładam na godzinę do
                      zamrażalnika. Potem podpiekam je w nagrzanym piekarniku przez 10 minut, a
                      następnie nakładam przesmażone pieczarki, plastry boczku i pokrojone pomidory
                      z drobniutkimi plasterkami czosnku. I zalewam to wszystko czterema całymi
                      jajkami ubitymi z kubeczkiem smietany, do tej masy wcześniej dodaję utarty
                      żółty ser. Całość posypuję jeszcze resztką żółtego sera - i do pieca. Na
                      koniec, jak sie upiecze, warto przystroić quiche świeżymi listkami bazylii.
                      Zamiast boczku, pomidorów i pieczarek można dać cokolwiek innego - na przykład
                      mrożone jarzyny horteksu wcześniej trochę podduszone na maśle z różnymi
                      ziółkami. Naprawdę dobre, zwłaszcza jako jesienne danie. I równie dobre po
                      odgrzaniu, wiec można jeść i na drugi dzień.
    • lobuzek1 Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 21:50
      A ja wczoraj sam obiadek ugotowałem. Zaczęło sie od brokułów. Jak je zobaczyłem
      na straganie, to mnie strasznie wzięło no i kupiłem. Do brokułów kupiłem
      mieszankę chińską z... Biedronki. Pomimo jej wątpliwego pochodzenia, w smaku
      bardzo dobra. No i te brokuły z ww. mieszanką udusiłem (szkoda że nie mam woka
      do chińszczyzny) w garnku (chińczyk by się obraził za takie skundlenie) z
      papryką ostrą, pieprzem i oliwą z oliwek i z czym jeszcze dusza zapragnie.
      Potem czas na wkładkę mięsną. Pierś z kurczaka pokroiłem na małe kawałki,
      obtoczyłem w przyprawie do kurczaka z Kamisu i w czosnku granulowanym i dawaj
      na patelnię, gdzie uprzednio rozgrzałem oliwę z oliwek. Zaskwierczało i nagle
      jak sie zapach nie uniesie! Smażyło się tak chwil kilka i jak było dobre, to
      buch te warzywka na patelnie i dalej razem smażyć (zapachniało jeszcze
      ładniej). No a potem pozostało tylko ugotować ryż, osobiście lubię "na żółto" w
      przyprawie curry i zajadać. Bardzo dobre wyszło, a i żonie smakowało. No i
      jeszcze na dzisiaj zostalo...
      • lemuriza Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 22:05
        no brawo, brawo dla wszystkich:) za zaangażowanie.
        Na razie nie widzę wyraźnego faworyta - póki co nikt tak do końca nie sprawił,
        żebym poczuła zapach potrawy.
        Piszcie , piszcie, to nie musi być o dzisiejszym obiedzie.

        P.S. Tekla, brawo za ciekawy przepis.
        P.S.2 Lobuzek brawo za ugotowanie obiadu, wszak wciąż niewielu Panom się to
        udaje.
          • teklat Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 22:25
            Wok do chińszczyzny ma dodatkowo drabinkę drucianą w kształcie półpokrywki, na
            którą odkłada sie te warzywa, które już się obsmażyły. Dzięki temu
            jeszcze "dochodzą" w ciepełku, a już się z nich tłuszcz odsącza. I zawsze
            powinny być trochę twardawe.
            Acha - i lepszy do głębokiego krótkiego smażenia - i mięsa i jarzyn - jest
            olej, oliwa wcześniej zaczyna sie spalać, chyba ma niższą temperaturę wrzenia.
            Bardzo dobry do chińszczyzny jest olej sezamowy.
            • teklat Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 22:43
              Chodzi mi po głowie bardzo prosty i niezwykle tani - za to bardzo aromatyczny
              przepis. Potrawa nazywa się górnolotnie "grattin", a jest zwyczajną zapiekanką
              z ziemniaków.
              Ziemniaczki cieniutko pokrojone w plasterki układa sie warstwami w wysmarowanym
              olejem naczyniu żaroodpornym - na przemian ze śmietaną zmieszaną z
              rozgniecionym w prasce czosnkiem i utartym na grubej tarce żółtym serem. Na
              wierzchu powinna być resztka tej śmietanowo-serowo-czosnkowej masy i trochę
              startego sera... Można dodać aromatyczne ziółka - jak kto lubi. A potem
              niestety trochę trzeba czekać. Moja rodzina po 45 minutach zaczyna zaglądać do
              piekarnika z nadzieją, że to już, bo zapiekanka pachnie w całym domu (pies w
              tym czasie zazwyczaj leży w drzwiach kuchennych, bo czosneczek przypomina mu
              ulubione smaki kiełbasiane). Potem zaczynają ją podskubywać widelcem w
              otwieranym co chwila piekarniku... Zapiekanka jest dobra, gdy śmietana
              całkowicie odparuje. Ja najbardziej lubię to, co jest na samym spodzie
              zapiekanki, coś, nad czym muszę się trochę napracować, żeby to zdjąć z dna
              naczynia. Bardzo dobra jest do tej zapiekanki sałatka grecka z serem feta.
              I do tego - uwaga - nie żaden Dom Perignon, tylko zwykły wytrawny cabernet.
              • lubona Re: No i jak tam niedziela 07.11.04, 23:50
                To może tak. Wstaje się rano, otwiera lodówkę i zastanawia co ugotować, ale
                tak, żeby było mało roboty?
                Znajduje sie zakamuflowaną kapustę kiszoną. Sprawdza, czy zjadliwa, bo stała
                kilka dni. Pachnie dobrze, więc do garnka. Pokroić cebulkę i niech sie gotują.
                Zapach czuć na całą klatkę schodową,aż ślinka cieknie. Potem dodaje się do tego
                przecier pomidorowy z niekoniecznie znanej firmy, mięsko wołowe z wczorajszego
                obiadku. Gotuje sie z różnymi zapachami, żeby więcej pachniało. Osobno gotuje
                sie ziemniaczki i wcina. Przepyszne a roboty mało. W dodatu jutro też jest
                obiad a przy okazji jeszcze mniej roboty. ;-))
          • qwerty.tarnow Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:20
            Z własnego doświadczenia wiem, że taki (a nawet poważniejszy) werdykt to w 15
            min. można wydać (wraz z zastanowieniem się). Najdłużej schodzi tylko
            omówienie "dlaczego". No, ale można też podać wyniki, a potem całą resztę
            opisać.
                  • qwerty.tarnow Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:28
                    lemuriza napisała:

                    > a teraz muszę sie zastanowić - proszę czekać:).

                    Bedzie rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa - proszę czekać - będzie
                    rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa -
                    proszę czekać - będzie rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa - proszę
                    czekać - będzie rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa - proszę czekać -
                    będzie rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa - proszę czekać - będzie
                    rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa - proszę czekać - będzie rozmowa...
                    • teklat Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:31
                      I trochę mi żal, że ani Tradycja, ani Marcin z Australii - ani nasz nowy
                      egzotyczny Kolega z Boliwii nie zechcieli przystąpić do konkursu... Nie mówiąc
                      już o birbancie zwanym Caro.... A Gomez rybny????
                      Co za brak ambicji!!!! :))
                      • teklat Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:35
                        AAAAAAAAAA!!!!!!!! Huraaa!!!!!
                        Dzięki!!!!! To zaszczytne wyróżnienie! :))
                        Jak wyżej napisałam - szkoda, że inni nie wystąpili. Taka zupa z kangurzego
                        ogona, albo American Pie... albo... no - co w tej Boliwii się jada?
                        A Twoje placki ziemniaczane z kawałkami kurczaka wypróbuję niebawem. Bo też
                        przepis wygląda smakowicie. Opowiem potem jak było :))
                      • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:36
                        Ilość uczestników była ograniczona, aczkolwiek ci, którzy udział wzieli
                        wykazali się duzym talentem literackim:).
                        Bardzo dziękuję za zainteresowanie:).
                        Grand Prix postanowiłam przyznać Tekli ponieważ:
                        a) wykazała najwięcej zaangażowania
                        b) jej przepisy były ogromnie oryginalne i bardzo mnie zainspirowały.
                        Pozostałym uczestnikom przyznaję równorzędne wyróznienia za:
                        qwerty - reakcję i szybkie opisanie obiadu, niby zwykłego a jednak zrobiłeś to
                        na tyle dobrze, że jakbym prawie poczuła smak potraw.
                        Lobuzek - za ugotowanie smaodzielne obiadu i inwencję twórczą
                        Lubona - za dość ciekawy opis przygotowania zdawałoby się banalnej potrawy.
                        nagroda za chwilę.
                        • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:43
                          Placki dość banalne, ale dobre.
                          Do sosu możesz dodać jeszcze papryki, tym razem nie dodałam bo nie miałam.
                          Drobno pokrojona wcześniej usmazona z pieczarkami i cebulką papryczka:).
                          a teraz nagroda:
                          moze ktoś z Was zna ten przepis bo ja znalazłam go w ksiązce kucharskiej mojej
                          mamy z lat 70.
                          Zaznaczam trzeba lubić naleśniki i warzywa. zaręczam ze przepis choć może brzmi
                          banalnie, to smak jest wyborny.
                          naleśniki wiadomo jak robić.
                          I teraz nadzienie.
                          Marcheweczka, seler, pietruszka.
                          Scieramy na dużych oczkach tarki:) ale najlpeiej pokroić w cieniutkie plasterki.
                          Do rondelka, delikatnie podlać wodą i dusić.
                          Zapaszek wyborny.
                          I teraz kroimy pora jak do sałatki i smazymy, pilnując żeby się nie przypalił.
                          Oczywiście dodajemy go potem do duszonych warzywek,mieszamy, doprawiamy i
                          juz... nadzienie gotowe.
                          Zapewniam - jest naprawdę pyszne, wyjątkowe.
                          • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:45
                            no i zapomniałam dodać "smacznego".
                            a co do tych co udziału nie wzięli to zawsze możemy ogłoisc następny konkurs,
                            moze bardziej tematyczny:), np. deser, np. sosy do makaronów itd.
                            Co Wy na to?
                            • teklat Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:50
                              No właśnie wezwałam Łobuzka do zrelacjonowania swoich makaronowych sosów.
                              Acha - to może pójść na całość i zorganizować przed świętami konkurs na ... no -
                              na przykłąd na coś piernikowego świątecznego?
                              Ja mam super przepis na pierniczki. W tym roku muszę ich zrobić wyjątkowo dużo.
                              No, ale odpadają mi pierogi, bo już zeszłej Wigilii zapowiedziałam moim, że
                              moje pierogi widzą po raz ostatni...:))
                            • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:56
                              to ponieważ widzę, ze Lobuzek chwalił się spaghetii, to może zaprezntujecie
                              swoje sosy do makaroniku:).
                              Rozstrzygniecie jutro o 21.00:)
                              ja zaczynam, ale nie biorę udziału znowu będę jurorem, jedynym ha,ha:)
                              Może już Wam pisałam o tym przepisie, ale powtórzę.

                              No więc tak:
                              znowu podsmażony uprzednio pokrojony por, jak już się usmazy to podlewamy wodą,
                              dodajemy tuńczyka, potem odrobinę przecieru pomidorowego ( jedna mała
                              puszeczka),i na końcu troszeczkę smietany.
                              No i wiadomo : starty ser żółty.
                              no i makaron:)
                              naprawdę dobre, a takie proste i szybkie w przygotowaniu.
                          • teklat Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 21:47
                            Bardzo fajny pomysł! To jest trochę jak otoczenie dla ryby po grecku. I
                            rzeczywiście - zapach tych duszonych jarzyn jest fenomenalny. A połączenie z
                            naleśnikami to dla mnie zupełnie nowa jakość. Wypróbuję. Dzięki wielkie :))
                            P.S. A może by tak do tego jakiś sos w stylu sosu holenderskiego?
                                • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 22:08
                                  Idę spać, bo jak nie pójdę, to pół lodówki wyjem.
                                  Tym bardziej, ze po pływaniu strasznie sie chce jeść.
                                  a w lodówce mam pyszne ogórki w zalewie musztardowej. Kupione co prawda, ale
                                  bardzo pyszne.
                                    • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 22:19
                                      proszę o przepisy tych sosów , chcialbym wypróbować coś nowego.
                                      Przypomniało mi się coś co kiedys przypadkiem mi wyszło.
                                      Ot, tak sobie.
                                      Ryż.
                                      Do ryżu dodałam w niewielkich ilościach: przysmazone pieczarki, cebulkę i
                                      trochę papryczki.
                                      Niewielkie ilości.I troszeczkę przecieru albo ketchupu.
                                      Wymieszane z ryżem , stanowi bardzo dobry dodatek do mięska jakiegoś.
                                      ( to nie jest risotto:)).Ilości mikroskopijne, ale dodają smaku.
                                      • teklat Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 08.11.04, 22:32
                                        Nr 1. Carbonara - troche ciężkawy i tuczący, ale na zimowe dni - niezły.
                                        Boczek wędzony (ok. 30 dag) gotowany kroję w dosyć drobną kostkę - taką 0,5 cm.
                                        Obsmażam na patelni, dodając pokrojoną w podobną wielkość cebulę. Po
                                        przesmażeniu przekładam do garnka i na tej samej patelni robie zasmażkę z masła
                                        i mąki, bardzo jasną. Do zasmażki dolewam schłodzony (to ważne!) bulion z
                                        jednej kostki rosołowej i dokładnie rozprowadzam. Wciskam ząbek czosnku (lub
                                        dwa, dla miłosników czosnku). Rozprowadzony dobrze sos wlewam do garnka z
                                        przesmażonym boczkiem. Dodaje łyżeczkę pesto. Na koniec wlewam kubeczek
                                        śmietany i doprawiam.
                                        2. Spaghetti bolońskie. Trochę bardziej pracochłonne.
                                        Robię chyba trochę inaczej niż inni... Kawałki mięsa gulaszowego obsmażam wraz
                                        z grubo pokrojoną cebulą - jakieś 10 minut. Przepuszczam to wszystko wraz z
                                        dwoma ząbkami czosnku przez maszynkę do mięsa (łatwo idzie, o wiele łatwiej niż
                                        surowe mieso, a poza tym - nie skleja się tak jak surowo zmielone przy
                                        smażeniu). Zmielone mieso wrzucam do garnka, dolewam wodę, dodaje puszeczkę
                                        przecieru pomidorowego lub kilka pomidorów suszonych (pycha!), oregano, trochę
                                        wegety, pieprzu i papryki - i gotuję przez jakieś pół godziny na wolnym ogniu.
                                        Podaję posypane żółtym serem, jak na spaghetti bolońskie przystało.
                                        Smacznego.
                            • teklat Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 09.11.04, 21:24
                              Ja jeszcze pomyślę... Chociaż - ja bardzo często przy gotowaniu trochę
                              kombinuję. Zmieniam, dodaję...
                              Ale - jest coś takiego, co Ci się, Lemurizo powinno spodobać, choć nie jest
                              warzywnym sosem do spaghetti. Jest to rodzaj omletu, tylko trochę inaczej.
                              Można użyć bakłażanów, brokułów, pieczarek, pomidorów, a nawet niewielkiej
                              ilości ziemniaków (tylko trzeba je podgotowac dosyć porządnie). A nawet
                              wszystkiego naraz. Podsmażone warzywa zalewa się ubitymi jak na omlet jajami z
                              dodatkiem przypraw i smaży jak omlet. Dobre i wyatarczające na obiad. To się
                              nawet jakoś nazywa, tylko zapomniałam jak... Nie jestem pewna, czy nazwa tego
                              nie wystęuje czasem w "Toskanii"
                              • lemuriza Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 09.11.04, 21:41
                                no robiłam coś w tym stylu swojego czasu, z pieczarkami.
                                Wiecie co jest najgorsze?
                                Ze czasem trafi nam w ręce jakiś fajny przepis, ugotujemy coś wg niego, smakuje
                                nam a jakże... a potem jakoś tak o nim zapominamy i nie wchodzi do naszego
                                stałego menu, które krązy wokół kilku potraw. Przynajmniej u mnie tak jest.
                                Ja lubię eksperymenty, nowe przepisy, czasem cos sobie robię, ale menu
                                zwłaszcza to nieweekendowe krąży wciąż wokół tych smaych potraw. Taka domowa
                                rutyna:)
                                Nadchodzi zima, będzie więcej czasu to się cos pokombinuje, bo w lecie to mi
                                się nie chce. za dużo fajnych zajęć na zewnątrz.
                            • lobuzek1 Re: NO I JAK TAM KONKURSIK? 10.11.04, 15:28
                              A dorzucam przepis na spaghetti. POdsmażyć na patelni mięso mielone. Do
                              drugiego gara wrzucić obrane i posiekane pomidory albo wlać pomidory z puszki.
                              Osobiście bardzo mi podchodzą sosy pomidorowe w kartonowych pudełkach jakiejś
                              włoskiej firmy, zdaje się "Valfruta" czy jakoś tak. Są naprawdę dobre, bo
                              czasem pomidory się trafią kiepskie, a ten sos zawsze jest dobry. Do pomidorów
                              (sosu) wyciskam duuużo czosnku, w międzyczasie na oliwie podsmażam drobno
                              posiekaną cebulkę. Sos przyprawiam przyprawą do spaghetti Kamisu, ziołami
                              prowansalskimi, oregano i na końcu bazylią. Trochę soli, pieprzu i ostrej
                              papryki nie zaszkodzi. Potem wszystko razem mieszam, odlewając z mięsa tłuszczu
                              ile tylko się da. Potem sobie to pyrczy na wolnym ogniu, zapach się po piętrze
                              roznosi a ja czekam na makaron. Na talerzu zawsze posypuję startym parmezanem.
                              Palce lizać! Robi się to gdzieś ok. pół godziny. Jest też wersja piątkowa
                              (postna), zamiast mięsa dodaję tuńczyka posiekanego w oliwie. Równie smaczna.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka