Dodaj do ulubionych

Matura - wątek na czasie!

18.04.05, 16:09
Właśnie! Mamy "na forum" jednego maturzystę i jedną zestresowaną mamę.Może
byśmy powspominali swoje matury?:))
Obserwuj wątek
      • qwerty.tarnow Re: Matura - wątek na czasie! 18.04.05, 18:41
        Matura? Dopiero idąc na salę do pisania, to się zorientowałem że to dziś. Ale
        jakoś minęło. Do ustnych to się nawet - brzydko mówiąc - nie przygotowywałem.
        Stwierdziłem, że się będę martwił, jak mi nie wyjdzie pisemny. :-P
          • caro333 Re: Matura - wątek na czasie! 19.04.05, 07:58
            A ja po prostu jestem ciekawy,ile jeszcze takich innowacyjnych eksperymentów
            naszych speców od oświaty się doczekam.Mam przed maturą jeszcze dwóch
            Budrysów...Nie wiem,czy się cieszyć,czy martwić,że tego się nie da nie zdać...A
            co z poziomem naszych wyższych uczelni?A przedtem-ogólniaków?
            • lemuriza Re: Matura - wątek na czasie! 19.04.05, 08:22
              Matura...
              Ech, ile wspomnień. Godzinami mogłabym Wam opowiadać:).
              No może nie godzinami...
              W dzień matury całkiem śmiało mogłam wylądować na pogotowiu...
              Tak, tak.
              Prasowałam sobie rano bluzkę i tak się zamyśliłam, że przyłożyłam żelazko do
              brzucha ( gołego) , a że kabel był odizolowany, to mnie trochę ...pokopało.
              Ale doszłam, doszłam do mojej co tu dużo mówić... znienawidzonej szkółki ( za
              dużo stresu kosztowała mnie nauka w tej szkole żeby mówić o niej z sympatią).
              Egzamin z języka polskiego jako klasa humanistyczna zdawaliśmy w sali lekcyjnej
              ( nie na sali gimnastycznej ) z prostej przyczyny – klasa humanistyczna –
              odrębne tematy niż cała reszta:).
              I wiecie co Wam powiem? Beznadziejne były te tematy...
              Wybrałam jakiś taki dziwny... wiem ze nie bardzo rozumiałam o co temu komuś co
              wymyślał temat chodziło. I powiem szczerze co prawda napisałam stron 15 ( pani
              profesor skwitowała to powiedzonkiem: muza cię kopnęła????), to jak przyszłam
              do domu zastanawiałam się czy ja czasem dwói nie dostanę bo naprawdę nie
              rozumiałam tego tematu i bałam się,ze mogłam napisać nie na temat.
              Potem była historia i temat cos o polskich konstytucjach na tle porównawczym.
              Poszło dobrze, nawet bardzo dobrze.
              Do tego stopnia,ze z egzaminu ustnego zostałam zwolniona.
              No i jeszcze były ustne : polski i rosyjski.
              Problemów nie było zwłaszcza z rosyjskiego – miałam sąsiadkę Rosjankę Jelenę,
              chodziłam do niej na korepetycje więc pani nauczycielka była zachwycona.
              Pamiętam jak po egzaminach pisemnych szłam pod szkołę na ogłoszenie wyników.
              Te kroki przemierzone po schodach do tej tablicy...
              Potem jak przyszły studia stało się to już pewną normą.
              Ale wtedy – to był ten pierwszy raz...
              I pamiętam, że na maturę pisemną wzięłam ze sobą talizman – dwie maskotki, dwa
              króliki – jeden był niebieski, drugi seledynowy.
              • teklat Re: Matura - wątek na czasie! 19.04.05, 08:56
                Ja chodziłam do klasy matematyczno-fizycznej, wiec maturę z matematyki miałam
                trochę trudniejszą... I nikogo wtedy za bardzo nie obchodziło, że zdaję na
                studia, które z matematyką będą miały niewiele wspólnego... Zdałam, ale czasem
                dopada mnie kreatura nokturna - i straszy, że nie zdałam tej matematyki...
                Zawsze sie wtedy dziwię we śnie, jak to sie stało w takim razie, że udało mi
                się dostać na studia...
                Kreatura nokturna na temat niezdanej matury z polskiego też mi sie przydarza...
                  • caro333 Re: Matura - wątek na czasie! 19.04.05, 13:50
                    Ja mam cały czas nadzieję,że będę mógł ten język usłyszeć!:))A jeśli chodzi o
                    maturalne wspomnienia,ja pamiętam tylko,że moja pani od polskiego,po pisemnym
                    powiedziała mi - wiesz,za twoją pracę mogłam ci postawić albo piatkę albo
                    dwóję.Dałam ci piatkę!:))Byłem zwolniony z ustnego polskiego.Żeby zdać matmę
                    chodziłem przez pół roku na tzw. zajęcia fakultatywne z matematyki.Było
                    interesująco, na poziomie pierwszego roku studiów.Ale matura to był chyba
                    najgorszy egzamin w życiu.Ten stres,żeby nie dać plamy...
                • teklat Re: Matura - wątek na czasie! 19.04.05, 19:28
                  No... przyznam, że trochę się wkurzyłam po powrocie mojego maturzysty.. Otóż -
                  prezentacja była przygotowana - jak opisywałam - ze zdjęciami i dźwiękiem.
                  Fajna muzyczka podkreślająca i uzupełniajaca obraz... z pomysłem... No i co? No
                  i nie zadziałały w czasie matury głośniki. Dziecię zdobyło niezłą liczbę
                  punktów, ok... Ale komisja właściwie nie bardzo zdała egzamin z egzaminowania.
                  Tak sądzę.
                    • lubona Re: Matura - wątek na czasie! 19.04.05, 23:12
                      Tak się zastanawiam. Nie chcę w żadnym wupadku nikogo bronić, ale czy Wy
                      wiecie, jak wyglądają "pomoce" szkolne? Niestety niektóre przypominają czasy,
                      że tak powiem delikatnie, dawne.Przed maturami, przynajmniej u nas, Ze szkół
                      średnich jeżdzili "biedacy" i wypożyczali, tzw. sprzęt grający. Teklo, może i u
                      Was tak było? Oczywiście też uważam, że powinni to posprawdzać, ale Wy nawet
                      nie wiecie, jaki cyrk mamy przed tymi egzaminami. Zapomnieli?
                      Moja matura? Powiem, że właściwie przeszła bezboleśnie, oprócz matematyki, bo
                      ja jakoś na bakier z tą dziedziną nauki, baaaardzo na bakier. Jednak zdałam.
                      Jak? Nie wiem, ale to nie moja zasługa. ;P
                                  • teklat Re: Matura - wątek na czasie! 21.04.05, 22:37
                                    No... teraz miejmy nadzieję, że dziecko nie "popuści cugli" i trochę popracuje
                                    przed pisemnymi maturami, bo one dopiero będą mieć istotne punktowe znaczenie.
                                    Ale - po tym, co zdarzało mi sie oglądać i czytać na wywiadówkach - jest
                                    zaskakująco nieźle...
                                      • teklat Re: Matura - wątek na czasie! 21.04.05, 22:45
                                        Teraz jest inaczej, Qwerty. Teraz zdaje się polski - i jest to prezentacja. I
                                        język - oba przedmioty ustnie. W maju wszyscy zdają polski jednego dnia -
                                        pisemnie, a drugiego pisemnie język obcy. A potem wybrane przedmioty - także
                                        pisemnie. Trzeba wybrać co najmniej jeden przedmiot do pisemnego zdawania -
                                        oprócz oczywiście obowiązkowego polskiego i języka obcego.
                                        • qwerty.tarnow Re: Matura - wątek na czasie! 21.04.05, 22:49
                                          No to po co pisali te prace? To nie był pisemny???
                                          A z drugiej strony -co to za sens. Najpier ustny, potem pisemny. I w dodatku
                                          jeszcze obowiązkowy pisemny z języka obcego! Horror. Jak dobrze że się
                                          urodziłem wcześniej. Ufff...
                                          • teklat Re: Matura - wątek na czasie! 21.04.05, 22:58
                                            Nie pisali prac, tylko przygotowywali się do prezentacji. Myślę, że to ma jakis
                                            sens, bo umiejetność zaprezentowania przygotowanego wcześniej tematu, z pomocą
                                            dostepnych multimedialnych ustrojstw, jest dosyć przydatna.
                                            A co do języka obcego - już kiedyś na ten temat była tutaj mowa. Szkoda, że tak
                                            trudno Cie przekonać co do tego, że warto znać jakiś język. W moim pokoleniu
                                            nieznajomość języka obcego jest jeszcze jakoś usprawiedliwiona - nie mieliśmy
                                            specjalnych widoków na wyjazdy, paszporty się dostawało albo i nie, świat nam
                                            sie zawężał w zasadzie do demoludów, gdzie od biedy wystarczał szkolny
                                            rosyjski, którego i tak nikt się nie uczył. Dzisiaj młody wykształcony człowiek
                                            nie mówiący po angielsku powinien chyba tę lukę w swoim wykształceniu odczuwać
                                            jako rodzaj kalectwa chyba. Tak sądzę.
                                            • qwerty.tarnow Re: Matura - wątek na czasie! 21.04.05, 23:05
                                              Znaczy - mi chodzi głównie o to cały czas, żeby nie robić czegoś takiego, że
                                              każdy ma być specjalistą w języku obcym. Dogadać się jakieś podstawy - tak. Ale
                                              resztę trzeba pozostawić wykwalifikowanym tłumaczom. Niech oni mają zarobek. A
                                              poza tym taka matura z języka obcego - to jest jednak matura humanistyczna. A
                                              taki matematyk, fizyk czy chemik wcale nie musi mieć głowy do tego typu rzeczy -
                                              szczególnie w formie pisemnej. Podobnie jak nie było sensu zmuszać humanistów
                                              do zdawania matematyki obowiązkowo (i z czego słusznie zrezygnowano).
                                              • kuczman Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 04:32
                                                Ja w 68 roku zaczelm chodzic na angielski przy szkole podst. nr1- w takim
                                                malym, starym budynku naprzeciw wlasciwej szkoly. Skonczylo sie na paru
                                                lekcjach jako ze bylem cherlakiem i sporo siedzialem w szpitalu... Ale stad
                                                wiem ze opcje byly.
                                                Znajomosc jezyka obcego, nawet bardzo dobra niewiele ma wspolnego z oficjalnymi
                                                tlumaczeniami tekstow, dokumentow... to jakby nieco inne zagadnienie.
                                                Nie zgadzam sie z Toba Qwerty- takich bakajacych glupoty rodakow widuje wrecz
                                                na codzien i uwierz mi, to powinno sie zmienic, polacy powinni jako regula byc
                                                w stanie porozumiewac sie plynnie w jezyku obcym, nie dukac!
                                                A co za tym idzie i pisac.
                                                Rzeczpospolita rok temu bodajze publikowala pytania do egzaminu kompetencji w
                                                jezyku angielskim (jakos tak sie to nazywalo) i musze Wam powiedziec ze zadne
                                                micyje, to bylo latwe do zaliczenia moim zdaniem.
                                                • kuczman Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 04:40
                                                  Jeszcze odnosnie naukowcow w dziedzinach scislych- jak Wiesz obracam sie w
                                                  kregu ludzi zainteresowanych bursztynem, tak i naukowcow jak i rzemieslnikow,
                                                  artystow. Brak znajomosci angielskiego czy tez niemieckiego jest dla tych ludzi
                                                  kleska profesjonalna. Sa odcieci od wiekszosci Swiata nauki, ograniczeni do
                                                  tekstow juz przetlumaczonych i nie sa w stanie byc na biezaco z publikacjami
                                                  etc.,
                                                  Ludzie biznesu... tez czesto jest to godne pozalowania jak sie czyta teksty
                                                  zachwalajace ich oferty i mozliwosci a napisane jest to albo z automatycznego
                                                  tlumacza na internecie albo wlasnie wydukane...pomylone pojecia, zle zwroty-
                                                  wiadomo o co chodzi ale gdzie profesjonalizm?
                                      • lemuriza Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 07:41
                                        nie masz racji qwerty.
                                        Ja bardzo żałuję, ze pomimo mozliwosci ( klasa z poszerzonym angielskim) nie
                                        chciało mi sie uczyć.
                                        Zreszta poodbnie jak wielu innych rzeczy. Czasem sobie myslę, ze cżłowiek jak
                                        idzie na studia to jeszcze taki nieodojrzały...
                                        Tyle fajnych przedmiotów miałam na studiach, z przyjemnością bym teraz
                                        posłuchała wykładów, a wtedy...
                                        Ja odczuwam to jako pewien rodzaj kalectwa ( niaznjaomość języka), w
                                        dzisiejszych czasach, to niestety jest pewne... wybrakowanie:).
                                        • caro333 Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 10:17
                                          Iza ma rację.Ja się mam za człowieka z talentem do języków( co tylko pogłębia
                                          moja frustrację!)i uczyłem się w życiu nast.języków
                                          obcych:rosyjskiego,angielskiego,niemieckiego,francuskiego,łaciny,arabskiego i
                                          perskiego.Żadnego z nich dobrze nie znam i uważam to za pewnego rodzaju
                                          kalectwo!Właściwie, to się sam przed sobą wstydzę,że nie starczyło mi
                                          samozaparcia,żeby chociaż jednym posługiwać się swobodnie!:((Nie ma tu żadnego
                                          usprawiedliwienia,chociaż to, co napisała Tekla jest jak najbardziej
                                          prawdziwe.Nie było kilkadziesiąt lat temu "mody" na poznawanie obcych
                                          języków,poziom nauczania ich w szkołach - żenujący( tu najmniej się
                                          zmieniło!),no i potrzeby - mało ważne."Cieńć many " wystarczało,żeby dobrze
                                          zarabiać.Broń Boże - mnie to nie dotyczyło,nie mam handlowej żyłki.
                                          • teklat Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 10:33
                                            Z jednym sie nie zgodzę. Poziom nauczania języków w szkole jest dzisiaj o
                                            niebo lepszy niż za naszych czasów. No i motywacja, możliwość wymian, wyjazdów,
                                            stypendia...Dla chcącego się uczyć języków naprawdę jest sporo mozliwości,
                                            niekoniecznie w drogich szkołach językowych.
                                              • lemuriza Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 10:43
                                                wiesz caro... a ja mam znajomych anglistów i wiesz co mówią: dzieci wcale nie
                                                chcą się uczyć angielskiego.
                                                zdumiewające prawda?
                                                wydawałoby się, że powinny rozumieć potrzebę nauki, a widocznie rozumują jak
                                                qwerty:).
                                                Do Tekli: zajrzyj do poczty.
                                                • teresa50 Re: Matura - wątek na czasie! 22.04.05, 10:53
                                                  Nie bierzecie, mili państwo pod uwagę jednej istotnej rzeczy w "temacie" nauki
                                                  języków, a mianowicie wrodzonych zdolności. Czasem braku tychże nie da się
                                                  zrekompensować żadnym nowoczesnym sprzętem, super nauczycielem itp. Ja na ten
                                                  przykład nie mam zdolności plastycznych. Czy lata ciężkiej pracy połączone z
                                                  korepetycjami u p.Matejki zrobią ze mnie malarza ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka