Gość: jacek84
IP: *.in.brzesko.net.pl / 192.168.3.*
12.04.03, 09:42
W połowie kwietnia 1943 r. stało się głośno o Polsce nie tylko w całej
ówczesnej Europie. Wszystko za sprawą doniesień o odkryciu masowych grobów
polskich oficerów w okolicach Smoleńska.
Pierwszy oficjalny komunikat podała Agencja Transocean 11 kwietnia,
powołując się na raport niemieckich władz wojskowych, w którym czytamy o
odkryciu masowego grobu ze zwłokami 3 000 oficerów polskich (...), zabitych w
lutym i marcu 1940 r. przez GPU (...). Oficerowie mogli być zidentyfikowani,
gdyż GPU pozostawiło papiery osobiste przy zamordowanych. Pomiędzy zabitymi
znajduje się gen. Smorawiński z Lublina (...). Niemieckie władze wojskowe
obliczają ogólną liczbę polskich oficerów, zabitych i pogrzebanych tam, na 10
000.
Odmienne stanowisko zajęła prasa związana z PPR i Gwardią Ludową, która
upowszechniła radziecki punkt widzenia. Ciekawe uwagi na ten temat zawarł w
swych "Pamiętnikach" Władysław Gomułka, który w tym czasie z ramienia KC PPR
kierował "Trybuną Wolności", współpracował z "Głosem Warszawy": W moim
najgłębszym przekonaniu władza radziecka z samej swojej humanistycznej i
socjalistycznej istoty nie mogła być zdolna do popełnienia czegoś podobnego.
Natomiast okupant hitlerowski po tysiąckroć razy udowodnił w czasie wojny i
udowadniał to wtedy, szczególnie podczas likwidacji warszawskiego getta, że
jest zdolny do najbardziej bestialskich i ohydnych zbrodni. A co
najważniejsze, ujawniając przed światem groby zamordowanych oficerów polskich
w Katyniu i oskarżając fałszywie Związek Radziecki o dokonanie tej zbrodni,
Niemcy miały w tym swój cel - pragnęły podważyć spoistość państw alianckich,
rozbić ich jedność w zmaganiach wojennych z III Rzeszą i jej sojusznikami.
Tak pisał bandyta-Gomułka z PPR. Po wielu latach sam Jelcyn podał, że mordu
dokonali sami Sovieci.