Gość: lemuriza
IP: *.solutions.net.pl
15.05.03, 19:29
w tym lesie, to wspomnij te słowa, które teraz piszę, a własciwie przepisuję:
Idę stokiem pagórka zazielenionego.
Trawa, kwiatuszki w trawie
jak na obrazku dla dzieci.
Niebo zamglone, już błękitniejące.
Widok na inne wzgórza rozlega się w ciszy.
Jakby tu nie było zadnych kambrów, sylurów,
skał warczących na siebie,
wypietrzonych otchłani,
żadnych nocy w płomieniach
i dni w kłębach ciemności.
Jakby nie przesuwały się tędy niziny
w gorączkowych malignach
lodowatych dreszczach.
Jakby to gdzie indziej burzyły się morza
i rozrywały brzegi horyzontów.
jest dziewiata trzydzieści czasu lokalnego.
Wszystko na swoim miejscu i w układnej zgodzie.
W dolince potok mały jako potok mały.
Ścieżka w postaci ścieżki od zawsze do zawsze.
Las pod pozorem lasu na wieki wieków i amen,
a w górze ptaki w locie w roli ptaków w locie.
Jak okiem sięgnąć, panuje tu chwila.
Jedna z tych ziemskich chwil proszonych, zeby trwały.