Na uspokojenie

26.06.03, 21:22
Weźcie poszukajcie sobie w sieci stron z Waszymi ulubionymi piosenkami w
formacie midi lub karaoke. Załączcie Winampa lub inny odtwarzacz takich
plików. I śpiewajcie do woli. Choćby nawet pod nosem, ale śpiewajcie lub
nućcie swoje ulubione przeboje. To naprawdę pomaga się rozprężyć.
    • teklat Re: Na uspokojenie 26.06.03, 21:25
      A ja tam wolę poczytać książkę. Dla swojej przyjemności, a nie po to, by się
      powymądrzać na forum. Żegnam - niektórych ciepło, niektórych - mniej....
      • Gość: gomez Re: Na uspokojenie IP: *.dipool.highway.telekom.at 26.06.03, 21:34
        a ja niestety wypadlem z ksiazkowego obiegu i jestem imbecylem.moja ostatnia
        fascynacja to byl lysiak a hlasko wczesniej a dalej nie wiem nic
        • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 26.06.03, 21:56
          Gomez, jeśli lubisz Hłaskę, to polecam książkę, którą ostatnio
          czytałam "Urodzony z wiatru" Marka Harnego. Gdzieś tu o niej pisałam.
          Uważam,że jest świetna, taka hłaskowska właśnie. Napisana w reportażowym
          stylem , bardzo dobrym stylem zresztą, zręczna fabuła, niebanalne postacie,
          tajemnica, historia - słowem wszystko co powinna zawierać prawdziwa
          literatura. Rzecz opowiada o chłopaku, który jest synem nieżyjącego już
          partyzanta z bandy Ognia, działąjacej podczas II w. ś. na Podhalu.
          Chłopak ma trochę zwichrowany życiorys i tożsamość, bo kontrowersje według
          bandy Ognia wciąż są żywe ( zresztą do dziś nie ma jednoznacznej opinii na
          temat tego czy Ogień to był bohater czy bandyta). Sam M.Harny twierdzi, że
          niestety był i tym i tym i jak powiedział: smutne to, ale jedno nie wyklucza
          drugiego w tym przypadku.
          Oprócz dylematów głównego bohatera, mamy tu świetny opis rzeczywistości PRL-u,
          wątek miłosny a także trochę subtelnej erotyki. Naprawdę gorąco polecam!
      • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 26.06.03, 21:48
        też czytam dla czystej przyjemności, a do polemiki na temat przeczytanych
        książke mam inne ulubione strony, na przykład portal www.czytelnia.onet.pl.
        Polecam wszystkim miłośnikom literatury, bo znajdą tam wszystko o książkach:
        recenzje, nowości, recenzje czytelników, krytyków, bogaty katalog z opisem
        wielu, wielu książek i okazję do polemiki ( również złośliwych Teklo).jeszcze
        raz pytam co ja takiego Ci uczyniłam, że taka złośliwa jesteś?
        • Gość: lobuzek Re: Na uspokojenie IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 26.06.03, 21:52
          A ja tam wolę dobrą muzę. Polecam stronę www.blues pl. Można tam całą noc
          przesiedzieć!
    • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 26.06.03, 21:57
      Na uspokojenie wzięłam kąpiel i poczytałam dla przyjemności, a nie jak
      sugerują niektórzy dla popisywania się.
      A śpiewam fatalnie, obawiam się, ze wzbudziłoby to ostre protesty sąsiadów.
      • Gość: lobuzek Re: Na uspokojenie IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 26.06.03, 22:01
        Za 5 minut zaczyna się Archiwum X. Ma kto ochotę?
        • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 26.06.03, 22:04
          Ja! Ale wolałbym nowe odcinki w TVP2 (podobno mają być w przyszłym roku).
    • Gość: okropna_gaduła Re: Na uspokojenie IP: *.west.tarnow.pl 26.06.03, 22:04
      Może krople Waleriana?Albo herbatka z melisy?
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 26.06.03, 22:20
      Jak nie chcecie śpiewać, to przynajmniej posłuchajcie muzyki. A format midi
      jest o tyle dobry, że zajmuje mało miejca. Nie ma w nim co prawda słów, ale to
      właśnie pobudza wyobraźnię - można samemu sprawdzić na ile się zna daną
      piosenkę.
      • rafal761 Re: Na uspokojenie 27.06.03, 22:32
        a co do Karaoke, nie wiecie czy można w tarnowie dostać płyty dvd z podkładami
        muzycznymi i lecącym tekstem na ekranie?
        • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 27.06.03, 23:13
          Chyba raczej w całej Polsce nie dostaniesz takiego towaru. Pytałem raz o coś
          takiego w jednym z miast wojewódzkich w dużym sklepie muzycznym, to
          powiedzieli, że czegoś takiego to do Polski nie prowadzają. Tylko indywidualny
          import. Ewentualnie jakieś małe firmy na lokalny rynek. Poza tym takiego
          towaru brak.
          • Gość: rafal761 Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 29.06.03, 10:57
            kurde szkoda, można wprawdzie dostać, nawet na necie, zrobione podłady do
            karaoke, ale jakość czasem bywa żałosna, niektóre brzmią jak dzwonki do
            komórek, także nie bardzo da sie śpiewać do tego, ale dzięki za odpowiedź
            • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 29.06.03, 13:27
              Poszukaj, bo czasami ktoś z zagranicy udostępnia oryginalne i oficjalne płyty
              karaoke jakiegoś zespołu. Drugi sposób to te pliki .mid lub .kar choć niektóre
              rzeczywiście jakość mają żałosną i melodię zupełnie niepodobną do oryginału.
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 29.06.03, 22:36
      Jest jeszcze jedna propozycja - zamiast muzyki karaoke. To muzyka symfoniczna.
      Stare, sprawdzone kawałki zawsze podniosą na duchu. Ekstra są także
      symfoniczne wykonania niektórych piosenek współczesnych - wprost
      zachwycające!!!
      Z jednym wyjątkiem. Byle tylko nie Penderecki i Kilar - ich
      współczesnych "utworów" orkiestrowych to się nie da słuchać. Jakieś jęki,
      zgrzyty - istna kakofonia dźwięków. Zresztą co wart jest kompozytor, który
      mówi, że kalendarz zamówień na kompozycje to on ma zajęty na prawie 10 lat do
      przodu. Robienie na zamówienie to nie twórczość.
      • Gość: okropna_gaduła Re: Na uspokojenie IP: *.west.tarnow.pl 30.06.03, 17:50
        qwerty.tarnow napisał:

        Byle tylko nie Penderecki i Kilar - ich
        > współczesnych "utworów" orkiestrowych to się nie da słuchać. Jakieś jęki,
        > zgrzyty - istna kakofonia dźwięków. Zresztą co wart jest kompozytor, który
        > mówi, że kalendarz zamówień na kompozycje to on ma zajęty na prawie 10 lat
        do
        > przodu. Robienie na zamówienie to nie twórczość.

        Qwerty!Musisz natychmiast przestać słuchać takiego np. Mozarta albo Beethovena.
        Podobnie ze wstrętem powinienieś odwracać głowę na widok np. rzeżb Michała
        Anioła lub obrazów Rafaela.A do Kościoła Mariackiego to nawet nie wchodż!Tam
        jest wykonany na zamówienie ołtarz(przez niejakiego Wita Stwosza).
        Zamawiającymi te paskudztwa(również u bardzo wielu innych twórców)byli:
        papieże,cesarzowie,królowie,biskupi,książęta a nawet nieraz rajcy miejscy.
        Gratuluję ci dobrego samopoczucia.
        • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 30.06.03, 21:42
          Tak masz rację Gaduło pisząc, że na zamówienie powstają również wielkie dzieła.
          Tyle tylko, że jak ktoś tworzy na zamówienie i w dodatku dużo, może z tego
          powstać jakiś bubel, co nie znaczy, że koniecznie powstanie.
          Wszystko zależy od okoliczności. Qwertemu chodziło najogólniej chyba o to, że
          sztuka powinna być efektem natchnienia jakąś chwilą, ispiracją, a nie tylko
          efektem zapisu w umowie do realizacji.
          Co nie znaczy, że inspiracja nie może przyjść w momencie realizacji umowy.
          Osobiście ( na muzyce się nie znam więc o niej nie będę pisać) mam trochę
          sceptyczny stosunek do pisarzy, którzy są tzw "płodnymi" pisarzami i piszą np.
          dwie książki rocznie ( np. Wharton, którym kiedyś się zaczytywałam jak
          większość czytelników w Polsce). Sympatyczny Pan Wharton pisze chyba zbyt
          dużo, a wtedy istnieje niebezpieczestwo, że zacznie się popadać w pisanie
          schematyczne, powielanie pewnych pomysłów. Zdarzyło mu się to w przypadku
          książki " Nie ustawaj w biegu". Co nie znaczy, że jest złym pisarzem, bo
          jego "Ptasiek" to prawdziwa literacka perełka.
          O wszystkim zapewne decyduje talent, bo są pewnie tacy, którzy potrafią
          tworzyć na zamówienie wspaniałe rzeczy i pewna uczciwość wobec samego siebie
          czyli nierozmienianie się na drobne.
          Ale myślę, że mówimy tu o prawdziwych artystach, bo takimi są Kilar i
          Penderecki, a nie o zwykłych wyrobnikach, dla których muzyka czy pisanie są
          tylko i wyłącznie sposobem na zarabianie na życie.
          • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 30.06.03, 21:48
            O to mi właśnie chodziło z tą inspiracją.
            Teraz Ty wytłumaczyłaś to, czego ja nie za bardzo umiałem. :)
        • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 30.06.03, 21:46
          Nieprecyzyjnie się wyraziłem i przez to źle zostałem zrozumiany - moja wina.
          Chodziło mi o takie robienie na zamówienie jak to Penderecki opowiada. Bo czy
          jest możliwe zaplanowanie na kilka lat do przodu, że na dzień taki a taki
          wymyśli się jakieś dzieło (w tym wypadku muzyczne)? Czy takie komponowanie ma
          sens? Po efektach muzycznych (jak one wyglądają - wyżej pisałem) można
          wywnioskować, że raczej chyba nie!
          • Gość: okropna_gaduła Re: Na uspokojenie IP: *.west.tarnow.pl 30.06.03, 22:04
            qwerty.tarnow napisał:

            > Nieprecyzyjnie się wyraziłem i przez to źle zostałem zrozumiany - moja wina.
            > Chodziło mi o takie robienie na zamówienie jak to Penderecki opowiada. Bo
            czy
            > jest możliwe zaplanowanie na kilka lat do przodu, że na dzień taki a taki
            > wymyśli się jakieś dzieło (w tym wypadku muzyczne)? Czy takie komponowanie
            ma
            > sens? Po efektach muzycznych (jak one wyglądają - wyżej pisałem) można
            > wywnioskować, że raczej chyba nie!
            Wyraziłeś sie bardzo precyzyjnie i zostałes dobrze zrozumiany.Ale chyba nigdy
            nie tworzyłeś żadnego dzieła.Artyści z tego żyją że sprzedają swój talent.A to
            że ty tak odbierasz muzykę Pendereckiego to nie znaczy że to jest chała.Po
            prostu tobie się nie podoba i to twoje święte prawo- nie musisz jej
            słuchać.Melomani na całym świecie słuchają i im sie podoba.
            • Gość: lobuzek Re: Na uspokojenie IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 30.06.03, 22:17
              Żaden ze mnie artysta, jeste, tylko odbiorcą i to zasadniczo muzyki. Teraz
              słucham Jimiego Hendrixa "Band of Gypsys". To jest dopiero Wielka Improwizacja!
              Koncert nagrany w Sylwestrową noc z 1969 na 1970 r.Zakochałem się w tej płycie,
              zresztą nie w niej jedynej. Polecam z całego serca.
            • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 30.06.03, 22:23
              Ja dalej się jednak będę upierał :) że nieprecyzyjnie się wyraziłem - chodziło
              mi o to, co napisałem w poprawce. Bo że dzieła tworzy się na zamówienie, to
              mam świadomość. Ale żeby aż z takim wyprzedzeniem czasowym i w taki sposób?
              I w drugiej kwestii też się mylisz. W pewien sposób jestem twórcą. Mam na
              koncie parę kawałków literackich (wierszem i prozą). Parę z nich nawet ujrzało
              oficjalnie światło dzienne. I na podstawie takich moich skromnych doświadczeń
              nie wyobrażam sobie tworzenia poważnych dzieł wg metody powyżej opisanej. Tak
              można stworzyć tylko jakieś drobiazgi. Na poważne i bardziej wartościowe
              rzeczy trzeba tzw. "weny twórczej" - choć w moim przypadku była to raczej
              bardzo mała wenka :) Nie da się ot, tak siąść i napisać czegoś od ręki.
              Przypomnij sobie własne doświadczenia ze szkoły. Czy wypracowania tak łatwo
              się pisało? Zawsze wymagało to ogromnego wysiłku, bo po pierwsze pisało się na
              temat zadany a nie taki jaki samemu się chciało, a po drugie - gdy było to
              jeszcze wypracowanie pisane w szkole, to już makabra! W domu to był
              przynajmniej czas na zastanowienie. A tu nie.
              A co do Pendereckiego, to rzeczywiście nie lubie jego muzyki. I oficjalnie się
              do tego przyznaję!
              • teklat Re: Na uspokojenie 30.06.03, 22:40
                > nie wyobrażam sobie tworzenia poważnych dzieł wg metody powyżej opisanej.
                Tak
                > można stworzyć tylko jakieś drobiazgi.

                Jak na przykład Kaplica Sykstyńska, Mona Lisa, utwory Straussów, cała
                tworczość Mozarta..... i wielu, wielu innych. Takie drobiazgi!
                • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 30.06.03, 22:46
                  Ale to było albo jedno dzieło rozplanowane na lata (Kaplica Sykstyńska), albo
                  dziełą wykonywane na bieżące zamówienia. Nigdy żaden z wymienionych przez
                  Ciebie twórców nie robił raczej czegoś takiego, że za 10 lat na otwarcie
                  Wystawy Światowej napisze taką kompozycję muzyczną, a z 12 lat na Dzień
                  Świstaka - inną kompozycję.
                  • teklat Re: Na uspokojenie 30.06.03, 22:55
                    "Robienie na zamówienia to nie twórczość" - sam tak napisałeś... Ale chyba
                    zgodzisz się, że te, które wymieniłam to jednak i wielkie dzieła, i jednak
                    twórczość.... Życzę Ci, by po wielu latach o Twojej Twórczośći ktoś wspominał -
                    nawet nie o drobiazgach, ale o tych większych formach literackich, które
                    stworzyłeś lub stworzysz.


                    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 30.06.03, 22:59
                      Już tłumaczyłem, że źle się wyraziłem. Zabrakło mi w cytowanym przez Ciebie
                      zdaniu słowa "takie". I to zmieniło zupełnie sens. A za życzenia, by potomni
                      pamiętali o mojej twórczości serdecznie dziękuję. :) Choć, to raczej mało
                      realne. LOL
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 30.06.03, 22:38
      P.S. I podkreślam, że lubie muzykę klasyczną. Ale niektórych w/w kompozytorów
      wprost nie trawię...
      • rafal761 Re: Na uspokojenie 30.06.03, 23:07
        Muzyki klasycznej nie słucham zbyt czesto, ale jeśli już to moi faworyci to
        czajkowski, Holst, Mussorgski.
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie - sąsiadów 30.06.03, 23:23
      W temacie Pendereckiego jak już jesteśmy, to słyszałem taką historyjkę, jak to
      sąsiedzi jego dworku lubią jego muzykę. :)
      Zaprosił ponoć kompozytor raz do Lusławic jakichś muzyków i zaczęli "grać".
      Sąsiedzi po pewnym czasie znieść już nie mogli tych jęków, więc spowodowali
      zwarcie, tak że nie było prądu i grać się nie dało. Krótka była jednak
      radość "małokulturalnych melomanów", bo przyjechali panowie z energetyki,
      naprawili awarię i można było kontynuować koncert. Wyczuleni na słuch sąsiedzi
      nie mogli wszakże przecierpieć takich pobrzdękiwań płynących z dworku. Wpadli
      więc na inny genialny w swej istocie, a idealny w prostocie pomysł. Załączyli
      bowiem na jednej z posesji betoniarkę i zaczęli coś robić. Dźwięk pracującego
      urządzenia skutecznie zagłuszył muzykę dochodzącą z parku, a jednocześnie
      przeszkadzał symfonikom w graniu. Na nic zdały się prośby muzyków. Praca -
      rzecz święta, zaczętej nie wolno przerywać. I tak oto w ten prosty, a jakże
      zarazem skuteczny sposób obronili się biedni prości ludzie przed
      inwazją "muzyki z wielkiego świata". ROTFL

      (choć sposobu działania nie popieram, to jednak przytaczam powyższą
      historyjkę "ku pokrzepieniu serc")
      • Gość: okropna_gaduła Re: Na uspokojenie - sąsiadów IP: *.west.tarnow.pl 01.07.03, 17:07

        Jeżeli historia opsana przez ciebie jest prawdziwa(mam nadzieję że to z
        gatunku tzw."wiejskich bajań")- to jest przerażająca.

        > (choć sposobu działania nie popieram, to jednak przytaczam powyższą
        > historyjkę "ku pokrzepieniu serc")

        Powiadasz,że masz wykształcenie prawnicze... hmmm ..wyższe...
        I nie pisz jakichś wyjaśnień bo wymowa twojego postu jest jednoznaczna.
        PS.
        I wyobraż sobie,że nie miałam żadnych kłopotów z pisaniem wypracowań z j.
        polskiego ani w szkole ani w domu(miałam dobrą polonistkę).
        • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie - sąsiadów 01.07.03, 17:30
          "Ku pokrzepieniu serc" miało oznaczać, że są oprócz mnie ludzie, którym się
          również "muzyka" Pendereckiego nie podoba.
          Co do mojego wykształcenia - ja nic nie powiadam na ten temat, ani nie piszę.
          To forumowicze doszli sami do takiego wniosku. :)
          • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie - sąsiadów IP: *.solutions.net.pl 01.07.03, 20:26
            Masz rację, to forumowicze do tego doszli( że masz prawnicze wykształcenie),
            na podstawie Twojego wątku, w którym cytowałeś fragmenty podręcznika.
            A w ogóle to nie widzę powodu, żeby się wstydzić swojego wykształcenia.

            I jeszcze jedno ( do stwierdzenia Gaduły), ale żebyś nie wziął tego do siebie,
            bo akurat nie o Ciebie tu chodzi.Zresztą to jest ogólne stwierdzenie, nie
            dotyczące żadnego z Was, uprzedzam fakty żebym nie została posądzona o
            obrażanie kogokolwiek.
            Mylne jest twierdzenie, że wyższe wykształcenie idzie w parze z kulturą,
            obyciem,oczytaniem,inteligencją itd,itd.Powinno, ale nie zawsze tak jest. O,
            spójrzmy chociażby na wielu naszych polityków. Nie należy więc tych rzeczy
            wiązać ze sobą.
            A pisanie wypracowań to już indywidualna sprawa, albo ma się talent i polot
            albo nie i wtedy żadna nawet świetna polonistka wiele nie pomoże.
            Może ze swojego ucznia zrobić co najwyżej zwykłego wyrobnika.
            Niestety nie wszyscy mają to szczęście, ze z takim talentem się rodzą.
            • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie - sąsiadów 01.07.03, 20:50
              Nie wstydzę się swojego wykształcenia - jakiekolwiek by ono nie było. Tylko
              napisałem, że ja nie ujawniłem tego bezpośrednio - staram się bowiem zachować
              trochę anonimowości. :) A że inni doszli do jakichś wniosków na podstawie
              przedstawionych danych... no cóż...
              A co do tej kultury - to ja jestem na tak niskim jej poziomie, że jeszcze nie
              dorosłem do słuchania "twórczości" Pendereckiego. <ROTFL>
              • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie - sąsiadów IP: *.solutions.net.pl 01.07.03, 21:26
                Ja za muzyką poważną raczej nie przepadam. Nic na to nie poradzę:))).
                Bynajmniej nie czuję się jakoś specjalnie nieszczęśliwa z tego powodu.
                A Twoja historyjka o o koncercie w Lusławicach bardzo mi się podobała.
                Prawdziwa czy zmyślona jest zabawna.
    • rs.rast Re: Na uspokojenie 06.07.03, 16:13
      Na uspokojenie najlepsze są ziółka - bo nie zaszkodzą, a jeśli pomogą to też
      dobrze. :)
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 09.07.03, 22:12
      Była wojna, teraz pokój. Ale jak się wszyscy uspokoili, to już nikomu się za
      bardzo pisać na forum nie chce... :((((
      • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 09.07.03, 22:35
        A może to cisza przed burzą?
        Mam jakieś niepokojące wrażenie, że to niestety nie jest pokój. Przyjrzyj się
        dokładnie niektórym wpisom.Będziesz wiedział.
        Niektórzy się chyba poobrażali, coś dość dziecinne mi się wydaje.
        No, ale ich prawo.
        Tak jak pisanie i nie pisanie również jest sprawą ich wyboru.
        Ale szkoda, tyle tylko mogę powiedzieć.
        Pozdrowienia dla wszystkich!
        • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 09.07.03, 22:37
          Nie przejmuj się. Burza - nawet ta najgorsza - zawsze przemija.
          • lemuriza Re: Na uspokojenie 10.07.03, 07:59
            Jasne, ale ja się boję burz !:)))
            • lemuriza Re: Na uspokojenie 10.07.03, 15:09
              A jesli juz bylismy przy Pendereckim to co Wy na całą tę zadymę z festiwalem?
              Bo mi to się "śmiać" z tego chce...
              Oczywiscie podobnie jak Państwo Pendereccy jestem zdania, że kultura to nie
              tylko kultura masowa, że nie zawsze da się na niej zarobić, nie taka jest jej
              funkcja zresztą.
              No, ale jak nie ma pieniędzy, no nie wiem... nie znamy wszytskich okoliczności.
              Niemniej jednak takie obrażanie się na całe miasto i Bogu ducha winny Kraków
              ( "wyprowadzę się" i tak dalej), nie przystoi takim ludziom jak Pan Penderecki .
              Cóż winne miejsce, jeśli ktokolwiek winien, to ludzie, a nie miejsce.
              • Gość: lemuriza Re: Na uspokojenie IP: *.solutions.net.pl 10.07.03, 22:20
                Tak... starałam się rozumieć prezydenta Majchrowskiego, w kontekście całej tej
                zadymy o festiwal, bo to fajny gość ( mam bardzo ciepłe wspomnienia z nim
                związane, zdawałam kiedyś u niego egzamin i pomimo moich niedostaków w wiedzy,
                potraktował mnie bardzo łagodnie), bo wiem jak kiepsko jest z budżetami miast,
                gmin, powiatów, a tu...
                Dzisiaj w radiu Kraków usłyszałam, ze UM w Krakowie zakupił dla prezydenta
                lususowy samochód marki audi za jedyne ... 120 tys. zł. I jakkolwiek
                rozumiem , ze prezydent miasta nie może przemieszczać się na przykład
                maluchem, to czy kwota 120 tys, zł nie jest zbyt wygórowana?
                Moim zdaniem jest.
                • Gość: lobuzek Re: Na uspokojenie IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 12.07.03, 12:57
                  Też o tym słyszałem w Radiu Kraków. Wpadł mi też w oko artykuł, z którego
                  wynikało, że polscy politycy mają wyjątkowe zamiłowanie do drogich limuzyn i
                  pierwsze co robią, to kupują nowe samochody. Co było z Peugeotami Łapińskiego?!
                  A teraz w Ministerstwie Finansów kupiono 5 nowych, luksusowych Volvo S 80 za
                  bagatelka, 750 000 zł. Nie wiem jak was, ale mnie po prostu szlag trafia naa
                  takie jawne marnotrawienie publicznych pieniędzy. Przecież można kupić tańsze
                  samochody i kasę przeznaczyć na coś pożytecznego. Ale cóż, podatnicy zapłacą...
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 07.06.04, 00:18
      Metoda dalej jest skuteczna. Zresztą uwielbiam słuchać melodii. Brzmią mi one
      potem w głowie jeszcze przez dłuuuugi czas...
    • qwerty.tarnow Re: Na uspokojenie 01.11.04, 21:10
      Na uspokojenie i na melancholię - znów wrócę sobie do tych metod opisanych
      powyżej. Lubię to. W duchu ponucić. A przy okazji i poznaje się rzeczywisty
      tekst piosenki (bo ze słyszenia to prawie nigdy nie udaje się rozszyfrować tego
      co artysta chciał wyrazić).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja