lemuriza
27.06.03, 08:12
Tak, no cóż trochę mi się myśli kłębi w głowie i nie wiem od czego zacząć.
Kiedyś mój mąż odkrył to Forum i spodobało mi się bardzo.
Dlatego pisałam, bo to fajna zabawa, miłe spędzanie czasu.
Ale ku mojemu zdziwieniu ilekroć dotknę tematu , w którym inne zdanie mają
Gaduła i Tekla dostaje dość mocno po uszach. Dziwi mnie to, bo przecież chyba
wolno mieć własne zdanie na pewne tematy. Cóż ja poradzę na to Gaduło i
Teklo, że inne niż Wasze? Gdybym była osamotniona w niektórych swoich
poglądach, to zaczęłabym się mocno zastanawiać, ale wiem, że nie jestem,
podobnie jak i WY nie jesteście.
Nie wiem o co chodzi , czy o to , że pojawiłam się tu później niż Wy a
ośmielam się mieć inne zdanie?
I ja wszystko mogę zrozumieć, polemikę, rzeczową dyskusję na argumenty, ale
jeśli ktoś zaczyna być w stosunku do mnie napastliwy, ironiczny i złośliwy to
już są tzw. chwyty poniżej pasa ( a tak postępuje niestety Tekla, bez
wyraźnego powodu). Łatwo jest je stosować jak się siedzi przed ekranem
komputera i stuka w klawiaturę. Ciekawa jestem czy byłabyś taka odważna
stając ze mną twarzą w twarz.
Jestem naprawdę dość zszokowana, bo tak się składa, że jestem osobą, która
lubi mieć dobre relacje z ludźmi. W całym swoim ponad trzydziestoletnim życiu
dwa razy zdarzyło mi się wejść w konflikt słowny z koleżankami i to na boisku
podczas meczu, o co nietrudno.
I to było wszystko, bo konflikty raczej staram się omijać , a tym bardziej
ich nie prowokować.
Dlatego nie wiem co się dzieje teraz?
Przeczytałam artykuł w poczytnej, dobrej gazecie, postawiłam tezę, wydaje mi
się, ze zupełnie logiczną, chociaż mam wrażenie, że niektóre osoby nie do
końca zrozumiały o co tak naprawdę mi chodzi, więc polecam raz jeszcze
przeczytanie wypowiedzi qwertego, bo on bardzo ładnie ujął to co chciałam
powiedzieć. Zostałam dość napastliwie zaatakowana, tak to odebrałam, dlatego
się broniłam.
Wasze ataki niestety z żalem muszę przyznać przypominają mi działania
niektórych radykalnych grup społecznych. Niestety, chociaż jestem kobietą,
dość krytycznie spoglądam na co poniektóre działania organizacji
feministycznych, dla których mężczyzna to całe zło, a kobieta dobro. I taki
podział ludzi na dobre i właściwie postępujące kobiety i złych i źle
postępujących mężczyzn jest niestety fatalny, bo świat składa się ze złych i
dobrych ludzi, a nie ze złych mężczyzn i dobrych kobiet.
To, ze jestem kobietą nie znaczy, że będę murem stała za każdym poczynaniem
każdej kobiety.
I to by było na tyle.
Pozdrawiam wszystkich jednakowo ciepło!!! I życzę miłego weekendu.