O szkole

08.09.03, 22:29
Wiem, że Lemuriza chciała ten temat wyprzeć z pamięci - czemu właściwie się
nie dziwię, bo to, co niedawno pokazali w TVN-ie było dosyć drastyczne. Ale -
zaczyna sie szkoła, więc temat jest jak najbardziej na czasie - dziś
słyszałam, że szkoła w Toruniu rozważa wyrzucenie tych wszystkich uczniów,
którzy znęcali się psychicznie nad nauczycielem. Czy uważacie, że to słuszna
decyzja? Wina uczniów jest ewidentna - czy nie uważacie, że jakąs część winy
ponosi i nauczyciel, który dopuścił do takiego traktowania?
    • Gość: lobuzek Re: O szkole IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 08.09.03, 22:49
      "Nie ma róży bez ognia". Wina jest być może obustronna, ale moim zdaniem
      należałoby przede wszystkim ukarać uczniów. Nauczyciel w istocie nie miał chyba
      predyspozycji do tego specyficznego zawodu, ale nie można go za to winić i
      skazywać na TAKIE bandyckie traktowanie. Przerzucanie ciężaru odpowiedzialności
      za ewidentne winy uczniów na nauczyciela jest fatalne, prowadzi do totalnego
      olewania nauczycieli i szkoły przez uczniów, poczucia bezkarności i wręcz
      ubezwłasnowolnienia nauczyciela. W połaczeniu z "odpowiednim" podejściem
      rodziców, nauczyciel jest na szarym końcu całego łańcuszka edukacji, nic nie
      może zrobić. Żeby nie być gołosłownym: moja żona jest nauczycielką, dziś
      uczniowi sprawiającemu wyjątkowe trudności kazała nauczyć się kilku słówek, a
      ten powiedział że pójdzie na skargę do dyrektora, bo pani każe mu się słówek
      uczyć. I co wy na to???
      Jednym słowem - jestem za surową karą dla tych bandytów (w świetle prawa
      dopuścili się co najmniej występków znieważenia,naruszenia nietykalności
      cielesne i zmuszania, więc w imię czego mają pozostać bezkarni?).
    • qwerty.tarnow Re: O szkole 08.09.03, 23:14
      Wina? Myślę, że przede wszystkim młodzież. Także rodzice - za dużo pozwalają
      swoim dzieciom w domach (słynne wychowanie bezstresowe).
      A nauczyciel? Powinien zgłosić to wcześniej dyrekcji, nie bać się, a jeśli
      zgłaszał i nie było reakcji, to powinien był pójść z tym wyżej, do innych
      kompetentnych organów.
      To jest takie skrótowe przedstawienie moich myśli na ten temat.
      • teklat Re: O szkole 08.09.03, 23:41
        Ja też uważam, że takie pastwienie sie nad nauczycielem powinno byc surowo
        ukarane (co zresztą się stało - 6 uczniów wywalonych ze szkoły). Zastanawiam
        się, w ilu szkołach może dziać sie podobnie. Liberalizacja, ciągłe mnożenie
        praw uczniów, idea partnerstwa w szkole - jak widać - niczemu dobremu nie
        służy. A w każdym razie zbyt daleko posunięta liberalizacja... Zastanawiam
        się, dlaczego nikt z dyrekcji, kolegów nauczyciela, nie zareagował wcześniej -
        nie wierzę, że nikt o tym nie wiedział. Wszyscy chcieli mieć spokój? To jest
        kolejny przykład obojętności na to, co się dzieje.
        Zastanawiam się również, co dalej będzie z ukaranymi chłopcami - będą teraz
        mieli mnóstwo niezagospodarowanego przez szkołę czasu - powiększą grono
        blockersów? Powiększą grono młodzieńców bez zajęcia, których pełno na
        osiedlowych ławeczkach - tych chłopców, których wszyscy się obawiamy....
        • Gość: gomez Re: O szkole IP: *.solutions.net.pl 09.09.03, 08:31
          oni byli uczniami tylko z nazwy.dojrzeli do tego aby ich ze szkoly
          wykopac.wczoraj patrzylem uwaznie na ten film.dziewczyny tez w tym braly
          udzial,a cale towarzystwo bylo prawdopodobnie na prochach.nie rozumiem tylko
          tego tego nauczyciela tak sie pozwolic zaszczuc.
        • lemuriza Re: O szkole 09.09.03, 08:56
          Co ja myślę?
          Nauczyciel nie radzący sobie owszem, olewająca wszystko dyrekcja ( tak to
          wygląda z perspektywy śledztwa prowadzącego przez dziennikarzy), ale to nie
          uwalnia od winy tych bandziorów, bo inaczej nazwać ich nie można. Szkoła
          powinna wychowywać, to fakt, ale szkoła ma naprawdę mało czasu na to. I to nie
          to, że bronię nauczycieli, wiem, ze potrafią też być straszni, w końcu
          chodziłam do szkoły J i pamiętam sytuację dokładnie odwrotną. Miałam
          nauczycielkę, która gnębiła (naprawdę) nas uczniów psychicznie. Pomijam już
          drastyczne sposoby przepytywania i stawianie dwój w każdej możliwej sytuacji,
          za każdą głupotę. To był człowiek, który drwił z ucznia przy każdej
          sposobności, drwił ze wszystkich, którzy mieszkali na wsi, w bardzo okrutny
          sposób. Pamiętam do dziś jak mnie 17 letnią już dziewczynę postawiła w kącie za
          niezrobienie zadania. Upokorzenie, wstyd. Ale nie było rady, stałam przez 40
          min. w tym kącie, z gorączka i chusteczką przy nosie. I nie było rady. To były
          takie czasy. Nikomu nie mówiliśmy, nie było sensu. Nie było skoro kiedyś kiedy
          przyszedł dyrektor, ona powiedziała: No powiedzcie Panu dyrektorowi dzieci, co
          jesteście. Turki jesteście, powtórzcie. Dyrektor się śmiał, nie reagował. A my?
          Reakcje były różne. Ja miałam nerwicę i tak bardzo się bałam każdej chemii.
          Tak, że są dwie strony medalu, co nie tłumaczy w żaden sposób zwyrodnialców,
          których zobaczyliśmy w filmie. A wydaję mi się, że w głównej mierze winni są
          rodzice, a nie nauczyciele jak to sugerują rodzice teraz. Szkołą ma naprawę
          mało czasu na wychowywanie, a podstawy wychowania odbiera dziecko w domu.
          A tu nie jest najlepiej niestety. Zresztą jak ma być dobrze, skoro się
          szerzy „kult pieniądza”, skoro robi się wszystko żeby dziecko miało najdroższe
          ubrania, zabawki, komórkę, nie żądając od niego nic w zamian?
          Skoro z komórkami do szkoły chodzą dzieci w I kl. SP. Skoro rodzice kompletnie
          nie interesują się tym co robią ich dzieci? A mam okazję to obserwować u siebie
          pod blokiem. Dzieci na polu, do godz. 23.00 wrzeszczą pod moimi oknami, mają od
          12-14 lat, więc jest to dla mnie nie do pomyślenia jak można pozwalać żeby
          dziecko o tej porze jeszcze nie było w łóżku. Zresztą pewnie rodzice zdziwiliby
          się gdyby usłyszeli o czym ich „grzeczne” dzieciątka rozmawiają. A ja miałam
          okazję słyszeć, bo przesiadują pod moim oknem jak wspomniałam i leżąc w łóżku (
          wszak godzina była późna, przecierałam oczy ze zdumienia słysząc co usłyszałam).
          Ogólny upadek autorytetów, kult pieniądza, takie a nie inne wychowanie, brak
          zainteresowania dziećmi ze strony rodziców. Oto główne przyczyny.
          Nauczyciel nie jest winny temu, ze uczy zwyrodnialców, nie jest nawet winny
          temu, ze wybrał nieodpowiedni zawód, bo może nie zdawał sobie sprawy z tego z
          czym przyjdzie mu się zmierzyć. Nie studiował przecież resocjalizacji ( a
          pewnie by się przydało), tylko po prostu anglistykę.
Pełna wersja