Dodaj do ulubionych

Do Tekli i innych lubiących czytać

17.11.03, 15:09


Czy ktoś z Was czytał książkę pt. Pachnidło?
Bo bardzo jestem ciekawa opinii. Dlaczego? bo jeszcze nie czytałam książki co
prawda świetnie napisanej, o tak nieprawdopodobnej fabule ale za to tak
odrażającej.
strasznie jestem ciekawa czy dla innych tez jest tak odrażająca czy to tylko
ja jestem taka „nadwrażliwa”?
I przy okazji trafiłam na ciekawą dyskusję o czytaniu książek w Empikach. Jak
to w dyskusjach bywa byli zwolennicy ( że fajnie, bo jak człowiek nie ma
pieniędzy może książkę przeczytać itp.) oraz przeciwnicy ( ze książki potem
ubrudzone, że w księgarni potykają się o tych czytających itd.).
A co Wy na to?
ja mówię za siebie: lubię czytać w ciszy, w wygodnym miejscu, z herbatą w
ręce, ale jeśli ktoś lubi ten sposób to czemu nie?
pod warunkiem, ze księgarnia jest rzeczywiście przestronna i pod warunkiem,
że takie zaczytane książki nie będą potem sprzedawane po zwykłej cenie ( bo
nie chciałabym na taka trafić, może to pewien rodzaj „zboczenia”, ale lubię
zapach nowej książki... lubię ten moment kiedy sięgam po tę wymarzoną książkę
i otwieram ...)
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Czytanie w księgarniach 17.11.03, 15:31
      Pozwoliłbym na takie coś - ale właśnie: książki się niszczą w ten sposób. I
      traci wydawca i księgarz. A czytelnik poczyta za darmo i do tego upaprze i
      zniszczy książkę. Czy nie lepiej więc iść do biblioteki? Lub zrobić kółko
      wzajemnego czytelnictwa: każdy kupuje jakąś książkę a potem wszyscy się nią
      wymieniają. Bo jednak takie niszczenie przez "zaczytanie" książek nowych na
      półkach księgarń, to jest w pewien sposób ingerencja w cudze mienie. A to
      kulturalnemu obywatelowi (jakim zdaje się są czytelnicy książek w tych
      trudnych dla czytelnictwa czasach) nie przystoi.
      • ellenai Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 16:13
        Ja uwielbiam czytac ksiazki,naleze do tych ktorzy je kupuja.Nie ma jak swoja
        ksiazka, z biblioteki pozyczam jak ksiazki nie moge dostac albo chce sie
        przekonac czy warto ja posiadac na wlasnosc.Nie lubie upapranych ksiazek z
        kiegarni.bleeeeh.Jak ktos ma czytac, to trzeba isc do biblioteki i
        wypozyczyc.Czytac tez lubie z herbatka w rece ,w swoim ulubionym
        kaciku.Uwielbiam ksiazki:)))))Pachnidla nie czytalam jednak i nie moge sie
        wypowiedziec na ten temat:(((((pozdrawiam
          • qwerty.tarnow Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 16:32
            Czym innym jest oglądanie i zapoznawanie się pobieżne z zawartością książki, w
            końcu dobrze jest wiedzieć co się kupuje. Ale zupełnie czym innym jest czytnie
            całej książki - choćby na raty przez kilka dni - w księgarni.
            • teklat Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 18:43
              Pachnidła nie czytałam, choć chciałabym - może kiedyś? Mam teraz trochę mniej
              czasu na czytanie, nad czym ubolewam, ale nie można robić zbyt wielu rzeczy
              naraz...
              Co do czytania w księgarni - jestem za. Nie martwcie się o księgarzy -
              zwłaszcza w tych dużych ksiegarniach - tych właśnie, które pozwalają czytać...
              Udostępnianie miejsc do czytania jest przecież też forma promocji i reklamy,
              nie wierzę, żeby ktokolwiek z nich na tym tracił, spokojna głowa. Biblioteki
              są coraz biedniejsze, czasem nie stać ich na kupno dosyć podstawowej
              literatury, nie mówiąc już o nowościach... W czasach, kiedy statystyki
              dotyczące czytelnictwa są jak najbadziej wstydliwe, gdy ludziom brakuje kasy
              na coraz bardziej podstawowe potrzeby - dobrze chociaż, że mogą zapoznać się w
              ten sposób z książką - a nawet ją przeczytać.
              A co powiecie na akcję "Podaj książkę"?
              www2.gazeta.pl/ksiazki/1,48400,1718320.html
              • lemuriza Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:04
                teklat napisała:

                > Pachnidła nie czytałam, choć chciałabym - może kiedyś? Mam teraz trochę
                mniej
                > czasu na czytanie, nad czym ubolewam, ale nie można robić zbyt wielu rzeczy
                > naraz...
                > Co do czytania w księgarni - jestem za. Nie martwcie się o księgarzy -
                > zwłaszcza w tych dużych ksiegarniach - tych właśnie, które pozwalają
                czytać...
                > Udostępnianie miejsc do czytania jest przecież też forma promocji i reklamy,
                > nie wierzę, żeby ktokolwiek z nich na tym tracił, spokojna głowa. Biblioteki
                > są coraz biedniejsze, czasem nie stać ich na kupno dosyć podstawowej
                > literatury, nie mówiąc już o nowościach... W czasach, kiedy statystyki
                > dotyczące czytelnictwa są jak najbadziej wstydliwe, gdy ludziom brakuje kasy
                > na coraz bardziej podstawowe potrzeby - dobrze chociaż, że mogą zapoznać się
                w
                > ten sposób z książką - a nawet ją przeczytać.
                > A co powiecie na akcję "Podaj książkę"?


                Masz racje, tez mysle, ze ksiegarze na tym nie traca. Zreszta kiedys mialam
                takie marzenia, zeby zostac wlascicielka ksiegarni, takiej szczegolnej i
                wlasnie myslalam o wydzieleniu w nim miejsca, takiego cichego, przytulnego
                kcika, do przegladania,czytania ksiazek, do napicia sie kawy, herbaty...
                No ale zostawmy marzenia - przejdzmy do rzeczywistosci.
                "Podaj ksiazke" czyli jak to modnie sie mawia "bookcrossing" ( jeszcze do
                niedawna nie wiedzialam o co chodzi, ale mnie uswiadomila 17 letnia kolezanka
                od dyskusji ksiazkowych:)), mysle, ze jest akcja bardzo pozyteczna dla tych,
                ktorzy sie nei przywiazuja do ksiazek, to jest okazja na przeczytanie czegos
                nowego bez kupowania i chodzenia do biblioteki.
                Jestem "za", chociaz sama raczej nie bede brac w tym udzialu. Dlaczego? ano
                dlatego, ze ja bardzo przywiazuje sie do swoich ksiazek. te ktore kupuje,
                wybieram starannie i z reguly sa to ksiazki, ktore mi sie ogromnie pod
                wzgledem czytelniczym podobaja i po prostu nie chce sie z nimi rozstawac.
                Lubie miec je na polce, popatrzec i w kazdej chwili moc do nich wrocic.
                No coz... to sie nazywa chyba bibliofilstwo. No ale niech sie nazywa jak sie
                nazywa, ja po prostu pewne ksiazki musze miec na wlasnosc.
                > www2.gazeta.pl/ksiazki/1,48400,1718320.html
                • qwerty.tarnow Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:16
                  Też to znam: książki muszą być czyste i ładne i mieć jak najmniej oznak
                  używania - co nie znaczy, że nie były czytane, nawet wielokrotnie. :-)))
                  Ale dla mnie liczy się ten wygląd. I musi on być nieskazitelny.
            • lemuriza Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 18:54
              Temat wywolalam zainspirowana dyskusja na jednym z forum poswieconemu
              ksiazkom. Jedna z forumowiczek mimochodem wspomniala, ze czytala ksiazke przez
              dwa wieczory w Emipku. No i na to ktos napisal, ze to zenada i nienawidzi
              czytajacych w Empiku ( zaznaczam, ze Emipk pozwala na takie praktyki, nawet w
              tym celu poustawiane sa fotele wewnatrz ksigarni). jedna z forumowiczek
              napisala, ze nie znosi takich upapranych ksiazek, ze lubi nowe, pachnace, lubi
              powachac, dotknac. Zostala zwyzywana od fetyszystek ( chyba ktos niezbyt
              dokladnie zrozumial o co jej chodzilo, ale jesli za taka ja uwaza, to i ja
              fetyszystka jestem, bo tez lubie, dotknac, powchac, nowiutka wymarzona
              ksiazeczke).
              No i nawiazala sie naprawde dyskusja burzliwa, a zdania byly podzielone.Ja tak
              jak napisalam wczesniej, czytac lubie bardziej intymnie, musze miec spokoj,
              juz w pociagu np. ciezko mi czytac, jak zewszad dochodza rozne glosy.
              Jesli ktos lubi tak czytac tzn. w ksiegarni ( tutaj tych osob broniono takim
              argumentem, ze ksiazki sa drogie i ich nie stac), prosze bardzo niech czyta,
              tylko naprawde zeby nie przeszkadzac tym, ktorzy kupuja i ogladaja, no i pod
              warunkiem, ze mi potem ksiegarz nie przemyci takiej zaczytanej ksiazki...
              Swoja droga nie wiem jak oni to rozwiazuja? Taniej sprzedaja te ksiazki czy co?
              • qwerty.tarnow Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:11
                Jeśli księgarze pozwalają na takie praktyki to nie ma sprawy. I chwała im za
                to. A jeśli jest jeszcze gdzieś na to specjalnie wyznaczone miejsce. to
                prawie raj. :-)))
                A co do "zaczytanych" i "zaoglądanych" książek - widziałem niekiedy w
                księgarniach wyprzedaże takich wystawowych egzemplarzy, poniżej kosztów lub
                nawet po symbolicznej cenie. Niekiedy być może takie egzemplarze trafiają też
                do punktów "taniej książki" razem z resztkami nakładu czy książkami
                już "zleżałymi" (sam z dwa lata temu kupiłem w taki sposób nowiutkie
                egzemplarze hitów z początku lat 90-tych, obecnie niedostępnych).
                • lemuriza Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:30
                  qwerty.tarnow napisał:

                  > Jeśli księgarze pozwalają na takie praktyki to nie ma sprawy. I chwała im za
                  > to. A jeśli jest jeszcze gdzieś na to specjalnie wyznaczone miejsce. to
                  > prawie raj. :-)))
                  > A co do "zaczytanych" i "zaoglądanych" książek - widziałem niekiedy w
                  > księgarniach wyprzedaże takich wystawowych egzemplarzy, poniżej kosztów
                  lub
                  > nawet po symbolicznej cenie. Niekiedy być może takie egzemplarze trafiają
                  też
                  > do punktów "taniej książki" razem z resztkami nakładu czy książkami
                  > już "zleżałymi" (sam z dwa lata temu kupiłem w taki sposób nowiutkie
                  > egzemplarze hitów z początku lat 90-tych, obecnie niedostępnych).


                  jesli chodzi o tanie ksiazki to uwielbiam ksiegarnie w Krakowie na Brackiej,
                  tam udalo mi sie kupic naparwde kilka swietnych ksiazke za pol ceny.
                  • qwerty.tarnow Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:36
                    Ja tak daleko nie sięgam. W Tarnowie jest co najmniej jedna (plac Kazimierza),
                    druga była ale ją zlikwidowali (naprzeciw kościoła koło Plant). Swego czasu
                    nabyłem też parę książek z wyprzedaży w bibliotece! Tak! Biblioteka pozbywała
                    się swoich pozycji z magazynów (książki niesłuszne tematycznie, podniszczone,
                    za dużo egzemplarzy, itp.) i wyprzedawali je po groszowych cenach.
        • lemuriza Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:09
          ellenai napisała:

          > Ja uwielbiam czytac ksiazki,naleze do tych ktorzy je kupuja.Nie ma jak
          swoja
          > ksiazka, z biblioteki pozyczam jak ksiazki nie moge dostac albo chce sie
          > przekonac czy warto ja posiadac na wlasnosc.Nie lubie upapranych ksiazek z
          > kiegarni.bleeeeh.Jak ktos ma czytac, to trzeba isc do biblioteki i
          > wypozyczyc.Czytac tez lubie z herbatka w rece ,w swoim ulubionym
          > kaciku.Uwielbiam ksiazki:)))))Pachnidla nie czytalam jednak i nie moge sie
          > wypowiedziec na ten temat:(((((pozdrawiam


          Witam i pozdrawiam rowniez. Moze kiedys trafimy na te sama ksiazke i bedziemy
          mialy okazje podyskutowac.
          Ja nie znosze zwlaszcza takich sytuacji jak pozyczam ksiazke, a ten ktos kto
          pozyczyl oddaje mi ja uparana albo zniszczona i udaje ,ze nic sie nie stalo.:(
          • ellenai Re: Czytanie w księgarniach 17.11.03, 19:38
            ja nie pozyczam ksiazek,to moja zasada i koniec,chyba ze ktos ma takie
            podejsce do literatury jak ja,wtedy co innego,ale takich ludzi to ciezko
            znalesc.A tak nawiasem mowiac, to tutaj gdzie jestem ksiazek TAK sie nie
            czyta jak u nas, tego mi bardzo brakuje.Swoja biblioteke musialam na razie
            zostawic w Polsce.:((((((( a jakie ksiazki lubisz? jakie na tobie wywarly
            wrazenie???
            • lemuriza Re: Czytanie w księgarniach 18.11.03, 08:13
              ellenai napisała:

              > ja nie pozyczam ksiazek,to moja zasada i koniec,chyba ze ktos ma takie
              > podejsce do literatury jak ja,wtedy co innego,ale takich ludzi to ciezko
              > znalesc.A tak nawiasem mowiac, to tutaj gdzie jestem ksiazek TAK sie nie
              > czyta jak u nas, tego mi bardzo brakuje.Swoja biblioteke musialam na razie
              > zostawic w Polsce.:((((((( a jakie ksiazki lubisz? jakie na tobie wywarly
              > wrazenie???
              A ja mam taką osobę, której w ciemno mogę pożyczyć, bo to taki sam bibliofil
              jak ja.
              jakie książki czytam?
              zawsze mam problem z odpowiedzią na takie pytanie , bo klasyfikacja książek
              przychodzi mi ciężko. Teoretycy literatury to mają swoje klasyfikacje , podział
              na literaturę piękną, popularna, sensacyjną itd, itp.
              Wiec jeżeli stosować się do tego podziału to po prostu chyba przypasuje się do
              literatury pięknej.
              Mam swoją ulubioną pisarkę, to jest Olga Tokarczuk i to jest dla mnie wzór
              niedościgniony i właściwie we wszystkich książkach szukam podobieństwa do jej
              sposobu pisania, bo taki mi najbardziej odpowiada.
              Poza tym dokładnie śledzę to co pojawia się na rynku wydawniczym i z tych
              nowości wybieram coś dla siebie.
              Już tutaj pisałam, ze mam swoją ulubioną serię wydawniczą Proza Współczesna (
              wydawnictwo Znak), w tej serii naprawdę wychodzą świetne książki, pisarzy
              przeróżnych z całego świata ( najlepsze to „Białe zęby”, „Tłumacz chorób”, „K-
              pax”, „Niesforna dusza”)
              Kiedyś ktoś mnie zapytał o 5 książek, które zabrałbym ze sobą na bezludną
              wyspę. Strasznie ciężkie pytanie wobec ogromu tego co na świecie napisano. Ale
              zabrałabym:
              1. niewątpliwie jakąś książkę Olgi Tokarczuk – bo to ulubiona moja pisarka
              ( ciężko mi podjąć decyzję, którą książkę jednak)
              2. „W ogrodzie pamięci” J.Olczak-Ronikier ( bo to jedna z najbardziej
              niezwykłych książek, które czytałam)
              3. „Przepiórki w płatkach róży” ( za klimat i smakowitość, oraz egzotykę)
              4. „Anię z Zielonego Wzgórza” ( z sentymentu)
              5. „ Czasami wołam w niebo „ Tamary Zwierzynskiej-Matzke i Svena Matzke
              ( za to , ze przypomina o tym co w życiu najważniejsze).

              A Wy? co wybralibyście?


                • qwerty.tarnow Re: Czytanie w księgarniach 18.11.03, 22:31
                  1. "Dzieci z Bullerbyn" - sentyment z dzieciństwa (czytane kilkanaście razy)
                  2. "Przygody Hodży Nassredina" (kilka książek z zagadkami logicznymi)
                  3. Cykl przygód Sherlocka Holmesa.
                  4. "Nawiedzony dom" Joanny Chmielewskiej i pozostałe części tego cyklu
                  5. Komentarz do kodeksu cywilnego - mało przydatne na bezludnej wyspie, ale w
                  końcu mógłbym dogłębnie poznać wszystkie tajniki tej gałęzi prawa.

                  No i na koniec: papier i coś do pisania. Myślę, że dysponując taką ilością
                  wolnego czasu to sam mógłbym coś stworzyć.
                  • qwerty.tarnow Re: Czytanie w księgarniach 18.11.03, 22:35
                    I może te moje propozycje mogą wydawać się niepoważne, ale ja naprawdę
                    dokonałbym takiego wyboru.
                    Druga sprawa, to że na bezludną wyspę nie trafia się raczej z kompletem
                    potrzebnych rzeczy i bagaży... ;-)
                    • lemuriza Re: Czytanie w księgarniach 18.11.03, 22:43
                      Tak "Dzieci z Bullerbyn"... tez mam do nich wielki sentyment.
                      ale wiekszy do "Ani', bo to ona pobudzala moja dziecieca wyobraznie i to "ona"
                      byla czytana kilka razy do roku przez kilka lat.
                      Zreszta obie te ksiazki dostalam od mojej Babci.
                      "Dzieci" gdzies sie zagubily, ale "Anie" w zielonej, plociennej oprawie, rok
                      wydania 1956 mam na polce do dzis...
                      Czasem jak patrze na moja 6 letnia "przyjaciolke", ktora juz wykazuje wielka
                      pasje do ksiazek, to jej zazdroszcze tego co jeszcze przed nia.
                      Wlasnie "Dzieci", "Ani' i wielu, wielu innych wspanialych ksiazeczek:)
                      co do kodeksu Cywilnego to pomine go milczeniem:)
                            • teklat Re: Czytanie w księgarniach 19.11.03, 21:14
                              Wzięłabym:
                              1. "Tajemniczą wyspę" Verne'a - powieść instruktażową
                              2. "Anię" - ale całą serię.... "Dzieci z Bullerbyn", które z siostrą
                              przeczytałyśmy w dzieciństwie chyba po pięćdziesiąt razy - znam prawie na
                              pamięć.
                              3. "Sztukę świata" - też wszystko... No co, no co? To jest jeden tytuł, a że
                              ma kilkanaście tomów? Przez czas pobytu tak bym sie wyedukowała w historii
                              sztuki, że ho, ho! I nikt by mi w tym nie przeszkadzał... Ja chyba chce na te
                              wyspę!
                              4. "Krystynę córkę Lawransa" - bo dawno nie czytałam, a pamietam jaka to była
                              przyjemność....
                              5. Książkę mi nieznaną,poleconą przez kogoś, kto zna moje upodobania.

                              P.S. Zaraz zakładam nowy wątek o książkach, ale innych.
                              • ellenai moje ksiazki:))))) 20.11.03, 17:32
                                Mamy inne gusty.Olgi Tokarczuk nigdy nie czytalam:((((((
                                Ciezko wybrac te ulubione ksiazki ,za duzo ich.
                                1. to dla mnie Kurt Vonnegut -Rzeznia nr 5 ,za styl,za przeslanie ,za ten
                                bolesny cynizm...
                                2 Wichrowe Wzgorza-Bronte-wiem ,wiem ckliwa historia milosna,ale Pani Bovary
                                jest gorsza !!!heheh
                                3.Podrecznik madrosci tego swiata-Jozef Bochenski-dla mnie bardzo wazna pozycja
                                ksiazkowa:))))
                                4.Jack London-Martin Eden
                                5.Stefan Zeromski-Wierna rzeka-za Zeromskim nie przepadam,bleeeh ale ta ksiazka
                                jest dla mnie niesamowita:))))
                                6.Antoine Saint-Exupery-Ziemia planeta ludzi
                                7.Camus-Upadek
                                8.Laclos-Niebezpieczne zwiazki-uwielbiam te ksiazke,ze wzgledu na fabule,styl w
                                jakim jest napisana.
                                9.Hasek -Przygody dobrego wojaka Szwejka(bezkonkurencyjne)
                                10.Zweig-Niecierpliwosc serca-piekna ksiazka o milosci,ale nie glupi romans,
                                akcja dzieje sie w tym samym czasie jak przygody Szwejka-uwielbiam literature
                                z tego okresu i miejsca.
                                .........mam dalej kontynuowac???hehehktos zna i lubi cos z wymienionych
                                przeze mnie ksiazek???
                                    • lemuriza Re: moje ksiazki:))))) 20.11.03, 18:48
                                      Tokarczuk polecam gorąco, najlepiej zacznij od "Prawiek i inne czasy", świetne.
                                      Nie każdemu sie podoba, ale to jest jedna z niewielu pisarek, ktora kochaja
                                      czytelnicy i krytycy.
                                      Z ksiazek, o ktorych pisalaś czytalam tylko "Martina Edena", ale mialam wtedy
                                      chyba 16 lat, to strasznie dawno bylo - pamietam wrazenie - podobalo mi sie,
                                      ale nic poza tym nie pamietam:).
                                      Czytalam tez kiedys "Niebezpieczne zwiazki" i "Wichrowe wzgorza" (
                                      z "Niebezpiecznych Zwiazkow" nie pamietam nic, natomiast klimat ksiazek siostr
                                      Bronte uwielbiam.
                                      Zwlaszcza "Dziwne losy Jane Eyre" bardzo mi kiedys przypadly do gustu.
                                      Tych ksiazek, ktore chcialbym zabrac jest masa, tez bym nie doplynela:)
                                      Ciezko z nich wybrac pieć, to jest rzeczywiscie neizbyt dobre pytanie, ale
                                      zmusilo mnie do ostrej selekcji.
                                      Mam jednak kilkanascie takich, ktore bezwzglednie umiescilabym w swojej I
                                      lidze.
                                      Sa wsrod nich te , ktore wymienilam i masa, masa innych smakowitych ksiazeczek.
                                      pare tytułow? prosze bardzo:
                                      Paweł Huelle " Mercedes Benz. Z listow do Hrabala", G. Brewer "K-pax" zdaje
                                      sie ,ze zapomnialam o tej ksiazce w liscie mojej powyzej, a ona tam
                                      bezwzglednie musi byc,J. Harris "Czekolada", Z. Smith "Biale zeby", J.
                                      Lahiri "Tlumacz chorob", R. Ligocka "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku",
                                      oczyiwscie wszytskie ksiazki Tokarczuk, "Boza podszewka" Teresy Lubkiewicz-
                                      Urbanowicz, A.MacDonald "Zapach cedru" ( co za cudowna ksiazka, polecam Wam
                                      goraco, ma durnowata, romansowa okładkę, ale to tylko zmyla), M. Atwood "slepy
                                      zabojca", H. James "Dom na Placu Waszyngtona", Graham Swith "Kraina
                                      wod","Zaułek łgarza" no M. Cunnigham "Godziny".
                                      No i pewnie kilka jeszcze by sie znalazlo, ale ciezko tak sobie wszytsko
                                      przypomnieć.
                                      • ellenai Re: moje ksiazki:))))) 20.11.03, 19:07
                                        bardzo ciekawy post napisalas dla mnie,bo ja nie znam tych ksiazek w
                                        ogole.Dlatego ciesze sie ze od kogos moge uslyszec tytuly ktorych nie znam a
                                        moga byc interesujace.Martin Eden przeczytany dopiero duzo pozniej niz w
                                        nastoletnich latach zrobil na mnie wrazenie.Niebezpieczne zwiazki tez.Do
                                        pewnych rzeczy sie musi dorosc.Co ciekawe ja nigdy nie czytalam "dziwnych losow
                                        Jane Eyre",po prostu nie bylo okazji:(((((A co sadzisz o Whartonie? ciekawa
                                        jestem bardzo.Znasz Pata Conroy-Ksiaze przyplywow i muzyka plazy?a Joseph
                                        Heller i jego dorobek??Pozdrawiam cie serdecznie:))))
                                        • 1gomez Repo czym poznac dobra ksiazke 22.11.03, 12:27
                                          w bibliotece? ona jest zniszczona od wielokrotnego czytania.nie udalo mi sie
                                          harnego kupic ale ale ale,kupilem a.perez "ostatnia bitwa templariusza.i
                                          jestem dobrego spodziewania bo czytalem poprzednie.slusznych rozmiarow bedzie
                                          na czym oko zawiesic
                                            • lemuriza Re: Repo czym poznac dobra ksiazke 22.11.03, 18:33
                                              ellenai napisała:

                                              > gomez napisz o tej ksiazce "ostatnia bitwa templariusza":))))ale ciekawa
                                              > jestem:)_))))))))))))))))i stopien zniszczenia ksiazki chyba nie swiadczy o
                                              > jej wartosci ale to moje zdanie:))

                                              Szkoda, ze nie znalazles Harnego, bo to swietna ksiazka, robi zamet w glowie
                                              starszliwy.
                                              Moze kiedys jeszcze uda Ci sie na nia trafic?
                                              Zreszta moge Ci pozyczyc.:) mam swoja.
                                              • ellenai Re: Repo czym poznac dobra ksiazke 22.11.03, 20:16
                                                lemu dziekuje ci ogromnie za propozycje, niestety jestem za oceanem.Dostep do
                                                polskiej literatury jest zerowy, wszystkie swoje ksiazki zostawilam w kraju, do
                                                nowosci nie mam dostepu,jest to trudne baaaaaardzo dla mnie,zanotuje ten tytul
                                                i kiedys go dostane napewno:)))) dzieki raz jeszcze:)))
                                        • lemuriza Re: moje ksiazki:))))) 22.11.03, 18:27
                                          Juz tu kiedys pisalam zdaje sie o Whartonie wiec z gory przepraszam
                                          wszystkich, ze sie powtorze.
                                          Wharton napisal jedno genialne dzielo pt. Ptasiek. I ta ksiazka to naprawde
                                          wielka literatura ( wg mnie). Podobno jeszcze Frunky Furbo jest swietny, ale
                                          nie czytalam.
                                          Reszta jego ksiazek, to juz tylko zgrabne czytadla, nie przecze jednak , ze
                                          niektore z nich naprawde smakowicie sie czyta.W tej chwili jednak rozmienia
                                          sie na drobne. Po ksiazce pt. Nie ustawaj w biegu, obiecalam sobie, ze juz nie
                                          bede czytac Whartona i nie czytam. Taki moj osobisty bunt przeciwko nabijaniu
                                          czytelnikow w butelke i powielaniu w kolejnych ksiazkach motywow z poprzednich.
                                          Nie lubie generalnie w ksiazkach schematyzmu , przewidywalnosci. Ot co. A jak
                                          ktos pisze po raz enty o tym samym to jest katastrofa.
                                          Podkreslam to moje subiektywne odczucia. Byc moze sie myle.
                                          Co do pozostalych tytulow, to czytalam " Muzyke plazy", nawet sobie kupilam.
                                          Bradzo mi sie podobalo. Interesujace, intrygujace czytadlo z wielka iloscia
                                          stron:). Na "Ksiecia przyplywow" mam ochote od kilku lat ( ilez to razy
                                          ogladalam go w ksiegarni) i wciaz mam nadzieje, ze dostane go od kogos w
                                          prezencie, bo jak przychodzi do kupowania to zawsze jest cos "wazniejszego".
                                          A dzis kupilam sobie te nowa ksiazke Kofty.
                                          Przeczytalam zbyt malo jeszcze, zeby cokolwiek konstruktywnego powiedziec,
                                          zreszta nie doszlam jeszcze do momentu kiedy dowiaduje sie o chorobie, a to w
                                          koncu byl kluczowy, zwrotny moment jej zycia.
                                          Czyta sie swietnie, jak skoncze to zdam relacje.
                                          Pozdrowka.
                                          • ellenai Re: moje ksiazki:))))) 22.11.03, 18:34
                                            O Whartonie mam podobne zdanie do twojego.Ptasiek genialny,reszte naprawde
                                            mozna sobie odpuscic:((( Moze"Werniks" jest jeszcze ok,ale nie dorownuje
                                            Ptaskowi.Ksiaze przyplywow moze cie rozczarowac tym ze jest bardzo podobny do
                                            Muzyki plazy.Conroy nie jest dla mnie pisarzem w zadnym wypadku
                                            wybitnym.Powielal sie okropnie.Jezeli jednak mam zdecydowac pomiedzy Ksieciem
                                            przplywow a Muzyka plazy to ten pierwszy jest lepszy.Problem wspolczesnej
                                            literatury to schematyczne powielanie jednej ksiazki.Heller napisal jedna dobra
                                            ksiazke, reszta gnioty.Vonnegut pisal jak od "matrycy".Ciezko o roznorodnosc.A
                                            lubisz Umberto Eco-Imie rozy???
                                            • lemuriza Re: moje ksiazki:))))) 22.11.03, 19:47
                                              My tu juz kiedys dyskutowalismy o schematycznosci w literaturze, ale Ciebie
                                              jeszcze nie bylo ( ba nawet o plagiatach, przy okazji dyskusji o P. Coehlo,
                                              ktorego nieco "atakowalysmy" ja i tekla, a bronila Gadula, no bo on wlasnie
                                              starsznie sciaga od innych autorów, pisalam o "demonie i pannie Prym', ze
                                              fabula niemal identyczna jak "Wizyta starszej Pani").
                                              Tak "Muzyka plazy' to nie jest wielka literataura, ale tak jak napisalam
                                              interesujace czytadlo w sam raz na takie jak dzis wieczory.
                                              Podejrzewam skoro piszesz, ze te ksiazki sa podobne, ze to autor w stylu
                                              Segala.I wtakim wypadku wystarczy przeczytac jedna ksiazke i basta.
                                              Na szczescie jest jeszcze kilku takich autorow, ktorzy w kazdej nowej ksiazce
                                              zaskakuja.
                                              Wspomniana przeze mnie Olga Tokarczuk to najlepszy przyklad.
                                              Niesamowita wyobraznia, jezyk i styl bez zarzutu, brak jakiejkolwiek
                                              schematycznosci, magia, i duza wiedza ogolna, ktora "widac" na kazdej stronie.
                                              tyle tylko, ze to juz jest trudniejsza literatura, to nie sa czytadla.
                                              Ale ja to uwielbiam, kazda jej ksiazka jest inna, w kazdej zaskakuje.
                                              Maja niepowtarzalny klimat.
                                              "Imie rozy" czytalam bardzo dawno , jeszcze chyba na studiach i szczerze
                                              mowiac nie chce sie wypowiadac, bo nic powiedziec nie moge.
                                              pamietam film, duzo lepiej i ten mi sie podobal. Lubie taka nieco mroczna
                                              atmosferke, tajemnice itp.
                                              • ellenai Re: moje ksiazki:))))) 22.11.03, 20:14
                                                niestety nie bylo mnie gdy prowadziliscie tak interesujaca polemike:(((wielu
                                                rzeczy nie znam ,nie czytalam nigdy np.Sapkowski,Cohelo.Napewno jak tylko bede
                                                mogla zaintersuje sie Olga Tokarczuk:))))A schematycznosc w literaturze to
                                                chyba rzecz powszechna.Czytadla sa dobre dla mnie o ile reprezentuja jakis
                                                poziom.Eco lubie,jedyne co mnie trosze drazni w tej ksiazce to zasmiecenie jej
                                                poprzez ten watek kryminalny.Erudycja z jaka ta ksiazka jest napisana moim
                                                zdaniem wynagradza ten mankament:))))pozdrawiam :)))
                                                • lemuriza Re: moje ksiazki:))))) 22.11.03, 20:28
                                                  Moim zdaniem Coehlo mozesz sobie odpuscic, chyba , ze lubisz takie ksiazki:)
                                                  Mnie nie przypadl do gustu.
                                                  Natomiast Sapkowskiego polecam ( choc czytalam tylko jedna ksiazke -
                                                  opowiadania, zachecona przez meza, ktory jest wielbicielem tego Pana).
                                                  Sapkowski pisze interesujaco, jest blyskotliwy, ma niesamowita wyobraznie, w
                                                  jego prozie jest troche taka basniowa, no ale w koncu to fantastyka.Noi
                                                  naparwde mozna sie posmiac.
                                                  Mnie sie podobalo. Chociaz krytycy troche sie pastwia ( no ale w tym roku
                                                  nominowali go do Nike).
                                                  jezeli bedziesz czytac to zacznij od opowiadan " Ostatnie zyczenie"
                                                  Co do watkow kryminalnych w powiesciach, to jesli sa dobrze wpasowane to nie
                                                  mam nic przeciwko:)
                                                  • ellenai Re: moje ksiazki:))))) 22.11.03, 20:35
                                                    Dzieki za rekomendacje, napewno skorzystam z tego.W ogole prowadzicie takie
                                                    ciekawe rozmowy tutaj ,ze naprawde dowiaduje sie bardzo duzo :))))))O Cohelo
                                                    wlasnie slyszalam ,ze jest taki sobie. Z watkami kryminalnymi to sie zgadam z
                                                    toba:) Zastanawiam sie czy masz swoj ulubiony romans? w sensie nie cos
                                                    pozbawione wartosci ale ksiazka ktora jest dobra i jest wlasnie osadzona w tym
                                                    temacie.Mysle ,ze bardzo ciezko jest napisac dobra powiesc milosna:)))))))
                                                  • lemuriza Re: moje ksiazki:))))) 23.11.03, 20:01
                                                    Tak masz zupelna racje, ciezko napisac dobry romans, tak aby nie otarl sie o
                                                    granice kiczu, aby to ( co w zyciu przeciez nam sie przydarza z cala otoczka,
                                                    ktora twoarzyszy milosci czyli czulymi gestami, slowami itd) w "druku" nie
                                                    wypadlo zbyt ckliwie, snetymentalnie i banalnie.
                                                    No bo przeciez jak ukochany powie do ukochanej: Zabko moja czy cos w tym
                                                    stylu, to jest w tym czulosc, milosc ( zakladam, ze jest:)), ale jak juz
                                                    czytamy takie slowka to tak jakos na smiech sie zbiera, prawda?
                                                    Wiec sztuka jest pisac o milosci tak aby dalo sie to czytac.
                                                    No ale masa jednak jest takich ksiazek, bo po prawdzie ile ksiazek ( chodzi mi
                                                    o literature piekna) nie opowiada w jakims tam procencie o milosci?!
                                                    W kazdej cos sie znajdzie, bo inaczej byc nie moze - milosc to przeciez
                                                    nieodlaczny element naszego zycia.

                                                    A co do romansow ( jesli tak mozna nazwac te ksiazki) to kojarzy mi sie
                                                    Remarque i "Luk triumfalny" ( kiedys wiele lat temu zrobil na mnie niesamowite
                                                    wrazenie), a takze wspomnianiany to juz "Dom na Placu Waszyngtona" Henry
                                                    Jamesa ( pewnie ktos z Was ogladal film Agnieszki Holland "Plac Waszyngtona",
                                                    to wlasnie na podstawie tej ksiazki), no Wharton i "Spoznieni kochankowie" to
                                                    dosc niebanalna historia milosna, podobnie jak "Lolita" Nabokova, ale to juz
                                                    literatura z duzo wyzszej polki niz Wharton.
                                                    Co jeszcze?
                                                    Na pewno "Pestka" Anki Kowalskiej, na pewno "Ptaki ciernistych krzewow"
                                                    McCullougha, na pewno "Przepiorki w platkach rozy" Laury Esguivel, "Zaklinacz
                                                    koni" Evansa... no i "Love story" Segala.
                                                    O Matko, forum by mi nie starczylo, zeby to wszystko spisac.
                                                    Ale wiesz, co teraz mi przyszla na mysl ksiazka, ktora opowiada tak pieknie o
                                                    milosci i ma dla mnie chyba najwieksza wartosc, bo ta milosc zdarzyla sie
                                                    naparwde, i chociaz nie zakonczyla sie happy endem, to dla mnie ta ksiazka ma
                                                    wartosc nieoceniona.Nieoceniona bo mowiac banalnie - te ksiazke napisalo zycie.
                                                    To jest wspomniana tu juz przeze mnie ksiazka Tamary Zwierzynskiej-Matzke i
                                                    Svena Matzke "czasami wolam w niebo", ksiazka opowiadajaca o historii walki ze
                                                    smiertelna choroba ( niestety zakonczonej niepomyslnie), ale opowiadajaca tez
                                                    pieknie o milosci. Bez zbednego patetyzmu, prosto i naprawde swietnie.
                                                    Polecam!
                                                  • lemuriza Kofta 24.11.03, 19:02
                                                    Dziewczyny,

                                                    jestem swiezo po lekturze " Lewa do prawej. Z dziennika", obiecałam, ze sie
                                                    podzielę wrażeniami, więc dzielę się.
                                                    Dziewczyny, po prostu biegnijcie do księgarni, po siłę, która jest w tej
                                                    książce.
                                                    Bo w niej jest siła, to nie podlega dyskusji.
                                                    A potem na mammografię marsz, bo myślę, że o to głównie chodziło autorce.
                                                    Poza tym książka napisana tak smakowicie , że palce lizać. Nie można się
                                                    oderwać.
                                                    Refleksyjna, i można nie lubić autorki, można nie zgadzać się ze wszytskim co
                                                    mówi, ale nie mozna odmówić jej tego, ze napisała książkę bezcenną.
                                                    Ku pokrzepieniu i ku przestrodze.
                                                    Warto. Naprawdę warto ją przeczytać.
                                                  • lemuriza Re: Kofta 24.11.03, 19:07
                                                    lemuriza napisała:

                                                    > Dziewczyny,
                                                    >
                                                    > jestem swiezo po lekturze " Lewa do prawej. Z dziennika", obiecałam, ze sie
                                                    > podzielę wrażeniami, więc dzielę się.
                                                    > Dziewczyny, po prostu biegnijcie do księgarni, po siłę, która jest w tej
                                                    > książce.
                                                    > Bo w niej jest siła, to nie podlega dyskusji.
                                                    > A potem na mammografię marsz, bo myślę, że o to głównie chodziło autorce.
                                                    > Poza tym książka napisana tak smakowicie , że palce lizać. Nie można się
                                                    > oderwać.
                                                    > Refleksyjna, i można nie lubić autorki, można nie zgadzać się ze wszytskim
                                                    co
                                                    > mówi, ale nie mozna odmówić jej tego, ze napisała książkę bezcenną.
                                                    > Ku pokrzepieniu i ku przestrodze.
                                                    > Warto. Naprawdę warto ją przeczytać.


                                                    tfu.... książka oczywiscie nosi tytuł "lewa wspomnienie prawej"
                                                  • lemuriza Re: do ellenai 30.11.03, 17:43
                                                    lemuriza napisała:

                                                    > ellenai, a co z Twoja lista romansów? ja tu glowkowalam a Ty nic.
                                                    > Prosze o tytuly.


                                                    ellenai, zapadłaś w sen zimoyw czy co????
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka