baska2222
28.05.09, 13:35
Witam,
jestem kompletnie zdołowana sytuacją na rynku mieszkań i kredytów.
Zaczynam myśleć ze mimo posiadania wkładu własnego, mieszkania do sprzedania,
nigdy w życiu nie uda mi się kupić większego mieszkania/domu mimo całkiem
dużej zdolności kredytowej.
To co mnie przeraża, to 10% zadatek wpłacany przy umowie przedwstępnej.
Oglądałam 3 fajne mieszkania z rynku pierwotnego, niestety wszyscy chcą 10%
zadatku (wartość mieszkania ok.500tys.).
Jak ja mam wpłacić im te 10%nie będąc pewna czy otrzymam kredyt?!
tak jak pisałam wcześniej nie mam problemu z wkładem własnym, mamy ok.20%, ale
przecież nikt mi nie zagwarantuje ze kredyt otrzymam...
I wtedy co 50tys. przepada...
Tamte mieszkania sprzedały się w przeciągu 2 tyg.- a niby jest kryzys.Nie wiem
po prostu jak ludzi robią, ryzykują? płacą gotówką?
Sprzedajacy nie chcieli nawet słyszec o jakiejs umowie rezerwacyjnej itp.
Co ja mam zrobić, przeciez kredyt to nie tylko strona finansowa kredytobiorcy,
to także nieruchomość, która źle oceniona przez bank , może nie być przez nich
finansowana.
Napiszcie proszę jak to można rozwiązać.
Aha jeszcze dodając, banki, które mają jako takie warunki rozpatrują wnioski w
czasie ok.5 tyg.
Jesli moje 3 upatrzone mieszkania sprzedały się tak szybko, to przeciez nikt
na mnie nie bedzie czekal...
poradzcie co robic z tym fantem.
Mam juz dosc, bo chciałabym w koncu kupic wymarzone mieszkanie, ale nie chce
ryzykowac tyle pieniedzy...(zadatek).
co robic?