Paryż i okolice /niefizyczne :-)/

23.05.10, 15:34
Hardy prosił mnie o założenie nowego wątku "tematycznego" i
przeniesienie wpisów na temat P. do niego.. Spróbuję..

Nie umiem ..
    • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 15:35
      Link do pierwszych zdjęć:

      picasaweb.google.pl/115453819291067469175/Paris#
    • m.maska Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 15:40
      To ja przeniose tutaj te rozmowe na temat...
      Autor: maja-z-podworka☺ 22.05.10, 20:00

      Witaj Podróżniku smile
      Tu powódź, w powietrzu pyły wulkaniczne...Nie miałeś pokusy by
      zostać trochę dłużej? Chyba trudno pożegnać Paryż, nawet jeśli ma
      się nadzieję wrócić?
      • m.maska Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 15:42

        Autor: ulisses-achaj 22.05.10, 22:06

        Straaasznie trudno pożegnać , Maju. Wiem że to może sie wydać "na
        wyrost" ale po kilku dniach czułem sie tam jak u siebie, nie miałem
        wrażenia obcości, chętnie bym tam zamieszkał, bo to zupełnie inny
        wymiar i w moim przypadku pod każdym chyba względem.. Karen, owe
        kwiaty /liliowe/ faktycznie wszędzie, nawet w pobliżu grobu Szopena,
        którego znaleźć nie mogłem jak i połowa świata zaopatrzona w byle
        jakie mapki i pytajaca siebie nawzajem "Chopin? Where does he lie?
        Can't find him and I've been looking for his tomb over half an hour".
        Wcześniej, urocza i piękna młoda Francuzka widząc mnie samotnie
        jeszcze stojącego w większej alejce, domyśliła się, kogo szukam i
        uśmiechając sie "do szpiku kości" wyjaśniała mi wszystko dosyć
        długo, po czym pomachała dłonią i zniknęła, a ja nadal byłem tak samo
        mądry jak wcześniej, bo nie trzeba dodawać, że wszystko co miała do
        powiedzenia wyraziła piękną mową Villona i jego potomnych.. taa.
        Dopiero nieoceniona para z Rumunii dostrzegła gdzieś z boku i nieco w
        dole biało-czerwoną chorągiewkę i zakrzyknąwszy radośnie w moim
        kierunku: HERE! HERE, wskazała mi drogę do Fryderyka Ch. lub jak kto
        woli SZ.
        Staruszka, która poruszała sie z największym wysiłkiem zagadnięta o
        grób Modiglianiego postąpiła podobnie, jak jej młoda rodaczka smile
        zorientowała sie żem barbarzyńca i ledwo ciągnąc za sobą wózeczek z
        utensyliami potrzebnymi do pielęgnacji rodzinnego zapewne grobu,
        zaprowadziła mnie do niewidocznego niemal w natłoku innych płyt
        różowawego kamienia z włoskim napisem informującym że spoczywa tu
        malarz Amadeo M. Pod literami ktoś położył kartkę z rysunkiem w
        manierze Mistrza a na niej spoczywały kamienie /stary żydowski
        zwyczaj/ , więc i ja dołożyłem własny i chwile podumałem nad
        otaczającymi skromny grób geniusza pomnikami i kaplicami
        najrozmaitszego autoramentu mieszczańskich handlarzy. Znalazłem także
        bliskiego mojemu sercu rodaka Wilhelma Kostrowickiego i razem
        pomilczeliśmy nad wierszem "Adieu", który leżał tam przyciśnięty
        szwedzką koroną, aby nie zwiał go wiatr.. Za to do Jima Morrisona,
        Hardy, trafiłem bez trudu...

        I wszędzie te kwiaty, Karen, kwiaty, wiosna i zapach kasztanów...
        • m.maska Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 15:57

          hardy1 22.05.10, 22:10
          W jednym miejscu tylu znamienitych leży "mężów"...Są takie
          szczególne miejsca na świecie Poczułeś powiew minionych dziejów,
          Uli?
          • m.maska Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 15:58
            c.d.

            ulisses-achaj 23.05.10, 11:56
            dodałem wersję notre dame w kolorze, żebyście mieli porównanie..
            • maja-z-podworka Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 17:24
              Co oglądałeś, poza Pere Lachaise, Ulissesie? Na czyich grobach byłeś
              jeszcze? Co zrobiło największe wrażenie? Co jest takim pierwszym
              skojarzeniem, kiedy teraz myślisz "Paryż"?
              Wspominaliśmy Cię tu, kiedy była Noc Muzeów smile - mówiliśmy, że
              pewnie nie śpisz.
              NO, POWIEDZ COŚ WRESZCIE!!!!
              • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 17:40
                Szlaki. Nie moje, ale teraz już jednak i tak, jak ten przez rue Seine
                do łuku z quai Conti do prześwitu bramy, skąd samemu nie będąc
                widzianym można sprawdzić, kto stoi i czy stoi na Pont des Arts... :-
                )
                Na wieży Notre Dame rozmowa z maszkaronami i figurami świętych przy
                akompaniamencie kamiennych dzwoneczków, którymi usiane są łuki.. smile

                W Quartier Latin, mieszkałem przy rue Monge rzut myśli od Saint
                Germain.
                Opowieść o kościele saint Justine, naprzeciw Damy, gdzie wkurzony na
                teologów z cite Abelard przeniósł swoje wykłady w atmosferze skandalu
                i afery straszliwej, dając tym samym początek nowej dzielnicy i
                legendom.. smile ;

                Vanves, gdzie niczego nie kupiłem, bo okazało sie że mam za drogie
                gusta smile;

                Deux Magots i kawa z rogalikiem , cafe Fleur i mnóstwo miejsc uliczek
                i świateł, a także postaci na szczudłach w sobotnią noc otwartych
                muzeów, na małym podwórku pod niebem zawieszonym papierowymi
                gwiazdami, w niesamowitej grze świateł - miejsce wyjęte na chwilę z
                czasu i przyzwyczajeń oczu etc. etc. etc. smile


                Pierwsze pytanie po wyjściu z Okęcia: "no to gdzie masz te obrazy??
                !!" /tego samego dnia ukradziono z jednego z muzeów płótna Picassa,
                Legera i Bracque'a smile - zachowałem kamienną twarz bo nie po to tyle
                wysiłku, żeby teraz natychmiast zdradzać wszystkie szczegóły i
                tajemnice.. smile
                • maja-z-podworka Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 18:16
                  To już nie miałeś czego brać, tylko kubistów?! Gust Ci się zepsuł,
                  Ulissesie. W Chinach miałeś, o ile pamiętam, lepszy (to był chyba
                  jeden z Terakotowej Armii, prawda?).

                  Zawrót głowy....Miło to wszystko chociaż cudzymi oczami zobaczyć.
                  Dzięki smile
                  • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 18:32
                    smile Maju , tyle mam tego w głowie, że chyba rzeczywiście zaczną to
                    opowiadać, żeby mi nie uciekło, tylko naprawdę nie chcę Was zanudzać..
                    • maja-z-podworka Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 18:49
                      Nie bredź, tylko opowiadaj. W końcu, zawsze możemy nie czytać smile
                      Nie wygłupiaj się Ulissesie....
                      • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 19:28
                        Kurczę, sieć mi sie rwie..
                        • hardy1 Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 20:49
                          Wróciłem niespodziewanie dużo później...więc nie opowiadaj o
                          kurczęciu, nie rwij sieci Uli, tylko opowiadaj big_grin
                          • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 21:00
                            W sobotnią noc otwarto muzea. No, jednak to lekka przesada, bo
                            otwarte były do 24 a każde z nich rozpoczynało te "noc" o innej
                            godzinie. Tak więc trzeba było przygotować sie logistycznie.
                            Najwcześniej, bo o 18. 30 zapraszało Orsay. I od niego rozpoczęliśmy
                            wędrówkę. Wynurzyliśmy sie z uliczek Dzielnicy Łacińskiej na
                            wysokości Notre Dame i beztrosko ruszyliśmy na zachód; było ciepło
                            ale nie upalnie mało chmur, słońce malowało kolejne pocztówki, jakich
                            pełno u bukinistów - i tak sobie wędrowaliśmy niespiesznie ku
                            budynkowi niegdysiejszego dworca rozpartego niczym pałac magnata nad
                            samym brzegiem, nieco powyżej Luwru. Niewiele brakowało, a by go
                            zburzono. Linię kolejowa zlikwidowano, więc ten sam los miał spotkać
                            także i dworzec. Ktoś jednak wpadł na pomysł, że wysoka hala
                            doskonale nadaje sie dla pomieszczenia w niej kolosalnej nadwyżki
                            dzieł sztuki. /Na tę przypadłość cierpią chyba tylko Francuzi.. /
                            Orsay jest muzeum-oseskiem, ale dzięki obecności w nim płócien-
                            protestów przeciwko hieratycznemu akademizmowi, szybko stało sie
                            równie sławne jak Luwr. Idąc zastanawialiśmy się, czy w ogóle do
                            niego wejdziemy; po codziennej kolejce do Saint Chapelle sadząc,
                            mogły dziać sie tam iście dantejskie sceny. Nie doszły nas jednak
                            żadne odgłosy burzy i starć między miłośnikami sztuki. Kiedy
                            minęliśmy fronton, okazało sie że na placyku przed wejściem kolejka
                            czekających utworzyła zawiły i z lotu ptaka na pewno niezwykle
                            interesujący wzór. Zwykle kończy sie na placyku obok rzeźby słonia,
                            tym razem jednak owijała go i spływała aż na ulicę. Ostatni czekający
                            ulokowali się obok posagów pięciu kontynentów i tam też karnie
                            stanęliśmy. Jak w każdej kolejce, także i tutaj wymieniano uwagi,
                            uśmiechy i częstowano sie papierosami. Za mna stał Amerykanin.
                            Siwowłosy, rumiany, szczupły pan z rozanielonym uśmiechem na twarzy.
                            Powiedział, że zawsze marzył o i nareszcie tu jest i wszystko jest
                            jeszcze piękniejsze niż sądził. Oczekiwanie trwało około 40 min -
                            rzecz nieprawdopodobna , ale prawdziwa. TYLKO 40 min. Później po
                            prześwietleniu sprawdzeniu i namaszczeniu uśmiechem służby ochrony
                            zezwolono nam wkroczyć do Przybytku. Niestety jest w remoncie.Moja
                            ulubiona sala z płótnami Van Gogha i świetlikami, wpuszczającymi
                            słońce, a wiadomo czym jest dla Jego obrazów światło, była zamknięta.
                            Obrazy wisiały na parterze, w "nawie" obok rzeźb Rodina. Zostawiliśmy
                            je sobie na deser. Wcześniej Monet, Manet, Renoir, Sisley, Lautrec,
                            Pisarro, Degas, Cezanne - wspaniałe piękne płótna, które oglądałem z
                            odległości około 10 cm. bo tajemnica tkwi w fakturze, ruchach pędzla,
                            niedomalowanym płótnie, odciskach tubki z farbą, śladach palców
                            ludzi, którzy .... No właśnie. O odczuciach innym razem. Kiedy
                            doszliśmy do obrazów VG , jak zwykle przykleiłem sie do jego
                            autoportretu. Dostrzegałem nowe zaskakujące rzeczy, których nie odda
                            żadna reprodukcja. Zwłaszcza oczy VG.Sposób ich namalowania,
                            kropeczka farby tak przemyślnie użyta, że wciąga w głąb czegoś co nie
                            jest juz obrazem, ani modelem, ani naszym wyobrażeniem, ale wibruje i
                            odsyła w rejony z których nie chce sie wyjść, chociaż instynkt
                            samozachowawczy włącza dzwonki alarmowe. I coś jeszcze. Usta. Portret
                            utrzymany jest w tonacjach błękitu, zdecydowane jaskrawe kolory
                            rozmyślnie zostały odrzucone. I tylko w jednym, prawie niewidocznym
                            miejscu, tam gdzie stykają sie wargi, biegnie cienka niemal jak włos
                            , jaskrawo karminowa kreska, która wywala wszystko na nice i sprawia,
                            że stoisz jak ogłupiały wpatrując sie w to jedno miejsce, które
                            praktycznie niewidoczne, okazuje się wejściem.
                            Nagromadzenie tylu "drzwi", które tam wiszą na ścianach jedne obok
                            drugich, wydaje się po pewnym czasie jakąś bezrozumna przesadą, kpiną
                            niemal i z Nich i z nas... Wtedy chce się już wyjść. Odetchnąć ulicą,
                            wkleić sie w tłum i wynieść stamtąd tyle, ile jeszcze sie da..

                            A przed nami jeszcze Luwr, muzeum sztuki nowoczesnej i muzeum sztuki
                            średniowiecznej ulokowane w Dzielnicy Łacińskiej, bardzo blisko
                            miejsca gdzie mieszkałem, w przedziwnej budowli przypominającej
                            malutki warowny zamek, który okaże sie przedziwnym, ale pięknym
                            zlepkiem stylów, i cicha harmonia gotyku na wewnętrznym dziedzińcu z
                            drugiej strony, który kiedyś był wirydarzem, a teraz jest enklawą
                            ciszy, chłodu i spokoju, gdzie można usiąść nad sadzawką i zapatrzeć
                            się w korony stuletnich platanów. Największym skarbem Moyen jest cykl
                            tapiserii "Dama z jednorożcem" - wiano szlachcica dla wychodzącej za
                            mąż córki. Przykład szyfru, który często stosowano w średniowieczu.
                            Po drodze jednak mamy jeszcze Luwr..
                            • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 21:07
                              Ok. będę dawkował i nie zmuszał sie do pisania, bo wyjdzie mi z tego
                              kronika, a to co naprawdę istotne ucieknie... Na dzisiaj wystarczy... Właśnie zerknąłem na Pracę. Patrzy na mnie z wyrzutem... smile
                              • hardy1 Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 21:30
                                To porozmawiaj z Pracą smile Ona goni, wspomnienia
                                nie...możesz "Paryżew" dawkować po trochu, na dłużej starczy. I
                                lepiej smakuje w mniejszych "porcjach" big_grin
                                • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 21:33
                                  ok smile Słusznie prawisz, Hardy.. smile
                                  • k.karen Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 22:01
                                    Witajcie WSZYSCYsmile

                                    Ufff...dopiero mogłam zajrzeć i to też na chwilę.
                                    Przyznaję się od razu, że nie czytałam wszystkiego.
                                    Trochę się dzisiaj pogubiłam w tych nowych wątkach.

                                    Ulissesie bardzo dziękuję za zdjęcia. Obejrzałam
                                    i wszystkie mi się podobają ale wybrałam pięć szczególnych,
                                    oczywiście to subiektywna i do tego nieprofesjonalna ocena.
                                    ( przepraszam jeśli popełnię jakiś błąd w pisowni)

                                    Najbardziej podoba mi się "Cite przy pont Neuf", linie
                                    geometryczne schodów zbiegające się na szczycie i zwieńczone
                                    świecącą latarnią - tak bardzo jest wymowne te zdjęcie,
                                    że może być i inspiracją do wiersza smile
                                    Z tych samych "geometrycznych" powodów drugie - "Montmartre"
                                    i trzecie, które jest kolorowe i szkoda, że nie ma opisu
                                    bo nie wiem co to za budynek...piękne ujęcie odbitego budynku
                                    w wodzie i znowu te linie geometryczne smile
                                    Dalej "Ogród Luksemburski": bardzo lubię fotografie czarno-białe
                                    ale w tu zabrakło mi koloru choćby po to żeby zobaczyć czy podłoże
                                    to trawa czy też żwirek, poza tym świetna perspektywa.
                                    Ostatnie to "Krzesełka" smile Oglądając to zdjęcie musiałam się trochę
                                    pogimnastykować big_grin

                                    Jeszcze raz dziękuję Ulissesie no i...czekam na więcej big_grin

                                    Ps A może kiedyś jakaś wystawa a potem pięknie wydany album?

                                    Niestety muszę się dzisiaj pożegnać, sprawy osobiste nie pozwalają
                                    mi z Wami porozmawiać. Jutro też chyba mnie nie będzie a jeśli to
                                    tylko na chwilę.

                                    Dobranoc Wszystkim, spokojnej nocy smile
    • m.maska Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 16:08
      ten link wydaje sie nie funkcjonowac... a przeciez warto to zobaczyc

      Paryż widziany oczami Ulissesa(link)
      • cieplanata Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 24.05.10, 12:31
        Zobaczyłam i........... zazdroszczę spojrzenia w "magiczne oczko" ja nie umiem
        tak fotografować, może dlatego, że zawsze biegnę? nigdy nie mam czasu przyjrzeć się?
        Piękne zdjęcia
    • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 20:56
      Rany boskie, tak sie nie da... Litości..
      • hardy1 Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 23.05.10, 20:59
        Da się, Uli, da się smile Nie musisz wpisywać takich długich postów na
        raz, jeżeli uważasz że "tak się nie da". Możesz krótsze - takie
        jakie chcesz. Miejsca jest dużo big_grin
        • al-szamanka Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 26.05.10, 10:35
          A ja przeczytam to sobie dokladnie jak powroce ze swojego urlopu
          Salve, Ulissesie smile
          • ulisses-achaj Re: Paryż i okolice /niefizyczne :-)/ 26.05.10, 10:46
            Salve, Al ... smile Fajnych Dni i całkowitego wyłączenia się z
            rutyny na urlopie.. smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja