n.nutella
08.01.11, 13:56
Powrót zmarłych
Uprowadzeni, zamordowani, zagrzebani: tak jak kramarz Emilio Silva zmarło w okresie dyktatury Franco, 150 000 ludzi. Po śmierci dyktatora w 1975 roku jego polityczni spadkobiercy zażądali „Pojednania”, jednak wspomnienie nie wygasa tak po prostu. Wnukowie ofiar zaczynają otwierać zbiorowe mogiły i stawiają pytania. Poszukują szczątków swoich przodków i poszukują szczątków wielkiego hiszpańskiego poety: Federico Garcia Lorca.
Na laboratoryjnym stole Paco Etxeberria: koniec milczenia, koniec kłamstw, kości rdzawobrązowe jak ziemia w której zostały zasypane, pozostawione do wyschnięcia, po tym jak Etxeberria obmył je szczotką w umywalce. Wentylator wachluje powietrze nad szkieletem. Ręce: garstka kosteczek. Kręgosłup: puzzle. Czaszka z krzywym uśmiechem. „Minimum 40 lat, maksimum 60, mężczyzna, silnej budowy ciała, nie wysoki. Wapno na piecie, na przegubach. Człowiek, który całe życie ciężko pracował. Przypuszczalnie rolnik.”
Paco Etxeberria, lat 53, lekarz sądowy na uniwersytecie w San Sebastián, chce wyjaśnić śmierć tego rolnika. Obraca w dłoniach jego czaszkę. W skorupie mózgowej, okrągła dziura, tędy przedostała się kula. Z przodu, w szczęce, brak dwóch zębów, odpryski kości. Tutaj kula wyszła.
Rolnik został zamordowany w 1936, na początku hiszpańskiej wojny domowej i zagrzebany w zbiorowej mogile. Przez 73 lata nikt nie odważył się wygrzebać zwłok. Ponieważ Hiszpania już przez trzy czwarte wieku próbuje ofiary wojny domowej i dyktatury Franco, zapomnieć. Zupełnie inaczej niż w Niemczech, gdzie historia narodowego socjalizmu jest przedmiotem obowiązkowym w każdej szkole, dzieci hiszpańskie niewiele wiedzą o dyktatorze, który rządził ich krajem niemal 40 lat.
To milczenie, to hiszpańska odpowiedź na pytanie, które stawia się na końcu każdej dyktatury: czy prawda powinna zostać ujawniona – czy może lepiej, przemilczana? Co lepiej służy pokojowi: poszukiwanie sprawiedliwości – czy wyrzucenie z pamięci?
Wyparcie ze świadomości, jest próbą leczenia ran poprzez zapomnienie. Nadzieja, że wina może przeminąć, bez kary. Jednak martwi nie dają krajowi spokoju. Jest ich zbyt wielu: ponad 150 000 ludzi zostało podczas dyktatury Franco uprowadzonych, zamordowanych i zagrzebanych.
Przed dziesięcioma laty, wnukowie ofiar zaczęli w końcu poszukiwania. Znali wojnę tylko z książek, znali strach jaki szerzył Franco i potrafili sobie wyobrazić kamienne milczenie swoich ojców. To potomkowie, szukają masowych grobów, wykopują resztki i rozdrapują strupy nigdy nie zabliźnionych ran.
Od tej pory wykopano kilka tysięcy szkieletów. Jednak poszukiwanie najbardziej znanej ofiary hiszpańskiej wojny domowej pozostaje nadal bez efektów. Gdzieś na południu, być może w odosobnieniu gór Andaluzji, w pobliżu rodzinnego miasta Granada, leżą nieodnalezione szczątki Federico Garcia Lorca.
Jesienią 2009 roku rząd prowincji wysłał koparki w poszukiwaniu. Jednak Lorca, największy hiszpański poeta XX wieku pozostaje nieodnaleziony. Tak jak to sam zawsze przepowiadał.
„LAGARTO, LAGARTO, LAGARTO!” Federico Garcia Lorca przeżegnał się i pobladł kiedy 13 lipca 1936roku wsiadał do pociągu w Madrycie. W korytarzu przed swoim przedziałem spotkał posła do parlamentu Granady, którego się obawiał. Trzykrotne zawołanie „jaszczur” (lagarto) ma chronić przed nieszczęściem.
W Hiszpanii jeszcze panuje pokój, a nerwowość Lorci osiąga już zenit.
Od wielu dni poeta nie mógł podjąć decyzji o wyjeździe do Granady. Dwa dni wcześniej w domu chilijskiego poety Pablo Neruda, przyjaciele namawiali go na pozostanie w Madrycie. Aktorka Margarita Xirgu od wielu tygodni próbuje go ściągnąć do Meksyku na premierę jego sztuki teatralnej „Mariana Pineda”. Przypuszczalnie Lorca miał już bilet na statek w kieszeni, ale przed wyjazdem chciał odwiedzić rodziców w Granadzie. No i chciał opuścić Madryt.
„Te ulice” mówi do jednego z przyjaciół „wkrótce usłane będą trupami”.
Nikt w tym czasie nie wątpił, że Hiszpania steruje w kierunku wojny domowej. Monarchia zakończyła się pięć lat wcześniej; Druga Republika jest rządzona przez Narodowy Front komunistów, anarchistów i socjalistów. Nacjonaliści przygotowują się do ataku, budują przymierze z kościołem, konserwatystami i faszystami.
W tym konflikcie chodzi głównie o różnice partyjne. Rozłam przetaczający się przez Hiszpanię dzieli ją na nowoczesną awangardę i drugą część kierującą się duchem późno-feudalnym sprzeciwiającą się uparcie odnowie. To walka dwóch różnych wyobrażeń świata; Jednych wierzących, że wszyscy ludzie są równi. I drugich, że stary porządek jest porządkiem Boga i tym samym, niezmienny. Obie grupy są gotowe do mordu, z przekonania. W Madrycie wybuchają uliczne walki.
Pociąg jedzie nocą, na południe, do ciasnego prowincjonalnego miasta Granada. Kiedy Lorca przybywa rano, jest dla niego jasne: sytuacja w jego rodzinnym mieście nie jest lepsza niż w Madrycie. Podpalacze spalili drukarnie codziennej gazety „El Ideal”. Lorca zaszywa się w hacjendzie rodziny, położonej w owocowym gaju, pół kilometra za miastem. Telefonuje, jak zwykle, do codziennych gazet a te natychmiast rozgłaszają jego przybycie. Lorca nie przypuszczał nawet, że byłoby lepiej, gdyby się ukrywał.
18 lipca, cztery dni po przybyciu Lorci do Granady, nacjonaliści powstają przeciw Drugiej Republice. Z Gran Canaria na północ wyrusza generał Francisco Franco. Franco jest wojskowym karierowiczem: major w wieku 22 lat, komandor w Legii Cudzoziemskiej w wieku 29 i General w wieku 33 lat. W 1934 tak okrutnie stłumił powstanie w Asturii, że lewicowy rząd ku jego własnemu bezpieczeństwu, zesłało go na Wyspy Kanaryjskie.
Teraz, w wieku lat 42, desygnuje się sam na caudillo, przywódcę Powstania. Podporządkowuje sobie „Falangistów”, faszystowski odłam partii, która później umocni się jako partia rządowa. Na początku jednak jego pucz się nie udaje. Madryt i Barcelona opowiadają się po stronie Republiki. Hiszpania jest rozdarta. To jest początek wojny.
Lewacy sięgają po broń, żeby jako „Republikanie” bronić Drugiej Republiki. Granada pada po kilku dniach w ręce nacjonalistów. Aresztują lewicowego burmistrza, szwagra Lorci. Przed hacjendą rodziny pojawiają się falangiści i grożą poecie. Lorca znalazł się w pułapce. I ma wrogów w mieście, którzy nagle doszli do władzy. Także do władzy która decyduje o tym, kto będzie żył i kto umrze.