Kto sieje...

10.02.12, 11:46
Jest takie stare, mądre powiedzenie: "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę".
Zastanawiam się, skąd w tak wielu ludziach przeświadczenie o własnej bezkarności. Jakże szybko znajdują usprawiedliwienia dla podłości zdrady, kłamstwa i nielojalności. Jakby te postępki straciły swoją wagę. Gdzie podziała się zwykła, ludzka uczciwość, że o honorze nie wspomnę, bo pozostał z niego jedynie wyraz archaiczny. Na co liczą bawiący się cudzymi uczuciami? Że osoba oszukana, zdradzona, przejdzie nad tym do porządku i zapomni?
Może i tak się kiedyś staje, ale póki co, to "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę...".
Z dedykacją dla wszystkich tych, którzy lekce sobie ważą życie innych.
    • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 11:53
      Cornelli miła, skąd te ponure myśli? Skąd ten smutek?
      Ludzie są... różni... smile
      Serdeczności.
      • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:01
        To nie smutek, Sorelinosmile To rozważania nad ludzkimi postępkami i zanikiem podstawowych wartości. Nie ukrywam, że liczę na zróżnicowane wypowiedzi i możliwość słownej szermierkiwink Chociaż biorąc pod uwagę siłę społecznego ostracyzmu, różnie z tym może byćwink
        • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:24
          Masz słuszność, Cornelli: różnie może być.
          Mogą się zdarzyć oskarżenia o patos, umoralnianie, pouczanie, stawianie się "ponad" itp...
          Mam w tej materii przykre doświadczenia, więc chyba... pomilczę... smile
          • kicho_nor Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:33
            Tylko kobieta może kobietę zrozumieć
            Z moją topornością się nie odważę
            • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:37
              Nie kokietuj, Kichonorze, nie kokietuj tak! wink big_grin
            • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:37
              Sądzisz, że problemy braku etyki dotyczą tylko kobiet, Kichonorze?suspicious
              • kicho_nor Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:59
                Cornelli
                Nie to miałem na myśli, ale możemy porozmawiać
                Choć przyznam, że w temacie zranionych dusz jestem niezręczny.
                • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:15
                  Odsuńmy zatem temat zranionych dusz, bo nie jest on najważniejszy, Kichonorze. Bardziej istotna dla mnie jest zmiana mentalności społeczeństwa. Postrzeganie tego, co dawniej było dużym złem, w kategoriach czegoś nieważkiego, mało istotnego. Dawniej zdrada była jednoznaczna z wykluczeniem społecznym, dziś nie wzbudza większych emocji. Posiadanie kochanki/kochanka nie jest niczym nadzwyczajnym i nie powoduje reperkusji społecznych. Być może dlatego ludzie coraz częściej i coraz chętniej dopuszczają się zdrady, nie dostrzegając w niej zła, a raczej nie bojąc się, że otoczenie napiętnuje takie postępowanie. Moralność straciła na wartości?
                  • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:39
                    cornelli napisała:

                    > Bardziej istotna dla mnie jest zmiana mentalności społeczeństwa. Postrzeganie t
                    > ego, co dawniej było dużym złem, w kategoriach czegoś nieważkiego, mało istotne
                    > go. Dawniej zdrada była jednoznaczna z wykluczeniem społecznym, dziś nie wzbudz
                    > a większych emocji.

                    A mnie się wydaje, że dziś po prostu jest mniej hipokryzji.
                    Dawniej zdrad było tak samo dużo, jak dziś, jeśli nie więcej. Ba! Mieć kochanka, kochankę należało w pewnych sferach wręcz do dobrego tonu. Zdrady - skrzętnie ukrywane - były jednak tajemnicą poliszynela...
                    A wykluczenie społeczne? Oburzenie? Najbardziej oburzali się chyba ci, którzy sami zdradzali.
                    To odsuwało od nich podejrzenia i tworzyło obraz "porządnego" człowieka.
                    Oczywiście, byli i tacy, którzy oburzali się szczerze... ale oni robili to raczej bez nadmiernego potępiania, czy rzucania anatemy...
                    • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:44
                      No widzisz, Sorelino, mam dokładnie odwrotne zdanie na temat częstotliwości występowania zjawiska zdrady. Kiedy czytam wypowiedzi nastolatków na różnych portalach, to mam wrażenie, że wierność w dzisiejszym świecie nie ma prawa bytu. Partnerzy zmieniani są jak rękawiczki, a i wcale nierzadko ma się po kilku jednocześnie. I naprawdę nikogo to już ani nie dziwi, ani nie oburza.
                    • blondynka.2801 Re: Kto sieje... 10.02.12, 14:01
                      Zgadzam się z Tobą, Sorellino.
                      Tak było. jest i będzie.

                      Poza tym - o zdradzie możemy mówić tylko wtedy, kiedy mówimy o uczuciach.
                      I tu argument z dzisiejszymi nastolatkami (ale nie tylko, to nie jest przypadłość tylko wieku szczenięcego) jest o tyle nietrafiony, że tam nie ma mowy o żadnych uczuciach. To jest raczej erotyczny aerobic.
                      I jeszcze jedno. Chyba lepiej nawet dostać uczuciowy łomot, przeboleć, przepłakac, przewyć... i pójść dalej, niż długie lata żyć w nieświadomości, kłamstwie i złudzeniach.
                      Przynajmniej ja tak wolę. A wiem, co mówię, bo stałam przed takim wyborem. I nie twierdzę, że był on łatwy, o nie!
                      Mnie wychodzenie z "żałoby uczuciowej" zajęło rok.
                      • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 14:31
                        Faktycznie przykład młodzieży nietrafiony. Blondynko, wydaje mi się, że fakt samej zdrady dużo mniej boli, aniżeli świadomość bycia okłamywanym. Ale to inny tematsmile
                        Pewnie, że dopóki na Ziemi będzie istniał człowiek, to zdrada, kłamstwo i nielojalność będą mu nieodłącznymi towarzyszami. Niektórzy nawet twierdzą, że zdradę mamy we krwi. Bardzo dogodne dla niektórych tłumaczeniesmile
                      • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 15:22
                        Nie masz mentalności ofiary, Blondynko!smile
                        Nie staniesz się więc "pokarmem dla lwów". Na szczęście!

                        A przy okazji, moim zdaniem brak wykluczenia wcale nie oznacza akceptacji.
                        Tej nie powinno, nie może być!
                        • blondynka.2801 Re: Kto sieje... 10.02.12, 15:31
                          Sorellino smile
                          Nie mam. To prawda.
                          Co nie oznacza, że nie bolało, jak cholera!
                          I nie oznacza, że nie zadawałam sobie i innym takich pytań, o jakich tu rozmawiamy.
                          I JUŻ wiem jeszcze jedno. Że żałoba po zawodzie uczuciowym musi się odbyć. Tylko ona daje prawdziwą szansę na coś nowego. Kiedyś rzuciłam się nieuważnie, nie odbywszy żałoby, w kolejny związek. I uwierzyłam, że chęć, aby kogoś kochać jest równoznaczna z miłością.
                          Źle się to skończyło. Tym razem ja zrobiłam komuś krzywdę. Choć nie chciałam.
                          • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 15:36
                            Blondynka napisała:
                            > Źle się to skończyło. Tym razem ja zrobiłam komuś krzywdę. Choć nie chciałam.

                            No, tak... Dlatego w dziedzinie uczuć nie można pochopnie nikogo osądzać! To tak, jakby stąpać po cienkim lodzie...

                            • kicho_nor Re: Kto sieje... 10.02.12, 16:07
                              Bo on się zmieni
                              Choć stoi pod sklepem
                              i ma nos w czerwieni.

                              Jego widok wzrusza i porusza
                              A ona już jest taka
                              Że do domu przyniesie i opatrzy
                              Złamane skrzydło ptaka
                              • kkkkosmita Re: Kto sieje... 10.02.12, 16:21
                                Relacja

                                On się nie zmieni
                                w domu spuści łomot
                                twarz w kotlet zamieni
                                połamie rękę i szczękę...
                                wybije oko.
                                a w sądzie ona powie, że wycofuje pozew...
                                bo go kocha!
                                • sza.aliczek Re: Kto sieje... 10.02.12, 16:34
                                  Kosmito?
                                  Naprawdę uważasz, ze są kobiety, które kochają i będą kochać mężczyznę, który je bije i poniża?
                                  I nie mówię tu o uzależnieniu finansowo-rodzinnym, tylko o miłości.

                                  Az tak można zaprzepaścićswoją godność?
                                  • kkkkosmita Re: Kto sieje... 10.02.12, 16:39

                                    Szaliczku.
                                    To była relacja z rzeczywistej sprawy.
                                    Akurat dosyć drastyczna.
                                    Są mniej drastyczne.
                                    ale równie... nienormalne.
                                    Dla miłości można jak się okazuje WSZYSTKO!
                                    Zabić, poniżyć się.
                                    Wszystko...

                                    Hmmm... Miłość... to zdaje się też jest jakaś reakcja chemiczna w organizmie (????)

                                    Oczywiście w każdej sprawie są okoliczności dodatkowe.
                                    Ale czasem (nie zawsze) w/g mnie są to okoliczności bez znaczenia.
                                    • sza.aliczek Re: Kto sieje... 10.02.12, 16:51
                                      smile

                                      To nieprawda, że "... miłość ci wszystko wybaczy..."
                                      I nieprawdą jest, że z miłości umieramy.
                                      I nie można dla miłości połamać własne granice.

                                      Natomiast prawdą jest, że umieć kochać to sztukasmile

                                      Z miłości chroniłabym i tylko chroniła, kochaną przez siebie osobę.
                                      Ale masz rację - bez sensu jest oceniać przez pryzmat swoich doświadczeńsmile
                            • kkkkosmita Re: Kto sieje... 10.02.12, 16:17
                              NASZE emocje, instynkty, uczucia...
                              to dla nas samych jest ... terra incognita...
                              niby te wszystkie nauki zaczynające się na psycho-.....
                              coś usiłują porządkować... hmmm...

                              pozostawieni sami ze sobą, jesteśmy samotni
                              a nawet na "trzeźwo" nie zawsze wiemy czego się po sobie spodziewać.
                              Błądzimy po omacku.
                              Rozum nam mówi jedno... a emocje robią co chcą...

                              kogo tu winić?
                              Czy jest wina?
                              Jak przeżyć ciężkie chwile...?
                              Jak nie popełnić błędu...?
                              kiedy nie daje rady ani myśleć ani postąpić racjonalnie.

                              Można znać teorię...big_grin
                              Ale to jeszcze daleka droga do...ha ha ha... wykonawstwa.
                              W warunkach stresu, niebezpieczeństwa, rany emocjonalnej... często postępujemy w ten sposób..., że po latach..., kiedy wiele spraw przeminie... aż się wstrząsamy myśląc o tym jak kiedyś sami postąpiliśmy.

                              Taaa... znam kobitkę... której 20 lat żałoby to jeszcze mało...
                              aż patrzeć na nią nie mogę... kiedy wraca z pracy do domu...
                              no bo co robić...?
                              pomóc nie da rady...
                              a patrzeć też ciężko...

                              a znam ją od dziecka....
                              • cornelli Re: Kto sieje... 11.02.12, 09:51
                                Dziękuję wszystkim, którzy nie wystraszyli się tematu i podjęli rozmowę o sprawach trudnych i niekiedy bardzo bolesnych, które zabierają radość życia na miesiące, a nawet lata. Czy forum jest miejscem do poruszania tego rodzaju kwestii? Czasami jest jedynym miejscem, w którym można zostać wysłuchanym. Choćby tylko wysłuchanym...
                                I na zakończenie słowa mojego ulubieńca, Niccolo Machiavellego:
                                "Ludzi należy albo zjednywać sobie pieszczotą, albo niszczyć, bo za drobne krzywdy będą się mścili, a doznawszy wielkich nie będą już w stanie."

                                Moją zemstą jest tylko to, że jestem, żyję i czasami udaje mi się uśmiechać. Krajobraz po bitwie.
                                • sza.aliczek Re: Kto sieje... 11.02.12, 10:11
                                  Kornelciu kochana.
                                  Myślę, że my wszyscy tu na tym forum, przeszliśmy w życiu niejedno.
                                  Zbierając razy, ale i przytuleniasmile
                                  Kornelciusmile - świat jeszcze będzie piękny! Zobaczysz! kiss
                                  • kicho_nor Re: Kto sieje... 11.02.12, 11:56
                                    Wiesz Cornelii co to jest szczęście?

                                    Szczęście to trochę słońca
                                    Kufaja filcowe buty
                                    Wiertłem przeręblę wykuć
                                    Bo lód mrozem skuty
                                    I usiąść nad przeręblą
                                    Cieszyć się ze słonka
                                    A szczęście podwójne
                                    Gdy złapać okonka

                                    Jak widzisz Cornelli
                                    Dla dam mam rad nie wiele
                                    Może Ty sobie upiec szarlotkę
                                    Na niedzielę
                                • kkkkosmita Re: Kto sieje... 11.02.12, 12:57
                                  Cornelli...
                                  Wspaniała logiczna głowo, która tak prosto i sensownie potrafisz zauważyć sedno sprawy.
                                  Nie jesteś krajobrazem po bitwie!
                                  Wręcz przeciwnie!
                                  Przecież to widać!
                                  A po każdej zimie przychodzi wiosna... tylko czasem trzeba jej pomóc.
                                  Posłuchaj Kichonora...
                                  proszę...
                                  i uwierz w siebie ze wszystkich sił!

                                  Są sprawy w życiu, które trzeba przetrwać. Nikt ich nie uniknie... i każdy ma swoją własną...
                                  Ot... taka uroda życia...
                                  Każdy z nas... kiedyś kosztuje tej życiowej mądrości...

                                  A co Ciebie nie zabije, to kiedyś minie...
                                  Więc w sytuacji którą zasygnalizowałaś....
                                  zwyczajnie przetrwaj, za każdą cenę i każdym sposobem...
                                  A potem... pomyślisz!
                                  Nie zawsze wszystko zależy od nas...
                                  I chciałbym dodać, że włączyłem się do pisania... w sposób ogólny, nie wiedząc..., że jest konkretny problem.

                                  I pochodząc do sprawy... ogólnie ... poruszyłaś naprawdę ważny problem
                                  Naszej bezradności, nieumiejętności zachowania się
                                  w wielu sytuacjach, które ... życie nam przynosi...
                                  Złe są momenty, w których chcemy pomóc... a nie potrafimy... nie wiemy jak...
                                  A wysłuchać... czasem znaczy zrozumieć...
                                  czasem....
                    • kkkkosmita Re: Kto sieje... 10.02.12, 14:19
                      A mnie się wydaje, że dziś po prostu jest mniej hipokryzji.
                      Dawniej zdrad było tak samo dużo, jak dziś, jeśli nie więcej


                      Hipokryzja, odstępstwa od funkcjonującego w społeczeństwie modelu, zawsze występowała i występować będą.
                      Ale odstępstwa nie mogą się stać obowiązującym modelem funkcjonowania społeczeństwa czy też rodziny.

                      Prawo jest fundamentem społeczeństwa i w pewnym zakresie należy je sformułować.
                      Ludzie powinni wiedzieć co jest dobre a co złe.
                      Jakie postawy są akceptowane a jakie nie są.

                      Utrata zaufania, akceptacja dla podłości, kłamstw, nieuczciwości...itd.
                      to wprowadzanie chaosu...
                      To niszczenie porządku...

                      I żeby było jasne...
                      nie piszę tu o karze! Bo to to już oddzielny temat.
                      Piszę o tym, że pewnych postaw nie wolno akceptować.



                      • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 14:34
                        "Pewnych postaw nie wolno akceptować."
                        A jednak to czynimy, Kosmito. Bez najmniejszych skrupułów.
                      • blondynka.2801 Re: Kto sieje... 10.02.12, 14:36
                        Kosmito, to wszystko prawda i zgadzam się z Tobą.
                        Brak akceptacji dla niewłaściwych zachowań to podstawa. I stanie murem za ofiarą, a nie za sprawcą.
                        Jest tylko jedno ale...
                        Jeśli sprawca jest głupi, to skąd ma wiedzieć, że przekracza jakieś normy?
                        A jeśli sprawca jest niemoralny, czy raczej - amoralny, to ma w ... nie napiszę, gdzie, bo się nie będę wyrażać, Twoje i moje zasady, bo on zasad nie ma żadnych. I ma dokładnie w tym samym miejscu ostarcyzm społeczny. Niczego mu nie wytłumaczysz, bo on świadomie i z wyboru nie ma punktów odniesienia. A w zasadzie ma tylko jeden - siebie samego i swoją wygodę.
                        W związku z tym, jedyne rozwiązanie, to takiego człowieka minąć jak świeżo wymytą szybę.
                        Przede wszystkim po to, zeby SOBIE nie robić jeszcze większej krzywdy.
                        Chyba, że w grę wchodzi kodeks karny - to inna sprawa.
          • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:35
            Nie masz chęci, trudnosmile
            Nie znam człowieka doskonałego. W sobie również odnajduję wiele złego, dlatego nikogo nie zamierzam pouczać, ani umoralniać, bo musiałabym zacząć naprawę od siebie. Wydaje mi się tylko, że coraz więcej jest społecznego przyzwolenia i akceptacji dla czynów dawniej mocno piętnowanych.
            • sorel.lina Re: Kto sieje... 10.02.12, 12:43
              "Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe...", Cornelli!
              Oczywiście, że nikt nie jest doskonały, tylko, że... niektórzy uważają się za wyjątki. smile
              Wiem, że kto jak kto, ale Ty do tych "niektórych" nie należysz smile
              • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:02
                Zatem ciału Twemu życzę pogody i siły ducha, Sorelinosmile)
                Gdyby istniały miarki złego i dobrego, to mój wewnętrzny bilans wyszedł by bardzo marniutkowink Ale... przynajmniej mam odwagę mierzyć się z własnymi słabościami i przyjmuję konsekwencje czynów. Od czego wielu tchórzliwie umyka.
                • kicho_nor Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:12
                  Zapachniało „Stalowymi Magnoliami”
                  • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:18
                    A wiesz, że kilka lat temu nadano mi w necie taki przydomek?!smile)) Taaa... gdzie się podziała tamta Stalowa magnolia? Szkoda jej troszkęsmile
    • kkkkosmita Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:14
      Na co liczą bawiący się cudzymi uczuciami? Że osoba oszukana, zdradzona, przejdzie nad tym do porządku i zapomni

      Coraz częściej spotykam się z sytuacja, w której osoba skopana... zaczyna tłumaczyć swojego kata...
      -a bo.... wszyscy tak robią...
      - a bo... to tak jest...
      -a to ....zawsze tak się dzieje...
      -a to... nikomu nie można wierzyć.
      coraz częściej widzę, kiedy ofiary tłumaczą i usprawiedliwiają katów.

      To wszystko poszło już tak daleko..., że nieuczciwość, kłamstwo..., podłość...
      stają się codziennością... i normalnością
      I aż nie wypada krzyczeć (bo nieelegancko), że tak przecież być nie może.
      Ofiary... czują się nijako zobligowane do ... niezauważenia, pominięcia sprawy....,
      ....do milczenia....

      nie zapomną...,
      ale też nie robią niczego, aby następnym razem nie być ofiarą...
      Bycie ofiarą... staje się filozofią życiową...
      Stwierdzenie ..."nikomu nie można wierzyć"... staje się muzyką duszy, z wszystkimi konsekwencjami.
      -no bo cóż innego można zrobić... jeśli się jest bezsilnym... i nic nie da rady naprawić...?
      • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:33
        Powiem więcej, Kosmito... od osób skrzywdzonych oczekuje się milczenia. W przeciwnym wypadku przylepia im się łatkę osoby bez klasy. Część zaczyna się podśmiechiwać, część spogląda z litościwą pogardą, ale największa część odwraca głowy i unika kontaktów z kimś, komu przydarzy się nieszczęście. I jakby ono samo w sobie nie niosło już dużego ładunku samotności, na dokładkę funduje się takiej osobie poczucie osamotnienia i pustki wywołane społecznym ostracyzmem.
        Napisałeś o byciu ofiarą, jako pewnego rodzaju filozofii życia. Jest grupa osób, które powielają życiowe schematy, to prawda. Ale są też tacy, którzy swoim charakterem w niewiarygodny wprost sposób przyciągają wszelkiego rodzaju socjopatyczne osobniki.
        • kkkkosmita Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:49

          Cornelli... jestem tak okropnym rozmówcą..., że tylko mi kopa dać!
          A w dodatku ...chcę rozmawiać!
          A wszystko dlatego, że np. w tym momencie dorwałem się do kompa... w pracy i pomimo, że poruszyłaś sprawę...która mnie wkurza, wścieka, budzi niechęć i złość...
          BOLI!!!
          Nie mogę za długo tu być!

          Cornelli, czasem mam osobiście do czynienia z osobami, które na drogę prawną POWINNY wystąpić!!!
          Aż tak!
          i tu nie piszę... wyłącznie o zranionych uczuciach..ale o konkretnych wymiernych sprawach!
          NIE ROBIĄ TEGO!!!

          Zgadzam się z tobą w 100% , że są ludzie... którzy rodzą się ofiarami,
          chyba... wydzielają z siebie.... chyba jakiś rodzaj fermonów przyciągających zło!
          Nie da rady im pomóc.
          Zawsze mając dwie drogi do wyboru, wybiorą tę złą!


          no cóż... "lwy... też muszą przeżyć..."
          Może po to rodzą się ofiary...?

          Społeczny ostracyzm dla poszkodowanych istnieje
          wręcz... nawet jeszcze się im kamieni do ciągnionego wozu dorzuca!

          To co mnie jakby pocieszało... to stare przysłowie...
          "Na pochyłe drzewo... wszystkie kozy skaczą"
          może zawsze w jakiś sposób, w społeczeństwach... występował ten element... dodatkowego szczucia ofiar

          Nijako ta mądrość ludowa...

          -no co ona potwierdza w naszych coraz bardziej skomplikowanych czasach??????
          • cornelli Re: Kto sieje... 10.02.12, 13:56
            Jesteś świetnym rozmówcą, Kosmitosmile
            A Twoje słowa: "no cóż... "lwy... też muszą przeżyć..." Może po to rodzą się ofiary...?" zapiszę w sobie wyjątkowo mocną czcionką. Żeby nie zapomnieć.
    • cieplanata Kto sieje wiatr ten zbiera burze 10.02.12, 15:26
      czyli nie czyń drugiemu co tobie nie miłe...
      • dunajec1 Re: Kto sieje wiatr ten zbiera burze 10.02.12, 22:05
        Ja tam wiatru nie umiem siac, co prawda kiedys sialem owies ale czy tak samo sie sieje wiatr to nie wiem, ale umialem "robic" sobie wiatr, jak kosa bylo kosic ten owies co go zasialem na wiosne, ech.
Pełna wersja