Rocznica urodzin Jacka K.

22.03.12, 20:53
https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/52/25/71e0fe0ccf.jpg

Gdyby żył, dziś skończyłby 55 lat.
Jacek Kaczmarski
22.03.1957 – 10.04.2004
Powązki Wojskowe, kwatera C31-I-17.

ROZMOWA
    • hardy1 Re: Rocznica urodzin Jacka K. 22.03.12, 21:30
      ..to umarł bardzo młodo. O wiele za wcześnie.
    • k.karen Re: Rocznica urodzin Jacka K. 22.03.12, 21:41
      "Astrolog"

      Sowie źrenice, jak czarne księżyce
      W ognistych pierścieniach posyłam w mgławice
      Trwożliwych szelestów mysiego protestu
      Przed życiem,
      Któremu na imię bezkresny jest przestwór.

      W spazmach i splotach najlichsza istota
      Wypełnia swój los parabolą żywota
      I gasnąc przepada wśród świateł miriadów -
      Maskota
      Potęgi, co Stwórcą nazywa się Ładu.

      Chaos nade mną i chaos pode mną
      Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
      Ukrytych zamiarów, przeznaczeń i czarów
      Gdy ciemność
      Pochłania jednako i plebs i Cezarów

      Widzę człowieka jak cały w wypiekach
      Powiada: nam mądrym się trzymać z daleka,
      Bo w czasach przejściowych kto przysiąc gotowy
      Co czeka
      Strażników wartości, cnót ponadczasowych?

      Lub widzę chłystka, co na to się ciska:
      My mądrzy wszystkiemu przypatrzmy się z bliska;
      Wszak w czasach chaosu zwykł żądać lud stosów,
      A iskra
      Mądrości odmieni być może bieg losu.

      Idę więc do nich i mówię, że czas
      Jest zawsze przejściowy, a chaos jest w was!
      I za to sądzili - i za to spalili.
      Stos zgasł...

      Dokładnie w od zawsze pisanej mi chwili.

      Jacek Kaczmarski
    • k.karen Re: Rocznica urodzin Jacka K. 22.03.12, 22:00
      "Ballada feudalna"

      Dawni fornale majątku, przywiązani do niego
      Bardziej niż każe rozsądek, głód, miejscowe prawo -
      Raby tej ziemi, wygnani z niej właśnie dlatego -
      Zwracam się do was - dworski pisarczyk i pachoł,
      Na tyle tu nieważny by grać odważnego.

      Do czworaków przywykli jak do pięknych domów
      Ci, co przyszli na wasze, jeszcze ciepłe, miejsca
      Pijąc kłócą się, kłócąc - ni ufają nikomu
      W nocy gardła pełne piekącego szczęścia:
      Narzekać, nienawidzić, kląć na ekonomów.

      Ten żywy nawóz co rano idzie w ziemię czarną,
      Wzdłuż długich bruzd ospała nadzorców robota.
      Gnije zgoda, panoszy się mowa wulgarna,
      Ziemia ciągle rodzi dla obcego złota,
      Pot na niskich czołach oblicza się w ziarnach.

      Dwór stoi jak stał - siedlisko wróbli i kukułek
      (Chociaż plotka i wróżba przyszłość jakąś tu stwarza)
      W zmatowiałych salonach, gdzie niegdyś się snuły
      Karmione pamięcią duchy przodków gospodarza,
      Ciągle w modzie kolumny i obce statuy!

      Zwykłe słowa wyszły już z użycia.
      Wielkimi porozumieć nie można się wcale.
      Co raz ktoś zawoła o winnych wykrycie,
      Pan ręką pokazuje mu graniczne pale,
      Za którymi znikliście wy - wygnani w przeżycie.

      Widzę was nieraz, kiedy twarz ukryję w dłoniach
      Macie przynajmniej wasze chlubne poniżenie,
      Gdy, wygnanym, łuk ziemi ojczyznę przesłonił
      Ciągle taką samą w waszym zaparzeniu.
      Stoicie w oddali na wysokich koniach.

      Jacek Kaczmarski
        • k.karen Re: Rocznica urodzin Jacka K. 22.03.12, 22:16
          "Akompaniator"

          W małym palcu klawiaturę mam,
          Chociaż nie lubiłem ćwiczyć gam.
          Ale po co męczyć gamę
          Gdy się gra akompaniament
          Tak, jak ja - co kto zażyczy - gram.
          Po lokalach dla pijanych dam
          Grałem - trzeźwy nie bywając sam,
          By slowfoxem lub fokstrotem
          Uprzyjemnić im robotę
          Gdy ostatnia z męskich pęka tam.

          Poza reflektorów okiem
          Do publiki lepszym bokiem
          Za skromną opłatą
          Rządzę z cienia nastrojami,
          Harmoniami, gwiazdorami
          Ja - akompaniator.

          Potem był w kierunku sztuki krok:
          Klub studencki, jazz, ballada, rock.
          Wychodzili młodzi gniewni
          A ja wzbogacałem śpiewnik
          O akordów niesłyszanych szok.
          Politycznie klawisz brzmiał i śpiew:
          Słowo - słowem, rytm rozgrzewał krew.
          W pryszczach i nieogoleni
          Czuli się wtajemniczeni
          Wyzywając los w tonacji "f".

          Poza chytrym cenzur okiem
          Przez aluzje brnąc głębokie
          Walę w ruskich akord.
          Rządzę z cienia symbolami,
          Cytatami, ideami,
          Ja - akompaniator.

          I na strajkach gratem też - a jak!
          Chociaż pianin w kraju było brak.
          "żeby Polska", albo "Mury"
          Grzmiały z mojej klawiatury
          Choć nie było to komunie w smak.
          Potem za mną chodził jakiś fiut
          Słuchał, zagadywał, bzdury plótł,
          Bo mu poleciła władza
          Udowodnić i wykazać
          Polityczny wydźwięk moich nut.

          Poza blaskiem akademii,
          Bez orderów i bez premii
          Z finansową stratą
          Rządzę z cienia wciąż - hymnami,
          Narodami i związkami
          Ja - akompaniator.

          Nastał stan wojenny - trzeba jeść.
          Nie zna granic kunsztu mego treść.
          Zatem nad norweskim fiordem
          Kładę akord za akordem
          Chociaż nie wiem o czym mówi pieśń.
          Lecz korona daje względny luz
          Sukces w Oslo odniósł: "Ro/de Bus".
          W koncertowe ruszam tury,
          Demoluję klawiatury,
          życie mi się zmienia w niezły blues.

          Poza mową mą ojczystą,
          Niedaleko i nie blisko
          Za walutę za to -
          Rządzę z cienia Norwegami,
          Góralami i Drwalami
          Ja - akompaniator.

          Upływ lat przerzedził nieco włos,
          Dłuższy pasek mam i niższy głos.
          Tak to z akompaniatorem -
          Za wszechstronność i pokorę
          Blaskiem czoło mi nagrodził los.
          Więcej już nie będę cedził słów
          Jutro do klawiszy siąść mam znów.
          Dodam, że wyczuwam dumę
          Kiedy wyjdę przed instrument
          By mnie mógł rozpoznać ten i ów.

          Za nic rozgłos mam i sławę
          Ale lubię sceny skrawek
          Gdzie mój warsztat stoi.
          Na nic mych kolegów jęki
          Gdy nie słucha mojej ręki -
          Albo gdy nie stroi!

          Jacek Kaczmarski
            • k.karen Re: Rocznica urodzin Jacka K. 22.03.12, 22:36
              "Arka Noego"

              W pełnym słońcu w środku lata
              Wśród łagodnych fal zieleni
              Wre zapamiętała praca
              Stawiam łódź na suchej ziemi
              Owad w pąku drży kwitnącym
              Chłop po barki brodzi w życie
              Ja pracując w dzień i w nocy
              Mam już burty i poszycie.

              Budujcie Arkę przed potopem
              Dobądźcie na to swych wszystkich sił!
              Budujcie Arkę przed potopem
              Choćby tłum z waszej pracy kpił
              Ocalić trzeba co najdroższe
              A przecież tyle już tego jest
              Budujcie Arkę przed potopem
              Odrzućcie dziś każdy zbędny gest!


              Muszę taką łódź zbudować
              By w niej całe życie zmieścić
              Nikt nie wierzy w moje słowa
              Wszyscy mają ważne wieści
              Ktoś się o majątek kłóci
              Albo łatwy węszy żer
              Zanim się ze snu obudzi
              Będę miał już maszt i ster.


              Budujcie Arkę przed potopem
              Niech was nie mami głupców chór
              Budujcie Arkę przed potopem
              Słychać już grzmot burzowych chmur
              Zostawcie kłótnie swe na potem
              Wiarę przeczuciom dajcie raz!


              Budujcie Arkę przed potopem
              Zanim w końcu pochłonie was
              Każdy z was jest łodzią, w której
              Może się z potopem mierzyć
              Cało wyjść z burzowej chmury
              Musi tylko w to uwierzyć!


              Lecz w ulewie grzmot za grzmotem
              I za późno krzyk na trwogę
              I za późno usta z błotem
              Wypluwają mą przestrogę!


              Budujcie Arkę przed potopem
              Słyszę sterując w serce fal
              Budujcie Arkę przed potopem
              Krzyczy ten, co się przedtem śmiał
              Budujcie Arkę przed potopem
              Naszych nad własnym losem łez
              Budujcie Arkę przed potopem
              Na pierwszy i na ostatni chrzest!

              Jacek Kaczmarski
Pełna wersja