Jolly Roger w internecie świat się zmienia

04.04.12, 15:51
Wkleję artykuł Żakowskiego w nowym wątku.
Dla mnie jest to ważny artykuł... bo jest dobrze napisany i porusza sprawy, które od dawna tak czułem, ale może nie potrafiłem tak ładnie opisać.
Jak mamy traktować świat wirtualny, który stał się dla nas ważny.
Czy kultura jest towarem takim jak inne...
Czy wszyscy mają prawo mieć dostęp do kultury?
Czy tylko ci, którzy mają środki, żeby zapłacić?
Mnóstwo, również innych pytań...
i odpowiedzi, które w chwili obecnej sami musimy wymyślić...
Piraci internetu.... rycerze, czy bandyci???? głodni czy bezczelni złodzieje???




Polityka - nr 5 (2844) z dnia 2012-02-01; s. 16-17
Ogląd i pogląd

Jacek Żakowski
Rewolta dostępu

Zmiana się dokonała. Teraz szuka sobie miejsca w systemie. Lepiej jej pomóc, niż tracić energię na zawracanie rzeki.

Kilka tygodni temu Izba Wydawców Prasy zaproponowała mi, bym był twarzą kampanii pod hasłem „Nie kradnij”. Że kraść nie należy, nie wątpię. Chodziło o to, by ludzi zniechęcić do korzystania z serwisów bezpłatnie udostępniających treści, na których wydawcy chcą zarabiać. Na przykład moje teksty. Czyli chodziło o moje pieniądze. A także o pieniądze Zbigniewa Hołdysa, „Gazety Wyborczej”, POLITYKI, Axela Springera, Sony Corporation, Disneya, Bloomberga, Warnera, „New York Timesa”. Wszystkich właścicieli praw intelektualnych.

Dobra myśl. Jakoś trzeba naszą pracę opłacić. A z tym jest coraz gorzej. Jak ludzie nie zapłacą, to nie wytworzymy treści, których im potrzeba, skoro po nie sięgają legalnie lub nielegalnie. Poza tym: złodziejstwo to złodziejstwo.

A jednak zamiast kampanii propagandowej zaproponowałem zwołanie czegoś w rodzaju okrągłego stołu twórców, wydawców, odbiorców i polityków. Dlaczego? Po pierwsze, hasło „nie kradnij” – gdy już się go używa – powinno się odnosić do wszystkich uczestników rynku. Po drugie, coś się stało i kampania, która próbowałaby to pominąć, byłaby przeciwskuteczna.

Ronald Inglehart od kilkunastu lat przepowiadał pojawienie się społeczeństwa postmaterialistycznego żyjącego wartościami niematerialnymi. I je mamy. Manuel Castells przepowiadał powstanie społeczeństw sieciowych. I one istnieją. Udział w kulturze – i to kulturze globalnej – stał się dla dużej części młodego pokolenia formą budowania i wyrażania swojej tożsamości. Nie materialna konsumpcja, na którą pokolenia umów śmieciowych nie stać, nie naród i historia, ale kulturowa wspólnota wytwarzana w sieci jest ich prawdziwą religią (religio = więź) bez względu na to, czy chodzą do kościoła.

Dla społeczności sieciowej udział w kulturze jest prawem, obowiązkiem i znakiem. Mogą go finansować, jeśli mają za co. Jeżeli można i cena jest rozsądna – płacą. Ile mogą. Ale moralnie nie zaakceptują sytuacji, w której od udziału (filmów, muzyki, seriali, tekstów itp.) w kulturze odetną ich tworzone przez korporacje bariery finansowe. W języku mojego pokolenia można powiedzieć, że wolą ukraść, niż dać się odłączyć. Ale to jest logika poprzedniej epoki. W ich świecie wolność dzieła i prawo dostępu stoją przed prawem własności. Nam, leśnym dziadkom urodzonym w połowie poprzedniego wieku, może się to wydawać zaczynem anarchii. Unieśmy się ponad własne biografie i uwarunkowania, a może zobaczymy zapowiedź porządku, który nie musi być gorszy ani mniej sprawiedliwy. Choć będzie inny.

To nieprawda, że prawo własności jest wieczne i święte. Jego treść się zmienia z cywilizacją. W Królestwie Polskim chłop był własnością dziedzica jeszcze trzy lata przed pojawieniem się terminu „własność intelektualna” w konstytucji Konfederacji Północnoniemieckiej (1867 r.). W USA zaledwie dwa lata wcześniej poprawka do konstytucji zakazała posiadania niewolników. Poprzednio byli własnością – jak dziś prawa do piosenki. To było tylko półtora wieku temu. Co człowiek może posiadać, w jakim zakresie, jakie ma z tego tytułu prawa i obowiązki, jest kwestią umowy społecznej, która odzwierciedla układ sił i świadomość. One, zmieniając się, zmieniają rzeczywistość. To zmiana świadomości, a nie technologia czy ekonomia wymusiła zniesienie niewolnictwa, co wykazał noblista Robert Fogel.


http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
    • kkkkosmita Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 04.04.12, 15:52
      Myślę, że żyjemy w podobnym momencie. Takie momenty są zawsze niebezpieczne. Starzy tkwią w mentalnych i moralnych ryzach kończącej się epoki. Nowa generacja te ramy kwestionuje. Siła jest jeszcze po stronie starego, a świadomość przechyla się ku nowemu. Gdy nowe narasta, stare próbuje zabetonować ład. Chce silniejszej władzy, bo rzeczywistość wymyka się spod kontroli. Ale czuje opór. Robi ustępstwa, gesty, zwołuje Stany Generalne, chce je odwołać. Aż motłoch rusza na Bastylię. Jak wirtualna chmura – motłoch XXI w. – ruszyła na rządowe strony. ACTA i narastający sprzeciw należą do tego schematu.

      Kryzys pokazał, że ład się na różne sposoby chwieje. Recesji nie ma, ale bieda, wykluczenia i napięcie rosną. Eksploduje krytyka ładu. Także rosnąca od lat krytyka globalnego ładu panującego w sfinansjalizowanej kulturze.

      Kultura nie jest towarem jak inne. Nie wiem, czy powinna być towarem, ale jest – tyle że specyficznym. Innego sposobu jej finansowania nie mamy. Specyfika polega na tym, że zbiegają się tu ważne wartości. Prawo własności i prawo dostępu. Prawo ekspresji z prawem udziału w kulturze. Wolność słowa (twórczości, badań) z prawem do informacji i swobodnego obiegu idei. Tych dwóch stron równania nie wolno rozdzielać. Problem w tym, że prawo chroni głównie własność, a ACTA ten porządek usztywnia.

      Jak odbiorcy nie mogą okradać właścicieli praw z należnych im tantiem, tak właściciele praw nie mogą okradać społeczeństw z dostępu do dzieł i z prawa ich przetwarzania, na którym w dużym stopniu opiera się kultura – samplowanie, pastisze, kolaże – oraz postęp technologiczny (wzornictwo, programy komputerowe). Strony muszą się dogadać, idąc na wzajemne ustępstwa. Temu kompromisowi powinien służyć okrągły stół kultury.

      Dla państwa ochrona własności jest ważna, ale zapewnienie dostępu do kultury jako kluczowego, normatywnego i kreatywnego spoiwa społecznego – także. Ten, kto ma formalne prawa do dzieła i chce, by były one przez państwo chronione, powinien mieć obowiązek uczynić to dzieło na rozsądnych warunkach i po rozsądnej cenie dostępnym. Inaczej w moim odczuciu nie ma moralnego tytułu do ochrony.

      Jeśli producent kultowego serialu „Battlestar Gallactica” sprzedaje w Polsce dwa pierwsze sezony, a kolejnych nie, nie ma prawa się skarżyć, że Polacy je piratują. Jeśli spadkobiercy praw do „Bolka i Lolka” nie mogli się latami dogadać i genialne kreskówki były nie do kupienia, to rodzice mieli prawo piratować z najczystszym sumieniem. Tak osieroconych filmów jest w Europie ok. 200 tys.

      Podobnie, gdy lokalną premierę głośnego za granicą dzieła (filmu, książki, płyty) dzielą od światowej prapremiery nie godziny, lecz miesiące lub lata. Dla osób, które aktywnie uczestniczą w globalnej kulturze, pokusa staje się zbyt wielka. Zbyt wielka nie tylko, by się jej oparli, ale też bym miał do nich żal, gdy sięgają po pirackie kopie. Tu zresztą widać nieformalną regulacyjną siłę kultury dostępu, bo pod presją piratów dystrybutorzy zaczęli się starać, by filmy wszędzie wchodziły jednocześnie.

      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
      • kkkkosmita Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 04.04.12, 15:53
        Dostęp to także sprawiedliwa cena. Jeśli właściciel praw chce, by państwo broniło jego interesów, nie może sprzedawać w Polsce drożej niż w Ameryce ani wyceniać książek drożej, niż kosztuje ksero. Kiedyś to mogło być konieczne z technicznych powodów. Dziś nie jest konieczne. I nie ujdzie. Zepchnie odbiorców w piractwo.

        Prawa twórców, dystrybutorów, wydawców oraz odbiorców muszą być sensownie zrównoważone, jeśli chcemy, by współczesne społeczeństwa ich przestrzegały. Truciem o korzystaniu „za friko” ani nadzorem i represjami, które zdewastują kreatywną moc Internetu, się tego nie załatwi. Kultura nie może być za friko, ale nie może też być niedostępna. Gdy równowagi wzajemnych praw i obowiązków brakuje, sankcja moralna przesuwa się na stronę odrzucających prawo i ono przestaje działać. Tym żywią się piraci wykorzystujący słabości legalnego rynku. Filmy są tam gorszej jakości niż w legalnych amerykańskich portalach, ale są natychmiast dostępne z każdego miejsca na Ziemi.

        Wielu z państwa być może irytuje to, co napisałem. Rozumiem. Mamy swoje nawyki. Ale nie chodzi tylko o pieniądze, wolność i omijanie prawa. Chodzi o świadomość, która się zmieniła. O rzeczywistość, która już istnieje. Bo nowa świadomość to nowa rzeczywistość.

        Trudno w to uwierzyć? Może dlatego, że nie całkiem sobie uświadamiamy, jak ważna stała się kultura i udział w niej dla dużej części społeczeństw. Oraz jak potężny mechanizm stabilizujący i stymulujący nasz świat w niej drzemie, którego dusić nie wolno. To się nie uda. Wywoła rewoltę i narobi szkód co niemiara.

        http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
        • hardy1 Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 04.04.12, 20:20
          Kosmito, otworzyłeś oddzielny wątek z tym tekstem Żakowskiego...i dobrze. To temat, który szkoda żeby zagubił się wśród codziednności...
          Przełożę więc i ja swój wpis:

          Cytuję Żakowskiego:
          >Dla państwa ochrona własności jest ważna, ale zapewnienie dostępu do kultury jako kluczowego, normatywnego i kreatywnego spoiwa społecznego – także. Ten, kto ma formalne prawa do dzieła i chce, by były one przez państwo chronione, powinien mieć obowiązek uczynić to dzieło na rozsądnych warunkach i po rozsądnej cenie dostępnym. Inaczej w moim odczuciu nie ma moralnego tytułu do ochrony.
          > Prawa twórców, dystrybutorów, wydawców oraz odbiorców muszą być sensownie zrównoważone, jeśli chcemy, by współczesne społeczeństwa ich przestrzegały.


          ...i z powyższym się zgadzam. Jak zawsze, trzeba umieć wyważyć i zrównoważyć racje obu stron. "Wygrana" jednej strony jest często tylko chwilowym, do tego pyrrusowym zwycięstwem. Mentalność ludzka często nie nadąża za zmianami, w tym technologicznymi. Wtedy zmiany próbuje się powstrzymać przepisem prawnym i przymusem państwa. Działa na bardzo krótką metę albo nie zadziała wcale. Pewnych rzeczy nie da się powstrzymać zakazami i nakazami prawnymi. Do tego takie prawo, rozmijające się z ludzkimi oczekiwaniami, uczy lekceważenia prawa.
        • k.karen Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 04.04.12, 20:42
          Mądry artykuł i zgadzam się z Żakowskim. Jednak nie do końca z tą opinią:

          Prawa twórców, dystrybutorów, wydawców oraz odbiorców muszą być sensownie zrównoważone, jeśli chcemy, by współczesne społeczeństwa ich przestrzegały. Truciem o korzystaniu „za friko” ani nadzorem i represjami, które zdewastują kreatywną moc Internetu, się tego nie załatwi. Kultura nie może być za friko, ale nie może też być niedostępna. Gdy równowagi wzajemnych praw i obowiązków brakuje, sankcja moralna przesuwa się na stronę odrzucających prawo i ono przestaje działać. Tym żywią się piraci wykorzystujący słabości legalnego rynku. Filmy są tam gorszej jakości niż w legalnych amerykańskich portalach, ale są natychmiast dostępne z każdego miejsca na Ziemi."

          Nie ma dzisiaj nic "za friko". Za Internet też płacimy, tak samo jak za telewizję i radio, dlatego powinniśmy mieć nieograniczony dostęp do "cyber-kultury". Jeżeli autor dzieła wrzucił je do sieci to przecież po to, żeby wszyscy z tego skorzystali. Jeżeli jest coś w sieci to mam prawo korzystać z dostępu. Nie popieram piractwa bo nie popieram złodziejstwa a poza tym nie dość, że kradzione to jeszcze marnej jakości. Nie mam ani jednej pirackiej płyty, filmu czy programu w komputerze. Popieram ochronę praw autorskich i tu oczekuję międzynarodowych umów, które będą jednolite i określą gdzie może dojść do naruszenia prawa. W tej chwili "co kraj to obyczaj" a polskie prawo to zupełnie jest gdzieś obok problemu.


          Wielu z państwa być może irytuje to, co napisałem. Rozumiem. Mamy swoje nawyki. Ale nie chodzi tylko o pieniądze, wolność i omijanie prawa. Chodzi o świadomość, która się zmieniła. O rzeczywistość, która już istnieje. Bo nowa świadomość to nowa rzeczywistość.

          To podsumowanie jest najważniejsze. Zmieniła się świadomość. Mamy dzisiaj cyber-społeczeństwa i cyber-kulturę. Doceniam Internet i nie wyobrażam sobie dzisiaj życia bez tego "okna na świat", bez dostępu do informacji, bez dostępu do kultury. W taki sposób jak w tej chwili z tego korzystamy życzę sobie i innym korzystać z tego dalej.
          • kkkkosmita Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 00:26
            Nie popieram piractwa bo nie popieram złodziejstwa

            Też chciałbym z wielką pewnością siebie powiedzieć takie słowa.
            Z tym, że internet to dla mnie przede wszystkim szybkość i narzędzie!
            Naprawdę ... często zastanawiam się... czy obrazek... INFORMACJĘ , którą szybko skopiowałem sobie z sieci... to była transakcja uczciwa, czy piractwo!
            I mówiąc prawdę... nie mam czasu dłużej się nad tym zastanawiać.

            Nie mogę również zrozumieć... jakim prawem e-book kupowany w Empiku kosztuje 50zł!!(tyle co papierowa książka, razem z drukiem, papierem transportem...itd.)
            No jakim prawem!?
            Chciałbym sobie poczytać... bo chodzi za mną Piersa Anthony (Xanth) w oryginale.
            Niestety... tłumaczenia są niedoskonałe. A kalambury językowe, rodzaj humoru odkryty w Xanth... do tej pory za mną chodzą...
            A jak dobrze byłoby poczytać sobie Stalowego Szczura...
            No itd.

            ...Ale... wolne żarty!
            Cena jest wydumana i nadęta do granic przyzwoitości.
            nie zgadzam się z ceną ustaloną w Empiku.
            Traktuję to jako próbę odniesienia nieuzasadnionych korzyści i obrazę mojej inteligencji, ignorancji i portfela! big_grin
            a więc, kiedy będę miał czas poszukam w sieci, sprawdzę cenę... i wtedy zadecyduję co robić

            http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
            • hardy1 Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 09:45
              Taaa...problem czy można bezpłatnie i legalnie skorzystać i skopiować info, obraz czy grafikę z sieci, czy też nie...kiedy nie ma widocznego zastrzeżenia. Człek się wkurza, kiedy nie ma żadnych zastrzeżeń, a potem coś skopiowanego znika, albo wyskakuje napis, że skradzione. Skradzione zaś nie jest, bo nie było widocznego zastrzeżenia...

              Nie wiem czemu tak jest. Przecież rozwiązać problem można prosto i natychmiast - wystarczy wprowadzić jakieś skróty (lub znaki), uznane przez wszystkich.

              Np. - brak znaku - można bezpłatnie kopiować i dalej rozprowadzać. Jeden znak - można kopiować do własnego użytku. Inny znak - można kopiować za opłatą i dalej rozprowadzać. Trzeci znak - można kopiować za opłatą dio własnego użytku. Czwarty znak - zakaz kopiowania i rozprowadzania bez zgody właściciela.

              Ceny e-booków - są zaporowe! Jakby komuś zależało na ograniczeniu zakupów. Na razie wolę czytać "na papierze", ale pewnie przyjdzie czas i na mnie, choćby ze względu na oszczędność miejsca i użyteczność w podróży...

              Mówisz Kosmito o "Stalowym Szczurze" Harrego Harrissona? Świetna SF big_grin Mam kilka pozycji z tej serii, wszystkie na które kiedyś trafiłem w księgarniach smile
              • kkkkosmita Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 12:15
                Mówisz Kosmito o "Stalowym Szczurze" Harrego Harrissona? Świetna SF Mam kilka pozycji z tej serii, wszystkie na które kiedyś trafiłem w księgarniach
                No a o jakim innym mogie mówić??? big_grinbig_grinbig_grin
                Ja nie mogę kupować książek od dawna.
                W momencie... kiedy połączyły się biblioteki moje i żony...
                ojeeeej....
                Przedpokój w bunkier zmieniłem, żeby mieć gdzie trzymać książki. W regałach w pokojach... tłum książek...
                Jest wiele bardzo cennych pozycji, wiele ulubionych pozycji...
                Co jakiś czas dumamy... co by tu wyrzucić, żeby kupić coś nowego...
                i nie potrafimy wyrzucić ...
                Beletrystykę... muszę pożyczać w bibliotece .

                biblioteki... no cóż ostatni bastion... ha ha ha... socjalizmu...
                Bezpłatne, niedofinansowane (w ubiegłym roku pani buuurmiiistrzzz... zabrała bibliotekom kasę na nowe książki, np. ta najbliższa mnie dostała tylko 5 000zł na rok na zakup nowych pozycji... śmieszna sumka... baaardzo śmieszna... w tym roku to samo...trzeba się liczyć z możliwością, że bezpłatne biblioteki, tuż koło domu, zostaną zlikwidowane... i skończy się bal...)
                Co mają robić dzieci... które nie mają kasy na zakup książek... a chcą czytać?
                Czy mają wyrosnąć na analfabetów????
                Jestem...
                jest mi przykro... i nie aprobuję tego rodzaju oszczędności, które odcinają ludzi od ...tego rodzaju kultury!

                Naprawdę ... trzeba... rozpracować sprawę e-booków!
                Za wszelką cenę!

                A Piers Anthony czyta się jak burza!
                Jak jest czas, to .... na 33 tomy starczyłoby mi ... 33 dni! big_grinbig_grinbig_grin
                http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                • hardy1 Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 16:28
                  Lepiej mi Kosmito nie wspominaj o kupnie nowych książek i miejscu na nie w mieszkaniu uncertain Po wielu latach musiałem nawet zrezygnować z kupna w "Świecie Książek" (a zawsze jakieś perełki tam zamawiałem, zwłaszcza wydawnictwa Bertelsmanna)...mieszkanie nie dało się
                  rozciągnąć. Jeszcze wymiana mebli przyniosła kolejną tragedię "podręczno-biblioteczną"...musiałem część książek popakować w kartony.

                  No cóż...świat się zmienia, czytelnik się zmienia, forma czytania też się zmienia...a my musimy jakoś się przyzwaczajać...smile

                  ...a "Stalowy Szczur" jest świetny! big_grin Czasem sięgam po jakąś pozycję i ponownie czytam...jest świetną odtrutką na stresy dnia powszedniego smile))
            • k.karen Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 09:54
              Wiesz co, Kosmito? To ja Ci powiem, że z pobudek czysto egoistycznych,
              to ja się cieszę, że nie możesz ściągnąć tego Xantha. Gdybyś mógł to pewnie
              zobaczylibyśmy Ciebie na Podwórku dopiero za kilka lat...33 tomy i to w oryginale shock

              Ale poważnie to masz rację, e-booki, płyty ale także książki są za drogie i to jest
              przyczyna działania nielegalnego rynku.
              Piractwo jest wtedy, kiedy kopiujesz z chęcią zysku, czyli chciałbyś na tym zarabiać.
              Jeśli kopiujesz dla siebie to nie ma w tym nic złego, tak myślę...może się mylę?
              Nie mam u siebie na kompie pirackich programów ponieważ te pirackie nie pracują
              prawidło więc po co mi problemy, z którymi na pewno nie poradziłabym sobie.
      • sorel.lina Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 12:29
        kkkkosmita napisał:

        > Starzy tkwią w mentalnych i moralnych ryzach kończącej się epoki. Nowa generacja
        > te ramy kwestionuje. Siła jest jeszcze po stronie starego, a świadomość przechy
        > la się ku nowemu. Gdy nowe narasta, stare próbuje zabetonować ład.

        A gdy całkowicie przechyli się ku "nowemu", to... to "nowe" nie będzie już nowe...
        I znów będzie "betonowane". I znów trzeba będzie burzyć jakąś Bastylię...

        "Ainsi va le monde!" - "Tak toczy się świat" - jak powiedział Voltaire... smile
        • hardy1 Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 05.04.12, 16:22
          Na tym też polega zmienność świata, Sorellino. Konflikty generują zmiany i rozwój. To dobrze...byle Nowe nie niszczyło jednocześnie "zusammen do kupy" Starego. "Rewolucja i ewolucja jako dwa w jednym"...
    • kkkkosmita Re: Jolly Roger w internecie świat się zmienia 04.04.12, 16:02
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e0/Bandanna_Roger_Flag.svg/120px-Bandanna_Roger_Flag.svg.pnghttps://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f4/Flag_of_Christopher_Condent.svg/120px-Flag_of_Christopher_Condent.svg.pnghttps://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/ff/Flag_of_Edward_England.svg/120px-Flag_of_Edward_England.svg.pnghttps://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/17/Pirate_Flag_of_Thomas_Tew.svg/120px-Pirate_Flag_of_Thomas_Tew.svg.png
      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
Pełna wersja