François Villon Ballada z turnieju w Blois

06.05.12, 20:25



"W pobliżu źródła umieram z pragnienia
Pałam płomieniem, zębem o ząb dzwonię
Kraj mój w daleką krainę się zmienia
Marznę przy ogniu, który obok płonie
Jak robak goły, jak starosta w domie
I bez nadziei, a przez łzy się śmieję
Pociecha w głębi rozpaczy widnieje
Raduję się, choć rozkosz moja licha
Silny, choć władza ni los mnie nie grzeje
Ja, przygarnięty, choć każdy odpycha

Nic mi pewniejsze nie jest od wątpienia
Ciemne to tylko, co światłością płonie
Nie wątpię, prócz o rzeczy bez wątpienia
Pewnikiem staje się co traf przywionie
I wszystko tracę co popadnie w dłonie
"Boże, daj dobrą noc" mówię, gdy dnieje
Leżąc na wznak przed upadkiem truchleję
Choć grosza nie mam, rozpiera mnie pycha
Na spadek czekam, choć nie mam nadziei
Ja, przygarnięty, choć każdy odpycha

Beztroski, chociaż pożądałem mienia
Dziś byle czym się kontentując stronię
Druhem mi ten, co zadał mi cierpienia
I prawdomówny ten, co kłamstwem zionie
Bratem mi ten jest, któremu nie bronię
Twierdzić, że jako orzeł kruk bieleje
Szkodnik mi niesie pomoc i nadzieję
Prawda i kłamstwo rzecz jednako licha
Wszystko zrozumiem, wszystko w proch rozwieję
Ja, przygarnięty, choć każdy odpycha

Książę łaskawy, racz wiedzieć
Że wiele rozumiem, choć się z tą myślą nie dzielę
Cóż, fant odzyskać, tyle się ośmielę
Ja, przygarnięty, choć każdy odpycha"
    • krzys.ltd Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 06.05.12, 21:58
      Jacek Kaczmarski, O Krok

      O krok od zrodla konaja z pragnienia.
      O krok od piekla szaleja z rozkoszy.
      Trzezwieja z marzen o krok od spelnienia.
      O krok od celu wlasny cien ich ploszy.

      O krok od tryumfu opuszczaja glowy.
      Podnosza glowy o krok od wyroku.
      O krok od laski traca dar wymowy.
      Krok od przepasci przyspieszaja kroku.

      O krok od zemsty nagle wielcy duchem
      O krok od drogi bladza w proznych sporach.
      O krok od czynu wola frazy kruche.
      O krok od jutra przezywaja wczoraj.

      O krok od zgody pusta zlosc ich bierze
      O krok od wiedzy wdychaja zabobon.
      O krok od Boga zaprzeczaja wierze.
      O krok od siebie nie chca stac sie soba.

      O krok od smierci zywot im niedrogi.
      O krok od zycia snia minione kaznie.
      Gromadza ksiegi o krok od pozogi.
      O krok od kleski czuja sie najrazniej.

      Tak przez godzine, dzien, miesiac, rok
      Az zrobia ten jeden nieuchronny krok

      www.youtube.com/watch?v=dyHFpo38o70
    • k.karen Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 06.05.12, 22:08
      Franciszek Villon- Ballada o paniach minionego czasu

      ( śpiewają H. Banaszak i M. Czyżkiewicz do muzyki J. Satanowskiego ale nie ma na YT więc tylko tekst)




      Powiedz mi, gdzie i w jakiej ziemi
      Jest Flora Rzymska krasawica
      Archippa, cud między cudami
      Tais, stryjeczna iey siestrzyca?
      Ty, Echo, co głos wracasz skory
      Gdy pomkniesz nad strumienia biegi
      Mów, gdzie są piękne dawney pory?

      Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
      Ach , gdzie są niegdysiejsze śniegi!

      Powiedzcie, kędy iest uczona
      Helois, dla miłości którey
      Abeylart Piotr, zmienion w kapłona
      Żal swóy w klasztorne zamknął mury?
      Podobnież, gdzie ta monarchini
      Co, śmiertelnemi szyjąc ściegi
      Worek, gachowi grób zeń czyni?

      Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
      Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!

      Królowa Blanka, jak liliia
      Syrenim głosem zawodząca
      Berta o wielkiey stopie, Liia
      Bietris, Arambur, Alys wrząca
      Iohanna, co w mężczyźńskiey szacie
      Anglików gnała precz szeregi
      Gdzież są? wy mówcie, jeśli znacie

      Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
      Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi

      Nie pytay, kędy hoże dziewki
      Idą stąd y na iakie brzegi
      Iżbyś nie wspomniał tey przyśpiewki
      Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
    • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 06.05.12, 22:44
      Byłem u źródła, gdyś konał z pragnienia ,
      zębem dzwoniłem Twoją dzieląc trwogę,
      gasiłem płomień nędznego sumienia,
      o pojednanie Twe prosiłem z Bogiem.
      Ukryty w gąszczu lęków i przesądów,
      w objęciach obaw i matni rozpaczy,
      niebaczny ludzkich przygan i osądów,
      mówiłem : uwierz - można żyć inaczej !
      Odrzuć zwątpienia, w blasku jasność kochaj,
      gdy możesz tylko - szczerze się uśmiechaj,
      gdy krzywdzi Cię kto, rozpaczaj i szlochaj,
      lecz smutki odrzuć, zwątpienia poniechaj !
      Ty, grzejąc palce nad zgasłym ogniskiem
      i pociągając łyk z butelki pustej,
      za nic żeś miewał rady moje wszystkie,
      rzekłeś : nadejdą dla mnie lata tłuste !
      Dłoń wtedy ścisnę, szczęściu uciec nie dam,
      kiedy rozewrę i nicość zostanie,
      wtedy i diabłu swą duszę zaprzedam,
      on duszy mojej wnet uciszy łkanie.
      Chciałem Cię tulić, ogrzać w cieple serca,
      druhem też uznać, gdy toczą się wieki.
      Tyś myślał wonczas - nie brat, lecz oszczerca
      i patrząc na mnie spuszczałeś powieki.
      Czytałem Twego strofy Testamentu,
      boginek imię tropem mym kroczyło,
      Księżyc spoglądał z niebios firmamentu,
      życie jak przyszło, tak i się skończyło.
      Wlokę się tedy w smutnych muz ogonie,
      sprzeczności ganiąc, tęskniąc prostej drogi.
      Tą teraz kroczysz- Franciszku Villonie.
      Wszak wśród poetów też bywają Bogi.
      • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 07.05.12, 01:19
        Tyś mówił - ya spuszczałem powieki
        Tyś kazał - ya od kazań stronię
        Kochałeś słowa, które rozrzucałem
        Duszę sprzedać chciałeś - ya o nią nie dbałem
        Boginki? Moye w zamtuzach spotkałem
        Księżyc? To ślepiec -rogacz wielu żon
        Droga? Tak, ścieg błota wprost do Montfaucon
        ciągnęli mnie, ya wyłem do nieba źrenicy
        Twój "Bóg" drgał i kręcił się na szubienicy
        cóż mi po panteonie -poetów wybiegu
        tam nie ma wiatru, noży ani śniegu

        • krzys.ltd Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 07.05.12, 09:56
          To może pozostańmy, Uli, przy " Dopóki ziemia kręci się,
          dopóki jest tak, czy siak..."

          To przecież też Villon!

          www.youtube.com/watch?v=R290eqFTwls
          • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 07.05.12, 10:16
            smile Nie widzę przeszkód.. smile Z dołu przepraszam..
            • krzys.ltd Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 07.05.12, 10:43
              No, bo jużem miał moim sztandarowym " Powrotem " być zagrać!

              A tak znowu uduchowiony jestem wielce ( byleby jeszcze na Górę się wdrapać )

              www.youtube.com/watch?v=0mmwT3B6nrw

              i w etom nastojeniu w sad postupaju!
              • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 07.05.12, 17:45
                Powieki-ś spuszczał ? Nie ze wstydu przecie !
                Kazaniem-ś gardził ? Ot Twa wola wolna !
                Toć każdy losu swego linę plecie,
                Tobie zaś bliższa była myśl swawolna !
                Rad warto słuchać, słowa trzymać w szyku,
                dusza jest mitem, gdy ciało się liczy !
                Kiedyś Ty widział konających w krzyku,
                ja swe emocje dzierżyłem na smyczy !
                Nie mam Boginek - one wiecznie w biegu
                i zbyt wysoko - zamtuzów nie znają !
                Dostrzegam jeno krwawy ślad na śniegu
                widzę, jak straże zabójcę trzymają.
                Ten głowę w niebo podnosząc - piekielnik -
                za nic ma prawo, zasadami gardzi.
                - Ktoś ty ?- pytają. Odrzecze - Muszelnik,
                złodziej i fałszerz ! Wszak my ludzie hardzi.
                Pokora wiecznie omija twe lica,
                a mars na czole odtąd gościem wiecznym,
                ileż to razy pod tarczą Księżyca
                Ty wyrzekałeś na swój los wszeteczny ?
                Dziś go fajtłapą zowiesz i rogaczem,
                panem haremu gwiazd na nieboskłonie !
                Gdy sercem Twoim targały rozpacze
                powiedz - gdzież wonczas wyciągałeś dłonie ?
                Znam krwawe ściegi do Monfaucon błota
                i krzyki słyszę potępieńca duszy.
                Wlekli Cię przez nie - klaskała hołota,
                nikt - poza Bogiem - skargą się nie wzruszył !
                Szafot był blisko, czułeś topór kata,
                szyję drapało ostrze zimnej stali,
                ja stałem z boku - jak łowiec na czatach ,
                Bóg obserwował uważnie -choć z dali.
                Odsiecz nadeszła całkiem niespodzianie,
                klecha Cię wyrwał oto z objęć śmierci,
                Tyś znowu wyszedł tejże na spotkanie,
                gdyś w sercu żaka szparę skonu wiercił !
                Poeta musi zatrzymać się w biegu,
                wiatr - choć żywiołem - może drażnić uszy,
                niosę Ci obraz minionego śniegu,
                balsam dla Twojej udręczonej duszy !
                A jeśli zbłądzisz na Panteon kiedy,
                gdy tam nie najdziesz natchnienia ni piędzi,
                noża nie chwytaj, ale właśnie wtedy
                sprawdź, czy Twa Ziemia wciąż jeszcze się kręci...
                • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 08.05.12, 00:53
                  W ogrodzie biskupa wśród kwiatów po trawie
                  w słońcu pod murem paradują pawie
                  ogony rozpostarte ruchome witraże
                  na każdym oczu tysiąc w nawale feerii
                  widomy dowód boskiej fanaberii
                  co skrytemu za cieniem pomyśleć mi każe
                  że natura znać miary nie musi tłumaczeń nie szuka
                  a słów nizanie nie tak wielka sztuka
                  nie wierzę już w Bogów ani w pogodzenie
                  sceny się tworzy dla stworzenia siebie
                  ale wszystko to w nawias zamyka milczenie
                  cisza, tylko krzyk pawi odbija się w niebie
                  • czaro.01 Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 08.05.12, 06:04
                    Dlatego niebo w ziemię zamienię,
                    czarownie, dla was i dla siebie,
                    a pawie krzyki? echo je powtórzy,
                    krócej, a dalej
                    niech Papasza powróży


                    Czaro.
                    • krzys.ltd Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 08.05.12, 09:03
                      Z gałęzi wypłoszono ptaka.
                      A ciepłe miejsce spod jego łapek
                      wzięto pod sznur,
                      usiłowano ściągnąć,
                      przychylić jak gdyby ziemi
                      na szczęście
                      niżej, niżej...

                      Widomie
                      skrzywiła się ziemia.


                      ( i Krzyk! )
                      - www.youtube.com/watch?v=ihkvCJnXX64&feature=related
                      • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 08.05.12, 19:33
                        Pawie chadzają także pośród burzy,
                        ogon -choć zwiną - oczy nadal kryje,
                        a każde znowu z wnętrza się wynurzy,
                        gdy jeno Słońce lico swe odkryje.
                        Ich krzyk złowieszczy - niczym szubiennika,
                        ogród napełnia i świątyni mury.
                        Ty- że donośny - starasz się umykać.
                        On nie ustaje - niesie się pod chmury !
                        Bóg nie szafuje urody dostatkiem,
                        każdemu przydał tyle ile warto.
                        Kiedyś Ty gonił swoich sił ostatkiem,
                        skrywałeś w sobie tę to myśl upartą,
                        że słów nizanie proste jest nad miarę
                        i, że wystarczy grać kartą z rękawa,
                        by zyskać cele utraciwszy wiarę.
                        Z klęską się zbratać - niełatwa to sprawa.
                        Jak zatem z życiem zyskać pogodzenie ?
                        Jak w słowa ubrać chwilę, co ulata ?
                        Stwarzanie siebie ? Złudne powodzenie !
                        Ulotne też, niczym nić babiego lata !
                        Ptak wypłoszony z gałęzi - przeminie,
                        miejsce po łapkach ni chybi się schłodzi,
                        Ziemia się spłaszczy... Topiąc gorycz w winie,
                        krzyk pawi powieź na drugi brzeg w łodzi.....
                        • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 08.05.12, 22:57
                          Ujrzałem Go na wodzie gdy mgła się uniosła
                          płynął, chociaż nie widziałem by imał się wiosła
                          wszedłem na jego łódź i brzeg się oddalił
                          powiedział: Franciszku, nieźleś się tu bawił
                          mówił coś jeszcze, lecz już nie słuchałem,
                          ziemia zaczęła niknąc, odwrócony stałem
                          wpatrzony w granicę między żywiołami
                          czujny by nie przeoczyć, wychwycić zmysłami
                          jakim będzie wszystko w owej chwili krótkiej
                          jak bezruch między skrzydeł kolibra tańczeniem
                          kiedy łódź o dno się ociera w wodzie płytkiej
                          przewoźnikowi mówię, by skończył z błaźnieniem
                          bo nie czekam na tę chwilę ani na nic wcale
                          i śmieję się słysząc śmieszne jego żale
                          • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 09.05.12, 19:07
                            Tak było : Tyś żegnał rozkwiecone pola,
                            makom machając oraz kłosom żyta.
                            Żal dla Charona było Ci obola -
                            ten nie chciał wieźć Cię bez sutego myta.
                            Stałeś na brzegu czekając ciepliwie,
                            on łódź zatrzymał czekając nagrody,
                            ku Twojej kiesie poglądał tęskliwie,
                            Ty zaś uporem szedłeś z nim w zawody.
                            Chwila - choć krótka - wiecznością się zdała,
                            Tyś swe sandały w Styksu nurzał nurcie,
                            jego sylwetka przygarbiona stała
                            bokiem zwrócona i wsparta na burcie.
                            Cerber ujadał wielce rozjuszony ,
                            rzeka wstrzymała wody swej płynięcie,
                            krajobraz wokół mocno był przymglony,
                            wszystko zastygło. Ty brałeś w objęcie
                            świat za plecami zostawiony nagle,
                            pełen wahania- zostać, czy odpłynąć.
                            Wiatr powiał wonczas wydymając żagle
                            Charon więc musiał w pośpiechu je zwinąć.
                            Z lęku przed sztormem łódź przybił do brzegu,
                            i miast obola czekać za usługę,
                            prosił drobinę minionego śniegu.
                            Tyś nie chciał dać go - wolałeś żyć z długiem.
                            Charon ustąpił. Ty - już na pokładzie
                            wspomnień niebaczny , steru dzierżyć pragniesz.
                            Myśli Twe błądzą chyżo i w nieładzie,
                            ku drugim brzegom teraz ich nie nagniesz.
                            Charon nie żalił się i nie wyrzekał,
                            wzrok jeno spuścił mierząc toni głębie.
                            Że podróż piękną będzie,nie przyrzekał,
                            dłonią ci wskazał dwa w dali gołębie.
                            Tyś zaś kolibra trzepot skrzydeł wolał,
                            nektaru jednak wokół was nie było,
                            jeno Posejdon z głębi rzeki wołał :
                            -Cóż to, Franciszku, życie się skończyło ?
                            Czuwał nad wami - niech się łódź prześliźnie,
                            i niech jej żaden bałwan w toń nie chwyta.
                            Charon zabłądził ! Siada na mieliźnie,
                            któryż to z Bogów myśli Twe odczytał ?
                            Czy Zeus, widząc uczuć Twych porywy,
                            litość poczuwszy, Tanatosa ładził ?
                            Spiął wolą swoją Styksu fali grzywy ?
                            Tego sekretu nikt wonczas nie zdradził...
                            Stałbyś tam pewnie aż po czasy wieczne,
                            łódź bowiem trwale wstrzymała się w biegu.
                            W dali nuciły zwiewne nimfy rzeczne
                            a z nieba spadły białe płatki śniegu.
                            Łza się po Twoich potoczyła licach,
                            piersią szloch wstrząsnął, twarz ukryłeś w dłoniach.
                            Znów się w mgle gęstej skryła okolica.
                            I tylko śnieg nie topniał już na skroniach....
                            • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 09.05.12, 21:02
                              Tak być by mogło, jednak tak nie było
                              to nie sen nawet, ale zwykła słabość
                              inercja wyobraźni, co ją wino kryło
                              słowa - one kiedyś sprawiały mi radość
                              postaci bogów, mity, świętych drogi
                              gramatyka, stopy, asyndetony
                              alegoria, hiperbola, lipogram, eklogi
                              dystychy, jamby, triolety, sekstyny
                              wszytko to moim było i dłoni słuchało
                              nawet w drzew skrzypieniu nawet w szumie trawy
                              rytm ich mowy coś we mnie widziało
                              i poprawiałem go, ot tak dla zabawy
                              umiem z koryta zrobić dla was Graala
                              mową uwieść, słów napleść w obrazy
                              bogate i rozlegle jak Kaliopy skała
                              piszesz, żem płakał, a ja bez urazy,
                              śmiałem się szczerze ze śniegiem na skroni
                              wolny od mar Posejdona, Zeusa,
                              Charona i wszelkiej pozbawiony broni,
                              dlatego wolny, ja kawał łajdusa
                              nareszcie widziałem nieafektowanie
                              cichą muzykę gwiazd i głośne owadów konanie ...
                              • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 16:38
                                Znów wybiegami historii nurt krzywisz,
                                a gdy uparcie prostować ją pragnę,
                                Ty głową kiwasz i ciągle się dziwisz.
                                Ja ku Twej wizji nigdy się nie nagnę !
                                Wsłuchan w drzew skrzypy, szum na łące trawy,
                                nie rytmy-ś łowił, ale mowę flory !
                                Ona pod pióro lazła - Ty dla sławy,
                                szydziłeś z niejże bez cienia pokory !
                                Konar był jeno jak pękate brzuchy,
                                źdźbła trawy gięły się spod słów szyderstwa,
                                na zawodzenie jej wciąż byłeś głuchy,
                                gotów do zbrodni bodaj, lub bluźnierstwa.
                                Z koryta Graala nigdy nie wydłubiesz,
                                krwi kropli Zbawcy nie wychylisz łyka.
                                Stoisz na łodzi , siwą brodę skubiesz,
                                myśl z myślą każdą na śmierć się potyka.
                                Rytm tu nieważny, rodzaj nieistotny,
                                niech alegoria przed eklogą kroczy,
                                sekstyna zyska wówczas rym stukrotny,
                                i znów lipogram ucieszy Twe oczy.
                                Gdybyś nie w czółno zbłądził, ale w barkę,
                                gdybyś Zeusa umiał władzę dostrzec,
                                nie Graal byś ciosał, lecz Przymierza Arkę,
                                Posejdon jednak nie zdołał Cię ostrzec.
                                Kiedy więc stoisz przysypany lodem,
                                gdy śmiech udajesz zlany łez potokiem,
                                Bałwana widzę - lecz wiem, że pod spodem,
                                Człowiek się kryje. Patrzy smętnym wzrokiem
                                na to, co leży odłogiem na brzegu,
                                dawno minione, teraz już przebrzmiałe,
                                Charon wstrzymuje znowu łódź swą w biegu.
                                Ty zdasz się wołać "Wreszcie zrozumiałem !".
                                Słowo jest bronią, razić chce jak rapier,
                                wolny - wszak jego jesteś niewolnikiem,
                                i łajdus piękno umie lać na papier,
                                Ty choć śród Bogów - wszakżeś śmiertelnikiem !
                                Gwiazdy nad głową, to dalekie światy
                                muzyka blaknie, nuty jej rozmyte.
                                Po Styksu stronie drugiej stoją katy.
                                To strony tęskne, jeszcze nie odkryte.
                                Owad uprzykrzyć życie umie snadnie,
                                komar użądli, mucha głośno bzyczy,
                                uderzysz packą - w tonie Styksu padnie.
                                Cisza nastanie. To cisza, co krzyczy....
                                • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 17:11
                                  Czemu chcesz w sieć plątać mnie ułudy?
                                  Naginać Cię nie chcę, lecz Ty chcesz prostować
                                  Przymierza Arkę ciosać - próżne trudy
                                  po co tworzyć coś czego nie ma, czemu prawdę chować
                                  że Arka, Zeus, Charon, Styks, Graal, Człowiek-Mara
                                  z dużej litery pisane to nasza ucieczka i skaza
                                  symbol dobrowolnej niewoli która wciąż sie stara
                                  usprawiedliwić siebie - za nią jest uraza
                                  której ja się wyzbyłem na odejścia progu
                                  i zazdrosnym słowa nie jestem niewolnikiem
                                  śmiech był pytaniem, śmiech jest odpowiedzią
                                  nie szyderstwem ani fałszywym życia alchemikem
                                  lecz pomieszaniem, które może stać się wiedzą
                                  Wstanę teraz i pójdę nigdzie nie odchodząc
                                  a co było, co będzie, już nie stoję o to
                                  • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 17:47
                                    Arkę ze złota trzeba lać, nie ciosać.
                                    Przymierze zawsze godne, by hołubić.
                                    Tyś jednak wolał wciąż zadzierać nosa,
                                    nadmiar pewności też potrafi zgubić.
                                    Tworzyć, co nie jest - ot dziejów wyzwanie,
                                    a gdy powstanie chylić przed tym czoła.
                                    Warto wychodzić na losu spotkanie,
                                    Ty plany insze miałeś jednak zgoła.
                                    Duża litera przecie nazwą własną,
                                    symbolem wiary, szacunku wyrazem.
                                    Ty zatrzasnąłeś woli klatkę ciasną,
                                    a serce żywe zastąpiłeś głazem !
                                    Nikt się nie godzi na kajdan niewolę,
                                    nikt dobrowolnie zakuć się w nie nie chce,
                                    lecz na postronku trzymaj wolną wolę,
                                    bezkarność krzywi, próżność każdą łechce.
                                    Śmiech to odpowiedź, łza pytajnik stawia !
                                    Szyderstwo silne, póki nie skarane !
                                    Jeno cierpliwy własny byt poprawia,
                                    litość - najlepszy balsam to na ranę !
                                    Dobro za syna weź, wiedzę za córkę !
                                    W tyglu żarzonym top alchemii głazy.
                                    Lecz bacz, po jaką sięgasz tu menzurkę
                                    by miast zaszczytów, nie sięgły Cię razy...
                                    • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 18:28
                                      Rozstać się z ułudą nie ma w tym krzty pychy
                                      na losu spotkanie każdy z nas wychodzi
                                      i na zwykłe jego naraża sie sztychy
                                      rzecz nie w literze dużej co nas ponoć godzi
                                      gdzie próżność w wyzbyciu się czczych ornamentów?
                                      jaka bezkarność, skoro świadomie odrzucasz puklerze
                                      mar, czczych słów, urojeń, złudnych ascendentów
                                      one własnie są kłamstwem co wartość odbierze
                                      sercu, o którym piszesz, żem je był zatrzasnął
                                      wyzbyć się, może uwolnić się znaczyć
                                      gdy się nie chce dłużej na jawie majaczyć
    • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 19:17
      Bez cienia pychy z ułudą się rozstać ?
      Słów tych czczość ważę, stojący na brzegu !
      Płynąc przed siebie, chciałbyś oto zostać,
      poczuć na wargach tamte płatki śniegu !
      To los wychodzi wiecznie na spotkanie,
      z nas każdy niemy i jak ślepy nędzarz,
      nie w porę pojmiesz jakie da wyzwanie
      gdy on znienacka w kłopoty Cię wpędza !
      Kiedyś zatapiał w piersiach klingę noża,
      gdy tamten padał śród ostatnich tchnieni,
      Ciebie wzruszała jaśniejąca zorza,
      miast jęku, łoskot słyszałeś kamieni.
      Ornament myśli, to nie wymysł próżny,
      a czyn świadomy nie zawsze jest godny.
      I świat urojeń bywa wszakże różny,
      uśmiech na ustach - nie zawsze pogodny !
      Gdy wzrok masz hardy, nie na majak pora,
      gdy wiesz jak kroczyć, ni chybi nie zbłądzisz.
      Przystaniesz chwilę, a już chartów sfora,
      krtań Ci przegryzie, duszę w czeluść wtrąci.
      Sen jest majakom jeno przyjacielem,
      jawa nie kocha porywu przemocy,
      kiedy więc nocą kładziesz się w pościele,
      bacz, kto Ci życzył dzisiaj dobrej nocy.
      A gdy powieki swe uniesiesz jeszcze,
      a wzrokiem trafisz na mgłę co opada,
      nie pytaj gdzie są niegdysiejsze deszcze.
      Ten, który wie to, życiem Twoim włada....
    • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 19:37
      Kto włada moim życiem to dobre pytanie
      lecz nie do rozstrzygnięcia, nie odpowiesz na nie
      może nikt nim nie włada może to przypadek
      jak nad drzewami lecącego kształt stada kawek
      czczość słów mych ważysz - skromność tkwi w ułudzie?
      można zawsze w nią uciec i siedzieć jak w budzie
      pies kijem obity, który liże rany, straszysz mnie losem
      wypominasz że człeka życia pozbawiłem ciosem
      noża, co nienawistnie moje życie tworzył
      i często służył też mieszków obcinaniu
      tak było, cóż z tego, skorom się przed nim nie korzył?
      minęło, teraz wstaję wcześnie o świtaniu
      a śpię spokojnie od urojeń wolny
      nie pytam o deszcze nie pytam o śniegi
      charty mnie nie wzruszają ni ich trud mozolny
      widzę drzew rzędów postrzępione ściegi,
      jestem, i za nic mi mary, za nic mi wybiegi

      • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 21:38
        Życie - przypadkiem ? Ty Hefajsta pytaj,
        jak losy swe kuć i w jakie dąć miechy.
        Czy znasz maksymę "Chwilę w locie chwytaj "?
        Wiem - za odpowiedź będą jeno śmiechy...
        A przecie ogień w kuźni życia płonie,
        i wszak żelazo też hartować trzeba.
        Jeśli właściwie tylko złożysz dłonie,
        kształt kawek stada na błękicie nieba
        zatrzymasz w locie. Czy to więc przypadek ?
        Oszustwo zmysłów, odprysk jeno wrażeń ?
        bez rozwiązania ciąg wiecznych zagadek
        i niespełnionych tylko gorycz marzeń ?
        Pies- choć obity, wierności dochowa,
        rany lizane zabliźnią się prędko.
        Tyś po gościńcach uparcie grasował,
        łupu zdobycia ogarnięty chętką !
        Kiesy pozbawić, dźgnąwszy wpierwy w brzuchy ?
        To dowód siły ? Antypod korności ?
        Na łzy ofiary Tyś pozostał głuchy !
        Niosłeś jej zgubę - czekała miłości.
        Nie wierzę tedy w Twego snu spokojność,
        słyszę krzyk we śnie napotkanej mary,
        próżno więc czekasz na Charona hojność,
        bo żyć nie sposób, postradawszy wiary...
        • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.05.12, 23:36
          jak to moralista siejesz wielki zamęt
          alem to ja jednak, nie Ty, napisał Testament
          do noża mnie nie przywiązuj, nakłoń czujnie ucha
          a sam się przekonasz - cnych Muza nie słucha
          sam sobie swoim stałem się sumieniem
          uczyniono mnie znakiem, chciałem być kamieniem
          moralność rzecz to śliska, podobnie jak wiara
          Ty oparcia szukasz: cnota, wina, kara,
          litość, boskość, wyrzuty sumienia we śnie -
          niewola dychotomii między Tak i Nie
          mnie los ślepy na linie postawił
          Ty z dołu patrząc, dobrze żeś się bawił
          ja mimo że się chwieję na nicości łuku
          wolę ją od pewności kamiennego bruku
          • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 11.05.12, 09:14
            Ja - moralistą ? Pozwól - wyjdę z cienia,
            a swe oblicze wreszcie Ci ukażę !
            Jam to jest Twoim wyrzutem sumienia !
            Nie drogę zatem, lecz pokutę wskażę !
            Patrzę z uwagą, jak łódź się chybocze,
            Charon bez lęku, Ty - szary jak popiół.
            Czy ostrzeżenia były me prorocze ?
            Mknąłem ku Tobie prędzej, niźli sokół.
            Chciałem nauczać do życia moresu,
            pragnąłem ostrzec przed czynem morderczym.
            Teraz - gdy stoisz u bramy Hadesu,
            kierujesz ku mnie pamflet tak oszczerczy ?
            I cóż Ci teraz po cnym Testamencie ?
            Cóż, żeś pogardził wszelkich Muz przesłaniem ?
            Gdy zgasła gwiazda Twa na firmamencie
            butę zastąpić przyjdzie jeno łkaniem.
            Nikt sam dla siebie sumieniem nie bywa,
            moralność suchą jest i ascetyczną.
            Kto życia swego niegodnie używa,
            poniesie karę. Życie jeno styczną,
            ku światom inszym i ku drugim Bogom !
            Cność, wina, wiara, dychotomii dyby ?
            Słyszę wyraźnie - wymawiasz to z trwogą,
            gdy los nareszcie wkręcił Cię w swe tryby !
            Idąc po linie, balans trzymać trzeba,
            a krok uważnie stawiać poza krokiem.
            Ty - przecież w końcu - szary zjadacz chleba,
            pragnąłeś po niej prześlizgnąć się bokiem.
            Łatwo zabłądzić, a spaść prościej jeszcze ,
            gdy łuk cięciwy pozbawionym będzie !
            Dzwonią u bruki niegdysiejsze deszcze :
            Kto potępionym, któż zbawionym będzie ?
            Charon Ci palcem furty klamkę wskaże,
            tej co to stoi u wylotu rzeki.
            Minos rozgrzeszy, Radamantes skaże
            Ty zatem błąkać będziesz się na wieki....
            • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 12.05.12, 21:13
              Turniej skończony - zabrakło rycerzy.
              Ziemia poryta końskimi kopyty...
              Gnieniegdzie kopia połamana leży,
              puklerz pęknięty. Zwycięzca, chwał syty,
              do ust przykłada donii swej kokardy.
              Przyłbicę wznosi, konia stopą nagli...
              Wprzódy zlękniony, teraz oto hardy,
              jak okręt chybki w aureoli żagli.
              Wieńcem wnet jego skronie tu ozdobią,
              imię wyryją historii w pamięci.
              Rumak się wierci, inne w miejscu drobią,
              nagroda króla kusi go i nęci.
              Wszystko przebrzmiało, krew arenę znaczy,
              namioty wokół postawione, złożą.
              Co będzie dalej ? Który z nich zobaczy ?
              Któż będzie jeszcze tknięty iskrą Bożą ?
              Loara sławę w falach swych odbije,
              w zamkach przygasną świece i łuczywa.
              Tylko ten cieszy się, co jeszcze żyje,
              ten co dał ducha, na marach spoczywa.
              Nowe turnieje zapewne ogłoszą
              i w szranki staną wojów cne zastępy...
              Spojrzę, jak zmarłych z pola bitwy znoszą,
              ukryty w bliskim gąszczu krzewów kępy.
              Lecz teraz uchem jeno ciszę łowię !
              Pustka nastała. Lecz o gwar nie dbajcie !
              W inne więc strony swą unosząc głowę
              spojrzę za plecy i powiem : Żegnajcie !
              • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 13.05.12, 00:30
                Żegnaj, turniej skończony lecz ciągle się toczy
                bez hełmów, kopii, proporców , próżności pancerzy
                W obrazy, tumult, przepych ciągle wbijasz oczy
                nie mówisz, lecz głosisz - kto chce niech uwierzy
                w konwencji absolut, gesty, przygany, nauczki,
                myślenia zastanie w bezpiecznym bo cudzego
                echa powtarzaniu - znam te wszystkie sztuczki
                retorów, moralistów cnych czcicieli ego
                trwogi mi nie wmawiaj, kto z nas się tu błąka?
                Ty między postaci tłumem, które wciąż przyzywasz
                stale w nie się drapując, mnie masz za oprycha,
                lecz w schemacie zamknięty nic wszak nie odkrywasz
                Kto z nas podkrada słowa i imiona? Komu bliższa pycha?
                Spokojnym, bom przygarnięty, choć każdy odpycha
    • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 13.05.12, 07:28
      Jam moralistą ? Jam blichtru wyznawcą ?
      Byłem turnieju czczym obserwatorem ?
      Tyś zamieszania tu wyłącznym sprawcą !
      Teraz iść każesz moim własnym torem ?
      Sądzisz, że zgiełki mym tu są żywiołem,
      kocham szczęk kopii i pancerzy grzechot ?
      Próbuję wszystko jaśnić Ci z mozołem,
      lecz każde zdanie kwituje Twój rechot !
      Tyś - nie ja - w Blois zębem o ząb stukał !
      Tyś - nie ja - konał - u źródła z pragnienia !
      Tyś - nie ja - tamże na kraj własny fukał !
      Tyś - nie ja - nocą słał w nieba westchnienia !
      Jam - nie Ty - czuł się odziany, choć goły !
      Jam - nie Ty - bywał tam w bliskości innych !
      Jam - nie Ty - smutny, czułem się wesoły !
      Jam - nie Ty - przecież, uznał się niewinnym !
      Teraz w turnieju próżność jeno widzisz ?
      W starciu Tytanów, tylko jęk i zbrodnia ?
      Ty z honorowej walki teraz szydzisz ?
      Gardzisz morałem, co dziś jak pochodnia,
      a nie jak sztuczka, zabrzmi tu retora ?
      Wciąż w skrzywdzonego się ubierasz stroje !
      Gdy na pokutę jest właściwsza pora ,
      Ty tak odmienne wyznajesz nastroje ?
      Słowa me ciche - nie ma w nich patosu...
      Jam ostrzeżeniem ale nie nauczką !
      Tyś gospodarzem przecie swego losu
      nie zwiedziesz losu cnych wybiegów sztuczką !
      Kto z losem zgodzon,, kto ego czcicielem ?
      Kto się nad swoim żali odrzuceniem ?
      Tyś jeno płaczkiem ! Jam zaś myślicielem !
      Żegnać się pragniesz ? Jestem Twoim cieniem.....
      • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 16.05.12, 22:11
        Damy zabrały przeminione wieki,
        jeno zostało cnót ich wspominanie.
        Wystarczy przymknąć na chwilę powieki,
        wszystko, jak żywe przed oczami stanie.
        Będzie Joanna, Heloiza powróci
        i innych wiele, których nie wyliczę.
        Że śnieg już stopniał, nie trzeba się smucić,
        historia zdmuchnie na ich grobach znicze.
        Safony, Hery, poetki, boginie,
        Hela - trojańską owiana legendą.
        Czy pamięć o nich kiedykolwiek minie ?
        Póki wspominasz - po wieki żyć będą !
        Te bezimienne, te z imienie znane,
        te co z portretów patrzą beznamiętnie,
        kiedyś wielbione, dzisiaj zapomniane,
        na kartach dziejów zapisane skrzętnie.
        Były podobne tym, co Ciebie wokół,
        tak samo piękne lub jednako brzydkie,
        więc otrzyj łzę, co czai się w Twym oku,
        więc wyrzuć z serca żale teraz wszytkie !
        Życia nie można pędzić we wspomnieniach,
        duszy nie wolno wciąż jeno katować !
        To jakby krzyku szukać gdzieś w westchnieniach,
        lub łyk cykuty z kielicha smakować.
        Żyj wśród współczesnych, przestań rany drapać,
        niech się zabliźnią, niczym szaty ściegi,
        radością pałaj, miast żałośnie sapać :
        ach gdzie są teraz niegdysiejsze śniegi.....
        • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 20.05.12, 12:10
          Skryłeś się w norze ? Dysputy unikasz ?
          Cienia się wstydzisz ? Czyś sumienie zgubił ?
          O własne słowa teraz się potykasz ?
          A wszak niedawnoś wolnością się chlubił !
          Gdzieś tam z oddali, głos Twój jednak słyszę,
          słów nie rozróżniam - rozmyją się w próżni !
          Myśl - pełną wahań - Twoją zakołyszę,
          niby jednacy, a tak przecie różni !
          Tyś - niczym chromy i mocno kulawy,
          ja kroczę prosto, z podniesionym czołem.
          Przemoc odrzucam - Ty dla lepszej sprawy,
          tego co "przeciw" - zdolnyś łamać kołem.
          Mnie bieda korci, Ty zaś z nią się spierasz,
          ja ogrzać dłonie i w popielę mogę,
          Ty w modne szatki wiecznie się ubierasz,
          a gdyś w łachmanie - wnet popadasz w trwogę !
          Ja patrzę przed się, Ty wciąż plecy poza,
          mnie tęskna przyszłość, gdy Ty przeszłość trawisz.
          Dla mnie występek, to wyłącznie groza,
          Ty sprawki ciemnej nigdy nie naprawisz !
          Przestań się dręczyć oraz pogódź z losem,
          czerp z życia wszystko co ten oferuje.
          Sandał najlepszy jest na nogi bose,
          owoc zaś lepiej, niźli śnieg smakuje.
          Jam niewidoczny, choć i materialny,
          Ty zaś ulotny, niczym dym z ogniska.
          Znajdźmy co wspólne, dary losu chwalmy,
          miraż ważniejszy niźi pełna miska.
          • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 20.05.12, 13:48
            Ty, co mienisz cię cieniem moim
            stale na bój mnie wyzywasz
            krzyczysz niemym głosem swoim
            za wyrocznię grywasz
            coś mi przypisujesz
            przymiotniki mnożysz
            cnotą wymachujesz
            nie o mnie mówisz - własne fikcje tworzysz
            lecz jeśli to co wspólne ciszę znaczyć może
            ty miraże hołub, a ja to co widzę
            w wewnętrznej ciszy przed którą się korzę
            słuchał będę czas jakiś tych twoich przywidzeń
            a później jakom rzekł, odejdę, o chodząca cnoto
            co dalej, z kim, po co, już nie stoję o to
            • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 20.05.12, 14:55
              Nie w boje zowię, lecz refleksji czekam !
              Głos mam donośny - daleko się niesie !
              Gdy przekaz pojmiesz, wtedy - to przyrzekam -
              widząc Cię w zgrai nie powiem "Obwiesie ",
              lecz idąc przeciw, skłonię się przyjaźnie,
              o postaw powód- kłótni nie podejmę.
              Mówisz "Masz zwidy !" - gdy widzę wyraźnie,
              to z Twoich oczu klapki kiedyś zdejmę !
              Odejść Ci nie dam, oddalić nie zwolę,
              trop w trop podażam, tam gdzie Ty wędrujesz,
              z Twoją- swą własną złączyłem niedolę,
              tym cieszyć muszę, czego Ty smakujesz !
              Przymiotnik niechaj wyprą rzeczowniki :
              cnota, realia, dźwięk, fatamorgana,
              prawda, zło, przemoc, mordowanych krzyki,
              wreszcie - z kaprysu komuś śmierć zadana !
              Chcesz to porzucić ? Nie stoisz o byty ?
              To słowa tchórza, co sam siebie mami
              i rzezimieszka jeno tanie chwyty !
              Ten, kto panuje nade emocjami
              ze światem zgodę zawrze miast się kłócić,
              idzie w spokoju, bez lęku o jutro.
              Los odwzajemni - nie da mu się smucić.
              Wzgardzisz , a z zemstą spotkasz się okrutną.
              • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 20.05.12, 17:25
                Nareszcie, Cieniu widzę rzeczowniki
                teraz nam łatwiej przyjdzie dyskurs toczyć
                cichy, bez fanfar, bez gestów, mimiki
                przerysowań, z którymi trudno jest kroczyć
                ścieżką przez czas nam daną
                chwil skończonych liczby nie warto marnować
                na puste słów i kłótni przeciąganie
                kto światem gardzi gardzi także sobą -
                oczywistości to, więc niech nie kazanie
                ani słów czczy ornament powoduje Tobą.
                Milczenie, jeśli mądre, więcej zwykle znaczy,
                kiedy zaś wspólne nam się tu przydarzy
                daje nadzieję, że Cień nie cudaczy
                poklasku nie szuka, ma za nic hucpiarzy
                pouczać nie pragnie, nie mówić,słuchać woli
                być umie mądrze, bez pretensji, nie ulegać roli
                co ją nam świat narzuca i w której niewolę
                sami sie oddajemy - o to tylko stoję
                ja - niegdyś złodziej, kat, pijak, poeta
                i ty mój niechciany przecież egzegeta
                możemy siedzieć i milczeć na byle kamieniu
                zrozumienie znalazłszy w ciszy wspólnej brzmieniu
                • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 20.05.12, 22:15
                  Ty zrozumienia szukasz w gramatyce,
                  ja zaś w dusz jedni i myśli odbiciu.
                  Pętlę na szyi ściskam semantyce,
                  gdy analogii szukam w własnym życiu.
                  Cień nie podąża, kiedy mrok otacza,
                  a dyskurs więdnie, jeśli w gardle sucho.
                  Mimika twarzy ? Cóż ona oznacza,
                  gdy Ty się śmiejesz poruszony skruchą ?
                  Kłótnie zagłuszą surm gromkie fanfary ,
                  ścieżka się wije, zatem zbłądzić można.
                  Nad głową wiją jeno się koszmary,
                  każda myśl pusta i myśl każda trwożna.
                  Gdy ślesz modlitwy, milczą jeno Bogi,
                  gdy rady czekasz - i kazanie warte,
                  przyjaciel oto zda Ci być się wrogi,
                  w pamięci skrywasz chwile niezatarte.
                  Hucpa to bajdy, a poklask złudzenie.
                  Pretensja dyby niewolnika kładzie,
                  pycha nie chlubę zsyła, lecz cierpienie,
                  bólem, miast winem ponapełnia kadzie.
                  Poeta bratem a i złodziej krewnym,
                  kat - choćby dzierżył w dłoni swojej topór,
                  też swego dzieła nie może być pewnym -
                  i zimnej stali stawi szyja opór.
                  Jam nie cudakiem ani egzegetą,
                  nie stoję o nic, jako Ty nie stoisz.
                  Ty kiedyś pojmiesz iżem jest poetą -
                  Tej oto myśli nad wszystko się boisz ?
                  Dziś oto prosisz bym przysiadł na skale,
                  o ramię Twoje, mym wsparty ramieniem.
                  Usiądźmy blisko, połączeni trwale.
                  Miłość być winna wolą - nie kamieniem.
                  • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 20.05.12, 22:53
                    Skoroś z wszystkiego co tutaj pisałem
                    wywiódł że zrozumienia szukam w gramatyce
                    i że modlitwy wznoszę, których znać nie chciałem,
                    żeś poetą pojmę, jeżeli słowa wywrócisz na nice
                    inaczej na nic mnie one, na nic one Tobie
                    leżę, patrzę na gila, który w trawie dziobie ..
                    • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 21.05.12, 16:55
                      Gdy w trawie leżysz w poziomie robaków,
                      na gila patrząc, co pazurem skrobie
                      myślę - niewarte życie funta kłaków,
                      wartość jest w słowach skryta - nie w sposobie.
                      By być poetą - modlitwy znać trzeba,
                      słowa zaś jedną powinny mieć stronę.
                      Kto milczy, zwykłym jest zjadaczem chleba..
                      Kto niemy - cóż ma na swoją obronę ?
                      Ptak trelem bawi, zakwili, zaskrzeczy,
                      mowy nie pojmiesz, chociaż wiesz, że nęci !
                      Czy masz odwagę, aby prawdom przeczyć ?
                      Czy wtrzymasz Ziemię, gdy ona się kręci ?
                      Słowa Twe trawię i powoli żuję,
                      językiem najpierw sprawdzam liter smaki,
                      uchem ton łowię i każdy dźwięk czuję.
                      Ty jednak milczysz ! Czy dla niepoznaki ?
                      Radę dam taką : wprędce powstań z trawy,
                      ptaków na drzewach nie miasto niej szukaj.
                      Grzechów tak wiele czeka Twej naprawy,
                      więc w locie gila pokuty poszukaj.
                      Kiedy przystaniesz dość już mając znoju,
                      kiedy przysiądziesz spoczynku złakniony,
                      gołąb ci pośle gałązkę pokoju....
                      Lecz gdy nią wzgardzisz - rozdziobią Cię wrony.
                      • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 28.05.12, 21:21
                        wierz mi, wartość nie w słowach jest skryta
                        one ją tylko czasem odkrywają
                        gil w trawie esencją, co sama się czyta
                        a słowa słusznie wiele stron mają.
                        Kto milczy po prostu ciszę zachowuje,
                        niemy na obronę może mieć świat cały,
                        prawda nie tam bywa, gdzie się ją lokuje
                        grzechy? Jam przecie nawet w nich niestały.
                        Jak w locie gila mam szukać pokuty?
                        czy wiesz, co mówisz? Że mieszasz porządki?
                        Czas mój, czas Twój, jeszcze nie wysnuty,
                        koniec stale się przędzie, nie dmij zatem w trąbki
                        słów, których poeta musi ważyć nuty:
                        gałązka i gołąb, "rozdziobią Cię wrony" -
                        zużyte to określenia i fałszywe tony

                        Na gila patrzę i gila na przekór Ci sławię
                        wszystko jest obecne w każdego źdźbła trawie
                        • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 28.05.12, 22:37
                          Twierdzisz, że słowa wartości nie niosą ?
                          Że usta milczą, kiedy śpiewa dusza ?
                          A cóż gdy trawę wreszcie zetną kosą ?
                          Gdzież gil pofrunie, co się w niej porusza ?
                          Milczysz, a przecie łomot słychać w sercu,
                          na miejscu sterczysz, niczym kamień wryty,
                          kroków nie stawiasz pośród traw kobierców,
                          niby widoczny, lecz dla świata skryty.
                          Czy z tego płynie dla innych przesłanie ?
                          Porządek czynić chcesz znieruchomiały ?
                          Pociągnij dłonią po traw owym łanie,
                          inaczej nigdy nie pozyskasz chwały !
                          Czas mój się wykluł ze skorupy życia,
                          Twój stuka próżno, chcąc rozbić kokony !
                          Cóż tak cennego miałeś do ukrycia,
                          że teraz nawet gardzisz dziobem wrony ?
                          Tam, kędy stoisz - nie dojrzę gołębi,
                          żółcona Słońcem, już gila nie chowa
                          i jeno pytań tak wiele się kłębi,
                          i jeno myśli ciągle pełna głowa.
                          Prawda solidne podwaliny miewa,
                          cnota nie zbacza, moralność nie błądzi.
                          Trąbka sumienia tedy niech Ci śpiewa,
                          a inszy sędzia niech czyny osądzi.
                          Lecz nie patrz ciągle, gdzie stąpają buty,
                          spójrz wreszcie w niebo i tam ptactwa szukaj !
                          Do z życia zgodą potrzeba Ci ruty
                          więc w zęby sideł delikatnie stukaj !
                          A kiedy wreszcie rozewrą swe szczęki,
                          stopę zranioną uwolniwszy snadnie,
                          odpędź gorycze i odegnaj lęki.
                          Prawda na wierzchu zlega - nie zaś na dnie.
                          • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 28.05.12, 23:47
                            Znowu słów wielkich podnosisz chorągwie
                            głos stentorowy stroisz jak zawsze na forte
                            czy słyszysz co mówię, zali ufasz trąbie
                            którą gawiedź kocha bo choć niewiele warte

                            dźwięki wydaje za to głośne, swojskie
                            i myśleć nie potrzeba.Takiś pewien swojego orędzia?
                            Rachunki innym wystawiasz i w moralizatorskie
                            tony stale uderzasz - samozwańczy sędzia

                            pewnyś tego co pewne zdaje się większości
                            bezpiecznyś w pancerzu kutym z uprzedzenia
                            lęk przed wieloznacznością życia w tobie gości
                            na piasku budować nie umiesz, imasz się kamienia

                            i myślisz że na trwałej stoisz skale, ale to złudzenie.
                            Że w powietrzu tańczymy - to za ciężkie brzemię?

                            pewność czerpiesz z udziału -nie dla mnie to wiano
                            zostań przy swoim forte, ja wybieram piano



                            • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 01.06.12, 17:43
                              Dopieroś stękał za zimą minioną ,
                              żaleś wylewał za śniegi stopniałe !
                              Jakim to wówczas hołdowałeś tonom ?
                              Nie piano, lecz forte z usty Twych słyszałem !
                              Teraz żeś cichy, jak nigdy pokorny !
                              Trąbka Cię drażni ? Wolisz dźwięki smyczka ?
                              Dziś taki grzeczny, a niegdyś niesforny,
                              nic nie chcesz dawać ponad w nosa prztyczka ?
                              Ja trąbkę cenię, lecz kocham i harfę,
                              w struny jej brzdąkam, jak w Twoje sumienie.
                              Gdy Ty się stroisz w libertyna szarfę,
                              ja nade wszystko prawość sobie cenię !
                              Muzyka zawsze mą refleksję budzi,
                              nuty zaś przekaz niosą określony !
                              Wiedz, że w dyspucie daremnie się trudzi
                              kto w nonszalancji wciąż uderza tony !
                              Jam nie lichwiarzem, rachunków nie stawiam,
                              a kiedym sędzią - zawszem sprawiedliwy,
                              gdyż swoją radą ścieżki Twe poprawiam,
                              więc gdzież tu fałsze, jakież niby dziwy ?
                              Prawisz, że życie wieloznacznym bywa,
                              lęk mi zarzucasz, który w Tobie gości !
                              Nie piasek dany zamkom jest, lecz niwa -
                              prawdę tę pojmiesz na progu starości !
                              Wiedz, że oaza to nie cel podróży,
                              źródło co rzadkie, jadła nie urodzi !
                              Musisz określić, komu pragniesz służyć,
                              nim w dal odpłyniesz na Charona łodzi !
                              Tańczyć w powietrzu jeno duchy mogą,
                              lecz tylko kamień dotrwa po kres wieku.
                              Po ziemi trzeba pewną stąpać nogą.
                              Pewność nie w chmurach błądzi. Jest w człowieku...
                                  • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 02.06.12, 11:33
                                    Obrońców brakło, więc córy zwiesz nocy ?
                                    Atropos z nożem tuż obok się kryje ?
                                    Gdy zgasły światła i znikąd pomocy,
                                    ten, kto w rozpaczy, cierpkie wino pije !
                                    Dementia prexox ? Łyk kwaśnego mleka ?
                                    Wstyd ci zaciążył ? Kłopot chcesz mieć z głowy ?
                                    Jam jest cierpliwy ! Może się doczekam
                                    na ujawnienie Twej lepszej połowy ?
                                    Śmiech mi jest obcy, kiedy widzę nędzę.
                                    Pijackie orgie ? Kogo dziś to bierze ?
                                    Lachesis idzie, w dłoni niesie przędzę !
                                    Snuć ją poczęła - pewnie w dobrej wierze !
                                    By jednak dzieło mogła kończyć Kloto,
                                    byś z życiem jeszcze nie musiał się żegnać,
                                    występki własne trzeba wyprzeć cnotą !
                                    Atropos, jeno prawość może przegnać !
                                    Z życiem się żegnasz ? Słyszysz ludzkie żale ?
                                    Raptem się chlubisz ? Nocną łzą dziecięcia ?
                                    Gdy ja porządek stawiam nad skandale,
                                    Ty chętnie katu wsuwasz kark do ścięcia !
                                    Piękno Cię nuży ? Ludzi klątwy cieszą ?
                                    W gwiazdy spoglądasz ? Wonne wąchasz róże ?
                                    Potrójne brzęki liry jednych śmieszą,
                                    poza cynika nie przystoi dłużej !
                                    Do nieba warto zmierzać z trzeźwą głową,
                                    w smole piekielnej pławić Ci nie dane !
                                    Zawierz mym radom i daj wiarę słowom -
                                    Atropos ujdzie.... Ze Słońcem.... Nad ranem....
                                    • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 02.06.12, 11:52
                                      Zmierzaj zatem cnót pełny i z wieńcem na głowie
                                      a ja własne dla siebie będę snuł posłowie
                                      w świetle się stale chowasz - cień życia negujesz
                                      siekiery się imasz - zatem niewiele rozumiesz
                                      jeszcze raz się odwołam do rozmowy rdzenia
                                      i swego pewnym będąc nie zmącę milczenia
                                      • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 02.06.12, 20:00
                                        Na głowie mojej popiół jest - nie wieniec,
                                        bo choć cnót pełnym, pokutę wciąż czynię !
                                        Ty wciąż się dręczysz - niczym potępieniec,
                                        a z życiem rozbrat ciągle topisz w winie !
                                        Światło to żywioł, cień bierne zjawisko,
                                        milczenie jeno niemą bywa zgodą.
                                        Choć sławy wiecznej byłeś już tak blisko,
                                        wszystka spłynęła gdzieś ze Styksu wodą.
                                        Ja w dłoni swojej nie dzierżę siekiery,
                                        ręce mam puste, palców nie zaciskam.
                                        Fakt - nasze losy - dwie odrębne sfery,
                                        ja cenię prawość - Tobie ważna miska !
                                        Mowa Twa pusta i całkiem "bezrdzenna",
                                        gdyż treści w niejże trudno się doszukać !
                                        To więc Ci powiem - a rada to cenna,
                                        zacznij - czas póki - sensu życia szukać !
                                        • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 02.06.12, 21:04
                                          A ty sens znalazłeś, pokutny poeto?
                                          Zaiste, cenna mi jest miska
                                          ciało, trawa, gil, cień i wiatr, przeto
                                          gdzie Tobie droga wydaje się śliska
                                          ja idę pewnie, nie patrząc pod nogi.
                                          w mowie mojej odnaleźć nie potrafisz treści?
                                          innym niż Ty jestem, lecz świat nas pomieści
                                          bez trudu najmniejszego - to mój spokój błogi
                                          który żadnego nie chce usprawiedliwienia
                                          ty masz popiół na włosach - na mych słońce gości
                                          to, w co wkładasz wysiłek ja mam od niechcenia
                                          nie we mnie ale w Tobie niezgoda się mości
                                          nie ze mną dyskurs wiedziesz boś jest na mnie głuchy
                                          i własne przed oczyma wywołujesz duchy
                                          sława, mówisz, spłynęła wraz ze Styksu wodą
                                          weź ją sobie zatem, nasyć się urodą
                                          tego co Tobie tak cenne się zdaje
                                          a mnie pozwól na własne wychodzić rozstaje
                                          skąd możesz wiedzieć, czym bywa milczenie
                                          skoro sam teraz hałas masz w najwyższej cenie?
                                          Idź swoja drogą, a jeśli może kiedyś przy kieliszku
                                          zejdziemy się i zechcesz powiedzieć :Franciszku
                                          tak innyś ode mnie, żeś mym dopełnieniem
                                          uśmiechniemy się wspólnym złączeni myśleniem
                                          Do zobaczenia zatem, może w świątyni, a może w burdelu -
                                          nie aż tak wielka to różnica; żegnaj Przyjacielu
                                          • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 03.06.12, 07:50
                                            Ty mnie pokutnym nazywasz poetą ?
                                            Słońce Ci muska włosy pocałunkiem ?
                                            Wiedz - życie nie jest nieustanną fetą,
                                            cieszyć Cię będzie - pod tym to warunkiem,
                                            że w tym, co spotkasz odnajdziesz wartości.
                                            Czoło tymczasem zmarszczone frasunkiem,
                                            a uśmiech rzadko na Twym licu gości !
                                            Czym ja sens znalazł ? Czy patrzę pod nogi,
                                            krocząc swą ścieżką, potknięcia uważny ?
                                            Ja stąpam pewnie - mnie prowadzą Bogi,
                                            One sprzyjają temu, co rozważny !
                                            W cnocie jest siła, w prawdzie zaś nadzieja,
                                            kiedy to pojmiesz, los Twój się odmieni,
                                            muśnięty jakby róźdźką czarodzieja,
                                            powróci da Ci i z Krainy Cieni,
                                            dokąd zaszedłeś prawość mając za nic,
                                            a na uciechy nastawiony świata.
                                            Ja nie przkraczam dozwolonych granic,
                                            Ty swoją zbrodnią kusisz wiecznie kata !
                                            Łatwo Ci przyszło ? Całkiem bez wysiłku ?
                                            I w swoim wnętrzu widzisz jeno zgodę ?
                                            Historia zwala wielu z nóg osiłków,
                                            Ci - poniewczasie -plują sobie w brodę !
                                            Słuch u mnie dobry - łowię każde słowo !
                                            Gdy Ty za śniegiem w niebo niesiesz jęki,
                                            ja wprzódy kroczę z podniesioną głową,
                                            gdyż tęsknot nigdy nie odczuwam męki !
                                            Sławę mi dajesz, co płynie ze Styksem ?
                                            Miraże łowić każesz zmarnowane ?
                                            Czymże są one ? Ot - zwykłym komiksem !
                                            Gdzieś je straciłeś, choć raz były dane !
                                            Hałas wytykasz, brak zgody zarzucasz ?
                                            Świat nas pomieści, choć tak przecie różnych ?
                                            Więc czemu szepty moje wciąż odrzucasz ?
                                            Czemuś tak dufny i czemu tak próżny ?
                                            Dziś w ostrzeżeniach Ty kontrastu szukasz,
                                            co - gdyby wchłonąć - dopełni całości !
                                            Raz do świątyni, raz w zamtuzy pukasz.
                                            W której winieneś szukać z nich miłości ?
                                            • ulisses-achaj Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 03.06.12, 14:04
                                              Kiedy odchodziłem głos Twój mnie dobiegł
                                              przeto zawróciłem i to tylko powiem:
                                              Kaliope nie słucha i nigdy nie jest nadobnicą
                                              tych, co wciąż poezję mylą z kazalnicą
                                              Żegnaj, już nie usłyszę, jeśli co dopowiesz,
                                              a w najbliższym zamtuzie wypiję Twe zdrowie
                                              • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 03.06.12, 18:17
                                                Czymże się chwalisz ? W swym biegu wstrzymaniem ?
                                                Czy tym, żeś plecy był zwrócony do mnie ?
                                                Rozochocony rychłym rozpasaniem
                                                Tyś gnal na oślep - ja wciąż stalem skromnie !
                                                Stój tam, gdzie stałeś - nie musisz się zbliżać,
                                                ja słuch mam dobry - usłyszę z oddali !
                                                Przestań się dąsać i wciąż mi ubliżać,
                                                mój świat jest trwały, gdy Twój w gruz się wali !
                                                Ja wielbię piękno, Ty kochasz zamtuzy,
                                                mówisz "Kaliope nie jest nadobnicą "?
                                                W burdelach nigdy ja nie szukam Muzy,
                                                piękno mą weną, dobroć nałożnicą !
                                                Możesz w swe uszy gliny korzec łożyć,
                                                palce w nie wtykać, by sumienie głuszyć !
                                                Myśl o rozpuście radzę Ci odlożyć,
                                                rozsądniej ze mną w przyszłość Ci wyruszyć !
                                                Więc zdrowia nie pij, powstrzymaj toasty,
                                                mnie go nie zbywa, jam silny, jak konie !
                                                Skryty w objęciach sprzedajnej niewiasty,
                                                poczujesz laur, co wierci Twoje skronie !
                                                Strofy poezji są myśli dziewicą
                                                aby je zdobyć, trudu trzeba wiele .
                                                Nie myl już więcej sztuki z kazalnicą
                                                choć wiersze można tworzyć i w kościele !
                                                Pozwól, że siądę i odpocznę krzynę,
                                                po pióro sięgnę oraz pustą kartę.
                                                Na koniec jeszcze taką myśl rozwinę :
                                                Życie wiedź godnie, gdyż ono nie żartem !
                                                • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 10.06.12, 11:55
                                                  Tydzień już mija, gdyś przepadł bez wieści,
                                                  pewnieś się zaszył w zamtuzie na stałe.
                                                  Dziś nierządnica - miast poezji pieści ?
                                                  Czyś ponad piękno stawił rzeczy małe ?
                                                  Uciecha może różną postać miewać,
                                                  każdy więc ceni, to, co dlań istotne.
                                                  Ja wolę milczeć, gdy ty kochasz śpiewać,
                                                  jednak oblicze widzę wciąż markotne !
                                                  Wciąż oszukujesz swój na życie sposób,
                                                  sam się pocieszasz, że pędzisz je miło !
                                                  Tym to oszustwem już nie zwiedziesz losu,
                                                  choć co perswazją- Ty nazywasz siłą !
                                                  Teraz już - kiedyś skąpany w miłości,
                                                  winem upity, jak Bachus się czujesz,
                                                  Twój cień cierpliwie stoi tu i pości,
                                                  bolejąc nad tym, co teraz mordujesz.
                                                  Wyłaź z tej nory, twarz wystaw do Słońca,
                                                  to zaś co przeszłe, pozostaw w oddali !
                                                  Dopóki żyjesz - przyszłość nie ma końca,
                                                  w niebyt się kryją jeno ludzie mali !
                                                  • wscieklyuklad Re: François Villon Ballada z turnieju w Blois 16.06.12, 09:34
                                                    Stoję cierpliwie - prędzej chyba skonam,
                                                    noc już nastała, Księżyc Niebo łyka.
                                                    Ja próżno zowię Francois Villona,
                                                    zapadł w zamtuzie u świecy płomyka.
                                                    Ileż w rozpuście ten pławić się będzie ?
                                                    Ileż kielichów wina tam wychłepcze ?
                                                    Za drzwiami skryty - jak kura na grzędzie,
                                                    pewnie kolejne prawa teraz depcze !
                                                    Cynik i łajdus, nożownik i złodziej,
                                                    co świat uznaje dla swoje kaprysy
                                                    i miast wieść żywot z naturą we zgodzie,
                                                    innych nie widzi spoza pełnej misy !
                                                    Za nic ma dobro, gardzi własnym cieniem
                                                    ja jednak stoję uparcie śród nocy,
                                                    bo choć odległym - wciąż jegom sumieniem.
                                                    Prędzej, czy później zawezwie pomocy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja