wscieklyuklad
19.05.12, 08:06
Ban-dzio-ry ! Ban-dzio-ry ! w Dzwony Dzwonienie się niesło. Ban-dziory ! Ban- dziory ! w Tarabany się Tarabanienie wciskało. Tedym ja - na równe się Nogi zerwawszy , z "Gore mi" okrzykiem, Dłonią Renesansową ku Karabeli w Łuk Inkaski wygiętej sięgam,a z Pochwy obyć probuję, by - jeno się Opryszek ów w bliży ujawi, bez Łeb go Pohański siekać, a życia stradać.
"Góry mu się po nocach zachciało !" Głos senny Sorellina spoza Pleców Renesansowych moich, do skoku się szykujących słyszę naraz. "A skądże tu górę weźniesz ? I na cóż ci ta góra ?" - półciszkiem dodała, na drugie się Boki łożąc, a w Drzemkę dalszą popadając. Jako-żem wielce był Strwożon, dysputy nie podjąłem tejże,a to by Czujności należytej nie stradać. Widać Sen jaki - Koszmar i może - Ją dręczył, stąd Skojarzenie ono, Niezrozumienie ono, Niepojęcie takoż. A przecie bezpieczną czuć się winna, gdy ja z na Głowie Renesansowej rzeźbionej z Giezłeczkiem Jejże, Noc całą kolejną spędzić raczyłem, a to w Bandziorów rannym Alertem zwiastowanych oczekiwaniu.
Noc rozgwieżdżoną była, ni Kroplą nie zakłócona Deszczu, zatem, by Prawo Równowagi Płynów Krążenia zachować, jam w Komputyjera bliży Łupinkę postawił Orzeszka ( a to ze Szklanek braku, na których to nabycie Dukatków mi nie stało ). W niej to Kropli kilkoro Wody Źródlanej ze Strumienia, co równolegle do Obozowiska fale swe toczy ,umieściwszy, od czasu do czasu Wargi Renesansowe umaczałem, by w sposób tenże z jednej strony Skromności dać życia stylu wyraz, z drugiej zaś przede spierzchnięciem a i popękaniem je chronić. Dla czuwającego ni masz nic bowiem, nad Członków własnych bezpieczeństwo. A do Czuwania tegoż Nocnego, należycie byłem przygotowan. Za Sorelliny Radą ( a w trakcie Stóp mych Renesansowych Onuckami owijania podjętą ), nie tylko Stopy oneż, ale i Ciałom całem Bandażami Bieli Nieskazitelnej owinął, aże po Czerepu Wierzchołek, Szparki drobne jeno na Gębę Renesansową, Nozdrza , Oczy, Małżowiny takież pozostawiwszy, cobym widzieć, słyszeć i czuć dał radę, a w razie co jakby, i Głosem Renesansowym na Oprycha huknąć, libo - w razie Przewag tegoż, Alarm w Obozowisku podnieść a to " Bij, zabij !" libo "Ratunku !" okrzykiem.
Sorellina - nim do Łożnicy poszła - Agrafami Bandaże upięła, a na Dzieło swe patrząc ( mnie znaczy w bandażach spowitego ) - wielce ukontentowaną się zdała.
"Niczym sam Tu-Ten-Cham-On w Bandażach owych wasze wyglądasz !" orzekłszy, aże na Licach swych (Renesansowych ?) pokraśniała a parę razy Osobę moją obeszła, tu i tam zaglądając, coby niczego nie przeoczyć, a Wygląd mi Doskonałości bliski zapewnić.
"Jak Mumia najprawdziwsza się zdajesz !" - dodała jeszcze, po Ramieniu mnie Renesansowym ( a od Chwili onej już Starożytnym ) poklepawszy,poczem na moment przysiadła. "Szkoda jeno, że się w Tremie tam żadnym ujrzeć nie możesz " - ze smutkiem - niewieścim iście, jako na rzecz całą przystało - dodała. ( ostatnie bowiem Diabli wzięli, a na Nowe Talarków ni dudu ).
By Nastrój ten Pogrobny - a to z tytułu Zwierciadła braku, jako i wyglądu mego Półtrupnego rozegnać, za Ramiona ją Dłońmi Obandażowanymi ( Starożytnymi zatem ) ująwszy, na Równe postawiłem Nogi, a w Błękicie się Tęczówek przejrzawszy, ku pocieszeniu "Fakt - pięknym ci ja" - wydukałem. Miast wdzięczność za Gest ów w Nagrodę odebrać, jenom "Liczyłam, że moją się asan Urodą zachwycisz" - posłyszał, zaczem na Pięcie się zwróciwszy wgłąb Namiotu odeszła samego mnie z Giezłeczkiem Obandażowanego ostawiwszy.
Siadłem tedy w Ekranu Komputyjera bliskości, w Ramiona go bierąc, a Giezłeczkiem Węzeł Bandaża na Łbie przykrywszy, w Bandziora oczekiwaniu przywarłem. Doświadczeniem dopiero co - bo Nocy poprzedniej - nabytym, jużem nie mlaskał, nie stękał, a pode Nosem ( w bandażach - ze Skrzydełek ich - Renesansowych wciąże- wyłączeniem -) "ani "Mój ci on", ani "Moja ciż" nie dukałem, jenom w Myślach Skłębionych zaklęcia powtarzał, a do Boga o Łaski i Zmiłowanie Prośby i Modlitwy spode Bandaży toczył - Nerwy - postronki niczem napinając, a do skoku na Grasanta się szykując - czym bowiem jest bez Poczty Meylowej egzystencja ?
Myśl tę ma siłę, że gdy ją powtarzać Uparcie - ziścić się umie. Tedym ja "Zgiń przepadnij Siło Nieczysta !" co jakiś czas wtrącał, a Znak Krzyża nabożnie na bandażach kreślił (do Ra także - a to z wyglądu tytułu - słów parę co czas jakiś kierując ) ,a wonczas jakoby Pisk cicheńki z Ekranu głębi ulatywał ku Małżowinom mym ode Bandaży wolnym. W chwilach onych Wzrok żem natężał, a Dłonią dyskretnie - coby Lichu zamiaru swego nie odkrywać - ku Karabeli sięgałem, by - skoro tylko Łeb swój ku mnie nachyli, Gardło poderżnąć jejże, a Pocztę Oną Meylową własną obronić Piersią.
Klepsydra za Klepsydrą czas sypała, Piaseczku Ziarenek szmery czujność trwoniły, tak, żem Snu był nieodległy. Mimo drugiego już dzionka Oczu swych nie zmrużenia, Snu się nie dałem.
Noc to ma do siebie, że Ludziska niektóre - miast spać - Głupotkami są pochłonięci jakimiś.
Tedy nawołują, wrzeszczą i porykują - inszym spokój mieszając, a wyciem Nocy Pierzynę na strzępy drąc Darciem się tym swoim.
Ta jednak spokojną była.
Tej jednak - jako i poprzedniej - Krwi nie przelałem żadnej.
Czekam zatem na Sorelliny się Przebudzenie, coby mnie z Bandaży moich uwolniła.
Agrafy bowiem z Bandaży onych odhaczyć należy.
A te na Kłódki pozamykane szczelnie, by się w z Bisurmanem Potyczkach nie odpięły przypadkiem.
A Klucze one Sorellina pode Poduszką Puchową ukryła, by mi czasem ochota szybszego Kłódeczek odpięcia do Łba nie strzeliła.
Widać i dla Niej Poczta Meylowa ważna.