illmatar
14.08.12, 11:59
Tytuł daję w powodu takich słów Hardyego w sąsiednim wątku:
Panie są bardziej podatne na modę. Tak jest od chyba od początku cywilizacji. Dlaczego? Tradycja? Przecież i dzisiaj, wśród wyemancypowanych kobiet nic się nie zmieniło.
Wcale nie są bardziej podatne. Tak jest obecnie, ale jesteśmy świadkami ewolucji. Zaczęło się być może od metroseksualnych, a może i wcześniej, łowcy trendów wiedzą to pewnie lepiej.
Panowie przez ostatnie stulecia tak dobrze opanowali sztukę bycia szefami, że ubiór nie stanowi już narzędzia walki w tej sprawie. Od wskazywania na funkcję są uniformy, w tym markowe garnitury. Wyróżnianie się zeszło na poziom subtelności, ale cena jest nadal głównym tropem do odszyfrowania.
Dawniej niż 200 lat temu faceci w naszym kręgu kulturowym ubierali się zdecydowanie wrzaskiliwiej niż ich partnerki. I tu dochodzę do sedna.
Sedno leży w celu o jaki walczymy. Najpierw o reprodukcję, no to faceci się puszą, żeby przyciągnąć uwagę i mieć dużo do wyboru. Teraz na odwrót, ale to właśnie się zmienia, od kiedy te cholerne feministki spowodowały, że potencjalne partnerki też mogą mieć władzę i kasę.
Moda to tylko sposób na odświeżanie kodu, bo ile w końcu można się wyróżniać z tłumu nie gubiąc przy tym oznak swojego statusu?
No ile?