illmatar
29.08.12, 16:21
Zaczynam cytatem z Poi-Poe:
Każdy jest panem swojego zdania, nawet jeśli jest ono cudzym.
Ładne sformułowanie. To mnie właśnie bardzo zastanawia i to od pewnego czasu:
co to znaczy mieć swoje zdanie lub podzielać czyjeś?
Jak bardzo jesteśmy pewni swoich racji?
Chodzi nie tylko o to "swoje zdanie", ale głównie o gotowość do modyfikacji lub wykluczenie z góry, że się tego swojego zdania nie zmieni. Jest to dość dziwne zjawisko. Chciałabym je zrozumieć.
Można też oczywiście zdania nie zmieniać, mimo że się poznało argumentację innych.
Nawet nie chodzi mi o to co Poi-Poe powiedział w tamtym wątku, bo w tamtej sprawie nawet nie było większej rozmowy. Tylko o to jaki mamy (i my i inni) stosunek do dyskusji? Zmierzamy do jakiegoś celu czy szukamy odpowiedzi?
Tu mi się nasunęło, czy Wy także widzicie różnicę między dyskusją a debatą? W tym drugim wypadku chodzi chyba jednak o przedstawianie własnego poglądu i to przedstawienie go w przed jakąś publicznością, która raczej pełni bierną rolę.